swieza-zona
13.03.06, 17:53
Jestem gnębiona przez moją teściową. Nie piszę o wszystkim, bo szanuję wasz
czas. Ale błagam poradźcie jak mam postępować z tą kobietą, żebym nie płakała
po każdym jej wyjściu. Oto wybrane problemy.
1)Odwiedza nas czasem 5 razy w tygodniu. Nie pyta, czy może, po prostu nagle
puka do drzwi. Siedzi godzinę, albo dwie. Mamy małe dziecko, przy którym nie
mamy wogóle dla siebie czasu. Ona nam go jeszcze zabiera. Ostatnio jak
przyszła ostentacyjnie zamknęłam się w drugim pokoju. Siedziła 2 godziny,
nosiła dziecko na rękach, ŚPIEWAŁA. Grzebała gdzie popadnie: stół, lodówka,
szafka w przedpokoju (wyjęła sobie sama moje buty na przebranie).
2)wchodzi i zaczyna sprzątać. Wszystko i wszędzie. Proszę, żeby przestała, że
zrobię jej kawę,żeby usiadła a ona mówi, że tak musi, bo nie może wytrzymać
bezczynnie. Strasznie mnie to krępuje. Nie czuję się jak Pani domu, tylko
jego gość.
3)odbiera mi dziecko. Na każdej rodzinnej imprezie cały czas nie wypuszcza go
z rąk. Ona go usypia, ona przewija, karmi. Wszystko, żeby udowodnić, ze
lepiej sobie z nim radzi i gdyby nie ona to.... Przecież nie będę jej wyrywać
dziecka z rąk, ale czuje się jak 5 koło u wozu. Jak raz na stronie
powiedziałam, żeby oddała mi dziecko, bo ja go CHCE uśpić, to nie oddzywała
się do mnie przez całą imprezę.
4) mój mąż wycofał sie z tej wojny (cały czas robię mu o nią awantury). Miał
z nią takie całe życie. Powiedział, że jest jak fatum, z którym nie da się
wygrać. Zaciska zeby, bo to jego matka. Ja juz nie mam siły.