Dodaj do ulubionych

mój mąż ciągle się obraża

18.02.05, 10:05
Często zdarzaja się nam sie rózne sprzeczki o drobiazgi i wszystko byłoby
dobrze gdyby nie to, ze mój mąż ciągle obraża się z byle powodu i to nie na
pięć nastepnych sekund, tylko na kilka dni! Oczywiscie, jak sie zapytam, czy
jest obrazony, to zaprzecza, ale przeciez slepa nie jestem! Widze, ze
zupełnie inaczej sie zachowuje, prawie ze mna nie rozmawia, unika
jakiegokolwiek kontaktu ze mną. Dodam jeszcze, że bez względu, czy wina
lezy po mojej stronie, po jego, czy po obu stronach, zawsze to on jest
obrazony! Jak ja mam sie wtedy zachowywać? Lekceważyc jego zachowanie? Udawać
że tego nie widze i że wszystko jest ok? A moze zachowywać sie tak jak on? I
czekać aż to on bedzie chciał oczyscić atmosfere? Tylko mogę sie nie doczekać!
Bo rozmowa ne ten temat nie ma sensu, juz to przerabialismy- efekt? Cały
tydzień wytrzymał bez obrazania, mimo że na siłe znalazłyby sie jakies
tam "powody". Czuje sie jak w przedszkolu!
Obserwuj wątek
        • jenny1 Re: mój mąż ciągle się obraża 18.02.05, 10:31
          No jak tylko ślub cywilny to zawsze możesz się rozwieśc i kieckę biała na
          koscielny z innym załozyć:) a tak poważnie to problem jaki poruszasz bynajmniej
          nie jest błachy, jeśli Twój partner na wszystkie i małe i większe sprzeczki
          bądź poważne problemy będzie reagował obrażaniem się i cichymi dniami to nie
          wróży to nic dobrego...By związek był udany trzema rozmów, wspólnego
          podejmowania decyzji itp.ktoś zawsze też musi byc mądrzejszy i pierwszy podac
          rękę na zgodę , ale jesli miałabyś to robic zawsze i czesto Ty to na dłuższą
          metę Twa psychika tego nie zdzierży...zastanów się jak wygladac bedzie Wasze
          życie , tym bardziej ,że upierdliwe wady z czasem tylko się pogłąbiają.
          • madzia.a Re: mój mąż ciągle się obraża 18.02.05, 10:50
            Dzięki za odpowiedź mimo, że nie była ona optymistyczna. Wiem, ze w zwiazku
            zawsze musi byc ktos mądrzejszy i dlatego staram sie pierwsza podac reke i
            rzeczywiscie boje sie, ze to zawsze będe ja! A na takie obrazanie potrzeba
            wiele cierpliwości i mało nerwów, bo czasem az sie we mnie gotuje jak go
            takiego obrazonego widze!Bardzo kocham swojego-jeszcze nie- męża i chce z nim
            spedzic reszte życia. dlatego prosze o rady, jak zachowywac sie w takich
            sytuacjach?
            • jenny1 Re: mój mąż ciągle się obraża 18.02.05, 11:04
              No cóz skoro trzeba cos zdziałać w tym kierunku to spróbuj pobić go jego własną
              bronią , przyjemnie nie bedzie, gdy tak z tydzien lub dłuzej w domu zalegnie
              grobowa cisza, ale moze to poskutkuje, zamilknij tak jak on ,(łatwo Ci nie
              będzie, ale nie daj się ) może w końcu on zacznie Cię szanować i dojrzeje do
              skruchy,dlaczego dajesz sobą tak manipulować hę? przeciez on wykorzystuje
              ewidentnie fakt ,ze to Ty ciągle przepraszasz, kajasz się,wyciagasz rekę na
              zgodę itp. Czas , by zmądrzał, zycie to nie piaskownica, obrazić się na resztę
              bawiących i wziąść swe zabawki to każde dziecko umie, a dorosły powinien się
              poważniej zachowywać, jesli nie ma zamiaru to wcześniej , czy później zycie tak
              da mu w d...,że pokory nauczy się w try miga., sorry ,że tak ostro, ale ja z
              takim panem obrażalskim bym nie wytrzymała, predzej by w gębę dostał:D
              • madzia.a Re: mój mąż ciągle się obraża 18.02.05, 11:15
                jenny1 przyzanje ze to było mocne, ale jest w tym duzo prawdy! Nie lubie takiej
                grobowej ciszy, bo bardzo go kocham i boje sie ze z malej sprzeczki moze zrobic
                sie duza sprawa, dlatego staram sie zawsze to jakos naprawić, zeby było
                juz "wszystko dobrze". Bo pokonanie go jego własną bronią w
                przypadku "czepiania" sie o błachostki (jak ja tak zaczęłam) niewypaliło- było
                jeszcze gorzej! Moze lepszym sposobem byłoby udawanie, ze tego nie widze, żebym
                zachowaywała sie zupełnie normalnie, to moze znudzi mu sie to obrazanie, jak
                zobaczy ze nic sobie z tego nie robie?
                • jenny1 Re: mój mąż ciągle się obraża 18.02.05, 11:20
                  Możesz spróbowac i tak , ale wiesz takie udawanie tylko Cię zamęczy , bo w
                  duszy bedzie Ci bądź co bądź przykro, a na zewnątrz pokerowa mina? eh
                  dziewczyno żal mi Cię , po prostu razi mnie taka niesprawiedliwośc, Tobie tez
                  cos się należy, masz się z nim obchodzic jak z jajkiem podczas, gdy on nie
                  będzie Cie oszczędzał?...
                • daimona jesteś przekonana, ze np.: 18.02.05, 18:10
                  jesteś przekonana, ze np.: po 5 latach będziesz w stanie wytrzymywać jego
                  charakter? Bo jesli nie zmieni się przed ślubem, to nie licz, że będzie lepiej
                  po ;)
                  Zadaj sobie to pytanie i uczciwie na nie odpowiedz. Przed ślubem.

                  I ewentualnie poinformuj ukochanego o swoich wnioskach.
    • kinkygirl Re: mój mąż ciągle się obraża 18.02.05, 11:59
      ewidentnie twój małzonek ma poważne problemy z radzeniem sobie z uczuciami. a
      jedyna metoda, która wypracował w razie konfliktu to rzeczone obrażanie sie.
      widac lubi, zeby przy nim skakać. więc po pierwsze przestań skakać. po drugie
      jasno mu zakomunikuj, ze to objaw niedojrzałości. hm, skoro az tak cię to
      martwi, to przeciez zagrożenie dla waszego związku. może psycholog pomoże. może
      on już naprawde nie wie jak ma sie od-obrazic i tez tkwi w jakiejs pułapce?

      chociaż ja bym go pewnie wyśmiała, "dzidzi się obraziło. to mamusia sobie
      wyjdzie na ploty z kolezankami sie pośmiac, a ty tu siedź do póki nie
      dorośniesz". ale mi nie zależy ;)
        • kalal Re: mój mąż ciągle się obraża 22.02.05, 19:40
          Z tym nie traktowaniem powaznie to swietny pomysl. Mnie sie tak udalo:)Na poczatku tez "przeciagalismy line" kto sie pierwszy zlamie itp. ale kiedy zaczelam na to reagowac rzeczami typu "biedny maly chlopczyk sie znowu pogniewal" (dla mojego mezczyzny sprawa bycia baaardzo dojrzalym;) jest wybitnie wazna, pewnie dlatego podzialalo)moze nie przy pierwszej takiej reakcji(bo za pierwszym razem obrazil sie jeszcze bardziej:)ale dosc szybko odnioslo naprawde wybitne skutki:teraz jest juz nawet tak, ze choc na chwile sie zlosci to potem przeprasza i sam mowi ze znow zachowal sie jak dzieciak. Za to mowienie, ze mi jest strasznie przykro jak tak sie zachowuje, a nawet calkiem ostre wypowiedzi , ze ja nie bede zawsze pierwsza wyciagac reki na zgode zupelnie nie pomagaly. Powodzenia:)
    • olang Re: mój mąż ciągle się obraża 23.02.05, 18:36
      Mój mąz też się obraża...Teraz już coraz rzadziej, ale kiedyś potrafił na kilka
      dni. To było okropne dla mnie, bo ja jestem zupełnie inna - powrzeszczę i zaraz
      mi przechodzi. Strasznie się męczę jak ktos jest obrażony...
    • olang A mój dziś się obraził 23.02.05, 22:37
      Dzis rano zadzwownił z pracy i chciał,żebym mu znalazła jakis papier z banku.
      Akurat się kąpałam i do tego dzidzia marudziła. Byłam nieprzyjemna, bo nie
      mogłam nigdzie znaleźć tego papieru. Znalazłam go po 10 minutach i
      oddzwoniłam. Nie odbierał komorki ani pracowego. Zadzwoniłam i nagrałam się,
      czy jaja sobie robi ,że nie odbiera, a tymczasem ja mam jego papier. Potem
      wyslałam mu smsa i przeprosiłam go ,że byłam nieprzyjemna. Potem jeszcze raz
      dzwoniłam i starałam się być miła, zagadywałam.Niestety. Nastapiła OBRAZA.
      Kiedy wszedł do domu zaproponowałam ,że odgrzeję obiad (akurat był, co nie
      zdarza się codziennie), zagadywałam, jeszcze chyba raz go przeprosiłam.
      Niestety. Nic z tego. Probowałam rozmawiać - pozostał zimny jak głaz. I taki
      obrażony, dumny i blady poszedł spać. K... mać, czy naprawdę coś tak strasznego
      się stało? Do tego przeprosiłam go i to kilka razy!!! To naprawdę upokarzające
      i nieprzyjemne. Dodam,że mam taki charakter,ze najchętniej sklęłabym go od
      najgorszych i walnęła w łeb wałkiem,ale od lat pracuję nad sobą i staram się
      rozmawiać, biorę głęboki wdech, nie daje się sprowokować itp. Ale dzisiaj
      naprawdę było mi przykro.To nie jest powód,żeby tak się obrażać, zwłaszcza
      jeśli przeprosiłam.Nie uważacie? Co mam zrobić?
    • madzia.a Re: mój mąż ciągle się obraża 24.02.05, 09:31
      To może przybliże jak to wygląda. Np. pokłucimy sie o jakas błachostke, a on
      pózniej przez dwa dni ze mna nie rozmawia, ponieważ twierdzi, ze jemu tak
      szybko to nie przechodzi jak mi! Tylko mnie szlak trafia jak go takiego widze!
    • madzia.a Re: mój mąż ciągle się obraża 24.02.05, 09:39
      Moze niektórych zaskocze, ale mam 22 lata, jestem z moim chłopakiem od 4 lat,
      rok jestesmy zaręczeni, pół roku ze soba mieszkamy, slub cywilny planujemy na 4
      czerwca 2005, a koscielny na 12 sierpnia 2006 (a to dlatego tak późno, ponieważ
      zeby zrobić kościelny trzeba miec sporo gotówki, nawet na skromne wesele) Nie
      mam dzieci i przez najbliższe 6 lat nie zamierzam mieć! Najpierw musze skonczyć
      studia (jestem na 3 roku na dziennych) a pózniej znaleźć prace.
    • madzia.a Re: mój mąż ciągle się obraża 24.02.05, 10:31
      Wykorzystując to co mi napisałyście, doszłam do wniosku, ze napisze mu e-maila.
      Co o nim sądzicie?


      "Przyjaciel to jest taka osoba, której możemy się zwierzyć z największych
      swoich sekretów i tajemnic i jednocześnie mamy pewność , że w czasie sporu,
      lub kłótni nie wykorzysta tego przeciwko nam.”

      Czy ty uważasz się za mojego przyjaciela?
      Oczekujesz ode mnie żebym mówiła ci o wszystkim, ale jak tylko trafia
      się „odpowiednia” okazja, potrafisz w okrutny sposób to wykorzystać.
      Stwierdziłeś, ze dziwnie zachowuje się w niektórych sytuacjach, bo np. bałam
      się wejść do kuchni, kiedy myślałam, że są tam myszy lub szczury. Czy mam
      rozumieć, ze w razie jakiegoś problemu, masz być ostatnia osoba którą poproszę
      o pomoc?
      A czy nie uważasz, ze ty również dziwnie zachowujesz się w niektórych
      sytuacjach? Jedyną metodę którą sobie wypracowałeś w czasie konfliktu, to
      obrażanie się na kilka dni. A życie to nie piaskownica, obrazić się na resztę
      bawiących i wziąć swe zabawki- to każde dziecko umie. A dorosły powinien
      poważniej się zachowywać. Jest mi bardzo przykro kiedy się tak zachowujesz!

      • jakubprz Re: mój mąż ciągle się obraża 24.02.05, 13:57
        Nie wiem, czy już mu wysłałaś tego e-maila, ale i tak napiszę parę słów.
        Po pierwsze to moim zdaniem dziwne, że taki młody gościu obraża się o duperele,
        a jeszcze nie jesteście nawet po ślubie. Ja też się często obrażam, no ale już
        jestem kilkanaście lat po ślubie. To trochę trwało. Nie chciałbym być złym
        prorokiem, ale wydaje mi się, że facet wyniósł to z domu. Może był jedynakiem i
        mama go bezstresowo wychowała. Do ślubu masz jeszcze trochę czasu to się
        jeszcze parę razy zastanów. Sam wiem ile krwi napsułem mojej żonie i sobie też.
        Takie ciche msze strasznie idą na nerwy.
        Jeśli już miałbym coś konkretnego poradzić to myślę, że musisz być po prostu
        mądrzejsza. Gdy widzisz, że rozmowa zaczyna dryfować w nieporządanym kierunku
        to powinnaś od razu przystopować i najlepiej spróbować odprężyć sytuację. Np.
        wieszasz się mu na szyi dajesz buzi i mówisz: " i tak wiem, że mnie kochasz" ;-
        ) . Na mnie to działa i nie chce mi się dalej kłócić. No to tyle.
    • stefka77 ciche dni 03.03.05, 12:34
      madzia i olang, chyba nasi mężowie są bliźniakami (trojaczkami czy jakoś tak)
      ja mam obrażanie o każdą błahostkę - ostatnie dziś w nocy. Cokolwiek się panu
      mężowi nie spodoba to od razu gniew, cisza i może tak żyć długo, ja natomiast
      nie. Mogę się wykrzyczeć, wykłócić i chcę żeby zaraz był spokój a ten dopiero
      się nakręca i wtedy tak mnie dręczy i tak długo przetrzyma aż zmięknę i sama
      zacznę się kajać nawet jak to nie moja wina. Wczoraj wieczorem nie odpuściłam,
      ZAŻĄDAŁAM przeprosin, (bo ja nie mogę spać jak jest na mnie obrażony a on wręcz
      przeciwnie) i dotąd go dręczyłam swoim gadulstwem, dotąd zrzędziłam aż
      przeprosił. Chodziło tylko o zasadę, bo wcale nie było mi przykro ale nie
      pozwolę mu spać obrażonemu a ja się będę może męczyć do rana. To zadziałało.
      Dopiero drugi raz w życiu powiedział mi przepraszam. Ciekawe czy ta metoda
      zadziała kolejnym razem, może za 10 lat takich prób wreszcie sam zrozumie:)))))
      Popróbuję jeszcze tego sposobu z piaskownicą i wyśmiewaniem, nie ma to jak
      pojechać facetowi po honorze. Pewnie okazja trafi się szybko to napiszę czy
      zadziałało. Dziewczyny Wy też napiszcie, razem się uczymy:)
      • lyrica Re: ciche dni 04.03.05, 09:39
        Niestety takich "okazów" jest więcej... Mój szanowny małżonek dołącza to grona
        obrażalskich. Z tym, że ja już przez to jego obrażalstwo itd. walczę z nerwicą,
        więc męczę sie okrutnie. Ustalam z moją psycholog różne sposoby na niego, była
        akcja z mailem, bo nie chciał rozmawiać. Trochę pomogło, ale na krótko. Było
        zagrożenie rozwodem, przez co teraz małżonek żyje w strachu, bo pewnie zdaje
        sobie sprawę że sam sobie nie poradzi. Zapewnia, że kocha po czym nie odzywa
        się cały dzień i dziwi się jak pytam o co mu chodzi. Jak to?! Ja nie wiem?!
        Przecież to takie oczywiste, blebleble. Z rad pani psycholog: mówić wprost, że
        wkurwia mnie takie zachowanie i jak ma zamiar się tak zachowywać to niech
        zejdzie mi z oczu. Następna rada - już przez kogoś dana - odwrócić się na
        pięcie i poszukać milszego towarzystwa.
        Ale podstawowa sprawa dla madzia.a - zagrozić narzeczonemu, że jeżeli nie
        podejmie walki ze swoim obrażalstwem to przesuniecie termin ślubu. Nie ma się
        co spieszyć, jesteś bardzo młoda!!! Ja bym teraz tak postąpiła. Nie wiem po co
        spieszyłam się ze ślubem, chyba przez naciski rodzinki, że mieszkanie już mamy
        i bez ślubu to nie "po Bożemu". Tylko, że gdyby nie ślub to teraz pewnie bym z
        nim nie była, a tak to przynajmniej walczę by to małżeństwo ocalić, gdyż są
        także dobre dni.
        • lyrica Re: ciche dni 04.03.05, 09:46
          Aha, i jeszcze jedno: polecam książkę SZANTAŻ EMOCJONALNY autorstwa Donny
          Frazier i Susan Forward. Można ją zakupić poprzez internet, np. www.gwp.pl

          Nasi mężulkowie to typowe przykłady szantażystów emocjonalnych. Niech oni też
          przeczytają - mój wciąż wymyśla inne zajęcia i jeszcze "nie miał czasu"
          przeczytać, ale przypilnuję go!!!
    • minerwamcg Re: mój mąż ciągle się obraża 04.03.05, 17:15
      Facet rzeczywiście zachowuje się jak przedszkolak. Tyle, że przedszkolaki
      obrażają się na śmierć, ale na dziesięć minut.
      Obawiam się, że nie ma rady. Musisz z nim rozmawiać, jeżeli poprzednia rozmowa
      dała rezultat na tydzień, to znaczy, że do chłopa coś jednak dotarło, tylko na
      krótko. Postaraj się, żeby dotarło więcej: jak bardzo jest Ci przykro w domu,
      który przypomina trupiarnię, że tak się nie da żyć, że w ten sposób dręczy was
      oboje, że zmusza Cię do przepraszania go zawsze i za wszystko. I że nasze babcie
      mawiały: "obrażają się tylko pokojówki i lokaje. Guwernantki i kamerdynerzy już
      nie."
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka