krolowa_balu
25.01.05, 13:05
Normalnie wpadlam jak sliwka w kompot i nie wiem co z tym zrobic. Poradzcie.
Od kilku miesiecy spotykam sie z fajnym chlopakiem. Oboje jeszcze studiujemy.
Ja ochrone srodowiska on iberystyke. Moj chlopak jest bardzo zwiazany z
Hiszpania spedzil tam prawie pol zycia z rodzicami na roznych kontraktach. I
wlasnie wszytsko o to poszlo. Otoz podczasjakiejs rozmowy on powiedzial ze
bardzo chcialby pokazac mi ten kraj. Tradycje zabytki itp...Ja sie na
poczatku bardzo ucieszylam. Ale... gdy padlo "zabiore cie na korride" cos we
mnie peklo. Bo jak ja milosniczka zwierzat i przyrody moge uczesniczyc w
takim prymitywnym widowisku gdzie cierpia zwierzeta?? Od razu muo tym
powiedzialam a on sie obrazil. W ogole nie rozumiem za co, przeciez nie
obrazilam jego uczuc bo jest Polakiem.Od slowa do slowa poklocilismy sie
strasznie on mi wypomnial nawiedzonych jego zdaniem znajomych co mysla ze
rosliny czuja a ja jemu pociag do znecania sie nad zwierzetami. A zeby jemu
tak ktos obcial jaja np?? Normalnei obrazil sie smiertelnie. Najgorsze jest
to ze on powiedzial ze wybaczy mi okrutne slowa pod adresem kraju ktory tak
kocha dopiero gdy tam z nim pojade i wszytsko odszczekam. Kocham go ale nei
wiem czy jestem zdolna az do takich poswiecen. Z drugiej strony nigdy nie
bylam w Hiszpanii i chetnie bym ja zwiedzila. Ale na korride nie pojde!!
Przeciez wtedy zrobie z siebie tylko idiotke prawda?? Wiem ze to nie problem
w porowniau z np. problemem sama_milosc ale to dla mnie wazne. Poradzcie cos
jak z tego wybrnac prosze