Dodaj do ulubionych

Jak.....?????

14.09.05, 14:10
Czesc!

Jestem tu nowa, mam nadzieje, ze niedlugo z innym stazem :-)

Mam pytanie do Was mezatek, jak to bylo u Was. Pomalu mam dylemat i czuje, ze
moj biologiczny zegarek zaczyna tikac, choc na poczatku uwazalam to za
bzdure, ale coraz bardziej chce miec swoj dom.

Znamy sie ponad pol roku, na poczatku on mowil o slubie, ze by chcial miec
dom, zone i dzieci. Bylam lekko w szoku, bo nie znalismy sie dlugo. Z czasem
poznalam go lepiej, zakochalam sie i teraz tez wiem, ze chce. Niby jest
wszystko ok, snujemy tam jakies plany, wspolne mieszkanie itd. Ale nie ma
zadnych konkretnych planow co do slubu. Wszystkim znajomym mowi, ze niedlugo
sie zareczymy, az mu musialam zwrocic uwage, bo mi bylo glupio. Wczesniej
mowil do nich, ze na urlopie, urop minal i nic. Teraz mowi, ze w przyszlym
miesiacu, ale jakos przestaje w to wierzyc. Musze dodac, ze w innych rzeczych
nie musze o nic go prosic, przypominac, pamieta wszystko i zalatwia bez dwoch
zdan.

Dzis mam moralnego kaca, wczoraj troche wypilismy i zaczelam oczywiscie znowu
paplac... Ze tez chce miec rodzine, i kiedy kiedy kiedy.... Dzis sie
obudzialam i mysle, po jaka cholere??!! Przeciez nie przyspiesze tego
wszystkiego, moze byc wrecz przeciwnie...

Co o tym myslicie? Dac lepiej na luz i niech sprawy ida swoim tokiem? Udawac,
ze nie jestem zainteresowana? Juz sama nie wiem....

Obserwuj wątek
    • inezz_a Re: Jak.....????? 14.09.05, 14:18
      spokojnie... jestescie ze soba dopiero pol roku. Nie mowie ze tonie jest facet
      twego zycia albo ze ty nie jestes kobieta jego zycia. Ale pół roku to strasznie
      krótko. Daj czas sobie i jemu. Skoro on twierdzi, że zaręczyny tuż tuż to może
      chce ci po prostu zrobić niespodziankę, a ty kazdego dnia myślisz że to już...
      A może to twój mężczyzna jest tym koleśmem który na jakimś forum zastanawia się
      co zrobić żeby jego dziewczyna nigdy nie zapomniala dnia i miejsca w którym jej
      się oświadczy? By była zaskoczona bo ona ciągle na to czeka. Wyluzuj, daj
      sprawom potoczyć się spokojnie a na pewno będzie dobrze. Masz kochanego
      wspaniałego chłopaka, snujecie plany, jest opiekunczy, ciesz się tym i przestań
      czekać a wszystko się ułoży.
    • coolio11 ROBISZ WIELKI BŁĄD OPANUJ SIE !!! 14.09.05, 14:48
      znam to z autopsji...poznałem moją obecną żonę kilka lat temu zakochałem się i
      od razu wiedziałem że to jest to. Snuliśmy plany co do wspólnej przyszłości i
      to głównie ja byłem ich inicjatorem. Potem jednak kiedy kiedy trzeba było zejść
      na ziemię i zacząć mysleć o kupnie mieszkania na które wtedy nie miałem kasy, o
      innych głupich "ziemskich" problemach wtedy sie przestraszyłem. Każdy temat
      poruszany przez ówczesną dziewczynę odbierałem jako atak, to samo tyczyło się
      jej rodziny. Czułem się jak zakładnik, zastanawiałem się by się wycofać ale nie
      mogłem...Czułem coraz większą presję na sobie...czyli podobnie jak obecnie ma
      Twój mąż. Wierz mi to był wtredy wielki dylemat. Byłem mocno naciskany przez
      otoczenie rodziny dziewczyny i przez nią samą.

      Efekt taki: zamiast realizowąc marzenia, zaręczyć sie tak jakbym chciał, odbyć
      ślub i wesele wg swoich marzeń, odbyć podróż poślubną dookoła świata a potem
      zamieszkać we własnym domku ZOSTAŁEM ZMUSZONY psychicznie do tego by brać ślub
      na już. Efektem tego drenażu było rónieżto że zatraciła się juz ta młodzieńcza
      miłość a pozostała miłośc ale juz zupełnie inna...nie taka jaką bym chciał.
      Teraz nie raz żona pyta mnie dlaczego już nie jestem romantyczny, że nie
      potrafię okazywaćuczuć...nie potrafię jej tego wytłumaczyć. Ona tego nie
      rozumie, nie rozumie chociaż jej mówiłem jak się wtedy czułem. Ona to odbiera
      tak że mnie zmusiła do ślubu, a nie to przecież było powodem tylko sposób.
      Pjawiło się dziecko po ślubie. Nie potrafiłem okazać mu uczucia takie jakie bym
      chciał. Cały czas działał efekt tego co się zdarzyło.

      Obecnie po kilku latach kiedy stanąłem mocno na nogach uważam że teraz dopiero
      byłby odpowiedni moment. Finansowo stać mnie na zrealizowanie tamtych marzeń,
      bez syna nie potrafię żyć kocham go tak jak tego bym pragnął, żone też kocham
      ale zastanawiam się po co wtedy były te naciski..gdyby było tak jak sobie to
      poukładałem w swoich myslach na pewno byłoby inaczej, nie byłoby tej "dziury".


      to tyle z tamtych chwil które gdzieś w mojej psychice ciągle tkwią...
      • smutna28 Re: ROBISZ WIELKI BŁĄD OPANUJ SIE !!! 14.09.05, 14:54
        Wiem, ze nie nalezy naciskac. Wiem i nigdy tego nie robilam. Pod wplywem
        alkoholu zrobilam sie melancholiczna i zaczelam paplac. Jestem sama zla na
        siebie. Nie chce, zeby kiedys mi powiedzial, ze byl do czegos zmuszony.

        A mimo to siedzi to we mnie, czuje sie dzis fatalnie. Obudzilo sie we mnie
        pragnienie o wlasnym domu i dzieciach i nie mysle racjonalnie. Najchetniej
        zakopalabym sie pod ziemie.

        Spotykam sie dzis z nim. Przeprosic go, za te moje gadanie, tylko jak to
        wytlumaczyc?? Na prawde zalezy mi na nim i nie chce, zeby czul jakakolwiek
        presje.
        • sol_bianca Re: ROBISZ WIELKI BŁĄD OPANUJ SIE !!! 14.09.05, 15:28
          smutna28 napisała:

          > Wiem, ze nie nalezy naciskac. Wiem i nigdy tego nie robilam. Pod wplywem
          > alkoholu zrobilam sie melancholiczna i zaczelam paplac. Jestem sama zla na
          > siebie. Nie chce, zeby kiedys mi powiedzial, ze byl do czegos zmuszony.

          eeee tam. nie dramatyzuj. wszystko zależy od faceta, jeden jest bardziej
          wrażliwy (w negatywnym sensie) na takie "paplanie", a drugi mniej. też mi się
          zdarzały takie sytuacje, i jakoś nie zaszkodziły (tzn. zdecydował się i wszystko
          wskazuje na to, że nie żałuje :))))
    • weronikarb Re: Jak.....????? 14.09.05, 14:56
      Nie czujesz sie na silach to nic na sile.
      Powiedz o swoich uczuciach chlopakowi, bo moze poczuc sie odrzucony.
      Jak tak zalezy mu na zareczynach to czemu nie, to nie musi oznaczac slubu :-)
      --
      Dominik buduje DOM

      img152.imageshack.us/img152/2231/wielkibudowniczy4ni.jpg
      • smutna28 Re: Jak.....????? 14.09.05, 15:00
        No tak...

        Kiedys ktos palnal haslo:
        Zakochuj sie czesto, zareczaj rzadko, nigdy sie nie zen :-)

        Ale tak na serio, czuje sie dzis strasznie. Jak sie z tego wykrecic, zeby nie
        pomyslal, ze chce go jak najszybciej usidlic???
        • chiara76 Re: Jak.....????? 14.09.05, 15:02
          może po prostu nie poruszaj dziś tego tematu? Chyba, że on coś zacznie, to
          możesz powiedzieć żartem, że trochę wczoraj przesadziłaś...obrócenie w żart
          pomoże przede wszystkim Twojemu samopoczuciu.
          --
          Kabaty-Moczydlo

          Japonia
        • andorinha Re: Jak.....????? 14.09.05, 18:35
          pewnie ze po pol roku to szybko

          ale mam dobra kolezanke ktora martwi sie ze jej facet nie jest w stanie okreslic
          kiedy beda mieli jakas blizej sprecyzwana przyszlosc. On teraz mieszka w miescie
          X, maja wspolne mieszkanie w Y, ona mieszka w Z (X i Y sa w roznych krajach). Sa
          razem 8 lat. Ona ma lat 30. Ona nie koniecznie chce miec dzieci, nawet na slubie
          jej nie zalezy. Po prostu chce JAKIEJKOLWIEK decyzji dotyczacej przyszlosci. I
          ciagle czeka na jakas jego decyzje, bo wierzy ze on w koncu dojrzeje...
    • stookkrootkaa Re: Jak.....????? 14.09.05, 19:35
      jedno mnie dziwi. przeciez jak sie dzisiaj zareczasz to nie musisz brac slubu
      jutro. chociaz moze niektorzy odbieraj zareczyny w taki sposob, ze jak sie
      zarecza to nie ma odwrotu a slub musi nastapic szybko?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka