s.dominika
11.03.06, 21:29
Często czytam to forum, czasem coś napiszę, ale teraz chcę się podzielić z Wami pewnym spostrzeżeniem.Może zabrzmi ono zbyt patetycznie, ale jeżeli kogoś skłoni do refleksji, to znaczy, że było warto je pisać.
Podobnie jak większość z Was jestem młodą mężatką (3 lata po ślubie), w małżeństwie układa mi się dobrze, dzieci nie mamy, czasem są jakieś lekkie sprzeczki, ale nie dłuższe jak parę godzin. Dodatkowo pracuję, mój mąż też, praca wymaga ode mnie ciągłego uczenia się, przygotowywania, częstych i długich wyjzadów. A ja chcę siłą rzeczy się wykazać. Piszę doktorat, artykuły, prowadzę zajęcia, mam bardzo dużo pracy, ale dzięki temu zarabiam dodatkowe pieniądze. Wszystko w wielkim pośpiechu, stresie (jak któraś z was jest nauczycielką, to wie o czym mówię), często nieprzespane noce. A dodatkowo w domu też chcę sie wykazać i nie dlatego, że ktoś mi każe, tylko po prostu sprawia mi to przyjemność. Chcę mężowi obiad ugotować jak wyjeżdżam, chcę posprzątać i inne rzeczy też w domu zrobić. O życiu towarzyskim i tym podobnym na razie zapomniałam - brak czasu i sił. I ostatnio byłam poważnie chora, miałam kłopoty z sercem ( w tym wieku to rzadkość), wysokie ciśnienie itd.
I tak sobie pomyślałam, że po co się tak przemęczać, po co za wszelką cenę (a zwłaszcza zdrowia) udawadniać sobie i innym, że sie jest dobrym. Dziewczyny naprawdę czasem trzeba zwolnić, bo może to się źle skończyć. Złe nawyki żywieniowe, mało snu, ciągły stres i przemęczenie - wszystko to nie jest bez wpływu nawet na najbardziej silny organizm. Miałam taką chwilę, że myślałam, że to się naprawdę źle skończy. A potem pomyślałam, że chciałabym mieć dziecko, że może przez moją głupotę i niedbanie o siebie pozbawię siebie tej szansy. I strasznie źle się poczułam z tym, jak to sobie uświadomiłam.
Dziewczyny dbajcie o siebie. Bądźcie szczęśliwe i zdrowe. Reszta się nie liczy.
Pozdrawiam