ceglasta
27.03.06, 01:36
Moj narzeczony, z ktorym mieszkam, ma tzw "dlugi ogon" - wciaz zapomina, czy
tez mu sie nie chce, zamknac tego co dopiero otworzyl. Wciaz zostawia
pootwierane szafki kuchenne, niewsuniete szuflady, otwarte drzwi od szafy
przesuwanej, szafki w biurku, pudelka z zakrywkami i cokolwiek innego co
mozna otworzyc ale i zamknac. Na moje uwagi i zapytania - dlaczego znowu
zostawil to otwarte - odpowiada, ze zapomnial albo nic nie odpowiada. Bardzo
mnie to denerwuje - szczegolnie z tego wzgledu, ze nasz pies wlazi np do
otwartej lazienki i wyjada co moze, wpycha glowe do pootwieranych dolnych
szafek kuchennych i wykrada rozne przedmioty (boje sie, ze pies zje jakies
srodki czystosci czy gabke i zachoruje). Juz wiele razy narzeczony zmuszony
byl sprzatac "balagan" ktory spowodowal pies tylko przez to, ze drzwi nie
byly zamkniete (albo wycierac podloge wokol muszli klozetowej, po tym jak
pies uznal ja za doskonala miske) - ale to nie wyglada jakby podzialalo.
Czy znacie jakies sposoby? Czy ktoras z Was zmaga sie z podobnym lenistwem -
bo jak to inaczej nazwac - u partera? Zmiana partnera nie wchodzi w gre,
jakies dzialanie w strone zmiany nawyku - jak najbardziej.
Pomozcie!
ceglasta