robol11
02.06.06, 07:23
Jestem żonaty od 10 miesięcy, ale to co przeżyłem po ślubie to dla mnie
tragedia.
Mieszkaliśmy ponad rok ze sobą przed ślubem i było różnie, ale nie źle.
Moja gehenna zaczęła się po ślubie już na drugi dzień. Przed kochaliśmy się
co dziennie, po raz na tydzień a teraz raz na miesiąc. Powód: bo nie ubieram
się tak jak ona chce i przez to wywołuje u niej niechęć do sex`u, bo dzisiaj
jest zmęczona, bo to bo tamto... Praktycznie nic nie chce robić: nie gotuje
za wyjątkiem jednego dnia na 2 tygodnie, w kółko narzeka że jej nie odciążam
a ona ma tyle obowiązków tzn. starcie kurzu z komputera i telewizora, zmycie
jakiegoś kubka po mnie i pranie które robi raz na tydzień nastawiony przez
nią automat.
W kółko mi się odgraża, że jak coś to ona sobie znajdzie kogoś lepszego albo
jak w życiu się nam nie ułoży jak ona sobie wyważyła to też sobie kogoś
znajdzie. Jak się pokłócimy to zaraz przegląda strony z poradami „jak wydusić
najwięcej z męża przy rozwodzie” i takie tam. I oczywiście zaraz obdzwania
koleżanki (te co jej zostały) i jedzie z nimi do sądu papiery rozwodowe
składać. Przed ślubem groziła że jak się nie pośpieszymy z małżeństwem to ona
się ze mną rozstanie, a po ślubie narzeka że „po co ona głupia się tak szybko
zdecydowała, mogła sobie kogoś wartościowszego znaleźć”. W kółko słyszę że
ten czy tamten są lepsi bo to czy tamto. Muszę też słuchać oskarżeń o zdradę
choć nigdy jeszcze nie pomyślałem o tym, i oskarża mnie też o rzeczy których
nie zrobiłem, bo ktoś musi być winny. I ciągle jestem inwigilowany ja przez
UB, komórka, maile i co się tylko da.
Powiedzcie mi czym ja sobie zasłużyłem na takie traktowanie. Sprzątam, gotuje
bardzo często, bo robię to lepiej. Robię zakupy i zasuwam po 8 – 12 godzin 6
dni w tygodniu w robocie, gdzie ona przepracowała ledwie 6 miesięcy i ją
wywalili z roboty, po czym stwierdziła że ona nie chce pracować tylko w domu
siedzieć. Ale nawet w domu nie chce nic robić tylko w miarę możliwości zrzuca
na mnie, a jak jej się nie uda to znajdzie powód żeby się na mnie wyżyć.
Gehenna i ja ją niestety kocham. A miałem sytuacje w życiu, że myślałem że
gorzej być nie może. Ma ktoś może rady jakieś dla mnie.