gabi1234
20.07.05, 13:13
Drogie Forumowiczki!
Po krotce opiszę moją sytuację (chcę się komuś wygadać) Nie oczekuję od Was
opinii, komentarzy. Po prostu może dzięki mojej historii docenicie swoich
mężów, chłopakóe etc.
Jestem już sporo po ślubie (9lat). Mamy 2letnią coreczkę. Mąż bardzo lubi
wypić. Przyznaje się do tego otwarcie. Są okresy, że pije dzień za
dniem, "odpoczywa" tylko w weekend. Setki razy dostawałam od niego po twarzy,
wykręcał mi ręce pozostawiając siniaki. Od 6 lat słyszę, że jestem szmatą,
dziwką, puszczalską, że wszędzie "daję dupy". Ciągle wyszukuje mi kochanków i
jest przekonany, że zdradzam go od zawsze. Nienawidzę uprawiać sexu z mężem.
Każdy jego dotyk sprawia mi ból - fizyczny i psychiczny. Nie jet on dla mnie
atrakcyjny sexualnie, bo jego dłonie kojarzą mi się z bólem a nie
przyjemnością, jego usta z niewybrednymi słowami a nie z namiętnymi
pocałunkami. Są oczywiście dni, że jest miły, dobry. Ale mnie ta jego dobroć
jakoś nie wzrusza, nie przekonuje, bo wiem, że jak go naleci to znów zaczną
się wyzwiska. Boję się męża, nie jestem przy nim bezpieczna, nie mogę na
niego liczyć, nie mam spokojnego, cichego domu. Kilka miesięcy temu poznałam
mężczyznę. Nie będę opisywać długo - kocham go, a on kocha mnie, za to jaka
jestem, że jestem silna, dzielna, że tak długo to znoszę. Mężczyzna ten
odkrył we mnie kobietę, którą nie byłam przy mężu. Dostrzegł we mnie
kobiecość zdeptaną przez mojego męża. Nigdy nikogo tak nie pożądałam jak tego
mężczyzny. Ale to nie tylko pożądanie fizyczne. Uwielbiam jego błyskotliwość,
humor, elokwencję, umysł. Tak, zdradziłam męża. Ale dopiero teraz. A nie jak
mi to wmawia, że cały czas go zdradzam. I nie żałuję tego co zrobiłam.
P.S. Bardzo proszę o powstrzymanie się od złośliwych komentarzy - naprawdę
mam już dość brzydkich słów, poniżania i upokorzeń. Nie życzę żadnej z was
tego co przeszłam (ten post oczywiście w żadnej mierze nie oddaje tego co
przeżyłam) Pozdrawiam was i życzę wam spokoju, ciepła i bezpieczeństwa,
ktorego mi tak bardzo brakuje.