Dodaj do ulubionych

Co o tym sądzicie?

23.05.05, 13:56
Jestem ze swoją dziewczyną już prawie półtora roku, za kilka miesiecy
planujemy slub.
Ona jest moją pierwszą dziewczyną, ja jestem jej pierwszym chłopakiem. Mnie
za kilka lat stuknie trzydziestka, Ona jest troszke młodsza.

Nie mieszkamy ze sobą, nie współżylismy. Trzymamy sie za ręce, przytulamy po
przyjacielsku, cmokamy w policzki :))) a "szczytem luksusu" :) jest delikatny
pocałunek w usta (ale w szczególnych sytuacjach.

Kiedy chcę okazać Jej swój wielki szacunek, miłosć, oddanie - wtedy całuję Ją
w rekę.

Żeby nie było wątpliwosci - bardzo się kochamy i jestesmy ze sobą szczesliwi.
I poza tym jestesmy zupełnie normalni :)))

Czy to normalne? Czy znacie pary zyjace w podobny sposób. Jesli tak, to jak
to się potem u nich potoczyło? Czy taki styl życia ma jeszcze w "dzisiejszych
czasach" jakikolwiek sens?
Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • annalalik Re: Co o tym sądzicie? 23.05.05, 14:01
      Do podziwu jest takie zachowanie. Naprawde. Szkoda, że mało jest takich par.
      Mysle ze to wynika z waszego wzajemnego szacunku do siebie - a to naprawde
      ważna rzecz. Wydaje mi się, że Wam się ułoży - bądźcie wierni sobie i waszym
      wyobrażeniom związku a napewno bedzie dobrze.
      Powodzenia
    • landrynka17 Re: Co o tym sądzicie? 23.05.05, 14:16
      rzeczywiscie takie zachowanie jest juz rzadko spotykane w dzisiejszych
      czasach, trudno powiedziec jak sie wam potoczy bo to nie zalezy od zachowania -
      przed, tylko juz w malzenstwie. ja trzymam kciuki:)
    • annb to twoje zycie 23.05.05, 14:25
      twoje zycie i twój wybór
      żyj jak chcesz nie krzywdząc innych
      i jesli już zdecydowałeś że w cnocie to slubu to po co się innych pytasz czy to
      normalne
      masz jakieś watpliwości?
      chcesz usłyszec-zrób to zrób to
      a potem co..ja nie chciałem damo serca mego..ale oni mi kazali ;)
        • triss_merigold6 Re: to twoje zycie 23.05.05, 14:32
          W czym mu doradzać? Żenić się chce, znaczy dorosły. Doradzać czy ma współżyć
          przed ślubem skoro przez półtora roku wystarczało mu trzymanie się za ręce i
          buziaczki?
          Chce wiedzieć czy są inne takie pary? Pewnie, że są: w ruchach oazowych, na tym
          forum, w gimnazjum...
            • triss_merigold6 Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:00
              Mam gdzieś tolerancję:) Nie denerwuje mnie tylko śmieszy a to zasadnicza
              różnica.
              Śmieszy mnie samo pytanie wątkowe, podejście do spraw seksu dinozaura i fakt,
              że ktoś potraktował go serio.P
                  • astana1 Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:15
                    drwisz z goscia anonimowa panno z netu czyli okazujesz mu pogarde, przykro mi,
                    ale przecietny czytelnik nie uznalby twoich postow za mile i uprzejme. Innosc
                    denerwuje co?
                    • triss_merigold6 Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:20
                      Sądziłam, że wyrażam uprzejme rozbawienie. Pogarda ma jednak nieco inny odcień
                      emocjonalny, nie sądzisz?
                      Inność mnie nie denerwuje, osobiście życzę dinozaurowi szczęśliwego bzykania po
                      ślubie i kupy czarujących dzieci.
                      Jego postawa jest doskonale niekompatybilna z moim światem i super - nie musi
                      być. Żyjemy w wolnym kraju w którym można być singlem, żonatym, białym
                      narzeczeństwem, bzykającym się narzeczeństwem.
                      Chciałam zauważyć, że autor pytał o opinie. Pytał więc dostał.
                    • mgielka83 Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:20
                      no to ja UPRZEJMIE powiem ze mnie to równiez nieco bawi. Sama kiedys miałam taki
                      zamiar,że do slubu niet, ale wydawało sie to z biegiem czasu coraz bardziej
                      sztuczne i niemal chore.
                      Ciekawe że autor nie wspomniał słowem czy w ogóle odczuwa cos takiego jak
                      pożądanie wobec tej dziewczyny?
                      Bo potem moze sie okazać ze potrzeby rzeczywiście 1 w miesiącu po ciemku...
                          • annb Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:31
                            astana1 powiedz mi
                            czy masz w obronie ...właśnie...kogo..bo nie bronisz a atakujesz
                            poglądy....wyraźny interes?
                            dziwi mnie to gdyżzałozyciel watku się nie odzywa a ty walczysz.
                            dziwne to....
                          • triss_merigold6 Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:32
                            Brawa dla tej Pani! Zostałaś bystrzakiem roku.;) Oczywiście, że drwimy...
                            Proszę, niech autor się wypowie i rozwieje wątpliwości: czy ma zamiar
                            zaspokajać po ślubie swoją żonę 3 x dziennie? Jeśli tak to chapeux bas.
                            • astana1 Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:36
                              luzik,pozdrowienia dla jasnie oswieconych ktorzy wiedza najlepiej czego
                              czlowiekowi trzeba. Dlaczego mnie pytacie czem kogos bronie przed osmieszaniem?
                              Zapytajcie siebie lepiej dlaczego drwicie i szydzicie.
                              • annb Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:37
                                astana1 a jesli ktoś na własne zyczenie chce się osmieszyc
                                skad wiesz czy to nie podpucha?
                                napisałam dwa razy że jesli to jego decyzja to co nam do tego?
                                czy to tez jest drwiną?
                              • triss_merigold6 Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:41
                                Bo to śmieszne jest.:)))) Dorośli ludzie trzymający się półtora roku za rączki
                                i wyjątkowo, absolutnie wyjątkowo muskający swoje usta.
                                Serio, wróżę im, że będą nad wyraz udanym stadłem.
                                Niech autor sam się broni, w końcu facet, nie?
                                • annb Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:42
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Bo to śmieszne jest.:)))) Dorośli ludzie trzymający się półtora roku za
                                  rączki
                                  >
                                  > i wyjątkowo, absolutnie wyjątkowo muskający swoje usta.
                                  > Serio, wróżę im, że będą nad wyraz udanym stadłem.
                                  > Niech autor sam się broni, w końcu facet, nie?

                                  co do tego ostatniego to wiesz........nie byłabym taka pewna ;)
                                • mgielka83 Re: to twoje zycie 23.05.05, 15:46
                                  no ja w kazdym razie z takim zimnym "rybem" nie wytrzymała nawet tygodnia, jakby
                                  nawet pocałowac jak człowiek by nie chciał. Brzydzi się? niehigieniczne?
                                  Parę lat temu inaczej bym na to spojrzała,doceniła moze, jako sama
                                  "niedoświadczona" i pełna ideałów, które okazały sie psu na budę.
                                • dinozaur123 Re: to twoje zycie 23.05.05, 18:24
                                  No to bronię się:))

                                  Po pierwsze jestem normalnym facetem z krwi i kosci (a nie z drewna - jak
                                  sugeruja niektórzy:)

                                  Po drugie - seks? Jestem za! To nic złego, wręcz przeciwnie. Ale po slubie.

                                  Po trzecie - czy drobne gesty czułosci płynące prosto z serca, szczere i
                                  podejmowane z miłosci nie są piękniejsze od tych "płynacych z rozporka"?

                                  Jakbys sie czuła gdybys wiedziała że facet leci na Twoje ciało, a Ciebie ma
                                  gdzies? Troche głupio, no nie?
                                  • chicarica Re: to twoje zycie 24.05.05, 10:16
                                    Dinozaur, klasyfikujesz ludzi dokładnie tak samo jak tutaj sklasyfikowano
                                    Ciebie. Sam dla siebie wymagasz tolerancji, ale tych którzy robią inaczej
                                    szufladkujesz, że faceci niby tylko na ciało lecą, że ich gesty to tylko z
                                    rozporka... Myślisz, że jeśli ktoś uprawia seks przed ślubem, to w jego związku
                                    nie ma czułych gestów prosto z serca, podejmowanych z miłości? Prawdopodobnie
                                    wiara w to, że świat dzieli się na czarne i białe bardzo ułatwia Ci pojmowanie
                                    świata, ale muszę Cię zaniepokoić: Twoje pojęcie o świecie niekoniecznie dzięki
                                    temu musi być słuszne. Dla mnie możesz wierzyć w UFO i krasnoludki, nie ma
                                    sprawy, tylko niestety niekoniecznie ufo i krasnoludki istnieją ;)

                                    Co do tego, czy są jeszcze tacy ludzie jak Ty - pewnie są, choć rzadko się
                                    zdarzają. Ktoś powyżej napisał że Cię podziwia - ja tak powiedzieć nie mogę,
                                    chociaż oczywiście Cię także nie potępiam. Każdy z nas ma prawo do wyboru
                                    własnej drogi życiowej, ja akurat wybrałam inną. Osobiście nie widziałam celu w
                                    zachowywaniu dziewictwa do ślubu, ale jeśli komuś to pasuje - proszę bardzo, z
                                    całym szacunkiem dla jego wyborów. Nie potępiam, bo to każdego intymna decyzja,
                                    jednak Twój wybór to nie powód do bicia Ci pokłonów, bowiem nie jest on moim
                                    zdaniem moralnie lepszy od innych wyborów (gorszy oczywiście też nie). Wydaje mi
                                    się, że odczuwasz jakąś wyższość nad tymi, których działania wg Ciebie "płyną z
                                    rozporka"... Jeśli Twoja motywacja wynika z pobudek religijnych, to podpowiem Ci
                                    żebyś uważał, bo pycha to też grzech. Podsumowując, nie widzę tu powodu do
                                    jakiegokolwiek podziwu dla Ciebie, ot po prostu - robisz tak jak Ci pasuje.
                                    Ale nie daj się też pozagryzać tym, którzy twierdzą że koniecznie musisz się
                                    bzykać przed ślubem. Masz prawo do robienia tak, jak Ci pasuje, nawet mniejszy
                                    temperament to też nie jest wada, pod warunkiem że obojgu partnerom to pasuje.
                                    Ja akurat mam większy, ale nie uważam że powinieneś na siłę dorównywać jakiejś
                                    średniej. Dobrze, że z partnerką do siebie pasujecie - tu zgadzam się z Triss,
                                    macie szansę stworzyć harmonijny związek. Mnie jako partner byś nie pasował, ale
                                    ja to ja a Twoja dziewczyna to kto inny.
                                    • astana1 Re: to twoje zycie 24.05.05, 10:31
                                      chwila chwila, koles napisal post szukajac kogos kto postepowal tak jak on,
                                      spotkal sie z fala drwin i wysmiewania, na co kulturalnie odpowiedzial, a ty mu
                                      zarzucasz, ze kogos nawraca i sie czuje lepszy, jakas pyche????????????? Swiat
                                      staje na glowie!!! Ludzie, przestancie na sile zlo nazywac dobrem a
                                      nietolerancje tolerancja!!! Jak wam gosc nie przeszkadza i nie macie nic do
                                      jego postawy to po co sie wpisujecie??? On szuka kogos takiego jak on sam aby
                                      wymienic doswiadczenia a nie zeby zostac wysmiany przez kogos kto mysli
                                      inaczej! Czy on sie wysmiewal z Waszych postow, z ktorymi sie tez nie zgadza?
                                      Kurna wysmiany w imie tolerancji, jak to brzmi???
                                      • chicarica Re: to twoje zycie 24.05.05, 10:37
                                        Ależ ja go absolutnie nie wyśmiewam! Powiedz mi proszę, gdzie w moim poście
                                        widzisz drwinę - jestem od niej jak najdalsza.

                                        Poczytaj ten post chłopaka na który odpowiadałam. Jego pierwszy post faktycznie
                                        był całkiem spokojny, dlatego też mnie trochę zdziwiło to wyśmiewanie (sama mam
                                        dla tego typu postaw SZACUNEK - nie mylić z PODZIWEM), ale jak poczytałam dalej
                                        te teksty o facetach lecących tylko na ciało kontra wspaniałe, czyste czułe
                                        gesty. No przecież on upraszcza jak cholera, a sam jednocześnie protestuje przed
                                        zaszufladkowaniem. Nie znajdziesz w moich słowach potępienia dla drogi którą
                                        chłopak wybrał - każdy sobie wybiera co mu tam pasuje. Ale ton, jaki pobrzmiewa
                                        w jego późniejszych postach (być może w reakcji na wyśmianie) budzi wątpliwości
                                        co do motywacji nim kierującej. I tylko to skomentowałam.
                                        • astana1 Re: to twoje zycie 24.05.05, 10:52
                                          Koles po prostu spokojnie wyjasnil podstawy swojego myslenia, jezeli tak czyni
                                          to jest to chyba jasne, ze uwaza ze jest to lepsze, gdyby uwazal ze jest to
                                          gorsze to by tak nie robil, ma prawo myslec o swojej postawie i i postawie
                                          innych co tylko chce. Swoje zdanie wyraza bardzo grzecznie i nikomu nic nie
                                          narzucajac, nie wysmiewajac itp. Inni sie do niego przyczepili, drwia z niego i
                                          wysmiewaja, a Ty nie raczysz odpowiedziec ludziom ktorzy go wysmiewaja
                                          natomiast bardzo oburzyla Cie jego wypowiedz w ktorej wyjasnia dlaczego tak
                                          mysli, o ktora to wypowiedz zreszta zostal poproszony - ktos zapytal czemu sie
                                          sam nie broni. Czy nie uwazasz ze nie ujelas sie za kims kto doswiadczyl
                                          nietolerancji, ale jeszcze dolozylas mu swoja szpilke nadinterpretujac jego
                                          wypowiedz i zarzucajac mu pyche? Oczywiscie machinalnie odpowiesz ze nie, ale
                                          zastanow sie nad tym glebiej - czy nie wtracilas tu swojej ideologii dlatego ze
                                          ten koles mysli inaczej. Tysiac razy wiecej pychy moznaby przypisac ludziom
                                          ktorzy go wysmiali a Ty nie zareagowalas - dlatego ze mysla tak jak Ty.
                                          Pozdrawiam.
                                          • chicarica Re: to twoje zycie 24.05.05, 11:05
                                            A czy ja mam, pardą, obowiązek reagować na to, że ktoś z forumowiczów jest
                                            wyśmiewany? Rozśmieszyło mnie tylko takie uproszczenie, że jak ktoś się seksi
                                            przed ślubem, to z pewnością jego związek jest płytki i czułe w nim gesty płyną
                                            z rozporka.
                                            A jego kolejne posty tylko potwierdzają moją teorię na temat poczucia wyższości.
                                            I wyjaśnię Ci jedno: nie, to że ktoś postępuje w określony sposób nie musi
                                            automatycznie równać się jego przeświadczeniu, że ta opcja jest uniwersalnie
                                            LEPSZA. Wyjaśnię Ci motywy mojego własnego postępowania: otóż to co ja robię,
                                            wynika tylko i wyłącznie z przekonania, że tak jest DLA MNIE lepiej, jednak nie
                                            rozciągam tej "lepszości" na innych np. nie uważam, że w każdej sytuacji lepiej
                                            jest współżyć przed ślubem (np. jeśli ktoś ma motywację religijną, to uważam że
                                            zdrowiej będzie dla niego poczekać do ślubu, niż męczyć się psychicznie ze
                                            świadomością grzechu i być może popaść w nerwicę). On natomiast uniwersalizuje
                                            swój wybór i twierdzi, że dla WSZYSTKICH lepiej jest, by nie bzykali się przed
                                            ślubem, a jak ktoś się bzyka to znaczy że jest płytki i jego motywacje płyną z
                                            rozporka. Rozumiesz tę delikatną różnicę?
                                            A w jakieś zgryźliwe docinki powyżej nie mam obowiązku ani zamiaru się mieszać.
                                            Koleś jest dupa wołowa jeśli sobie z czymś takim nie radzi, w końcu jeśli
                                            dokonał jakiegoś wyboru, to powinien mieć w nosie co inni na ten temat sądzą,
                                            nie? A skoro się pytał innych o opinie, to musiał się liczyć z tym, że nie
                                            wszyscy padną na kolana przed jego cnotą.
                                            Jeszcze raz powtarzam: popieram szacunek dla cudzych wyborów, ale nie uważam
                                            byśmy grzeszniczki musiały padać na kolana przed czystością związku tego gostka,
                                            bowiem jego motywacje mogą być różne. On najwyraźniej spodziewał się tutaj
                                            jakiegoś podziwu i jest rozczarowany że go nie otrzymał.
                                            • astana1 Re: to twoje zycie 24.05.05, 11:20
                                              No coz, po prostu Cie to denerwuje, gosc ma prawo myslec sobie co chce, nie
                                              napisal ze oczekuje podziwu i chyba na tym forum wcale sie podziwu nie
                                              spodziewal, sto razy bardziej narzucaja swoje zdanie ci ktorzy go wysmiewaja i
                                              to Ci nie przeszkadza, tak wiec twoja sprawiedliwosc jest wybiorcza. On nie
                                              pytal Ciebie ani ludzi ktorzy mysla dokladnie odwrotnie do niego. Pogodz sie z
                                              tym, Was wszystkich denerwuje "katol" ktory mysli inaczej na tym forum, bo to
                                              jest forum wymiany mysli, ale tylko tych politycznie poprawnych, inni sa
                                              wysmiani i oskarzani o niewiadomo co. Niepotrzebnie weszlas na ten topik i
                                              teraz sie rozpaczliwie bronisz i wmawiasz czlowiekowi ze przyszedl tu Ci cos
                                              wciskac. Przeczytaj wszystkie posty i przemysl sprawe jeszcze raz, przyznac sie
                                              do bledu to nic zlego, tylko zyskasz szacunek bo rzeczywiscie niewielu to
                                              potrafi. Nie musisz wiecej pisac swoich szlachetnych usprawiedliwien, juz nic
                                              do tej dyskusji nie wniesiesz, te Twoja strone juz znam. Pozdrawiam i milego
                                              dnia!
                                              • chicarica Re: to twoje zycie 24.05.05, 11:31
                                                I tu się mylisz, mnie to nie denerwuje, nie odczuwam w związku z tym żadnych emocji.

                                                "On nie
                                                > pytal Ciebie ani ludzi ktorzy mysla dokladnie odwrotnie do niego."

                                                Pytał wszystkich, przeczytaj ze zrozumieniem pierwszy post.
                                                Jakich "nas"? Mnie tam żaden "katol" nie denerwuje. Mój chłopak jest "katolem".
                                                Nie ma czegoś takiego jak "moja sprawiedliwość", nie jestem tutaj żadnym
                                                samozwańczym sędzią. Odpowiedziałam na te posty, na które mi pasowało.
                                                Najwyraźniej nie bardzo pasuje Wam, że znalazł się ktoś, kto się z Wami nie
                                                zgadza, ale jednocześnie nie wyśmiewa Was ani nie obrzuca obelgami. Ciężko
                                                takiego ugryźć, nie?
                                                Nie widzę powodu do przyznawania się do jakiegokolwiek błędu, bo raczej żadnego
                                                nie popełniłam. Prędzej Ty, klasyfikując mnie razem z "prześmiewcami".
                                            • dinozaur123 Re: to twoje zycie 24.05.05, 17:59
                                              Niektórzy zarzucają mi że upajam się swoim celibatem...

                                              Otóż nie zawsze byłem taki "swięty" w tych sprawach.
                                              Wręcz przeciwnie. Byłem prawie na dnie. Zmarnowałem sobie prawie pół zycia.
                                              Nikomu nie zyczę takiego dziecinstwa i takiej młodosci.

                                              Na szczęscie spotkałem dziewczynę (obecna narzeczoną), dzięki której (i przede
                                              wszystkim dzięki Bogu) udało mi się zerwać ze swoja niezbyt ciekawą
                                              przeszłoscią.

                                              Po prostu milosc leczy wszelkie zranienia.

                                              I jezeli propaguję swój obecny styl życia, to robie to tylko z dobrego serca.

                                              Chce dzielic się swoim szczęsciem (a nie zatrzymywać go dla siebie, upajać się
                                              nim i wywyzszać się nad innymi).

                                              Bo widzę , sam tego co dzień doswiadczam, że taka czysta, piękna miłosć MA SENS.

                                              Oczywiscie że nie jest to łatwe. to jest czasem strasznie, cholernie trudne.
                                              Czasem zastanawiam się czy to ma sens???

                                              Ale warto wytrwać. To daje mnóstwo satysfakcji, poczucie głebokiej, wewnetrznej
                                              radosci, wolnosci.

                                              Dziękuję za głosy wsparcia.
                                              Za głosy krytyczne również.

                                              Pozdrawiam wszystkich!
                                              • chicarica Re: to twoje zycie 24.05.05, 18:15
                                                Stawiając seks w opozycji do "czystej, pięknej miłości" sugerujesz, że jest w
                                                nim coś brudnego, a tak nie jest.
                                                Cieszę się jednak, że wierzysz w słuszność tego co robisz. Ja bym chyba nie
                                                potrafiła na Twoim miejscu.
                                                • mgielka83 Re: to twoje zycie 24.05.05, 18:33
                                                  a ja się z pełnym szacunkiem spytam, czy skoro seks to dla ciebie nie nowość, a
                                                  dla wybranki owszem, "do czasu" zapewne robisz to sam? aby w jej obecnosci nie
                                                  nachodziła Cię zbyt duża chcica i spokojnie dotrwać do slubu?
                                                  Bo pomiając kwestie religijno-ideologiczne poepęd to również (a może przede
                                                  wszystkim) fizjologia.
                                                  Nie kpię, żeby nie było:)
                                                  Zyczę wam jak najlepiej, ale jeśli JEJ nie sprawia cnota problemu w tym wieku,
                                                  to moze przeczytaj trochę tego wątku?
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=18283999
                                                  • dinozaur123 Re: to twoje zycie 24.05.05, 20:49
                                                    Nie, nie "sam tego nie robię" :)

                                                    Nie jestem psem, który "musi, bo sie udusi".

                                                    Uważasz że każdy facet to samiec naładowany testosteronem ,sliniacy sie sie na
                                                    widok kazdej dziewczyny?

                                                    Gdzie tu miejsce na milosc?

                                                    Czy ktos Cie w życiu naprawde kochał? (pytam uprzejmie)
                                                  • mgielka83 Re: to twoje zycie 24.05.05, 21:04
                                                    mój drogi, kochanie kochaniem a potrzeby fizjologiczne potrzebami i jedno z
                                                    drugim nie ma wiele wspólnego, ale fajnie jak wystepuje razem:).
                                                    Nie mówię i nie twierdzę ze to złe i nie rozumiem czemu to demonizujesz lub sie
                                                    nie przyznajesz i robisz to w poczuciu winy. No faceci tak zbudowani po prostu
                                                    zazwyczaj są:)
                                                  • chicarica Re: to twoje zycie 24.05.05, 21:32
                                                    Widzisz, zasadniczo masz rację. Potrzeby faktycznie nie powinny rządzić ludzkim
                                                    życiem, trzeba panować nad instynktami - tu się zgadzam, człowiek to nie zwierzę
                                                    i po coś mamy rozum. Ja tylko widzę w Twoich wywodach coś niepokojącego: cały
                                                    czas stawiasz w opozycji "czystą miłość" i "samców naładowanych testosteronem",
                                                    nie przyjmując do wiadomości, że te dwie rzeczy niekoniecznie muszą być
                                                    przeciwstawne. Miłość wyraża się na różne sposoby, także i seksem. Cały czas
                                                    przedstawiasz seks jako brudny i zły, a faktem jest, że instynkty to integralna
                                                    część człowieczeństwa, jeśli się zaprzecza własnej cielesności, to może to
                                                    doprowadzić do poważnych problemów psychologicznych.
                                                    Instynktów nie da się tak po prostu stłumić, prędzej czy później znajdą ujście.
                                                    Ty wydajesz się postrzegać seks jako coś wręcz złego, niegodnego tej uroczej
                                                    nieskalanej miłości, którą darzysz swą niezbrukaną dziewczynę. Jeśli ktoś żyje
                                                    inaczej niż Ty, to od razu jest naładowanym testosteronem samcem. Stary,
                                                    zapędzasz się w kozi róg i szufladkujesz tak, jak sam nie chcesz być szufladkowany.

                                                    PS. Moim skromnym zdaniem, idea seksu po ślubie miała jak najbardziej rację bytu
                                                    w czasach, gdy ludzie pobierali się około 20tki - wtedy faktycznie przed ślubem
                                                    nie byli gotowi wcześniej na seks ani psychicznie, ani np. materialnie (na
                                                    konsekwencje w postaci dzieci). W dzisiejszych czasach ludzie pobierają się
                                                    często nawet koło 30tki albo i później, więc moim zdaniem po prostu nie ma sensu
                                                    czekać tak długo. Ale to tylko moje zdanie, nikogo do niego nie będę przekonywać
                                                    na siłę.
                                                  • dinozaur123 Re: to twoje zycie 25.05.05, 08:35
                                                    Ależ ja nigdzie nie napisałem, że uważam seks za cos złego czy brudnego. Uważam
                                                    że jest to cos pięknego. A czysta , piękna miłosc i seks nie wykluczaja sie.

                                                    Uważam tylko że lepiej z tym poczekac do "po slubie".

                                                    Bo przecież bedziemy mieli całe życie żeby się nacieszyc sobą. Ja poczekam.

                                                    Mam czas i wystarczająco dużo cierpliwosci. Jesli tyle czekałem na tę własciwą
                                                    osobę, to te parę miesięcy nie robi mi róznicy.
                                                  • annb Re: to twoje zycie 25.05.05, 08:42
                                                    dinozaur123 na marginesie...z tym całym zyciem to ja nie wiem....
                                                    weź statystyki umieralności na raka, zawały serca, udary, i wypadki
                                                    ja nie mówię że należy iśc na pierwszej randce do łózka ale....
                                                  • stefka77 Re: to twoje zycie 25.05.05, 10:07
                                                    jejku, tyle nieszczęść ci się może przytrafić, a najgorsze że możesz umrzeć nie
                                                    zaznając seksu:) oj kobieto kobieto, po co piszesz takie głupoty, jak ci temat
                                                    nie pasuje to nie udawaj ze piszesz od niechcenia "to twoje życie, itp" inne
                                                    style życia też wyśmiewasz? czy tylko czystość przedślubna ci nie pasuje? no
                                                    pewnie, gdyby pasowała to pewnie miałabyś sobie mnóstwo do zarzucenia, a tak to
                                                    poco? lepiej zatłuc wyrzuty sumienia i "pukać" się na prawo i lewo bo w każdej
                                                    chwili można umrzeć. nie wypowiadaj się jak nie masz o czymś pojęcia.
                                                  • stefka77 Re: to twoje zycie 25.05.05, 10:12
                                                    nie ale denerwują mnie ataki i totalny brak wyrozumiałości, podobno nasze
                                                    społeczeństwo niewyrozumiałe dla żydów, gejów i mniejszości narodowych, ale
                                                    żeby tak jechać po człowieku że chce do ślubu zaczekać?
                                                  • annb pytanie 25.05.05, 10:29
                                                    ale jaki atak?
                                                    po prostu powiedziałam że czasem to "całe zycie" zamyka się w pary miesiącach.
                                                    bo tak
                                                    a czy jeżdze
                                                    a skąd
                                                    żyj i daj zyc innym
                                                  • stefka77 Re: pytanie 25.05.05, 10:35
                                                    on tak pięknie napisał, ze będzie miał całe życie aby nacieszyć się małżeństwem
                                                    i żoną, a ty zamykasz to całe życie w kilku miesiącach...
                                                    dobrze jest mieć nadzieję ze będzie się żyło dłużej, prawda?
                                                  • annb Re: pytanie 25.05.05, 10:40
                                                    stefka77 napisała:

                                                    > on tak pięknie napisał, ze będzie miał całe życie aby nacieszyć się
                                                    małżeństwem
                                                    >
                                                    > i żoną, a ty zamykasz to całe życie w kilku miesiącach...
                                                    > dobrze jest mieć nadzieję ze będzie się żyło dłużej, prawda?

                                                    kazdy ma nadzieję :-)
                                                    nadzieja umiera ostatnia jak mawiają Rosjanie....ale pokora też się przydaje
                                                    zbaczamy z tematu...bardzo

                                                  • stefka77 Re: pytanie 25.05.05, 11:53
                                                    o pokorze można mówić jak się ją ma, inaczej wszystko rozumie się opacznie, i
                                                    żebyś nie zareagowała od razu jak zwykle to ja pokorna nie jestem, wypowiadanie
                                                    swoich poglądów głośno uważam za odwagę i do tego takich poglądów a nie
                                                    zarozumialstwo, a bezwzględną krytykę uwazam za kompleks niższości:)
                                                  • annb Re: pytanie 25.05.05, 11:54
                                                    stefka77 napisała:

                                                    > o pokorze można mówić jak się ją ma, inaczej wszystko rozumie się opacznie, i
                                                    > żebyś nie zareagowała od razu jak zwykle to ja pokorna nie jestem,
                                                    wypowiadanie
                                                    >
                                                    > swoich poglądów głośno uważam za odwagę i do tego takich poglądów a nie
                                                    > zarozumialstwo, a bezwzględną krytykę uwazam za kompleks niższości:)

                                                    to dlaczego krytykujesz postawy inne niz twoja?
                                                  • annb Re: pytanie 25.05.05, 11:58
                                                    stefka77 ja tez ale staram się nie obrażac interlokutora

                                                    z tym że moje są takie że jesli ktoś jest dorosły i wie co robi a przy tym nie
                                                    krzywdzi innych -to nic zdrożnego nie robi


                                                    jak dla mnie eot
                                                  • chicarica Re: to twoje zycie 26.05.05, 08:13
                                                    I znów, stefka, rozumujesz w kategoriach czarne-białe: jak nie cnota do ślubu,
                                                    to pukać się na prawo i lewo... Już nie będę się wdawać w dyskusje, tylko pragnę
                                                    zwrócić Ci uwagę na ten fakt.
              • ewcia_80 A niby czemu nie serio??? 25.05.05, 13:02
                Do triss:

                Dlaczego jego pytania ktoś nie móglby potraktować serio?? Straszna(y) jesteś ze
                swoim fatalizmem.Tylko współczuć.Ja i mój mąż też nie współżyliśmy przed ślubem
                i nie należymy do żadnego ruchu oazowego i nie uważamy się za fanatyków - to
                kwestia romantyzmu.(myślę,że w ogóle to obrażasz ludzi, którzy należą do
                takiego ruchu).
                Gdzieś w jakimś kolorowym babskim czasopismie przeczytałam ze na 100 osób tylko
                2 zachowują czystość do ślubu i zawsze się śmiejemy, że to my w tej statystyce.
                Jesteśmy obecnie malżeństwem i hormony wciąż nie determinują naszych czynów.

                Do dinozaura:
                Pozdrawiam i życzę powodzenia :)))
                • dinozaur123 Re: A niby czemu nie serio??? 25.05.05, 13:05
                  "Gdzieś w jakimś kolorowym babskim czasopismie przeczytałam ze na 100 osób
                  tylko
                  2 zachowują czystość do ślubu i zawsze się śmiejemy, że to my w tej statystyce."


                  W takim razie to co najmniej 4 osoby na 100, bo my też :))))
                  Mysle że statystyki są grubo zaniżone:)
        • annb Re: to twoje zycie 23.05.05, 14:34
          ale w czym doradzic?
          ja tutaj nie widzę żadnego problemu wymagającego doradzania
          jesli dorosli ludzie narzucili sibie celibat świadomie i dobrowolnie to co im
          doradzac?

          jak są w tym szczęsliwi to co tutaj doradzac?
          zyj i daj zyc innym

          • chicarica Re: to twoje zycie 24.05.05, 10:18
            Dobrze powiedziane.
            Ja bym jednak dodała, że celibatariusze także nie powinni oczekiwać, że inni
            będą ich podziwiać. Moim zdaniem niczego godnego podziwu w tym nie ma, podobnie
            jak i godnego potępienia.
    • kolunia1 Re: Co o tym sądzicie? 23.05.05, 14:25
      My też z mężem przed ślubem trzymaliśmy się takowych 'zasad' :-) Od dziesięciu
      m-cy jesteśmy małżeństwem i oboje jesteśmy bardzo szczęśliwi- jeszcze bardziej
      niż przed ślubem,choć wtedy mi sie wydawało,że lepiej już być nie może... a
      jednak:>
    • dinozaur123 Re: Co o tym sądzicie? 23.05.05, 15:45
      Bardzo ciekawe są niektóre odpowiedzi... :))))

      Interesuje mnie czy (zgodnie z nazwą forum "młodziutkie mężatki") istnieją
      takie osoby, które żyły podobnie do nas i nie żałują tego. Albo żałują (a
      jeżeli tak to dlaczego?)

      Być może wątek zabrzmiał trochę prowokacyjnie, ale jest oparty na faktach:))))
      • landrynka17 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 09:48
        odpowiem za siebie- mi by to nie odpowiadalo, zylam calkiem inaczej niz wy
        teraz, po slubie nic sie nie zmienilo- kochamy sie nadal mocno i jestesmy
        szczesliwi. ale co bedzie u was? trudno przewidziec!
      • kolunia1 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 10:05
        Eh i co może spowodować jedno proste pytanie ;-( Czasem się zastanawiam po co i
        dla kogo jest to forum... ale nie ważne, nie ma co wnikać> Tak więc dinozaurze,
        rozumiem i Ciebie i nas także :-) Co do celibatu przedmałżeńskiego, to każdy
        moze mieć swoje zdanie i nikogo nie neguję jeśli chce się przespać przed-każde
        z nas ma swoją wolę,sumienie i robi jak chce.Mamy z mężem wielu przyjaciół
        którzy zdecydowali inaczej jak my & szanujemy ich decyzję> My wybraliśmy
        inaczej-bo uważaliśmy to za słuszne, poza tym myślę,że w tym przypadku noc
        poślubna jest bardzo wyjatkowa,podobnie jak ślub,bo widać i czuć
        wyraźną 'granicę' z przejścia z narzeczeństwa w małżeństwo :> I później do kogo
        ma się pretensje,jak się pisze i mówi i narzeka,że po ślubie nic się nie
        zmieniło, że jest monotonia, a przepraszam co się miało zmienić, jak wszystko
        dało się przed ślubem. Ja szczerze mówiąc podziwiam pary czekające z sexem do
        ślubu,uważam że warto,ja na mojego męża czekałam całe życie,był moim pierwszym
        chłopakiem i cieszę się, że to mój mąż mógł być moim pierwszym także w
        łóżku,myślę,że to bardzo docenia & bardzo żałuje, że nie mogłam ja byc pierwsza
        dla niego.Dlatego proszę uszanujcie nas i nie traktujcie jak dinozaurów :-) Bo
        każdy ianczej traktuje swoje ciało> A poza tym po nas wiem że wcale nie jest
        łatwe wytrwać w celibacie przed ślubem- i samo to że z jednej strony się nie
        chce razem sypiać, a z drugiej coś ciągnie...już samo kręci :> Absolutnie nie
        żałujemy tej decyzji z mężem & myślę, ze dzięki szacunkowi i dobrych
        fundamentach jakie zbudowaliśmy w narzeczeństwie jesteśmy teraz udanym
        małżeństwem, szczęśliwym & układa nam się w każdej dziedzinie życia>
        • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 10:21
          Kolunia, oczywiście jestem za tym by Twój wybór uszanować, nieodparcie jednak
          odnoszę wrażenie, że Wy oczekujecie czego innego: pokłonów i podziwu. Zwracam
          honor jeśli nie mam racji, ale moim zdaniem nie ma w Waszych działaniach niczego
          godnego ani podziwu, ani potępienia. Ot, po prostu - wybór jak każdy inny, żadne
          bohaterstwo.
          • kolunia1 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 11:15
            Eee nie oczekuję żadnych ukłonów, i nie uważam to za żadne bohaterstwo> Dla
            mnie jest to po prostu normalne, że tak a nie inaczej żyję i wcale nie czuję
            się z tym ani gorsza ani lepsza, bo nie mam zwyczaju porównywać się do ludzi...
            staram się żyć swoim życiem- a że mam takie a nie inne poglądu to trudno :-)
            Szanuję tak jak już napisałam ludzi, w tym naszych przyjaciół, którzy
            spróbowali sexu przed ślubem- ich decyzja i tyle. Mam na to swoje zdanie i
            chyba już je większość zna, ale nie staram się jak widać komuś tego narzucać,
            bo przecież tego typu myśli i poglądy siedzą w każdym z nas. Chcę też
            podkreślić, że mało miłe jest podpisnanie nas pod oazowców i stosowanie
            kalendarzyka, bo nas to akurat nie dotyczy>I raczej jesteśmy bardzo daleko od
            tego typu 'ruchów' >
    • po50 Re: Co o tym sądzicie? 23.05.05, 15:47
      Takie życie ma sens w każdych czasach jeżeli obydwoje je akceptujecie.Co do
      rokowań to wszystko się może stać ;ciągle się coś zmienia i wy też będziecie
      się zmieniać.Mimo wszystko życzę powodzenia
    • pepperann Re: Co o tym sądzicie? 23.05.05, 19:07
      Co o tym sądzę? A co mi do tego? Nie chcesz seksu? To go nie masz. Nic mi do
      tego, czy się bzykasz, dotykasz, macasz, gdzie i jak czesto. Widze, ze jestes
      czlowiekiem, ktory przedstawia nam swoje moralne zasady, w które bez zastrzeżeń
      wierzy, a nie pytasz o radę.

      Za to ten post jest dla mnie kolejnym dowodem na to, że ludzie żyjący w
      celibacie totalnie się tym upajają i rzuca im się na mózg.

      Jeśli będziecie brać ślub - rozumiem, że będziecie biegać na nauki
      przedmałżeńskie i wspólnie analizować wykresy tempertury z pochwy i uczyć się o
      śluzie i wymazach. Dla mnie to niezdrowa sytuacja. Jak coś takiego mogło
      powstaćw głowie kleru? Chyba od celibatu ;-)

      Tu zaznaczam : to moje zdanie. Nikogo nie zamierzam urazić. Odpowiadałam na
      pytanie : Co sądzicie" - to właśnie sądzę.

    • stefka77 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 10:17
      a ja sądzę że trafiłeś na niewłaściwe forum, tu każdy jest dumny ze
      swoich "wyzwolonych" zasad (albo ich braku) a ciebie nazwą pomazańcem kleru i
      świrem, sama kiedyś próbowałam coś takiego tu pisać ale to porażka,
      te "młodziutkie mężatki" chętniej by porozmawiały o trójkątach czy seksie
      analnym, bardzo popularne są też wątki o żonach i matkach lesbijkach.
      jestem ponad rok po ślubie, oboje z mężem mniej więcej w Twoim wieku i też
      mieliśmy takie podejście do życia i małżeństwa i wiesz co? trzymajcie tak
      dalej! warto. po ślubie na pewno będziecie bardzo szczęśliwi a swój wybór
      będziecie doceniać dopiero wtedy. można być szczęśliwszym po ślubie niż przed,
      nawet robiąc wymazy ze śluzu itp. masz swój system wartości to go szanuj, i nie
      rzucaj pereł w stado świń. powodzenia.
      • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 10:27
        Nie ma gwarancji na to, że ktoś będzie lub nie będzie szczęśliwy po ślubie.
        Potwierdzasz tylko moją teorię - protestujesz przeciw byciu zaszufladkowaną jako
        pomazaniec kleru i świr, a sama szufladkujesz tak samo ("wyzwolone zasady",
        trójkąty i żony lesbijki). Wstyd. Wymagacie dla siebie podziwu, a dla innych
        nawet szacunku nie macie. Jeśli ktoś trzyma się swoich zasad dla siebie, to
        spoko, ale jeśli dlatego, że chce się dowartościować jaki to jest lepszy od
        innych, to coś tu jest nie tak. I tylko dlatego podejrzliwie odnoszę się do osób
        które tak trąbią o zasadach - zastanawia mnie ich motywacja. Jeśli ktoś dokonał
        wyboru sam dla siebie, to nie potrzebuje potem szukać potwierdzenia w opinii innych.
          • stefka77 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 10:38
            poczytaj te obelgi u góry, dla kogo więc żądasz szacunku? nie obnoszę się ze
            swoimi zasadami tylko ich bronię przed takimi ludźmi właśnie. wszędzie spotykam
            się z wyśmianiem i krytyką przez takie panny jak te powyżej, potwierdzasz tylko
            moje słowa że nie warto o tym dyskutować.
            • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 10:42
              W moim wykonaniu obelg tu nie znajdziesz, a za inne osoby nie odpowiadam. Pisz
              do nich. Poza tym ja tam widziałam jedynie lekką drwinę (której zresztą nie
              popieram tak czy inaczej).
              Odpowiadając obelgami na obelgi zniżyłaś się do ich poziomu, tym samym
              wytrącając sobie broń z ręki - dziwne jest oczekiwanie szacunku po nazwaniu
              kogoś "świniami".
              Mimo to, dla samej Waszej postawy mam szacunek (na zasadzie szacunku dla wyborów
              wszystkich ludzi), choć jej nie podziwiam, bo uważam że nie ma za co.
              • stefka77 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 10:57
                coś co dla jednych jest lekką drwiną dla innych może być obelgą, tekst o
                świniach jest z Biblii i jest tam też użyty jako przenośnia a nie określenie
                ludzi, to było dla autora bo podejrzewam że skoro reprezentuje taką postawę to
                Biblię też zna, szanować czyjeś wybory trzeba, gdybyś podziwiała to chciałabyś
                stać się taka sama więc to jest zrozumiałe, nie wymagam podziwu nawet
                zrozumienia tylko akceptacji, są tacy ludzie i inni. niestety najczęściej jest
                atak. masz rację napisałam złośliwie i do tego się przyznaję, ale to już
                kolejny raz kiedy spotykam się z wyśmianiem zasad takich jak każde inne i
                mających prawo do swego istnienia. przepraszam wszystkich którzy poczuli się
                dotknięci moją wypowiedzią.
                • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 11:09
                  W Biblii jest o wieprzach, mniejsza z tym.

                  Co do akceptacji: ależ ja jak najbardziej akceptuję Waszą postawę. Inna sprawa,
                  że wydaje mi się ona nieco dziwna i nijak nie mogę znaleźć dla niej
                  umotywowania, ale to nie szkodzi - nie mogę też znaleźć umotywowania dla
                  farbowania sobie włosów na wściekły róż, ale to nie znaczy że przeszkadzają mi
                  ludzie z pofarbowanymi na taki kolor włosami. Kompletnie mi nie przeszkadzają,
                  szanuję ich wybór, ale nie mam zamiaru czuć się gorsza z tego powodu, że mam
                  pofarbowane na czarno.
                  Zareagowałam natomiast, bo w tekstach autora wątku (tych późniejszych)
                  pobrzmiewało mi ewidentne poczucie wyższości nad tymi, co to mają "gesty z
                  rozporka". I tyle.
                • kinkygirl Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 19:20
                  ale z literatury i tych, ten, no porównań, takich jakby, to za mocna nie jesteś.
                  jakąż cenna perłą niby jest MÓWIENIE o tym, że się kultywuje jakieś wartości. a
                  potem porównywanie osób do których się mówi ze świniami, które... na co nie
                  zasługują? żeby w ich stronę się przechwalać?

                  words, words, words
              • mimima Re: Co o tym sądzicie? 26.05.05, 11:03
                Wszystko fajnie, full romantik. A co będzie jak weźmiecie ślub i okaże się, że
                Wasze temperamenty są zupełnie inne, że się nie dobraliście. Seks jest ważny w
                życiu człowieka i prędzej czy później może dojść do rozstania z tego powodu.
                Życzę Wam jednak, żeby było wszystko ok. Pozdrowienia
    • agnieszka_z-d Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 11:03
      Czy to moim zdaniem jest normalne? Nie. Ale to moje zdanie. Moim zdaniem nie
      jest normalne, że facet blisko 30-letni (i panna też) w życiu się nie pukali
      nie tylko ze sobą, ale tak w ogóle. Ba! Dla mnie to musi być straszne. Ale
      tylko dla mnie. Ty możesz mieć Dinozaurze (dobry nick:) na ten temat odmienne
      zdanie i też dobrze.
      Acha - teraz wg Steffki powinnam z jakąś gadką o trójkątach i seksie analnym
      wyskoczyć? I o lesbijkach... hmmm.... Sorry Steffka, ale jednak się nie
      skuszę:) bo wiesz - ja weszłam na to forum naprawdę, żeby poznać inne młode
      Mężatki, bo sama nią jestem, a mało jest takowych w moim gronie (studiuję
      prawo, a tu małżeństwa są nie na czasie, bo kariera, praktyki itp.), więc
      miałam nadzieję, która się spełniła, poznać inne fajne młode zamężne kobitki.
      A już tak swoją drogą jeśli chodzi o sex analny (nawet kiedyś dostałam o tym
      info na niniejszym forum, jak poprosiłam), to co w tym złego jak obie osoby
      tego chcą?? To coś strasznego i grzesznego dla "żyj w celi bracie" żeby nie móc
      o tym rozmawiać?? Nie bardzo rozumiem Twój tok myślenia i drogę, którą
      dochodzisz do swoich wniosków.
      A jeszcze wracając do Ciebie Dinozaurze, to 1,5 roku to trochę mało moim
      zdaniem, żeby już ślub brać. Choć oczywiście rozumiem, że jesteś bardzo
      dorosłym człowiekiem, wiesz czego oczekujesz od życia i od życiowej partnerki,
      a poza tym nawet krócej znające się pary potworzyły razem udane małżeństwa na
      całe życie. Po prostu ja po półtora roku jeszcze bym się nie zdecydowała (ale
      ja mam dopiero 22 lata, więc ze mną jest troszkę inna bajka:))
      Acha - a tak jeszcze swoją drogą - są dwa skaramenty, których nie musi udzielać
      ksiądz - chrzest i małżeństwo. Więc sex przed ślubem kościelnym wcale nie musi
      być sexem przedmałżeńskim, bo sakramentu ślubu udzielają sobie nawzajem
      małżonkowie, a nie ksiądz (On raczej poświadcza to powagą Kościoła itp.), więc
      tak w zasadzie można być małżeństwem, jeśli się tak dwie osoby czują bez
      kościelnego ślubu.

      I teraz czekam, aż zaczną na mnie jechać...:)))
      • stefka77 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 11:07
        >>>A już tak swoją drogą jeśli chodzi o sex analny (nawet kiedyś dostałam o tym
        info na niniejszym forum, jak poprosiłam), to co w tym złego jak obie osoby
        tego chcą?? <<<

        wiedziałam!!!:))))))
        naprawdę nic złego, tylkoo proszę cię ty też nie wypowiadaj się że postępowanie
        autora jest nienormalne, bo granice normalności to nie kwestia subiektywna.
        sama żądasz akceptacji mówiąc "co w tym złego" więc nie krytykuj innego
        postępowania.
      • astana1 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 11:09
        "Moim zdaniem nie jest normalne, że facet blisko 30-letni (i panna też) w życiu
        się nie pukali nie tylko ze sobą, ale tak w ogóle." Pukali??????? Pukasz sie ze
        swoim mezem??? I jeszcze sie pukalas z Twoimi poprzednimi???? To prawo to chyba
        zaocznie co? Przykro mi ale tu wyraze swoja dezaprobate, ktos kto tak pisze
        chyba jest jednak troszke mowiac delikatnie niekulturalny, nie ma taktu i
        wdzieku.
        • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 11:15
          Astano, może się zdziwisz, ale ja też się pukam, bzykam, czasami wręcz grzmocę,
          a czasami kocham, zależnie od nastroju. Powyższe określenia nie należą do
          wulgarnych, tylko do kolokwialnych, a to kolosalna różnica. Poczytaj sobie
          Fredrę. Ty zawsze "odbywasz stosunek" lub "podejmujesz współżycie"? Jeśli tak,
          to współczuję.

          Za to, przyznaję, nie pierd...lę się (sorry za wulgaryzm), nawet nie piep...ę.
          Przypomniała mi się opowieść jednej z forumowiczek, jak to na kursach
          przedmałżeńskich pani przepraszała księdza za użycie przy nim słowa "pochwa"...
        • agnieszka_z-d Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 11:16
          Owszem pukam się ze swoim Mężem. Czasem robimy sobie małe pukanko, bzykanko, a
          czasem uroczysty akt, w którym oddajemy sobie nasze ciała. Zależy na co mamy
          ochotę:)
          Prawo dzienne, pańtwowa uczelnia. Po prostu wyraziłam swoją opinię. Pytanie
          brzmiało co sądzimy. Napisałam. I co?? Jestem już najgorsza?? Wątpię. Raczej po
          prostu nie robię scen tam gdzie nie ma o co.
        • kinkygirl Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 19:24
          za wmawianie inym kobietom, że powinny być "wdzięczne", urocze i bóg wie jeszcze
          jakie powinny być jakieś ciężkie kary. w zasadzie nawet bywają - złamane życia
          córek itp, ale związków przyczynowo-skutkowych wtedy już się nie dostrzega ;P
    • stefka77 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 11:20
      i właśnie to jest ta różnica:) dobrze napisałyście, jak nie robisz tego z kimś
      innym przed ślubem to po ślubie możesz się tylko kochać:) wtedy seks jest
      wyrazem miłości i nie znasz innego określenia. nie znasz innego uczucia. i to
      jest piękne.
      • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 11:34
        Moja mama zdecydowanie nie uprawiała seksu przed ślubem, a z pewnością nie może
        powiedzieć, że się tylko kocha. Oooo, kochana, moi rodzice z pewnością bzykają
        się aż wióry lecą, czasami pewnie też się "grzmocą", czasami kochają, zatem
        Twoja teoria wydaje się nie mieć żadnej podbudowy.
            • annb Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:07
              stefka77 w podstawówce miałam koleżankę która dziwiła się wielce kiedy będąc u
              mnie w domu zrozumiała że moi rodzice spią razem...
              bo u niej rodzice spali osobno
              czy i ty odmawiasz rodzicom prawa do dobrego seksu?
              • stefka77 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:17
                oczywiście ze wszystkim można przesadzić i wyolbrzymić ale po co ci to? co
                chcesz mi udowodnić? że to ja jestem wykrzywiona i nienormalna? może ludzi
                nie "pukających się" (przed ślubem i po) należałoby zamykać w zakładach
                naprawczych?
                • annb Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:20
                  stefka77 napisała:

                  > oczywiście ze wszystkim można przesadzić i wyolbrzymić ale po co ci to? co
                  > chcesz mi udowodnić? że to ja jestem wykrzywiona i nienormalna?

                  dlaczego to piszesz?i w ten sposob?

                  może ludzi
                  > nie "pukających się" (przed ślubem i po) należałoby zamykać w zakładach
                  > naprawczych?

                  a czy nmy mowimy o pukaniu sięprzed slubem? w tym konkretnym przypadku
                  napisałam o seksie rodziców czy jak wolisz współzyciu
                  • stefka77 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:24
                    moi rodzice mają takie samo prawo do intymności jak ja i każdy z was, więc co
                    sobie tam robią to ich sprawa. wydaje mi się niesmaczne podawanie takiego
                    przykładu jak rodzice. i tyle.
                      • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:29
                        No i właśnie o to mi chodziło. Dla niektórych seks jest tabu, dla innych nie.
                        Nie rozumiem tylko, czemu niby miałoby to być naruszanie intymności - fotek tu
                        nie zamieszczam, a seks uprawia prawie każdy. Może nawet, o zgrozo, rodzice
                        stefki, chociaż różnie bywa ;)
                    • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:28
                      Ależ ja tego prawa do intymności nie naruszam. Po prostu tak sobie z mamusią
                      rozmawiamy o różnych rzeczach, bez podawania szczegółów, czasami w żartach,
                      czasami poważnie.
                      A co do tego co smaczne i niesmaczne... widocznie mamy inne poczucie smaku. Dla
                      mnie nie ma w tym nic zdrożnego, seks to jeden z normalnych elementów życia.
                      Przecież wiadomo, że nie poglądam własnych rodziców. Zresztą nie mieszkam z nimi.
                          • annb o matko 24.05.05, 14:35
                            chicarica dotarło do mnie że oni mnie spłodzili
                            pewnie jeszcze podczas jakiegoś ostrego seksu....
                            co za trauma
                            jak ja sobie z tym poradzę
                            ;)
                            • chicarica Re: o matko 24.05.05, 14:38
                              Co, nie martw się, na pewno dokonali zespolenia miłosnego w celu wyłącznie
                              prokreacyjnym. Uszy do góry ;)

                              PS. Polecam lekturę podręczników do przygotowania do życia w rodzinie ;) Kiedyś
                              spałam w Domu Pielgrzyma i na korytarzu była biblioteczka - niezła lekturka do
                              poduchy, turlaliśmy się z moim chłopem ze śmiechu po grzesznym niemałżeńskim łożu ;)
                              • annb uffff 24.05.05, 14:40
                                chicarica napisała:

                                > Co, nie martw się, na pewno dokonali zespolenia miłosnego w celu wyłącznie
                                > prokreacyjnym. Uszy do góry ;)
                                tak
                                biorąc pod uwagę że to było bardzo dawno temu...mam nadzieję że tego radosnego
                                seksu, pukania, bzykania, rżniątki jeszcze wtedy nie wynaleźli
                                bo jak nie to terapia.....
                                >
                • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:22
                  To nie ja przesadziłam, to Ty.
                  Nie zamierzam Ci udowadniać, że jesteś wykrzywiona i nienormalna, chyba jesteś
                  lekko przewrażliwiona na swoim punkcie. Chciałam Ci tylko uświadomić, że to, że
                  ktoś nie czeka do ślubu a potem nie robi tego z odpowiednim namaszczeniem, to
                  niekoniecznie musi być od razu szlajającym się po krzakach zwyrodnialcem bez
                  uczuć wyższych.
                  Rezerwujesz miłość dla ludzi, którzy zachowali cnotę do ślubu. Otóż weź pod
                  uwagę to, że można się bzykać z mężem albo i niemężem, wręcz grzmocić się, a
                  jednocześnie mieć dla tegoż męża mnóstwo miłości i czułości nie "pochodzącej z
                  rozporka", jak to pogardliwie określił autor wątku. Tylko tyle i aż tyle.
            • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:07
              Powiem Ci w ten sposób: niektórzy rozmawiają o seksie np. z własną matką i
              potrafią czytać między wierszami.
              To może być jednak niezrozumiałe dla osób, które słowo "pukać" uważają za
              obraźliwe. Czy przepraszasz swoich rodziców, kiedy w ich obecności użyjesz słowa
              "pochwa"?
          • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:10
            Ależ ja nie wątpię, że u Ciebie z pewnością moja teoria się nie sprawdza. Jestem
            wręcz przekonana, że współżyjesz z powagą i godnością na jaką to współżycie
            zasługuje ;)
            Jednak wiedz, że nie wszyscy, którzy zachowali cnotę do ślubu, robią tak jak Ty.
            A to właśnie wynikało z Twojej teorii.
            • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:12
              A oto Twoja teoria:
              " jak nie robisz tego z kimś
              innym przed ślubem to po ślubie możesz się tylko kochać:) wtedy seks jest
              wyrazem miłości i nie znasz innego określenia. nie znasz innego uczucia."

              Powyżej udowodniłam, że Twoja teoria jest błędna, bowiem znam co najmniej jedną
              parę, która po ślubie NIE TYLKO się kocha.
                  • stefka77 Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:20
                    a jak myślisz na jakiej podstawie tak napisałam? przecież nie znam zachowań
                    wszystkich ludzi, ty też ich nie znasz. więc nie uogólniajmy naszych własnych
                    poglądów. ja mam tak ty inaczej i jest ok. mnie nie przeszkadza to wszystko z
                    czym się nie zgadzam, chociaż cieszę się że mam inaczej:)
                    • chicarica Re: Co o tym sądzicie? 24.05.05, 14:24
                      Mnie też nie przeszkadza, tak długo jak ktoś nie zacznie się o mnie i moim
                      chłopaku wyrażać pogardliwie, a takie tony pobrzmiewały w tej dyskusji. "Wy,
                      obrzydliwi i rozporkiem gnani, oddający się grzesznym uciechom" versus "my,
                      czyści i romantyczni, mający jako jedyni dostęp do wyżyn miłości."
    • stefka77 PODSUMOWANIE 24.05.05, 14:56
      reasumując dinozaurze, masz odpowiedź: to co robisz jest wysoce nienormalne, ja
      jestem nienormalna, ale skoro nam z tym dobrze:)
      na szczęście mamy wolny wybór i możemy żyć jak chcemy, dzięki za dyskusję:)
      • loopka Re: to rzadkosc w dzisiejszych czasach 26.05.05, 09:02
        my z przyczyn losowych musielismy zamieszkac razem - nawet to nie sprawilo, ze
        zatrzymalismy sie na etapie pocalunkow. to jest kwestia swiadomosci tego, po co
        sie to robi. ja to rozumiem jako dochowywanie wiernosci malzenskiej. a najlepsze
        sa rady kolezanek, abysmy sie wyprobowali przed slubm :)smieszne, bo 1.nawet
        jesli byloby cos nie tak, to ja nie chce innego, 2. nie wyobrazam sobie, by
        niemozliwe bylo "dogadanie sie" w tych kwestiach. a czysto praktycznych wzgledow
        taka sytuacje uwazam za o wiele bardziej "normalna", zwlaszcza z punktu widzenia
        slubu jako sakramentu, a nie folkloru, czy tradycji(tudziez kosciola jako
        pieknego tla dla "panny mlodej" w bialej sukni). pozdrawiam wszystkich z takimi
        zasadmi - takich par, albo ludzi szukajacych takich zwiazkow jest duzo,
        przynajmniej wsrod moich znajomych. powiem wiecej nasz "przyklad" sprawia,ze
        wiele osob tez zaczyna myslec o sensie takiego narzeczenstwa
    • rafal_koko Re: Co o tym sądzicie? 31.05.05, 14:36
      No ja bym tak w żaden sposób nie wytrzymał. W dziewictwie do 30-tki. Pierwsza
      dziewczyna? To co robiłeś do tej pory? Ale przecież ja nie jestem żadnym
      wyznacznikiem normy, o ile taka w ogóle istnieje. Daj Wam Boże zdrowie i
      szczęście. I udane życie seksualne, bo jesteście już pewnie tak wyposzczeni, że
      zaczęliście więdnąć.
    • karolinka86 Re: Co o tym sądzicie? 31.05.05, 15:03
      ogółem dziwne pytanie, ale podziwiam was , ja to bym nie wytrzymała, bez
      namiętnych pocałunków, pieszczot czy seksu a jestem z moim facetem 2,5 roku .

      każdy ma inne potrzeby.

      ja mam wielkie ty masz małe i już, ale za to po ślubie będzie może inaczej,
      albo nadal bedziecie jak kiedyś tacy raczej skryci albo dopiero się rozognicie
      i z łóżka nie będziecie wychodzić.
      seria pierwszych zbliżeń jest super boska.

      aha tylko wiesz co ,tak od razu po slubie sie nie bzykajcie . lepsze jest takie
      odkrywanie pokolei i chyba po to jest narzeczeństwo ale wasz wybór . zazwyczaj
      każdy ma jakieś etapy w poznawianiu ciała drugiego człowieka. bo tak chapnąc je
      na raz , nie polecam . zwłaszcza że twoja dziewczyna może czuć się
      niespełniona bo czasem niektore kobiety czują ból.(to dla informacji jesli nie
      wiesz)

      ogółem trochę poironizowałam ale POdziw mam dla was

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka