Dodaj do ulubionych

Moja historia

20.07.05, 13:13
Drogie Forumowiczki!
Po krotce opiszę moją sytuację (chcę się komuś wygadać) Nie oczekuję od Was
opinii, komentarzy. Po prostu może dzięki mojej historii docenicie swoich
mężów, chłopakóe etc.
Jestem już sporo po ślubie (9lat). Mamy 2letnią coreczkę. Mąż bardzo lubi
wypić. Przyznaje się do tego otwarcie. Są okresy, że pije dzień za
dniem, "odpoczywa" tylko w weekend. Setki razy dostawałam od niego po twarzy,
wykręcał mi ręce pozostawiając siniaki. Od 6 lat słyszę, że jestem szmatą,
dziwką, puszczalską, że wszędzie "daję dupy". Ciągle wyszukuje mi kochanków i
jest przekonany, że zdradzam go od zawsze. Nienawidzę uprawiać sexu z mężem.
Każdy jego dotyk sprawia mi ból - fizyczny i psychiczny. Nie jet on dla mnie
atrakcyjny sexualnie, bo jego dłonie kojarzą mi się z bólem a nie
przyjemnością, jego usta z niewybrednymi słowami a nie z namiętnymi
pocałunkami. Są oczywiście dni, że jest miły, dobry. Ale mnie ta jego dobroć
jakoś nie wzrusza, nie przekonuje, bo wiem, że jak go naleci to znów zaczną
się wyzwiska. Boję się męża, nie jestem przy nim bezpieczna, nie mogę na
niego liczyć, nie mam spokojnego, cichego domu. Kilka miesięcy temu poznałam
mężczyznę. Nie będę opisywać długo - kocham go, a on kocha mnie, za to jaka
jestem, że jestem silna, dzielna, że tak długo to znoszę. Mężczyzna ten
odkrył we mnie kobietę, którą nie byłam przy mężu. Dostrzegł we mnie
kobiecość zdeptaną przez mojego męża. Nigdy nikogo tak nie pożądałam jak tego
mężczyzny. Ale to nie tylko pożądanie fizyczne. Uwielbiam jego błyskotliwość,
humor, elokwencję, umysł. Tak, zdradziłam męża. Ale dopiero teraz. A nie jak
mi to wmawia, że cały czas go zdradzam. I nie żałuję tego co zrobiłam.
P.S. Bardzo proszę o powstrzymanie się od złośliwych komentarzy - naprawdę
mam już dość brzydkich słów, poniżania i upokorzeń. Nie życzę żadnej z was
tego co przeszłam (ten post oczywiście w żadnej mierze nie oddaje tego co
przeżyłam) Pozdrawiam was i życzę wam spokoju, ciepła i bezpieczeństwa,
ktorego mi tak bardzo brakuje.
Obserwuj wątek
    • zzzytkaaa Re: Moja historia 20.07.05, 13:46
      Dobrze zrobiłaś!!!!Powinnaś odejść od tego pijaka.
      Każdy zasługuje na szczęście!
      Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej.
      życzę WAM powodzenia i trzymam kciuki!!!
    • triss_merigold6 Re: Moja historia 20.07.05, 13:53
      Jak rozumiem zdradziłaś ale nie odeszłaś od męża. Zdrada najmniejszy problem,
      większy to taki, że na co dzień masz do czynienia z przemocą domową. Może
      rozwiedź się i układaj sobie życie normalnie?
      Znoszenie bicia i wyzwisk nie świadczy o dzielności tylko syndromie ofiary.
      Przy następnym wybuchu agresji telefon na policję, przyjadą, przemoc jest
      przestępstwem ściganym z urzędu, możesz wnieść o eksmisję agresora z domu i
      zakaz zbliżania się do Ciebie i dziecka. Sejm przyjął właśnie ustawę o
      przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, podejście policji i prokuratury troche
      się zmieniło więc masz szansę męża posadzić w więzieniu i uzyskać rozwód z
      orzekaniem o jego winie.
      • mlodam1 Re: Moja historia 20.07.05, 13:55
        gabi, zdrady nie pochwalam. Powinnas juz dawno go opuscic. Zacznij postepowac
        rozsodnie i zacznij zyc szczesliwie z tym nowym gostkiem. Powodzenia.
    • meessi Re: Moja historia 20.07.05, 14:01
      Bardzo dobrze zrobiłaś. Rozwiedź się tylko błagam Cię, a wszystko będzie
      pięknie.
      • quarum Re: Moja historia 20.07.05, 14:33
        Jestem tego samego zdania .rozwiedz sie to nie boli popatrz na siebie i na
        dziecko ktore patrzy na ta przemoc .Pozwol dziecku miec narmalna rodzine i badz
        silna i szubka w odejsciu od meza i zrob wszystko by maz sie nie dowiedzial ze
        go zdradzilas by nie bylo tak ze powodem rozwodu jest to ze znalazlas sobie
        kogos innego a zreszta zrobilas to bonie jestes przy nim bezpieczna .Zycze Ci
        bys dostala jak naszybciej rozwod bez stresu no i bys byla szczesliwa z nowym
        partnerem .Powodzenia!
    • anienia Re: Moja historia 20.07.05, 15:34
      Każdy ma prawo do tego, żeby być szczęśliwym i dążyć do szczęścia. Trzymam za
      Ciebie kciuki.
    • moboj Re: Moja historia 20.07.05, 15:42
      i bardzo dobrze zrobiłaś. masz prawo do szczęścia i miłości. a teraz weź się za
      resztę swojego życia i odejdź od pijaka. masz przecież oparcie w tamtym
      mężczyźnie, dasz radę. trzymam kciuki.
      • gabi1234 Re: Moja historia 20.07.05, 16:00
        dziękuję wam za dobre słowa, za słowa wsparcia. Wiem, że zdrada to nie
        rozwiązanie. Jestem praktykującą katoliczką i do tej pory zdrada nie mieściła
        się w moich kategoriach moralnych. Nigdy bym nie przypuszczała, że kiedykolwiek
        JA dopuszczę się takiego czynu. Ale czy myślicie, że ja chciałam żyć takie
        życie? Czasem czuję, jakbym żyła życiem innej osoby, bo to nie jest życie jakie
        chciałam tworzyć jeszcze 10 lat temu. I powiem wam, że przy tym mężczyźnie znów
        jestem sobą, jestem mądrą, dobrą, wartościową kobietą. To cudowne uczucie móc
        być sobą. A przy mężu udaję "dla świętego spokoju". A ja po prostu chciałam
        mieć tylko ciepło, spokój, ciszę, miłość, bezpieczeństwo. Tylko tyle, a dla
        mnie to AŻ tyle. Wiecie jakie to przygnębiające uczucie, kiedy widzę ludzi
        całującuch się np. na filmie? Wychodzę z pokoju, albo wyłączam telewizor. Bo im
        zazdroszczę. Bo ja też tak chcę!! Bo tego nie mam.
        Jeszcze raz pozdrawiam. Pora konkretnie COŚ zrobić ze swoim życiem. Jeszczem
        młoda.
    • mam_to_w_nosie Re: Moja historia 20.07.05, 15:53
      Bardzo dobrze zrobiłaś. A zrobisz jeszcze lepiej jak uporządkujesz swoje życie
      i rozwiedziesz się z mężem (będzie to z korzyścią dla wszystkich, Ciebie i
      córeczki) a wtedy będziesz mogła na nowo ułożyć sobie życie z kimś, kto nie
      będzie Cię dręczył ale kochał.
    • beti1970 bierz rozwód i zacznij żyć!!! 20.07.05, 19:57
      ja też miałam podobną sytuację - może nie tak ekstremalną jak ty ale podobną i
      4 i pół roku temu odeszłam od męża i teraz wiem że żyję !!!

      Ijeszcze się cieszę z jednego - że nie odpisały ci jakieś daremne dziewczyny
      twierdzące że trzeba mu dac szansę (mężowi), że przysięgałaś na dobre i na złe
      itp. głupoty od których mi się flaki przewracają. Facet jak jest gnojem to
      gnojem zostanie i nie ma mu co dawać jakiś szans i wybaczać w nieskończoność.
      Każdy ma prawo do godnego i sczęśliwego życia - brawo za to że masz na to
      odwagę i uwierz mi - naprawdę warto !!!

      moja matka (nad czym ubolewam) jak się dowiedziała że odeszłam od męża przez 3
      lata mi truła że złamałam przysięgę małżeńską, że miałam z nim być choć pił i
      stosował przemoc. to jest jakaś totalna schiza - i dopiero teraz jak jestem w
      ciąży z moim nowym dała sobie spokój - przykre jak ktoś z najbliższych nie daje
      oparcia a tylko podważa twoje decyzje, ale olewam to i robię swoje - ty też nie
      daj się jakimś dewotom które uważają że trzeba godnie nieść przez życie swój
      krzyż. moja ciocia - siostra mojej mamy - właśnie tak niesie krzyż - już ze 30
      lat, wujek chla wódę, robi jej dzieci poprzez gwałt, tłucze ciotkę - ale moja
      matka uważa że tak trzeba - "bo przysięgała" - normalnie krew mi się podnosi
      jak to słyszę i szlag mnie trafia, a że na pewno takie reakcje też cię
      spotkają - olewaj to i żyj jak chcesz - godnie i szczęśliwie - POWODZENIA !!!
      • gabi1234 do beti1970 20.07.05, 21:03
        Dziękuję Ci bardzo za tak wyczerpującą wypowiedź. Szczerze powiedziawszy
        obawialam się że zostanę ukamieniowana za zdradę męża. Bałam się napisać, ale
        czułam potrzebę wygadania się. Moi rodzice i teściowie wiedzą o sytuacji.
        Teściowa izoluje się jak tylko może od całej sprawy bo "nie chce się mieszać do
        naszego małżeństwa". W sumie to nie obawiam się reakcji otoczenia, jestem
        wykształconą, rozsądną kobietą (dowartościowanie i poczucie własnej godności
        zawdzięczam mojemu mężczyźnie!) i dość już w życiu nagadano na mój temat (że to
        przeze mnie mąż pije bo się puszczam - na kogoś trzeba winę zwalić) Więc nie
        obawiam się plotek. W zasadzie to nie wiem, dlaczego targają mną jeszcze jakieś
        rozterki. Nie potrafię jeszcze podjąć wiążącej decyzji. I może to wydać się
        dziwne, ale w sumie to ból wynikający z upokorzenia mnie, z wyzwisk, itp jest
        do zniesienia. Najgorsze jest to, że odczuwam cholerny brak mężczyzny tzn.
        dotyku, przytulenia, ciepła z tym związanego, pocałunków. Mój mężczyzna
        powtarza mi, że jestem jak mała dziewczynka, która tuli się kiedy tylko może i
        nie chce opuścić tego bezpiecznego schronienia, no i że zagłaszcze mnie kiedyś
        na śmierć ;-)
        Pozdrawiam Was wszystkie i jeszcze raz dziękuję za dobre słowa. Życzę wam z
        całego serca wszystkiego co najlepsze!
    • morelka80 Re: Moja historia 20.07.05, 22:49
      Wiem co czujesz.... nikt za Ciebie nie podejmie decyzji.... mam nadzieję, że
      znajdziesz w sobie siłę, którą ja znalazłam kilka lat temu... dzięki temu dziś
      czuję, że żyję, kocham i jestem kochana... z całego serca życzę Ci wszystkiego
      co najlepsze, ale przede wszystkim bezpieczeństwa... mam nadzieję, że za jakiś
      czas będziesz zasypiać spokojnie i ufnie... tak jak ja teraz zasypiam....
      przytulając się do kogoś, kto Cię szanuje, kto zrobi wszystko, żebyś tylko była
      szczęśliwa...Trzymaj się
    • frania_bania Re: Moja historia 21.07.05, 09:01
      trzymaj się dzielnie
      • meessi do beti1970 21.07.05, 09:35
        Szalenie mi sie podoba Twój głos. Ja też sie zawsze wkurzam na jakieś laski,
        które tylko każą rozmawiać dawać szansę i takie tam farmazony. Też uważam że
        jeśli facet stracił do Ciebie szacunek to już go w sobie nie wskrzesi. Nie ma
        sensu marnować siły i młodości na jakieś cholera szanse i rozmowy, które dają
        efekt najwyżej dwugodzinny. Moja cudowna teściowa też uciekła od męża, a jej
        matka miała do powiedzeniatylko jedno "Dobrej żony mąż nie bije" (!!!!!!!!!)
        noż cholera. Nie słuchała, nawet rozluźniła kontakty ze swoją mama na jakiś
        czas. A teraz ma mieszkanie, które sobie wykupiła, ma dobra pracę i super
        wygląda. A ten drań siedzi sobie w syfie, w którym go zostawiła (nie odkleił
        jeszcze nawet żółtych karteczek, które zostawił jego syn na półkach 10 lat
        temu.)
        • zenonbabalina Straszne!!!!! 21.07.05, 09:51
          Chyba mnie wzrok myli...!!

          Maz Cie od 6 lat (od 6 lat?!!) bije, zneca sie nad Toba a Ty to znosisz, i na
          dodatek uwazasz sie za "dzielna"??????
          Przykro mi ze to napisze ale wcale nie jestes dzielna - jestes typowym
          przykladem osoby wspoluzaleznionej.
          Nie rozumiem jak mozesz fundowac swojemu dziecku takie koszmarne
          dziecinstwo.Bedac podobno "wyksztalcona i swiadoma" kobieta.?!!!!
          Wspolczuje Ci ale nie rozumiem.
    • dr_tusia Re: Moja historia 21.07.05, 10:01
      Dziewczyny maja racje- rozwiedz sie z nim czym predzej... Twoja coreczka
      podziekuje Ci kiedys za to. Ja cale zycie dziekowalam Mamie w duchu, ze odeszla
      od mojego ojca...
      Trzymaj sie, bo masz dla kogo zyc- a masz i z kim to zycie ulozyc. I nie
      zwlekaj. Kazdy miesiac takiego zycia ma przeciez straszny wplyw na psychike
      Twojego dziecka...
      Powodzenia zycze calym sercem, moze dzasz czasem znac co u Ciebie?
    • pepperann Re: Moja historia 24.07.05, 11:13
      Podobna sytuacja byla w moim rodzinnym domu. Ojciec chlal i wyzywal matke. Nie
      bil wprawdzie, ale juz swoja druga zone - owszem. Kiedy spodziewala sie mojego
      brata - straszyl, ze ja tak skopie, ze poroni i tym podobne historyjki.

      Zaznacze moze, ze ojciec jest wysokiej klasy chirurgiem w Warszawie. Takie
      rzeczy dzieja sie nie tylko na marginesie spolecznym, albo na glebokiej wsi,
      jak mysli wiele osob.

      Mama odeszla od niego, rozwiodla sie, chociaz byla strasznie sponiewierana
      psychicznie. Jestem jej za to BARDZO WDZIECZNA. Jak patrze, co ojciec zrobil z
      druga rodzina - nie wyobrazam sobie, zeby tak mialo wygladac moje zycie. Moja
      mama twierdzi, ze zdecydowala sie na odejscie, kiedy zobaczyla, ze ja (lat 5) i
      moj brat (lat 2) nie przerywamy zabawy, kiedy ojciec sie na nia wydziera.

      Zrozumiala, ze dla nas bedzie to norma. Nie chciala tego i odeszla, chociaz tez
      zawracano jej glowe gadkami, ze powinna byc zz ojcem dla dobra dzieci.
      Wychowala nas razem ze swoja mama. Mielismy bardzo szczesliwe dziecinstwo
      (chociaz moze nie najbogatsze), oboje skonczylismy studia, pracujemy i mamy
      udane trwale zwiazki.

      Pomysl nie tylko o sobie, ale i o swojej coreczce. Uciekaj z tego koszmaru!!!!
    • pucholek ............................ 25.07.05, 11:04
      Bardzo mi przykro, ale nie możesz się załamywać, odejdż od niego on Cię nie
      kocha jeśli robi takie rzeczy. Bądż sobą, rób to co nakazuje Ci serce.
    • pinia12 Re: Moja historia 25.07.05, 12:10
      Wiem, że moja opinia jest banalna, ale po prosty MUSISZ to zrobić! Odejdź od
      niego jak najszybciej chociażby dla dobra swojego dziecka - bo to ono później
      będzie miał uraz psychczny i będzie mu w dorosłym życiu bardzo ciężko. Zufaj
      mi - wiem co mówię. Mój ojciec upokarzał matkę psychcznie i parę razy uderzyj
      ją, gdy myślał, że ja śpię. Nie zapomnę tych krzyków. Wiem ,że to okropne, ale
      cieszę się ,że nie on nie żyje (umarł na raka, kiedy miałam 12 lat), bo mama na
      pewno nie miała by odwagi od niego odejść i miałybyśmy obydwie zniszczone życie
      do końca.
    • moboj Re: Moja historia 25.07.05, 22:05
      powiem Ci jeszcze tyle, że moja matka nigdy nie odważyła się na odejście od
      mojego ojca i teraz oboje równie mocno nienawidzę: jego za chamstwo, ją za
      tchórzostwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka