19.11.05, 23:42
Zdradziłam swojego męża pomimo,że bardzo go kocham.Żałuje,jest mi przykro i
żle.Pomimo licznych rozmów i wiary w to,że nam się uda to przetrwać on się
wyprowadzi.Co robić?Jak go przekonać,że to był największy błąd mojego życia i
nigdy się już nie powtórzy?Jak udowodnić mu ,że to on jest tym najważniejszym
facetem w moim życiu?Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • antonio50 Re: Zdrada 20.11.05, 05:46
      Sorry, ale właśnie mu udowodniłaś, że nie był. Są faceci, ktorzy tego NIGDY nie
      wybaczaja. Chyba właśnie straciłaś męża. Żal mi go- stracone złudzenia....Ale
      nie żal mi Ciebie......w końcu czymś się różnimy od zwierząt!?

      • judith79 Re: Zdrada 25.11.05, 13:46
        taaak niektorzy sie roznia- zwierzeta nie nosza beretow.
    • femme-marie Re: Zdrada 20.11.05, 05:48
      poradze ci tak, jak odradzaja wszelakie podręczniki o psychologii, pedagogice i
      komunikacji, bo one z reguły zalecaja szczerosc, a ludzie nie chca prawdy,
      koles łyknie najbardziej absurdalna bzdurę byle nie uwierzyć że jego kobieta go
      zdradziła, i to bardzo nieuczciwe jest, ale skoro zdobyłaś sie na zdradę
      zdobądź sie na super kłamstwo, jak Ci oczywiście zalezy na małżeństwie, wymysl
      coś, że to był niby rodzaj próby, albo inną sakramencką bzdurę z której tak
      naprawde wynikało by że kochasz go nad życie, nigdy w życiu byś go nie
      zdradziła.Idź w zaparte, mężczyźni tez potrafią oślepnąc z miłości i uwierzyć
      we wszystko byle nie zdrade, oczywiście musisz sie liczyc z tym że to kłamstwo
      ma stac sie prawdą do końca życia twojego związku, konsekwencją są wyrzuty
      sumienia, świadomość,ze nie byłas do końca uczciwa, ale za to tylko ty będziesz
      cierpieć a zdradzonemu męzowi oszczędziśz poczucia upokorzenia,
      zdrady,bólu,świadomości bycia posiadaczem rogów czy co tam oni odczuwaja w
      takich momentach. Powodzenia w kłamstwie lub na nowej drodze zycia.
      P.S. No chyba że wybierzerz opcje przeprosin , otwartych kart, ....ale szczerze
      powiedziawszy nawet jak taki związek po ujawnionej zdradzie zostanie utrzymany,
      to juz będzie albo nieufnosc i szarpanie, albo życie razem ze względu na
      zobowiązanie lub wygoda( wersja dla starych małżeństw, chyba)a tak na koniec to
      i tak nigdy nie wiadomo co robić, podobno jak miłość jest, to sama znajduje
      najlepsze rozwiazania , pomimo jej ewidetnej ślepoty
      • marcconi Re: Zdrada 20.11.05, 19:39
        typowo kobieca rada, bzdurna maksymalnie bo wychodzaca z tyle powszechnego co
        beznadziejnie glupiego feministycznego zalozenia iz mezczyzna to generalnie
        czlek prosty, nieskomplikowany i tym samym latwy do manipulacji.. tak wiec
        walmy klamstwo bo od razu uwierzy i w ten sposob "koles" bedzie mial spokoj i
        wszystko bedzie ok.. heh, no sluchaj dalej takich "kobiecych" porad wprost z
        rubryki radzacych czytelniczek kobiecych pism a z pewnoscia wszystko sobie
        poukladasz... z inna kobieta...
    • tomasz-bis Re: Zdrada 20.11.05, 17:38
      A po co dalej kłamać skoro on już wie... - jak radzi femme. Nie rozumiem,
      zwłaszcza teraz kiedy Twój mąż jest wyczulony na każde ewentualne kłamstwo.
      Myśle, że skoro już wszystko jasne, to właśnie CAŁKOWITA SZCZEROŚĆ, nie tylko w
      sprawie tego co się stało jest jedynym rozwiązaniem. Oczywiście pozostaje
      mnóstwo pytań dlaczego zdradziłaś, itd. Być może są powody dla których nie ma
      już czego ratować. Ale jeśli jest, to z całą pewnością nie będzie jeżeli on
      przyłapie Cie na jakimkolwiek jeszcze kłamstwie (choćby co zjadłaś na
      śniadanie). Może jestem ekscentryczny, ale dla mnie całkowita szczerość
      (podkreślam CAŁKOWITA) i wyjaśnienie dlaczego to się stało oraz ustalenie co to
      zmieniło w życiu, to by była jedyna droga.
      Napisałaś, że pomimo rozmów się wyprowadzi. Kiedy? Czyli chciał rozmawiać,
      naprawiać, nie trzasnął drzwiami od razu. Pewnie nadal chce. Pomyśl o tym...
      może warto zdobyć na szczerość. Pewnie Tobie też będzie lepiej po czymś takim.
      A przynajmniej będziesz wiedziała, że co jak co, ale przynajmniej byłaś
      szczera. Poza tym teraz skoro się wyprowadzi to już chyba i tak nie masz nic do
      stracenia. Pewnie zrobi to na amen. I szukaj wiatru w polu. Inaczej do końca
      życia będziesz się zastanawiać, a co by było gdybyś mu powiedziała całą prawdę.
      A może by zrozumiał i docenił, że jesteś szczera.... I na koniec z jednym musze
      się z femme zgodzić. Myśle że najlepszym doradcą będzie ta "ślepa". Powodzenia.
      • maya2006 Re: Zdrada 20.11.05, 18:06
        powiedzialas mu czy sam sie dowiedzial?
        • pax76 Re: Zdrada 22.11.05, 22:37
          Znalazł dowody, w obliczu niezbitych dowodow sie przyznala. Przytulil
          powiedzial ze rozumie (sprawa dotyczyla okresu z przed miesiaca kiedy miedzy
          nimi bylo naprawde zle), ale powiedzial tez, ze naprawa tego bedzie wymagala
          BEZWZGLEDNEJ szczerosci i mnostwa pracy. W zamian dostal "pelna" wersje
          opowiesci o zdradzie (romansie) przepelniona lzami, stwierdzeniami "czułam sie
          samotna", "żałuje", to był największy błąd życia", "nic nie znaczący
          epizod", "kocham tylko Ciebie", itd...itd... Ale przedewszystkim, ze to BYLO,
          MINĘŁO I NIC NIE ZNACZYŁO.

          Nastepnego dnia z zimną krwia, z pomocą kalendarza wykazał, że "pełna i
          szczera" opowieść jest... niemożliwa z punktu widzenia technicznego. Więc
          dostał kolejną "tym razem już prawdziwą wersję". Następnego dnia, znow z zimną
          krwią przepuścił te ostateczną wersję przez fakty (daty, bilingi). I oczywiście
          wyszło to samo co z pierwszą wersją. Całość cały czas okraszona była łzami,
          poczuciem winy, scenami - tylko nie odcodź, ..itd. I takich "prawdziwych"
          wersji było 8 (!!!). Wierzył w kazda z nich (przeciez kochal ja ponad
          wszystko), a potem okazywalo sie ze nie sa prawdziwe. Przez 2 miesiące, kiedy
          starał się dać jej szanse i mówił "powiedz szczerze jak było, a zrozumiem
          wszystko". Nie zniechęcał się jednak bo bardzo kochał... Starał się zrozumieć i
          wybaczyć... w koncu: dziecko, 14 lat wspolnego zycia, ale ponad wszystko
          milość, ta druga polowka (ci co wiedza co to, to wiedza, ci co nie wiedza i tak
          nie zrozumieja)... Starał się to wszystko uratować, dać jej szanse, aż do dnia,
          kiedy zamówił kolejny biling i okazało się, że kiedy słuchał tych wersji,
          przytulał i ścierał jej łzy z policzka i mowil poradzimy sobie z tym..... ona
          wychodziła do sklepu, z psem, gdziekolwiek... i dzwonila do tamtego :(
          JAKIES PYTANIA????

          P.S. kochanie... ludzie z forum Ci nie pomoga ... tylko Ty mozesz sobie
          pomoc...ale nie w ten sposob....

    • bart73 Re: Zdrada 23.11.05, 00:26
      współczuję lecz nie wiem cóż poradzić i jak pomóc podobno czas łagodzi rany
      lecz nie zawsze
      • donosxl Re: Zdrada 23.11.05, 00:41
        A ja nie rozumiem takich kobiet, dla mnie to sa zwyczajne dziwki(??!!) Sorry
        ale nie wyobrazam sobie byc z czlowiekiem ktorego kocham i go zdradzic(??) Jak
        tak mozna ??
        Bez wzgledu na to, co bylo przyczyna (??)

    • imerra Re: Zdrada 23.11.05, 16:27
      Edyta, a ja Cię rozumiem... i wiem co czujesz.
      Jeżeli "mleko juz się rozlało" bo zna prawdę, to pozostaje Ci tylko czekać na
      jego decyzję... jeżeli zechce wybaczyć Ci i zacząć wszystko od nowa to życzę Wam
      szczęścia a Tobie wytrwałosci w wierności, a jezeli nie wróci musisz się
      pogodzić ze stratą i zyć dalej mimo wszystko.

      A Wy się tak nie oburzajce na te słowa o kłamstwie , bo czasami człowiekowi
      "rozum odbiera" i gdy zdaje sobie z tego sprawę i wie , że źle zorbił to warto
      skłamać dla dobra sprawy, a odczucia niech będą nauczką a "pamięć" karą ot co.
      Nie ma co osądzać dziewczyny bo błądzić jest rzeczą ludzką i te błędy trzeba
      naprawiać.
      Pozdrawiam Cię Edytko.
    • kinusia3 Re: Zdrada 25.11.05, 12:56
      nie wiesz co to milosc jesli zdradzasz. Nawet nie kochasz siebie robiac cos
      takiego. To czysty egoizm.
    • martitka.martitka Re: Zdrada 25.11.05, 13:51
      Jeszcze i ja sie wtrace...
      Trudno mi jest zrozumiec jak mozna kogos kochac i zdradzic, w glowie mi sie to
      nie miesci... Przeciez zdrada, pojscie z kims do lozna to nie jest taki
      przypadek jak np. stluczenie szklanki, ktory trwa 10 sekund... Nie mozna kogos
      zdradzic przypadkiem, przeciez to sie robi swiadomie i z premedytacja, w koncu
      pojscie z kims do lozka zajmuje jakis czas (i to chyba nie taki krotki)i przez
      ten caly czas wiemy co robimy, a po wszystkim wielki placz, zal itd... Tym sie
      roznumy od zwierzat ze potrafimy panowac nad instynktami, jesli to w ogole
      mozna nazwac instynktem... Zdrada to nie przypadek, tylko decyzja jaka sami
      podejmujemy, w koncu jestesmy ludzmi i sami podejmujemy decyzje... Moim zdaniem
      zdrady nie mozna wybaczyc...
      • gmm Re: Zdrada 26.11.05, 12:53
        A ja wybaczyłam. Nie wiem czy gdybym miła drugi raz możliwość wyboru to też bym
        podjęła taką decyzję. I nie dlatego że mam jakieś zastrzeżenia wobiec mojego
        męża. Nie. Gdyby nie pamięć o tym co się stało, to byłby to najcudowniejszy
        okres mojego życia.Dba o mnie, jest czuły. Ale nie ma dnia żebym nie myślała o
        tamtej dziewczynie. Złości nie czuje już od dawna, ale ból niestety pozostał.
        Tli się we mnie, jest taki niezbyt mocny, ledwo wyczuwalny, ale niestety
        nieustanny. Może kiedyś zapomne, a może nie powinnam?
      • marcconi Re: Zdrada 26.11.05, 22:59
        no w koncu rozsadna kobita cos napisala.. pozostale zas polecaja sklamac i
        przejsc do porzadku dziennego tak jakby wszystko przez przypadek, oj pomylilam
        sie z lozkami a potem nie chcialo sie juz przerywac wiec sie zdarzylo..hehe ..
        a potem cichutko i wracamy do starych klimatow i bedzie ok bo przeciez drugi
        raz sie juz nie powinnam pomylic z tymi lozkami..chyba.. wiec totalna glupota i
        naiwnosc pzebija z takiego myslenia az po prostu boli! albo strach przed tym co
        moze byc jak sie powie, wiec lepiej to na sile oddalic to jakos
        przyschnie..ech..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka