05.08.05, 16:42
Mam takie pytanie czy uwazacie ze jezeli ktos zdradzal przde slubem ale ni
planowalo sie jeszcze wspolnej przyszlosc(romans zakonczyl sie kiedy bylo po
oswiadczynach i dalekoidacych deklaracjach)bedzie nadal to robil po slubie
podobo wilka zawsze ciagnie do lasu.pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • amalita Re: zdrada 05.08.05, 16:46
      Co to znaczy "zdradzal"?? to byl jednorazowy wyskok? czy tez notoryczne skoki w
      bok?
      Znam kolege, ktory notorycznie zdradzal swoja piekna dziewczyne, potem ja
      poslubil, ale nadal kontynuowal swoj niecny proceder. Dziewczyna o tym
      wiedziala, ale jakos mu wybaczala.

      Wszystko zalezy od "zdrady", bo zdrada zdradzie nierowna.
      • dydza-zydzia Re: zdrada 05.08.05, 16:49
        No to racja powiedzmy ze to byla zdrady w pelni tego slowa znaczeniu romans
        trwal prawie 2 lata
        • amalita Re: zdrada 05.08.05, 16:55
          To sporo.... podziwiam tez, ze to znosilas i wybaczylas. Nie ma reguly, ale ja
          osobiscie po tak dlugim romansie nie umialabym zaufac. Ale kazdy jest inny i to
          tylko moja opinia.
        • zuzankak Re: zdrada 05.08.05, 17:05
          Nie jestem psychologiem, ale z doswiadczenia wiem, ze nalezy wyciagac wnioski.
          Zerwałam kiedyś z moją sympatią, później mi się odwidziało i chciałam powrotu,
          facet był chętny, ale musiał zakończyc sprawę z aktualna dziewczyną. zwodził
          mnie 2 mies, a tamtej absolutnie nic nie powiedział, nie pamiętam w jaki sposó
          Ona się dowiedział, w każdym razie rozpacz, wyrzuty itd, ale w końcu sie
          ułozyło. No i sobie jakoś żylismy. On wyjechał za granicę, a ja stwierdziłam,
          ze łaczy nas przyzwyczajenie, wiec nawet bezbolesnie zerwalismy. Po roku
          dowiedziałam sie, że On w tej Szwecji miał dziewczyne i przez rok z nia
          mieszkał, a kiedy przyjeżdżał do Polski to byłam ja jedyna, oczywiście w
          listach i telefonach też.
          Kiedy wszystko sobie poukładałam, to mnie oświeciło, ze byłam strasznie
          zarozumiała sądzac, ze dla mnie może sie on zmienić. wiedziałam, że umie
          oszukiwać, bo okłamywał swoja dziewczyne, o czym wiedziałam. Ponadto był
          strasznie zazdrosny, wtedy nie mogłam tego zrozumieć, ale teraz wiem, że
          prawdziwe sa słowa: "Każdy sądzi według siebie"
          Jeżeli to możliwe to wycofaj sie póki czas. Sądząc po Twoim poście nie jesteś
          zupełnie pewna Narzeczonego. Szkoda zdrowia na snucie podejrzeń.
          Pozdrawiam. Odezwij się, co dalej.
    • ika20031 Re: zdrada 05.08.05, 17:14
      mnie dziwi tylko to, że osoba która była zdradzana przez tyle czasu decyduje
      się na zawarcie związku małżeńskiego z osobą zdradzającą.
      ja mam troszkę bardziej radykalne podejście do tych spraw i po prostu nie
      wyobrażam sobie dalszego trwania w takim związku...
      • monisia98 Re: zdrada 05.08.05, 17:35
        mysle ze wasz zwiazek nie ma sensu - opowiem ci swoja historie - otoz
        spotykalam sie z facetem 2 lata - przyznam niczego sobie - przystojny,
        inteligentny , wyszktalcony kazda laska sie za nim ogladala ale on kochal tylko
        mnie ( hahaha) tak twierdzil - bajka w koncu sie skonczyla ... ciagle slyszlam
        ood swoich zazdrosnych koolezanek - widzialam twojego faceta w knajpie a to tu
        a to tam - ale on zawsze zaprzeczal - ja mu wierzylam - nie mialam podstaw nie
        wierzyc - ale w koncu pojawiaja sie watpilwosci - jedna klamie , druga klamie,
        wszystkie klamia - az w koncu sprawdzilam goscia - poszlam sobie do miasta
        kiedy on mi powiedzial ze nie moze sie ze mna spotkac bo ma wazna sprawe do
        zalatwienia i polecialam sobie poo wszystkich knajpach w miescie i dorwalam go
        z laska jak siedzial w objeciach.....rzucilam go bo ucziwosc dla mnie to
        priorytet- dalam mu pononie za pol roku szanse na rekonwalescencje - przyznam
        sie ze go kochalam i nie latwo mi bylo o nim zapomniec - przez 7 miesiecy po
        powrocie byl jak piesek na kazde moje zawolanie - juz nie bylam taka naiwna co
        wiecej nie ufalam mu kade jego zajakniecie podejrzewalam klamstwo i oszustwo -
        jak sie spoznil od razu patrzylam podejrzliwie i wreszcie znow ten sam numer-
        tym razem o 2 w nocy nakryla go moja przyjaciolka wracjaca ze swoim chlopakiem
        z innna laska jak siedzial w uniesieniach i to byl definitywny koniec!!!- on
        mial taka nature musial udowadniac sobie ze inne laski leca na niego - obecnie
        ma zone - ktora notorycznie zdradza, ona wie o tym - zreszta jej powiedzial ze
        jej nie kocha- pewnie zastanawiasz sie skad to wiem ? - sam mi to powiedzial,
        ja znalzlam faceta - wlasciwie to on mnie - boo na facetow po tym zwiazku
        patrzec nie moglam - kazdy wydawal mi sie oszust i klamca - ale trafilam w 10 !
        takich teraz ciazko jest znalezc. Reasumujac - jak ktos zdradzil raz to bedzie
        to robil non stop nie wierze ze przestanie - i ja nie moglabym zyc z kim takim
        a tym bardziej wziasc slub !!! rozwod pewny na 100 %
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka