Dodaj do ulubionych

Ma dlugi ogon...

27.03.06, 01:36
Moj narzeczony, z ktorym mieszkam, ma tzw "dlugi ogon" - wciaz zapomina, czy
tez mu sie nie chce, zamknac tego co dopiero otworzyl. Wciaz zostawia
pootwierane szafki kuchenne, niewsuniete szuflady, otwarte drzwi od szafy
przesuwanej, szafki w biurku, pudelka z zakrywkami i cokolwiek innego co
mozna otworzyc ale i zamknac. Na moje uwagi i zapytania - dlaczego znowu
zostawil to otwarte - odpowiada, ze zapomnial albo nic nie odpowiada. Bardzo
mnie to denerwuje - szczegolnie z tego wzgledu, ze nasz pies wlazi np do
otwartej lazienki i wyjada co moze, wpycha glowe do pootwieranych dolnych
szafek kuchennych i wykrada rozne przedmioty (boje sie, ze pies zje jakies
srodki czystosci czy gabke i zachoruje). Juz wiele razy narzeczony zmuszony
byl sprzatac "balagan" ktory spowodowal pies tylko przez to, ze drzwi nie
byly zamkniete (albo wycierac podloge wokol muszli klozetowej, po tym jak
pies uznal ja za doskonala miske) - ale to nie wyglada jakby podzialalo.
Czy znacie jakies sposoby? Czy ktoras z Was zmaga sie z podobnym lenistwem -
bo jak to inaczej nazwac - u partera? Zmiana partnera nie wchodzi w gre,
jakies dzialanie w strone zmiany nawyku - jak najbardziej.
Pomozcie!
ceglasta
Obserwuj wątek
    • natka110 Re: Ma dlugi ogon... 27.03.06, 08:52
      moj zostawia otwarte butelki wody min, pomijam ze jest sufiasta, jesli sie
      odgazuje, raz mi zalam calego laptopa, bo oczywsicie przewrocil butelke, jak po
      nia siegal, pare razyzostala na stole w kuchn, a ja ja zrzucilam otwierajac
      okno.
      zostawia tez: zuzyte nozyki do maszynk do golenia w mydelniczce, nigdy nie
      przynosi z zapasow nowej rolki papieru toaletowego , koszulke/skarpetk ido
      prania zostawia w bidecie( ma jakies 70 cm od bidetu do ksza na brudy, ale to
      widac za daleko), jak odchodzi od stolu, to sprzata, ale tylk o do polowy, np
      chleb albo ser zostaja na stole.
      DOLACZAM SIE DO APELU:
      Pomozcie oduczyc, bo zmieniac partnera mi sie nie chce...
      • zurella Re: Ma dlugi ogon... 27.03.06, 10:05
        Zapas papieru trzymac w WC (półeczka, koszyk), odkręcona woda mineralna -
        przelac do innej butelki, a do tej nalac wody przegotowanej i postawic mu w
        bezpiecznym miejscu, niech się delektuje smakiem. Najprościej z rzeczami do
        prania. Nie wrzucone do kosza nie prac, traktowac jak oryginalny wystrój
        łazienki i ignorowac. Jeśli bardzo przeszkadzaja odnieś do szafy i schowaj na
        półkę lub w jakieś inne miejsce. Jeśli będzie robił wyrzuty, zrób zdziwioną
        minę i powiedz, ze mówiłaś mu, ze na brudne ubrania jest kosz w łazience,
        pozostałe traktujesz jak zgubione i odniosłaś na półkę. Ale jak chciał je
        wyrzucic, a nie zapomniał schowac, to w każdej chwili mogą trafic do kosza na
        śmieci.
      • kaatrin Re: Ma dlugi ogon... 28.03.06, 02:26
        Moj zostawia wszystko i wszedzie, juz sie w zasadzie przyzwyczailam... Ostatnio
        troche przesadzil, bo po sniadaniu zostawil ser bialy na talerzyku a na nim
        polozyl mokry recznik po kapieli... to mnie troche wyprowadzilo z rownowagi.

        Tez sprzata do polowy.. ale sa gorsze wady. Ja szkolic nie zamierzam - tez nie
        jestem doskonala, mam swoje wady i nie bede nikogo pouczac.
    • mynia_pynia Re: Ma dlugi ogon... 27.03.06, 09:35
      Jak kiedyś przywali i sobie rozwali głowę, kolano itp. to będzie pamiętał.
      Albo namów psa ;) żeby mu zjadł jakąś ważną rzecz która leży w otwartej
      szufladzie. Tylko broń psa w razie czego ;)
    • zurella Re: Ma dlugi ogon... 27.03.06, 09:43
      Powtarzaj do znudzenia " kochanie, schowaj ogon do spodni i zamykaj drzwi"
      Gdy pies narozrabia zapytaj poważnym i zmartwionym tonem " Kochanie! rozumiem,
      że zapominasz o zamykaniu drzwi do łazienki. W takim razie czy mógłbyś się
      dowiedziec, w którym schronisku dla zwierzat są najlepsze warunki, bo nasz pies
      najwidoczniej nie nadaje się do mieszkania z nami. Tu wyszczególnij, co pies
      robi po wejściu do łazienki i jakie to stwarza zagrożenia. Pozastanawiaj się
      też głośno, czy może lepiej wysłac psa na jakąś tresurę, może oduczyliby go
      wchodzic do otwartej łazienki, skoro on nie może nauczyc sie zamykania do niej
      drzwi"
      W kuchni zapytaj słodkim, troskliwym głosem "skoro w zaden sposób nie jesteś w
      stanie zamykac drzwiczek od szafek, to może byś je pozdejmował, a szuflady
      polikwidujemy - będzie ci łatwiej"
      Możesz też dac mu w prezencie jeden z reklamowanych szeroko preparatów na
      poprawę pamięci.
      • biedna Re: Ma dlugi ogon... 27.03.06, 10:51
        jesli zmiana partnera nie wchodzi w gre - rozumiem to dobrze- to sprobuj moze
        mu powiedziec ze ten czas ktory poswiecasz na zamykanie szafek za nim moglabys
        poswiecic jemu ;-)
        albo zeby zrozumial przez jakis czas rob to samo, to znaczy lekko go podenerwuj
        czyms co bedzie musial zrobic za ciebie,no nie wiem np. nie pierz mu rzeczy
        zeby musial zrobic to sam wtedy powiedz ze zapomnialas i moze zalapie o co
        chodzi
    • oxygen100 Re: Ma dlugi ogon... 27.03.06, 11:03
      Ja bym dala sobie spokoj. Kazdy ma jakies wady, balaganiarstwo jest wkurzajace
      ale mozna nauczyc sie z tym zyc. Gorzej jakby byl kobieciarzem, chociaz to tez
      nie koniec swiata
    • panisiusia Re: Ma dlugi ogon... 27.03.06, 14:09
      Przestańcie być niańkami! Nie dość, że pierzecie i sprzątacie, to jeszcze
      musicie sobie same zorganizować pole działania?
      Jeśli to kogoś pocieszy, to mój dziadek od 53 lat małżeństwa nie zamyka takiej
      jednej szuflady w komodzie - wszystko inne robi nienagannie, tylko ta jedna
      szuflada :)
      Problem z wodą mineralną można rozwiązać w ten sposób, że każdy ma swoją
      butelkę. Może Twój mąż lubi średnogazowaną?
      W żadnym razie nie robić za niego rzeczy, o które go prosisz - może nigdy nie
      mieszkał sam, nie wie ile energii i czasu kosztuje utrzymanie porządku, jeśli
      się nie dba na bieżąco o odkłądanie na swoje miejsce, zamykanie, wrzucanie,
      przetarcie itp. :)
      Jednakże istnieje niebezpieczeństwo, że Tobie w pewnym momencie też przestanie
      zależeć i przejmiesz jego nawyki, zamiast on Twoje :)
      • fredrus A ja myslalem ze to bedzie o... 27.03.06, 16:22
        dlugim czlonku. aaahahaha... :)
      • natka110 ciag dalszy 28.03.06, 08:29
        powiedzialam wczorajmojemu M o tym watku, i ze mi przeszkadza pare rzeczy w ego
        zachowaniu, to sie wkurzyl, i powiedzial, ze to ja jestem balaganiara - a ja
        tylko przejelam jego nawyki, np zostawiania kurtki na krzesle zamiast schowac
        do szafy, zostawiania generalnie ciuchow na krzesle, kazalam zakrecac wode - on
        mi na to ze poki siedzimy przy stole, to on ja pije, i ze nie am zamiaru
        zakrecac, wymyslil tez teorie( poniekad sluszna, do polowy mniej wiecej) ze
        woda mineralna raz odkrecona i tak traci babelki, i ze to nie roznica ( nie
        rozumie, ze babelki stracone wypelnieja butelke, i w pewnym momencie nie ma
        kjuz miekìjsca n anowe, dlatego woda zostaje babelkowana wewnatrz wody, a nie
        wewnatrz butelki, w pustej czesci), nie chcialo mi sie juz gadac na temat jego
        recznika rzuconego byle gdzie ( 90% przypadkow do bidetu), zgniecionego i
        mokrego, tudziez skarpetek - mam nadzieje ze mu kot nasika w te skarpetki, jak
        robil u moich znajomych. Tyle, ze znajac mojego M bedzie sie mscil na kocie,
        zamiast sprzatac.
        Najlepsze jest to, ze odkad przychodza panie do sprzatania, on sie w ogole nie
        poczuwa do obowiazku nie brudzenia- bo przeciez jutro i tak posprzataja.
        Pewnie, tyle ze do jutra jeszcze mamy zjesc obiad i kolacje, przy
        zaokruchowanym stole, i podlodze na ktorej chrzesci pod nogami... Albo: wczoraj
        na kolacje jedlismy malze, on nie chial nawet wyrzucic muszelek ani umyc
        talerzy "bo jutro panie posprzataja", jakby to nie malo znaczenia, ze dom mial
        sie perfumowac przez 24 h na rybno... Nie mam juz sily do pewnych rzeczy... jak
        mu mowie, zeby tez cos zrobil w domu ,to on mi na to, ze rpzeciez pracuje, i ze
        jest zmeczony ( pewnie, bo ja 8 h w pracy to maluje paznokcie i siedze przed
        solarium, nie uzeram sie z klientami w 3 jezykach i nie mam gluipiej i
        uciazliwej szefowej-anorektyczki), i ze w swoj wolny dzien nie pojdzie zalatwic
        tego czy tamtego, np wziac skierowan na moje badania ( ja od 2 mesiecy nie
        zdazam do lekarza, bo ma te same godziny pracy co ja), i lezy caly dzien przed
        TV. Mamy kupowac dom/mieszkanie, kto lata po agencjach??? ja oczywiscie, po
        pracy, bo on nie moze, bo ma wolny dzien. Pomijam, ze mnie jako obcokrajowca
        traktuje z przymruzeniem oka w tych agencjach, musi isc on, bo i on musi do
        banku, po kredyt, ale oczywiscie narzeka na glosnych sasiadow, i ze chcialby
        dom, ale jak ja wszysko zalatwie. Jedyna rzecz, jaka sam zrobil z wlasnej woli,
        i to w podskokach, to kupil samochod, na ktory ja sie ne chcialam zgodzic,
        ktory mi sie nie podobal.
        Sorry za takie zale, ale naprawde mam dosc... dzis rano na przyklad, zapominal
        innej waznej rzeczy: jako ze mamy 1 samochod, 1 rower i 2 osoby + 2 rzne
        miejsca pracy, on zabiera smaochod o 3 rano jak idzie do pracy, potem ja mu
        przywoze rower ok 7.30 i zabierma samochod - zeby on nie musial jezdzic w
        srodku nocy na rowerrku. wlozylam jego klucze do mojej torebki wczoraj
        wieczorem, a moje do jego kieszeni( on ma pilota do bramy od garazu, gdzie
        parkujemy rower) - zeby nie musial robic tych machinacji o 3 w nocy, wstaje
        rano, moje klucze bez pilota na stole, moja torba wybebeszona, bo sobie zabral
        swoje klucze. I jak jak ta debilka musialam cioagac rower po klatce schodowej,
        zamiast kultoralnie wyjechac z bramy... a on mi na to " zapomnialem"
        Jak do cholery mozna zapomniec, jak sie poswiecilo 10 min na szukanie kluczy w
        mojej przepastnej torbie?????
        Dobra, ide pracowac, na razie..
        • monjan Re: ciag dalszy 28.03.06, 10:48
          hehe no to sobie ulzyłaś:)
          nie przejmuj sie
          przejdzie mu:)
          • lilith.b Monjan... 28.03.06, 14:38
            No wlasnie rzecz w tym, ze sie nie zmieni. Mozna go NIEZNACZNIE wyczulic na
            pewne sprawy, ale generalnie to trzeba zaakceptowac doroslego czlowieka takim
            jakim jest. Zmienic to mozna dziecko, ale to tez wymaga wielu lat.

            Tak mnie sie przynajmniej wydje.
            Pozdrawiam
        • lilith.b Re: ciag dalszy 28.03.06, 14:26
          Wiesz co, zal mi ciebie ( i siebie tez) mam podobny problem. Mieszkam z moim
          mezczyzna od poltora roku juz i przez caly czas klocimy sie tylko o jego syf nad
          syfami. Pomijajac (o zgrozo) to ze tez przejelam jego nawyki, co zreszta jest mi
          wytykane jako MOJE?? balaganiarstwo. NIe chce mi sie pisac w jakim stanie
          wyglada mieszkanie jesli go nie sprzatne... Postanowilam , ze oleje to wszystko.
          Zrob to samo: nie gotuj, nie pierz, nie czysc okruszkow, kota jak nasika na
          ciuchy to pochwal!(moj bardzo lubi sikac na jego ubrania- oczywiscie moj chlopak
          nie czuje tego smrodu), nie rob mu przyslug i po co latasz za tym domem???zeby
          potem wielka chalupe sprzatac?? ja mam swoj talez, noz, widelec itp myje po
          kazdym jedzeniu i chowam tak zeby mi go nie zabrudzil.Reszta lezy w zlewie. Juz
          cos tam zaplesnialo, za miesiac pewnie zacznie chodzic... Panie od sprzatania to
          nie jest rozwiazanie, chyba ze z wami zamieszka?

          Usiadz sobie, zrelksuj sie (np: ogladaj wieczorami tv) i zastanow sie na ile
          jestes w stanie zyc z nim i jego balaganem.Daj sobie kilka miesiecy czasu (nie
          marudz wtedy o sprzatanie) i potem odpowiedz sobie na pytanie: Jak bardzo go
          kochasz i czy jestes w stanie go zaakceptowac takim jakim jest i byc z nim przez
          kolejne 50 lat?

          Dla mnie, to co ci napisalam, to jest ostatni "sprawdzian" i proba przede
          wszystkim moich mozliwosci, bo on jak brudu nie widzial tak go juz nigdy nie
          zobaczy... (a swoja droga to on jest o wiele szczesliwszy z tego powodu;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka