Dodaj do ulubionych

zaufanie po zdradzie

22.01.05, 10:02
Witam,
piszę na forum kobiecym bo opinię mężczyzn znam.
Właśnie się dowiedziałem że żona mnie zdradziła. Spotyka się z jakimś facetem
od pół roku. My jesteśmy małżeństwem od 4 lat. Dowiedziałem się nie od niej,
twierdzi że to było tylko przytulanie i pocałunki. Do tej pory jej
bezgranicznie ufałem-może za bardzo-wychodziła przynajmniej raz w miesiącu z
koleżankami na dyskotekę i nocowała poza domem. W tej chwili jestem
zrospaczony świata poza nią nie widziałem i nadal tak jest nie interesują
mnie inne , nadal ją kocham. Ale nie wiem czy jest możliwe odbudowanie tego
związku już nigdy nie będzie jak dawniej. Wcześniej myślełem że takie
sytuacje zdarzają się innym ale nie nam. Pomóżcie.Proszę
Obserwuj wątek
    • bmwbmw Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 10:14
      czesc, ja mialam odwrotnie, bo mnie narzeczony zdradzał, jak to nie wiem, był w
      wojsku, ja byłam wierna.
      Dostałam smsa, napisał mi ze był na dyskotece, ze załuje,płakał nawet.Do głowy
      mi przychodziło najgorsze, mówił potem ze sie całował,do tej pory jak pytam nie
      odzywa się.To okropne uczucie, wiem.Ufałam mu bezgranicznie, teraz mam
      podejrzenia,chodź jakos mu zaczęłam ufac,ale zawsze ten 1% jest "?".
      Chciałam sobie odbić to ale nie trafiłam na kogos normalnego,tez chciałąm go
      zdradzic,z pierwszym lepszym tego nie zrobię,a kolega z pracy interesowała się
      mną,lecz wiedzial ze kogos mam, nie startował.
      • bmwbmw Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 10:16
        teraz cąły czas opowiada mi o róznych kobietach z pracy, mam tego dość,nie dosc
        ze sie dobrze bawił w wojsku, to ja powinnam (przewaznie dziewczyny są
        niewierne), ale jestesmy małzenstwem od 3 lat, nie zaluję,jestesmy 11 lat.
        JESLI to tylko pocałunek, przezyłabym,nie mowila na ten temat, ale ciągle chce
        powrócic do tego tematu, dowiedziec sie prawdy,nie chce mi powiedziec, to mnie
        boli.
    • bmwbmw Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 10:17
      napisz jak chcesz do mnie na priv.
      • sylwia168 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 10:44
        Jeżeli jesteś pewny tej zdrady to radzę ci zapytaj wpros żone czy zależy jej
        jeszcze na rodzinie czy jest zdecydowana odejść.!Nie bój się trudnych pytań
        tylko twardo i stanowczo.Trzymam kciuki-cześć.
        • czarnarozpacz1 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 11:16
          Pewien jestem bo zapytałem wprost i potwierdziła. Ona tego żałuje ale ja nie
          wiem co mam tera robić. Czy nasze wspólne życie jest jeszcze do naprawienia.Czy
          po takim czymś można być szczęsliwym. Dodam że nie mamy dzieci bo ona jeszcze
          nie chce.
          pozdr
          • anula36 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 11:36
            jest do naprawienia ale przy ogromnej dawce dobrej woli z OBU stron.
            Wasze zycie jest do naprawienia,czasem warto isc do psychologa pogadac przy
            jakims mediatorze.
            NIkt nie jest wolny od slabosci - nawet taki autorytet jak Ehlenberg przyznal
            sie do romansu, facet ktory ma naprawiac zycie innych.
            Pytanie tak naprawde brzmi - czemu to zrobila.
            Z nudow,ciekawosci, z braku uczuc do ciebie- nie domyslaj sie zapytaj ja o to.
            • sylwia168 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 15:16
              Jak wnioskuję z wypowiedzi jestes fajnym facetem,ale też zadałabym jej pytanie
              czego tak postąpiła?Ja jestem kobietą i napiszę ci z odczucia kobiety,że jeżeli
              raz "zasmakowała zdrady"to już tak będzie a Ty nie licz na dziecko bo ona lubi
              się zabawić!Jesteś uczciwym facetem i bierz walizki i odejdz pierwszy bo ona
              cię już całe życie będzie wystawiała na pośmiewisko,a Ty pokochaj kogoś kto cię
              będzie szanował.Nie ma co liczyć na dziecko i psuć mu życia ciągłymi awanturami
              w domu!
              • seler_naciowy Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 15:39
                Popieram Sylwię w 900 %, spakuj jej walizki i wykop z domu. Miłość znajdziesz
                drugą, choć pewien czas się pomęczysz, tego kwiatu pół światu, szkoda dla niej
                poświęcać życia. Jeśli jej wybaczysz to ona to odbierze, że co by nie zrobiła
                to i tak do ciebie będzie mogła wrócić. I nie wierzę że wasze życie dalej
                będzie szczęśliwe, nie wierzę że będziesz trzymał język za zębami i nigdy jej
                tego nie wypomnisz, napewno przy pierwszej sprzeczce wywalisz to z siebie i
                dalej to może być tylko gorzej. Przecież takiemu babsztylowi już nigdy nie
                zaufasz, a i pewnie za jakiś czas gdy trochę ochłoniesz będziesz chcial się
                odegrać. I co wierzysz jej że przez pól roku jakiś gad ją tylko całował? HA,
                HA, HA, HA. A nawet jeśli tak było nie jest ciebie warta skoro daje się
                obmacywać i całować i nie wiadomo, a może wiadomo co jeszcze, cale szczęście że
                nie macie dzieci.
                Pozdrawiam Ciebie serdecznie i trzymam kciuki za nową miłość.
    • rachela180 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 18:38
      Widziałam to.

      Pora na rozstanie. Nie chcę miec na sumieniu waszego związku, ale nie ma
      powrotu. Taka jest prawda.
      • czarnarozpacz1 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 20:00
        jak to widziałaś?
        Nie rozumiem
        • rachela180 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 20:11
          Widziałam związki po zdradzie. To było jak rak toczący ich od wewnątrz. Nie
          dało się juz nic uratować. Najgorzej jak są dzieci :( straszne, aż nie chcę
          więcej o tym pisać, krzyk i rozpacz dzieci to najgorszy widok ze wszystkich :(((
          • czarnarozpacz1 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 20:25
            rozumiem,
            pozwolicie Panie że będe się kierował własnym rozumem, jednak dziękuje za pomoc.
            Jeszcze jedno pytanie, czy zemścić się i poinformować żonę tamtego , żal mi
            dziecka, ale temu s.k.u.r.w.y.s.y.n.o.w.i. to bym ...
            • rachela180 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 20:38
              Oj tak :)
              • krka1 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 21:06
                Wielka szkoda tylko, z tego powodu,że takie k....wy jak twoja żoneczka trafiają
                na właśnie na takich pożądnych facetów jak ty, którzy są ślepo zakochani w
                swoich paniach, pomimo wszystko. Człowieku masz chyba niskie poczucie własnej
                wartości, że pozwalasz z siebie kpić i dajesz się w życiu rolować. Ciekawa
                jestem co ona w sobie takiego ma, że jest jedyna na świecie i przyprawia ci
                rogi bezkarnie? Szkoda mi ciebie :(
                • alabama28 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 21:15
                  nie osądzajcie jej tak łatwo. A Ty jej mężu pomyśl co spowodowało, że poszła w
                  zwiazek z innym mężczyzną? Kobiety raczej nie zdradzają jeśli maja to czego
                  potrzebują w rodzinnym gniazdku. Oczywiscie sa wyjątki i moze faktycznie tak
                  jak poprzedniczka napisała to k... ale może Twoje zachowanie spowodowało jej
                  zachowanie? Mamy tu zbyt mało informacji, żeby ją tak od razu tak
                  zaklasyfikować. Być może juz od dłuższego czasu żyjecie obok siebie i nie
                  zważasz na potrzeby partnerki? A może zagłaskujesz ją i to jej przeszkadza. A
                  czy moze być lepiej? Może - jeżeli ona uznała to co zrobiła za błąd a Ty nie
                  będziesz jej wypominał na każdym kroku to może być lepiej. Oczywiście nie
                  będzie łatwo, na pewno będą chwile zwątpienia i baczniej będziesz obserwować
                  jej postępowanie ale jeżeli Ci na niej zależy a ona żałuje to jeszcze nci
                  straconego. I pamiętaj o rozmowie - to najważniejsze.
                  • anula36 powiadamianie zdradzonej zony 22.01.05, 21:50
                    ..tylko jej zrobi krzywde. Co tym osiagniesz?
                    Chcesz facetowi dokopac to daj mu w morde raz a dobrze, a nie badz tchorzem i
                    nie wyreczaj sie jego zona.
                    • viillemo Re: powiadamianie zdradzonej zony 24.01.05, 12:12
                      anula ma rację...
                      • martyna1977 Re: powiadamianie zdradzonej zony 08.02.05, 15:45
                        Nie wiem kogo Wy żałujecie???
                        Facet się kreuje na supermęża! Przecież wypuszcza żonę raz w miesiącu na miasto!
                        Czy znacie kobietę, która miała by dobrego, kochającego męża, czuła by się z nim
                        dobrze, lubiła z nim spędzać czas i szukała kogoś innego? Nie chcę osądzać,
                        czarnegorozpacza, ale może coś było z Wami nie tak? A w ogóle to może nie była
                        zdrada? Może ona po prostu znalazła przyjaciela (słowo przyjaciel bez
                        podtekstów). Skoro z nim nie spała, to chyba szukała kogoś z kim mogła pogadać
                        nie? Ja mam przyjaciela i mój facet za nim nie przepada, ale to akceptuje. I on
                        też mnie nieraz przytuli, albo pocałuje. Widzisz kobiety są inne – nie zawsze
                        przytulanie ma „znaczenie” erotyczne! Eh! Faceci – naprawdę chyba jesteśmy z
                        innych planet!
                • martyna1977 Re: zaufanie po zdradzie 08.02.05, 15:57
                  krka1 Dzieciaku!
                  Poszukaj forum dla siebie! Co to za bzdury! Rozmawiamy o ŻYCIU. Prawdziwym!
                  Łatwo jest oceniać anonimowo, ale pamiętaj, że mimo wszystko to prawdziwy
                  człowiek czyta. Nie pisz zatem takich BREDNI
            • spezial Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 21:48
              Mysle, ze nigdy jej juz nie zaufasz w 100%. Zawsze pozostanie ten slad w
              pamieci, po tym, co zrobila.
            • sylwia168 Re: zaufanie po zdradzie 23.01.05, 15:03
              Czarnarozpacz1-ja wogóle już cię nie rozumię!Piszesz aby ci pomóc,wręcz
              prosisz,ludzie ci radzą i odpisują,a Ty potem klikasz"pozwólcie panie,że będę
              się kierował własnym rozumem"i dalej chcesz rady czy powiedzieć osobom trzecim!
              Wydaje mi się,że Ty sam niewierz czego chcesz od życia i od żony,chyba mnie już
              nie dziwi czego powiało nudą w Twoim małżeństwie!
              • viillemo Re: zaufanie po zdradzie 24.01.05, 12:14
                jesooo, sylwia czytam Twoje posty i płakac mi się chce...ile Ty masz lat????
                wydaje mi się, że chyba naście i to ta dolna granica:(((((
              • mamusialat27 No - rozsadny gosc. 14.02.05, 18:51
                > prosisz,ludzie ci radzą i odpisują,a Ty potem klikasz"pozwólcie panie,że będę
                > się kierował własnym rozumem"i dalej chcesz rady czy powiedzieć osobom trzecim!
                > Wydaje mi się,że Ty sam niewierz czego chcesz

                No Sorry, a co Ty oczekiwalas?
                To chyba jest calkiem normalne, ze sie prosi o rade zeby sobie pomoc w podjeciu
                decyzji?... Nie zeby ktos podjal ja za nas! To akurat swiadczy o zdrowym rozsadku...
                A do Ciebie Czarmarozpacz prosba - pisales ze znasz zdanie mezczyzn. Napisz
                jakie ono jest - niech tez poznamy jak to wyglada w oczach facetow. To dla nas
                tez wazne...

                pozdrawiam
            • kasiamasia1 Re: zaufanie po zdradzie 10.02.05, 18:01
              > Jeszcze jedno pytanie, czy zemścić się i poinformować żonę tamtego , żal mi (...)

              Oj! To dobre będzie – popieram pomysł!
              Wtedy jego żona będzie się mściła na tej dziwce – czyli twojej żonie – co jej
              odbiła męża! Jatka będzie aż miło – koniecznie opisz co dalej!
              ;-)
          • stan07 Re: zaufanie po zdradzie 29.01.05, 14:32
            Zgadzam sie , zdrada to trucizna ktora powoli zabija zwiazek , nawet jezeli sie
            niby przebaczy to proces trwa troche dluzej ale i tak wczesniej czy poznij
            bedzie rozpad albo brak szczescia o zaufaniu mozna zapomniec , pilnuje sie taka
            osobe na kazdym kroku , i ciagle robi sie wywiad to dodatkowo zatruwa zycie .
            po zdradzie tylko nielicznym udaje sie zachowac szczescie a wyjatki
            potwierdzaja regole.
    • axy23 Re: zaufanie po zdradzie 22.01.05, 23:50
      przerabialiśmy coś takiego...
      zdradziłam - nie było czystego seksu, ale zdradziłam
      on niestety sie dowiedzial i to go bardzo zniszczylo psychicznie
      nie pozwolil mi odejsc, tak bardzo mnie kochal, ze chcial byc ze mna mimo tego
      ale nie uwierzyl, ze nie bylo seksu i nie potrafil zapomniec
      wypytywał, wypominal - oboje czulismy sie z tym zle
      ale bylismy razem, bo nie potrafilismy odejsc od siebie
      czas pozornie rozmyl emocje, ale nie bylo juz tak jak dawniej - z obu stron
      oddalalismy sie od siebie - ja robilam "kariere", jemu coraz wiecej czasu
      zajmowaly uzywki, koledzy, komputer
      w sumie spotykalismy sie prawie tylko na seks, wyjazdy, imprezy i to nam
      pasowalo, bo zylismy juz wtedy obok siebie
      a on juz nigdy nie potrafil mi zaufac
      i mial ku temu powody - bo choc nie zdradzalam, to flirtowalam, zakochalam sie
      na wiosne, lepiej bawilam sie bez niego
      a on lepiej bawil sie bezemnie
      nasz zwiazek ulegal powolnemu rozkladowi, ale wciaz deklarowalismy sobie
      milosc, nie potrafiac odejsc od siebie
      i niechybnie rozeszlibysmy sie, bo ja w wakacje chcialam jechac za granice na 3
      tyg bez niego, a on powiedzial, ze jesli wyjade to koniec z nami, bo twierdzil
      ze na pewno go tam zdradze
      wnioski:
      - chocby bardzo chcial nie potrafil mi do konca wybaczyc i zapomniec, nie
      potrafil mi juz wiecej zaufac - cierpial przez to
      - w jego glowie rodzily sie dziwne scenariusze i oskarzenia, kontrolowal mnie,
      nie wierzyl ze nie spalam z tamtym gosciem, a poniewaz zaprzeczalam nie wierzyl
      mi jeszcze bardziej - cierpial
      - ja sama nigdy juz chyba nie bede siebie pewna - to jest chyba prawda, ze jak
      sie raz zdradzi, to juz potem ma sie duzo mniejsze opory
      - nasz zwiazek powoli sie rozsypywal, choc chcielismy byc razem
      - rada: odejdz od niej, bo bedziesz cierpial, a ona moze tego nawet nie
      zauwazyc...
    • axy23 i część druga opowiesci 23.01.05, 00:16
      jednak nie rozstalismy sie, bo okazalo sie ze jestem w ciazy...
      chociaz nie mial podstaw do tego by mnie podejrzewac o zdrade spytal czy to
      jego dziecko - nie raz i wtedy juz ja cierpialam
      slub, zamieszkalismy razem i wtedy zaczal sie koszmar - dla mnie, bo on chociaz
      deklarowal milosc i oddanie, to calkowicie przeczyl temu swoim zachowaniem
      a przyczyna wyszla z czasem: od kilku lat pogrążal sie w nalogach i choc tamte
      wydarzenia nie moga byc usprawiedliwieniem, to jednak na pewno mialy wplyw na
      przyspieszenie jego drogi w dol
      oprocz tego rzucil sie w wir zarabiania kasy (dla siebie) i po prostu nie bylo
      go - wtedy to juz ja cierpialam, bo jako kobieta w ciazy potrzebowalam meza,
      ktory sie interesuje i opiekuje, a mialam cos zupelnie odwrotnego, bo on sie
      juz calkowicie odemnie odwrocil - nie chcial nawet sie ze mna kochac, a zawsze
      to bylo bardzo wazne u nas
      i tak jakk wczesniej ja krzywdzialm jego, tak wtedy on oddal mi z nawiazka
      i nie chodzilo o to, ze robil to z premedytacja - po prostu przestalam miec dla
      niego znaczenie wobec innych rzeczy w jego zyciu (głównie nałogów)

      teraz dostanie ostatnia szanse - w zasadzie dostaniemy - ale glownie ze wzgledu
      na dziecko, bo nie czuje juz miedzy nami wiele milosci
      i nie wiem czy bedziemy ummieli zyc razem po tych cierpieniach, ktore sobie
      zafundowalismy
      teraz spotka sie dwoje ludzi po przejsciach i jesli zwyciezy milosc do dziecka,
      to moze z tej milosci znow bedziemy potrafili ogrzac siebie...

      i znow wnioski:
      popatrz w przyszlosc - nikt nie jest idealny wiec nikt nie potrafi idealnie
      wybaczac i zapominac, nawet gdyby bardzo chcial
      ta przeszlosc moze cie nie tylko meczyc, ale i zniszczyc - czy warto? dla
      kobiety ktorej nigdy nie bedziesz juz pewny

      nie bylismy juz ze soba gdyby nie pojawilo sie dziecko - my mamy powod zeby
      schowac swoje urazy głęboko, bo oboje przedewszystkim nie chcemy skrzywdzic tej
      jedynej osoby ktora na prawde kochamy - ale schowac to nie znaczy zapomniec i
      wybaczyc...
      jesli masz odejsc to zrob to teraz - krocej bedziesz sie meczyl
      • iwona.ochocka Re: i część druga opowiesci 23.01.05, 19:40
        hmmmmm......

        Kochani! po przeczytaniu tych wszystkich postow zaczelam sie nad tym wszystkim
        zastanawiac ... Moja poprzedniczka napisala bardzo wiele madrych rzeczy ...i
        nalezy z jej postu wyciagnac wnioski! Z jej postu wynika ze....szkoda zradzac,
        ze zdada niszczy za wiel , ze nie ma sensu i ze za wiele mozna stracic- mysle
        ze ona cierpi bo jest siwadoma tego ze zniszczyla wielE... i ze juz nigdy tego
        nie odzyska.. Poza tym , zdarda nas okalecza! !!!!!!!OKALECZA!


        ABY SIE NIE ROZPISYWAC NAPISZE TYLKO TYLE ZE UWAZAM ZE ... JESLI DOCHODZI DO
        ZDRADY NA TYM ETAPIE TJ. BEZ DZIECI ...TO TRZEBA TO SKONCZYC!!! RATOWAC TRZEBA
        TE ZIWAZKI GDZIE SA DZIECI!!!
        • sylwia168 Re: i część druga opowiesci 23.01.05, 20:27
          Cześć!Popieram iwonke.ochocką w 100%!
          • sceptyczna1 Re: i część druga opowiesci 23.01.05, 22:28
            Sylwio168 widzę pewną niekonsekwencję w Twoich odpowiedziach
      • astarte4 Re: i część druga opowiesci 11.02.05, 15:54
        Smutna ta twoja opowiesc. Wiem co czujesz, bo w moim zyciu zdarzyla sie podobna
        historia. Agonia trwala jeszcze wiele lat. Dzisiaj jestesmy osobno. A ja dalej
        ja kocham...
      • elli3 Re: i część druga opowiesci 15.02.05, 23:29
        ja został zdradzona kiedy zaszłam w ciąże . Mój brzuch rósł, a mąż pracowł
        coraz więcej, NAgodziny, zebrania na których nie mógł odebrać komórki itp.
        Dowiedziałma się o wszystkim tydzień przed urodzeniem dziecka, Leżąc na
        porodówce myślałam tylko o tym ze zostane sama bez niego. Ona nie chciał nam
        utrudniać kontaków - tak deklarowała. Mój mąż nie chciał powiedzić kto to jest.
        Po porodzie jednak zamieszkaliśmy razem. Nie wtajemniczaliśmy nikogo w nasze
        problemy. Zajmowaliśmy sie razem dzieckiem, ja cierpiałam i robiłam sceny.
        Kazałam wybierać kochanka albo rodzina. Mówił ze z nia zerwał. JA znalazłam
        sposób żeby dowiedzieć się kto to jest. Tego dnia dzwoniłam do niego do pracy ,
        na komórkę. Nie odbierał. Zadzwoniłam do niej. Przdstawiłam się i poprosiłam
        męża do telefonu. Byli razem. Na obiedzoie. Te obiady jadali razem od pół roku.
        Razem pracowali. Wyjechałam. Przyjechał do mnie. Powiedział, że to skończył.
        Uwierzyłam. To było w grudniu. Dziś męczę się dalej. Staram się nie robić
        awantur, ale nie czuję aby sprawa została zamknięta. Boję się, codziennie rano
        gdy wychodzi do pracy płaczę bo ona jest metr od niego. Patrze na naszego synka
        i myślę wytrzymam. A on zamknął sie w sobie. Nie chce rozmawiać na ten temat. A
        ja chciałbym wiedzieć dlaczego.
        Nie wiem dlaczego mąż został ze mną. Mówi, że mnie kocha. Wiem, że tak ja moja
        ciąża nas oddaliła od siebie(choć to on bardziej chciał dziecka)to synek dał
        nam nową szansę. Wiem ze jeżeli znajdę w sobie siłę to odbudujemy nasz zwiąek
        tylko nie wiem czy on nie zrobi tego poraz drugi.
        Nie wiedziałam czy warto ratować związek po zdradzie i nie wiem nadal. Ale chcę
        spróbować. Mamy przecież dziecko. I jeszcze resztki naszej miłości.
    • beata132 Re: Oj, nieładnie Sylwio168! 23.01.05, 23:44
      Co powiecie na to:
      Karioka 23 pisze, że chce zdradzić męża. Co na to Sylwia168?
      Przeczytajcie
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=19699246&a=19710745
      Co post to inna rada????
      • beata132 Re: Oj, nieładnie Sylwio168! 23.01.05, 23:49
        I jeszcze jedno: czy Twój mąż sylwio także wystawił Ci walizki za drzwi, czy
        jeszcze tkwi w błogiej nieświadomości, a Ty jak twierdzisz nadal
        przeżywasz "drugą młodość"????
        • sylwia168 do beata132 24.01.05, 10:46
          Oj! kochana przeżywam drugą młodość i odpowiadam tak jak w danej chwili czuję!A
          tak na marginesie to nie wystawiono mi walizek bo ja FANTAZJUJĘ sobie,a mój
          facet to czyta!!!!Pozdrawiam spostrzegawczą beatkę132.
          • sylwia168 R.ojjjjjjj beato132 zły traf. 24.01.05, 10:50
            A!Twojego Szymonka nie oglądałam bo to nie jest strona na fotki z dziećmi i
            chyba żle trafiłać ze zdjęciem tutaj!
      • viillemo Re: Oj, nieładnie Sylwio168! 24.01.05, 12:19
        to samo zauważyłam kilka postów wczesniej....:(((((((((((, i dlatego pytam ile
        on ma lat bo je odp. są strasznie, totalnie bzdurne!!!!!
    • oxygen100 Re: zaufanie po zdradzie 24.01.05, 11:13
      A jakie jest stanowisko Twojej zony w kwestii zdrady?? Bo to chyba od tego
      zalezy czy mozna zyc z kims po zdradzie czy nie?? to ze sie z kims spotyka nie
      musi oznaczac ze spotkala wielka milosci i chce odejsc. W koncu przytulanie i
      pocalunki to nie jest az tak wielka zbrodnia bez przesady:)) ale rozumiem ze
      moze byc Ci nie do smiechu. Jesli zona chce byc z Toba to rozwaz bo moze warto
      utrzymac to co razem zbudowaliscie przez te kilka lat. Jesli nie sila jej nie
      zatrzymasz niestety. No coz wszyscy te zdrade tak demonizuja a to naprawde nie
      jest koniec swiata. Nie uwazam ze to fajny sposob na zycie ale zyc z tym mozna
      pod warunkiem ze obie stony tego chca. Najporsztsze to spakowac zone i wystawic
      walizki za drzwi tylko pytanie czy jesli to zrobisz to lepiej sie z tym
      bedziesz czul?? prawde mowiac watpie. Druga strona medalu jest taka ze jesli
      potraktujesz sprawe ambicjonalnie i rozstaniesz sie z zona byc moze dluuuuuuugo
      nie bedziesz mogl zwiazac sie z nikim innym bo trauma bedzie sei za Toba
      ciagnela jak smrod za wojskiem. Problemy sa po to zeby je rozwiazywac a nie
      przed nimi uciekac. A to co Cie nie zabije to Cie wzmocni.Zaufanie jest na
      pewno nadwerezone ale wszystko mozna odbudowac chociaz to trudny proces.
      Pytanie tylko czy naprawde tego chcecie oboje?? powodzenia
      • oxygen100 Re: zaufanie po zdradzie 24.01.05, 11:21
        axy powiedziala tu wiele madrego. To prawda na pewno bedzie trudno zapomniec i
        odkreslic gruba kreska ale no coz nikt nie jest idealny..
      • viillemo Re: zaufanie po zdradzie 24.01.05, 12:21
        oxygen100 no chociaz raz napisałas z sensem hihihihi, pozdrawiam:)
      • nokia30 Re: zaufanie po zdradzie 24.01.05, 13:12
        Szczerze powiedziawszy współczuje;( no cóz w tym przypadku powinniście ze soba
        poważnie porozmawiać,wyjaśnić całą sytuację.Jeżeli partnerka nadal ma zamiar w
        ten sposób postępować wtedy nie widzę innego wyjścia jak ROZSTANIE jeżeli była
        to TYLKO przygoda wtedy spróbujcie odbudować to co zostało zburzone ;)))
        POWODZENIA ;))
        • sylwia168 Re.od sylwia168! 24.01.05, 13:47
          hehe !42lata.
          • viillemo Re: Re.od sylwia168! 25.01.05, 12:04
            o jesooooo... 42-letnia bzdeciara...:( to jest dużo gorzej niz myślałam...jak
            Ci pomóc?:)))
            • beata132 Re: Re.od sylwia168! 25.01.05, 13:06
              Bardzo dobrze trafiłam sylwio. Zdjęcia mojego synka ukazuje się zawsze, gdy coś
              napiszę bo zamieściłam je w sygnaturce(jeśli wieszco to jest). Nikt Cię nie
              zmusza do oglądania jego fotek-to jest dobrowolne, więc nie bądź złośliwa. To
              forum jest przeznaczone dla młodych mężatek a ja do takich się zaliczam. Oprócz
              tego jestem młodą mamą, która bardzo kocha swojego synka i jest z niego bardzo
              dumna.
              Czy Ty jako 42-letnia kobieta wyszłaś może niedawno za mąż? Bo jeśli nie to
              chyba jednak Ty nie trafiłaś na odpowiednie forum????
              Dalej uważam, że kombinujesz i mataczysz.
              • sylwia168 Re: do beata132! 28.01.05, 10:02
                Hej!A ja dodam tylko tyle że nie mam zamiaru mówić ile mam lat,ale tak jak Ty
                jestem młodą mamą.Jak już wcześniej pisałam,nawet najlepsze małrzeństwo kiedyś
                się kłóci i coś pęka.Ja jestem szczęśliwą mężatką i niczym nikogo nie
                krzywdzę,ale jestem pewna,że nawet najczulsza żona czasem myśli o innych
                facetach,albo innych pikantnych sprawach.Sorry Beatko132,że tak to odebrałaś!
                Pozdrawiam!A synek to milusiński chłopiec.!!!!!!!!!!P.S.Ładna fotka.
    • axy23 Re: zaufanie po zdradzie 25.01.05, 14:36
      ja dopiszę jescze kilka spostrzeżeń:

      przwdewszystkim musisz być silny i konsekwentny:
      jeśli zdecydujesz odejść od niej to musisz od razu o niej zapomnieć i nie
      probowac powrotów, przeprosin itp. musisz zyc dalej - bez niej i bez mysli o
      niej
      jesli sprobujesz byc dalej razem to stanowczo musisz jej powiedziec o tym jak
      bardzo cie skrzywdzila, moze wyjechac na narty z kumplami zeby dac jej czas na
      przemyslenie, a sobie na oderwanie sie od problemu, a potem jesli i ona wykarze
      dobre chceci zapomniec calkowicie o zdradzie - zeby nie myslec o glupotach i
      nie cierpiec
      w obu przypadkach musisz skupic sie na terazniejszosci i przyszlosci, nie
      rozpamietywac
      a twoja zone musisz zmusic do podjecia decyzji: albo ty ("for a life time")i
      calkowita wiernosc, albo koniec malzenstwa - ona musi zdecydowac czego chce,
      musi byc swiadoma konsekwencji swojego wyboru i tego jak bardzo cie skrzywdzila

      a tego czy odejsc, czy zostac to juz ci nie poradze - to twoja decyzja
      pozdrawiam cie i życzę szczęścia - z nią lub bez niej (pamiętaj świat się na
      niej nie kończy...)
    • purkuskuchatek Re: zaufanie po zdradzie 29.01.05, 15:45
      Odpuść ten związek. Wydajesz się być wrażliwym facetem więc odpuść.
      Inaczej "spalisz się", twoje własne myśli zatrują ci życie.
      • czarnarozpacz1 Re: zaufanie po zdradzie 31.01.05, 13:38
        Witam to ja po przerwie.
        Sytuacja wygląda tak: ja chce być z nią nadal, ona twierdzi że w tej chwili nic
        do mnie nie czuje. Nie wie czy chce ze mną być , tęskni za tamtym. w tej chwili
        mnie nie kocha ale ma nadzieję że za jakiś czas sobie przypomni. ja bym bardzo
        tego chciał ale przestaje w to wierzyć, Ze zdradą mogę żyć ale nie z brakiem
        miłości. NAdal ą kocham i ona o tym wie.Jestem bezdennie głupi, czuje się jak
        pies.
        • rachela180 Re: zaufanie po zdradzie 31.01.05, 13:40
          współczuję :(((((((((((((
        • bmyn Re: zaufanie po zdradzie 31.01.05, 21:07
          radziłabym Ci separację .....myślę,że jesli Ona nadal kocha Jego to musisz to
          przeczekać,statystycznie wiadomo,ze romanse trwają z reguły 8-10 miesięcy.
          Niestety póki Ona jest Nim oczarowana to będziesz "nieatrakcyjny i niekochany"
          ale wiedz,ze różowe okulary opadają z czasem i właśnie wtedy kiedy Ciebie przy
          Niej nie będzie Ona zda sobie sprawę,że Ty jesteś właśnie tą osobą, którą
          ...zawsze KOCHAŁA i KOCHA.

          Pozdrawiam.
          • spezial Re: zaufanie po zdradzie 31.01.05, 22:26
            Mądre słowa i chyba jedyna sensowne rozwiązanie. Pozdrawiam.
    • mesawerde Re: zaufanie po zdradzie 01.02.05, 22:26
      Miałem takie doświadczenie: byłem z partnerką dość długo, jak na nas :) prawie
      dwa lata, zaręczyliśmy się, niedługo miałem się do niej przeprowadzić. Na
      początku naszego związku już na poważnie, daliśmy sobie pewien "luz", jesteśmy
      ze sobą, ale bierzemy pod uwagę, że z kimś będziemy uprawiać seks, ot, bo
      będziemy mieli ochotę. nic więcej. Więc pewnego dnia zdarzyło się, dała się
      dopaść koledze w pracy. Powiedziała mi o tym. Prawdę mówiąc od tamtego czasu
      zacząłem się coraz bardziej zastanawiać nad wiernością, dlaczego różne religie,
      światopoglądy i inne nurty humanistyczno-filozoficzne polecają/nakazują
      wierność. Sam to doglębnie przeanalizowałem i doszedłem do tego samego wniosku.
      Choćby nie wiem co się działo, lepiej nie zdradzać. A jeśli się stanie, to albo
      tylko dla seksu, albo z osobą, z którą chce się być, bo obecny związek może się
      już "wypalił".
      Coraz więcej o tym rozmawialiśmy... okazało się, że ona nie dosyć że inaczej
      traktuje seks niż ja (dla niej czasami jest to tylko i wyłącznie seks,
      przyjemność i nic więcej), to jeszcze nie mogła pogodzić się, że związek będzie
      oznaczać absolutną wierność.
      Zmierzam do tego, że po długich analizach i rozmowach zdecydowałem się, a
      raczej zaproponowałem jej rozstanie, aby zobaczyć, czego chce. Dałem (oddałem
      :)) jej wolność, aby mogła się zastanowić, mimo iż bardzo ją kocham i jest dla
      mnie bardzo bliską osobą.
      W tej chwili juz nie ma tylu emocji, nie ma strachu i lęku, że człowiek
      zostanie sam, albo że pozwala odejść mimo wszystkiego wspaniałej osobie. Czasami
      poprostu jest to najlepsze wyjście. Najwyższym wyrazem miłości może być właśnie
      oddanie komuś wolności, skoro sam nie może się zdecydować. Więc może spojrzyj na
      to z tej strony. Między nami nie ma wrogości czy złości, te rzeczy przetrawiłem
      wcześniej po to, aby móc podjąć teraz właściwą i mądrą decyzję. Bo gdy kochamy,
      to nie tylko partnera/partnerkę, ale także siebie. Musimy mieć szacunek także do
      siebie. Mnie i z pewnością Ciebie wiele kosztowało przeżycie zdrady i innych
      rzeczy. Więc może dobrym będzie separacja, skoro jak mówisz, ona za nim tęskni.
      Separacja może dać szanse na bardziej przemyślaną decyzję. Jeśli istnieje między
      Wami głęboka miłość, to przetrwa próbę czasu i rozłąki. Jeśli nie, to
      przekonacie się, że to była tylko kwestia czasu, a nie mogliście się rozstać bo
      bardzo się do siebie przywiązaliście i przyzwyczailiście.
      Wiem że najważniejsza jest uczciwa, spokojna rozmowa. Wcześniej dobrze jest
      przemyśleć, co i jak widzisz.

      Pozdrawiam, facet
    • el_piccasso wlasciwie... 02.02.05, 14:47
      ... to mam nadzieje, ze przestales rozpaczac - zycie jest okropne. Ale tak
      naprawde zycie jest piekne - czy znasz fajne kobiety procz swojej zony? Teraz
      juz wiesz co powinines zrobic (ale pamietaj nic na sile - zakochaj sie i
      odkochaj i znowu i znowu - nie powstrzymuj sie)
    • mel077 jeżeli sobie poradzisz 02.02.05, 15:29
      to obij mu mordę najlepiej w obecności Twojej żony - doceni jak ja kochasz;
      poinformuj jego żonę (jeżeli jest OK może przy okazji ją pocieszysz)
      • blackvelvett Re: jeżeli sobie poradzisz 04.02.05, 15:01
        Jestes fajnym facetem:)
        Sytuacja jest kiepska i nie zazdroszczę. Ale widzę, że dostałeś dobre rady,
        skorzystaj z nich. Może odpocznijcie od siebie i przemyślcie sprawę. Jesli ona
        jeszcze nie jest z tamtym facetem tzn. że jest jakis powód, może nie jest do
        końca przekonana. Myślę, że ona cię kocha, ten nowy to coś innego, wiadomo
        zauroczenie, brak codziennych problemów itp. Z czasem może otworzy oczy i
        zobaczy co może stracić.
        Pozdrawiam
      • mamusialat27 Re: jeżeli sobie poradzisz 07.02.05, 17:14
        No jasne! Jeszcze przeleć mu żone (najlepsze pocieszenie) i skop dzieciaka!
        Nie wiem jak Wy ale ja wolałabym nie wiedzieć! Co ma to niby dać? Tobie
        satysfakcje? Bo chyba nie powiesz, że chcesz tej kobiecie w ten sposób pomóc?
        Zapomnij - dopiero poczujesz się jak ścierka! Pocieszysz się czyjąś krzywdą?...

        Mój mąż mnie zdradził i najgorsze jest właśnie to że się dowiedziałam...

        Pozdrawiam
    • bmyn Re: zaufanie po zdradzie 07.02.05, 21:12
      Pamietaj o jednym - nikt z nas tutaj wypowiadajacych się NIE PODEJMIE DECYZJI ZA
      CIEBIE ...to Twoje zycie. Kazdy z nas patrzy przeciez ze swojego punktu
      widzenia; czy to osoby, która nie dopuszcza w ogóle myśli o zdradzie, czy osoby
      , która "nie widzi problemu, jesli tylko chodzi o seks" czy tez osoby, która
      sama przeżyła zdradę , w efekcie albo decydując się na życie w pojedynkę bądź
      dając na nowo szansę swojemu związkowi. Jakąkolwiek podejmiesz decyzję : zawsze
      poniesiesz jakieś jej konsekwencje czy to dobre czy złe. ... a czas płynie dalej.
      Pozdrawiam.
    • martyna1977 Re: zaufanie po zdradzie 08.02.05, 15:50
      A wogóle to napisz co w końcu z Wami?
      A wogóle to napisz co w końcu z Wami?
      A wogóle to napisz co w końcu z Wami?
      • czarnarozpacz1 Re: zaufanie po zdradzie 08.02.05, 17:54
        A w ogóle to jest ciężko. Ja chcę być z nią ale ona nie bardzo wie czego chce.
        Jest w tej chwili bardzo zagubiona , pobyliśmy jakiś czas razem, trochę
        oddzielnie, dużo rozmawialiśmy. Wiem że ją KOCHAM i to jest dla mnie
        najważniejsze , teraz muszę zapomnieć jak bolało i skupić się na przyszłości.
        Boli mnie jej bierność i brak zdecydowania. Ja chcę nadal tego związku a ona
        się wacha. Ale nie po to jestem mężem żebym się poddawał przy pierwszym
        konflikcie. Musze sprubować.
        • alina_pen_club Re: zaufanie po... kryzysie 08.02.05, 18:30
          No i tak trzymaj!
          Wiesz – poczytałam dokładnie I myślę, że wiem o co CI chodzi…
          Mam nadzieję, że pomogę Ci zrozumieć jak może myśleć Twoja żona i jak w ogóle
          mogą to odbierać kobiety. Skoro jak piszesz postanowiłeś o nią walczyć, to nie
          słuchaj tych wszystkich bzdurnych porad o wystawianiu walizek, olewaniu,
          robieniu awantur itp. O tamtym gościu, jego żonie w ogóle nie myśl, bo to
          zawracanie sobie głowy i wciąganie się w niepotrzebne kolejne bagno! Skup się na
          swoim problemie. Po pierwsze musisz ochłonąć i zacząć myśleć na spokojnie, bo
          tylko tak coś Ci się uda zaplanować. Jak już ktoś tu pisał ideałem na pewno nie
          jesteś. Pomyśl o tym. Twoja żona na pewno nie jest bez winy, ale jej nie
          naprawisz na siłę. To co możesz i moim zdaniem powinieneś zrobić, to poszukać co
          jest nie tak z Waszym związkiem a co Ty możesz zmienić.
          Pomyśl czego Twoja żona szukała! Jeśli siedzisz w domu całymi dniami przed
          telewizorem, to pewnie kontaktu z człowiekiem… Jeśli wolisz iść z kumplami na
          piwo niż z nią tam gdzie lubi, to może zainteresowania? Jeśli spędzasz całe dnie
          w pracy, to może czuła się za mało ważna dla Ciebie? Takich pytań może być
          pewnie ze 100.
          Ja myślę, że najlepsze co może być dla kobiety to mieć szczęśliwe małżeństwo i
          gdyby wszystko było między Wami OK., to nie było by tego problemu!
          Przypomnij sobie dlaczego zostaliście ze sobą? Co lubiliście razem robić i czy
          robicie to nadal? „Miłość to nie wpatrywanie się w siebie nawzajem, ale
          patrzenie w tym samym kierunku” Pomyśl jakie są Twoje marzenia, cele, a jakie
          jej. Czy są wspólne? Czy może realizujecie Tylko Twoje marzenia i cele? Z
          miłości można zrezygnować ze swoich marzeń dla drugiej osoby, ale nie na zawsze!
          Czy jesteście przyjaciółmi? To bardzo ważne! Zresztą jeśli Twoja żona nie
          szukała seksu, to chyba właśnie przyjaźni.
          Czy Twoja żona pracuje? Czy ma własne pieniądze? Czy decyduje o wydatkach?
          (pamiętam jak dla mnie było to straszne jak nie miałam własnych pieniędzy i o
          wszystko musiałam prosić męża). Jeśli zajmuje się domem, to pamiętaj, że musi
          mieć własne pieniądze, żeby nie musiała o wszystkie głupoty prości Ciebie, bo
          poczuje się jak niewolnica.
          Czy macie wspólnych znajomych, czy żyjecie w osobnych światach. Czy gadasz z jej
          koleżankami, czy uznajesz, że baby są głupie? (chociaż tu to może i miałbyś
          racje – pewnie jesteśmy ;-) ]
          Co robicie jak jesteście sami? Czy jest Wam dobrze ze sobą jak wracacie do domu
          i macie czas tylko dla siebie?
          To wszystko głupie pytania i pewnie 99% jest niecelnych, ale tak właśnie myśl!!!
          Skoro chcesz ratować małżeństwo to walcz.
          Nie wiem ile macie lat, ale wydaje mi się, że demonizowanie „zdrady” jest
          błędem. W małżeństwie potrzeba spokoju i wolności. Musicie określić wspólnie
          granice – wolna miłość to chyba nie te czasy, ale muzułmańskie zasady też nie
          mogą obowiązywać. Wytłumacz żonie, że może mieć też przyjaciela od serca, [no na
          pewno już nie tego] ale, że Ty stawiasz granice i nie ma przytulania, bo Ty się
          z tym nie możesz dobrze czuć. Uwierz mi, że większość kobiet (które znam
          oczywiście) ma przyjaciół – facetów – tylko po to żeby od nich wyciągać jak
          najwięcej prawdy o mężczyznach i żeby w ten sposób dowiedzieć się więcej o
          swoich partnerach.
          A jeszcze jedno pytanie. Nie dowiedziałeś się o sprawie od niej - a skąd?
          Życzliwy? Plotka? Czy jesteś pewien, że ona nie chciała żebyś się dowiedział?
          Żeby Tobą potrząsnąć i zwrócić całą Twoją uwagę na siebie???

          Myślę, że najlepsze co możesz zrobić dla Was teraz to wspólny poważny cel.
          Jakieś nowe rozdanie. Dzieci byłyby najlepsze, ale nie jest to dobra myśl póki
          na 100% się Wam nie poskleja.
          Najgorsze co możesz zrobić, to zostawić wszystko po staremu przekonywać siebie i
          namawiać żonę żeby uznała że jest dobrze. Że wszystko się zmieni, chociaż nic
          nie będziecie zmieniać.

          Poważna rozmowa – to wszyscy (wszyscy rozsądni) pisali. Ale najpierw dobrze
          pomyśl co jest nie tak. Przygotuj się do tej rozmowy. Zacznij od tego co
          wymyśliłeś. Pokaż że wiesz co jest nie tak. Zadeklaruj co zmienisz. Daj jak
          najwięcej z siebie i wtedy będziesz mógł proponować też zmiany z jej strony. Mam
          nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam. Walcz – nie słuchaj głupich rad
          szczeniaków. Nie wdawaj się w głupie awantury, tylko skup się na tym co dla
          Ciebie się naprawdę liczy.

          pozdrawiam
        • alina_pen_club Re: zaufanie po zdradzie 08.02.05, 18:38
          I tylko jeszcze jedna refleksja.
          Miłość nie jest taka oczywista jak się wydaje. Czarno biała. Myślę, że jeszcze
          jesteście na etapie tych ogromnych targających namiętności. Świat się nie wali
          tak łatwo
          • bmyn Re: zaufanie po zdradzie 08.02.05, 22:09
            masz absolutną rację, trzeba spojrzeć w siebie i przeanalizować to, co mogło
            przyczynic sie do rozpadu związku ale .....zapewniam Cię,że najlepiej zrobic to
            w samotności i z dala od tej osoby , która zraniła. To raz a dwa jesli Ona (w
            przypadku autora postu) jest oczarowana tamtym to obawiam się,ze wszelkie
            rozmowy z Nią spalą na panewce. Wierz mi,że jak ktoś sobie coś ubzdura,
            zwłaszcza zakochana kobieta/męzczyzna to nie dasz rady nawet z taką szczerą
            rozmową. Ona i tak znajdzie sto innych powodów (teraz póki jest oczarowana
            tamtym)aby przekonać samą siebie, że dobrze zrobiła ....tak myślę.
    • malgorzatasalas Pomoc 10.02.05, 12:40
      Tak dla pomocy w spokojnej analizie.
      Małżeństwo jest związkiem zawieranym w konkretnym celu. W celu założenia własnej
      rodziny. Okres swobodnego związku to narzeczeństwo. Oczywiście bywa ono
      przedłużane po ślubie, ale okres nie może być zbyt długi, żeby wiadomo było, że
      to stan tymczasowy. Normalna – dojrzała kobieta nie odwleka decyzji o dziecku
      jeżeli związek jest zdrowy. Jeśli para bierze ślub i nie podąża dalej w procesie
      zakładania rodziny (pomieszkiwanie z mamusią, niechęć do dzieci itp.) to znaczy
      że nie jest to dojrzały związek. Z jednej albo z obu stron. Jeśli Twoja żona nie
      chce mieć dzieci po czterech latach małżeństwa, to już to powinno być dla Ciebie
      ostrzeżeniem. To bardzo poważny sygnał że jest źle. Oznacza to że albo ona nie
      dojrzała do życia we własnej rodzinie, albo odbiera Ciebie (nie koniecznie
      świadomie) za partnera nie mogącego zapewnić prawidłowego funkcjonowania
      rodziny. Twoje obecne kłopoty są z całą pewnością tylko wynikiem prawdziwych
      problemów. Jeśli koniecznie szukasz winnych, to odpowiedz sobie na pytanie: czy
      Twoja żona nie sygnalizowała że zaczyna być źle, czy Ty tego nie słyszałeś?
      Pisanie takich rzeczy nie przychodzi mi lekko, bo uważam że pomocy w rozwiązaniu
      takich problemów powinno się szukać u psychologa a nie na forum. Emocje nie
      pomagają dostrzegać głębi problemu.
      powodzenia
      • karioka23 Do wypowiedzi MALGORZATASALAS 10.02.05, 22:11
        Totalny bezsens!!!to o czym mowisz (moim zdaniem)- to o tych "niedojrzałych"
        związkach. Czy to jest nienormalne ze kobieta nie chce miec dzieci???
        B.Z.D.U.R.A.
        • malgorzatasalas Re: Do wypowiedzi MALGORZATASALAS 11.02.05, 10:47
          Normalne jest że nie chce mieć dziecka. Ale małżeństwo zawiera się aby ZAŁOŻYĆ
          RODZINĘ. Dlatego małżeństwa bez dzieci nie są prawdziwymi dojrzałymi rodzinami.
          Jeśłi taki stan się przedłuża to jest coś nie tak. Małżeństwo spełnia funkcję
          społeczną. Nie jest dla zabawy. Zawiera się je aby stworzyć rodzinę. Żeby być ze
          sobą nie trzeba małżeństwa.
          Pozdrawiam.
          • karioka23 Re: Do wypowiedzi MALGORZATASALAS 11.02.05, 11:23
            Małgosiu (sądzę, że tak masz na imię), ja mam calkiem inne zdanie na temat
            małżeństwa. Moze bardzo kłócące sie z dotychczasowa wizją tej instytucji, ale
            własne...
            Osobiście nie uważam, ze małzenstwo jest po to aby robic sobie dzieci 9moze
            brzydko to nazwałam). Przeciez według statystyk własnie wiecej jest par
            zyjacych na kocia łapę i posiadajacych dzieci niz małzenstw. U mnie bylo tak ze
            pobralismy sie ze wzledu na dziecko, ale gdyby go nie bylo do slubu i tak by
            doszlo. Nie planowalismy z mezemdzieci. Nawet wogole o tym nie rozmawialismy,
            ale sie zdarzyło, no coż, tak bywa....
            I to bardzo czesto. Wiekszosc zawieranych malzenstw jest zawierana wlasnie z
            takiego powodu.
            Gdyby nie bylo naszego Malenstwa pobralibysmy sie tak czy inaczej, bo po prostu
            sie kochalismy i w koncu chcielismy byc na swoim, osobno, i jako "jednosc".Ale
            bez dzieci, bo nie bylismy gotowi na dziecko. I nie wiem czy gdyby nie wpadka ,
            mielibysmy kiedys dzieci....
            Pozdrawiam gorąco i oczywiście nie neguje (chociaz to moze tak wyglad
            ać)
          • oxygen100 Re: Do wypowiedzi MALGORZATASALAS 16.02.05, 10:32
            Normalne jest że nie chce mieć dziecka. Ale małżeństwo zawiera się aby ZAŁOŻYĆ
            RODZINĘ. Dlatego małżeństwa bez dzieci nie są prawdziwymi dojrzałymi rodzinami.
            Jeśłi taki stan się przedłuża to jest coś nie tak. Małżeństwo spełnia funkcję
            społeczną. Nie jest dla zabawy. Zawiera się je aby stworzyć rodzinę. Żeby być z
            e sobą nie trzeba małżeństwa

            Eeeeee czy Ty aby nie przesadzasz troche?? Za powaznie to wszytsko brzmi. I co
            oznacza ze jesli ten stan sie przeciaga to jest cos nie tak?? Kiedy DOJRZALA
            prara POWINNA zafundowac sobie potomstwo?? Rok po slubie dwa piec?? Nie wydaje
            mi sie ze malzenstwo zawiera sie po to aby miec dzieci. Sa inne powody. Np.
            zeby bzykac sie bez grzechu:)).

            do Czarnej Rozpaczy: Wydaje mi sie ze milosc moze byc nieco przytlumiona u Twej
            malzonki, a Ty jako kochajacy maz powinienes Jej pomoc te milosc wyeksponowac.
            I chyba nastawic sie ze nie bedzie to rewolucja ale ewolucja. A sukces
            ewolucyjny odniosa najlepiej przystosowani. Ci ktorzy nie podolaja i straca
            cierpliwosc i wiare w lepsze jutro wygina jak dinozaury czy inne wymarle
            gatunki. Czego Ci nie zycze:)))
    • elli3 Re: zaufanie po zdradzie 15.02.05, 23:12
      Witam, jestem w podobnej sytuacji, próbuję odbudowywac zwiaek pozdradzie.
      Bardzo chciałbym pogadać z kimś kto rozumie co czuje. Jeżeli możesz do mnie
      napisac będę wdzięczna.elli3@gazeta.pl
      • czarnarozpacz1 Re: zaufanie po zdradzie 17.02.05, 10:42
        Cześć, jesteśmy razem , czasem jest nawet cudownie, nie żałuję swojej decyzji.
        Warto się starać odzyskać jej miłość, jest tego warta ( a może była -bo jest
        już inną osobą). Nie kocha mnie już od roku tylko ja tego nie widziałem. By łem
        dupkiem zajętym własną pracą. Myśłałem że miłość jest dana na zawsze , a tu
        niestety trzeba się starać. Teraz się staram i to bardzo nawet dobrze mi z
        tym , chcę jej pokazać że jestem tym jedynym , tylko mi nie dała szansy tego
        pokazać. Boli to że to ja się bardziej staram niż ona , ale cóż. Czeka nas
        ciężka praca. Chaciałbym znów poczuc się kochany, to boli -brak miłości
        bardziej niż zdrada. Czasami łapie takie doły gdy jej nie ma przy mnie,
        analizują każde słowo wypowiedziane o nim, że tęskni że jej go brak. Głupie że
        mi o tym mówi nie? Ale cóż nie wszystko jest tak jak byśmy chcieli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka