Dodaj do ulubionych

teściowie

01.07.06, 11:24
Wiem, temat był już wałkowany na wszelkie możliwe sposoby tysiace razy.
Chciałabym jednak poznać Wasze opinie, bo nie mam pojęcia jak dalej się
zachowywać. Jestem przekonana o słuszności mojego postępowania, ale rodzi ono
mnóstwo konfliktów z mężem. Moi rodzice równiez uważają, że powinnam sobie
odpuścić. ale od początku....
Teściowie mieszkaja 500 km od nas (duży plus), moi rodzice 200 km. Dwie
kompletnie różne rodziny. Moja mama dzwoni prawie codziennie, jeździmy do
nich raz na dwa, trzy miesiące. Z teściami rozmawiałam ostatnio w święta
wielkanocne, byłam u nich rok temu.
Przez 7 lat mieszkaliśmy ze sobą bez ślubu, teściowie nigdy nie zapytali czy
zamierzamy sie pobrać, czy będziemy mieć dzieci. Zero pytań o naszą
przyszłość. Gdy w końcu wyznaczyliśmy datę ślubu nie skomentowali tego w
ogóle. Sami finansowaliśmy wesele i nie oczekiwałam od nich żadnej pomocy w
tym zakresie, miałam jednak nadzieję że chociaż zadzwonia i zapytają jak nam
idzie. Teściowa zadzwoniła na miesiąc przed ślubem, rozmawiałyśmy może 5
minut, potem okazało się, że to mój mąż ją o to prosił. Chciałam żeby nasi
rodzice poznali sie przed ślubem ale moi teściowie nie byli zainteresowani.
Na kilka dni przed ślubem teściowa oświadczyła, że nie przyjedzie bo: źle się
czuje, jest daleko, musi pilnować domu. Mój ojciec dzwonił do niej i prosił,
żeby przyjechała, odmówiła. Dostałam szału.Zagroziłam, że jeżeli nie
przyjedzie ja nigdy nie pojadę do nich. Teściowa: "no cóż trudno".
Nie przyjechała, był tylko teść.
nie jeżdżę do nich, nie dzwonię, rozmawiałam z nimi może dwa razy skaładając
życzenia świąteczne.
Mąż chciał żebyśmy pojechali do nich na świeta wielkanocne, nie zgodziłam się
i zabroniłam mu jechać samemu. Wściekł się, spakował, odjechał. Wrócił za 15
minut i pojechaliśmy na święta do mich rodziców.
Obydwoje mieliśmy wolny tydzień majowy, pojechał do nich sam. Pech chciał, że
się rochorowałam. Miałam 40 stopni gorączki. Byłam sama w domu, znajomi
wyjechali na majówkę. Prosiłam żeby wrócił. Powiedział, że nie bedzie z
siebie robił idioty. Został.
Ja czuje się bardzo zraniona, on uważa, że przesadzam bo nic się przecież nie
stało. Jakiekolwiek rozmowy na ten temat prowadzą do dzikich awantur. Mąż
uważa że nienawidze jego rodziców, że chce, żeby "pozdychali" (to jego
tekst). Próbuje mu tłumaczyć, że tak nie jest, że po prostu mam do nich
ogromny żal, ale nie czuję nienawiści.
Nie wiem co dalej.... jak będziemy spędzać święta, co będzie jak urodzą nam
się dzieci... Nie umiem sobie odpuścić...
Moi rodzice uważają, że postępuje głupio, że powinnam tam jeździć i
zachowywać sie jakby nic sie nie stało..., że rozwalę sobie małżeństwo ...
Mąż nigdy nie zwrócił uwagi swojej matce, że nie przyjechała na ślub. Mnie
tłumaczy, że "ona po prostu taka jest".
czy ja przesadzam, powinnam sobie odpuścić?
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: teściowie 01.07.06, 11:36
      musisz się zastanowić, czy bardziej zależy Ci na postawieniu na swoim i
      wiecznym karaniu teściowej, czy tez na dobrych stosunkach z jej synem. Jezeli
      będziesz mężowi kazała wybrać, między matką a Tobą, jest wielkie
      prawdopodobieństwo, ze w końcu go Twoje marudzenie na jego matkę znudzi i
      poszuka sobie takiej panny, co jego matkę po prostu zaakceptuje taką, jak a
      jest...

      czyli:
      > czy ja przesadzam, powinnam sobie odpuścić?
      przesadzasz
      jeżeli zależy Ci na Twoim miejscu, to sobie odpuść i nie zapominaj, ze
      niezależnie od Twojego stosunku do jego matki, on ją kocha. I jeszcze ważna
      uwaga: żon można mieć wiele, matkę zazwyczaj ma się tylko edną... :-)

      Naprawdę, z serca radzę,, dla spokoju małżeństwa, odpuść sobie...
      Pozdrawiam
      • nchyb Re: teściowie 01.07.06, 11:36
        > jeżeli zależy Ci na Twoim miejscu
        miało być - na Twoim mężu
      • karolka500 Re: teściowie 01.07.06, 12:18
        Nchyb
        z mojej strony to nie jest "karanie teściowej", zwłaszcza, że ona ma mnie w
        d..., raczej chodzi o konsekwencję, może zabrzmi to pompatycznie, ale o moją
        godność, o szacunek. Czy to zbyt wiele?
        Powiedziałam jej, że nie będę ich odwiedzać jeśli ona nie przyjedzie na ślub. I
        ona sie na to godziła, nie zależało jej na dobrych kontaktach ze mną. Pomijając
        juz oczywisty fakt, że miała w nosie to co będzie czuł jej syn.
        I co teraz mam udawać, że jest OK? Że moje słowa nic nie znaczą?
        To ona ustaliła reguły gry, nie ja...
        Zależy mi na moim Mężu, kocham Go. Wiem, że kocha swoją matkę i nie wymagam od
        Niego, żeby sie na nią wypiął. Chcę tylko żeby mnie zrozumiał.
        Piszesz, że "żon można mieć wiele, a matkę tylko jedną", czy to oznacza, że
        tylko matkę trzeba szanować, a żonę nie, bo zawsze można ją zmienić?
        • nchyb Re: teściowie 01.07.06, 15:26
          > d..., raczej chodzi o konsekwencję, może zabrzmi to pompatycznie, ale o moją
          > godność, o szacunek. Czy to zbyt wiele?
          Karolko, Twoja godność nie ucierpi, jeżeli nie będziesz się obrażać na matkę
          Twojego męża. Po prostu,m nie zachowuj się jak dziecko z piaskownicy, które jak
          mu się nie podoba, zabiera zabawki i idzie gdzie indziej się bawić.

          > Powiedziałam jej, że nie będę ich odwiedzać jeśli ona nie przyjedzie na ślub.
          Głupio zrobiłaś i tyle. I zamiast teraz to naprawić, jeszcze się obrażasz,
          nazywając to konsekwencjami. To nie konsekwencje, a głupota.

          > I co teraz mam udawać, że jest OK? Że moje słowa nic nie znaczą?
          Lepiej by było, żebyś zrozumiała, że skoro jesteś z tym mężem i się kochacie,
          to niezależnie od zdania rodziny - jest OK. A że się wcześniej zagalopowałaś w
          swoich stwierdzeniach, to dla trwałości warto pojechać do teściowej, dać jej
          znać, że jesteś rozsądna, uraz nie chowasz. Nie wążne co ona będzie myśleć, ale
          ważne, że Twój mąż to zobaczy. I pewnie doceni. Bo faceci lubią, gdy bliskie im
          kobiety jednak w miarę dogadują się ze sobą.

          A czy Twoje słowa coś znaczą - jeżeli byłly nieprzemyślane i niezbyt mądre -
          warto się czasem przyznać do błędów. To lepsze dla Twojej godności i szacunku,
          niż ciągłe upieranie się przy swoim.

          > Piszesz, że "żon można mieć wiele, a matkę tylko jedną", czy to oznacza, że
          > tylko matkę trzeba szanować, a żonę nie, bo zawsze można ją zmienić?
          Nie, nie o to chodzi. Chodzi o to, że jednak wielu panom łatwiej wymienić tę
          żonę, gdy za bardzo na kochaną mamunię psioczy. To nie znaczy, ze jest to
          dobre, ale że jest bardzo prawdopodobne. I jeżeli nie chcesz już wkrótce
          pisywać na takich forach:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24984
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24839
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32234
          to ja na Twoim miejscu bym jednak odpuściła i się w dziecinny sposób przy swoim
          zdaniu nie upierała. Co Ci z tego, że w końcu postawisz na swoim, jeżeli więcej
          na tym możesz stracić niż zyskać? Czy warto dla ambicji itp tracić dobre
          małżeństwo? Rzecz w tym, że jeżeli Ty dalej będziesz tak postępować, to Twoja
          teściowa wiele nie straci, skoro do tej pory jej z tym było dobrze. Ty zaś
          możesz stracić wiele, bardzo wiele...


          Pozdrawiam serdecznie, życząc mądrych wyborów. Nie zawsze mądre - oznacza
          zgodne z własnymi ambicjami. Ale mądre - może oznaczać szczęście w małżeństwie.
          Którego Ci życzę. Pozdrawiam
      • chiara76 Re: teściowie 01.07.06, 12:25
        nchyb napisała:

        > jeżeli zależy Ci na Twoim miejscu, to sobie odpuść i nie zapominaj, ze
        > niezależnie od Twojego stosunku do jego matki, on ją kocha. I jeszcze ważna
        > uwaga: żon można mieć wiele, matkę zazwyczaj ma się tylko edną... :-)
        >

        Nchyb , męża też nie trzeba mieć jednego.:)
        • nchyb Re: teściowie 01.07.06, 15:16
          > męża też nie trzeba mieć jednego.:)

          Chiaro, to to ja wiem z doświadczenia :-)
          Ale żeby mieć przynajmniej jednego, a w dodatku utrzymać go przy sobie na
          dłużej, to nie warto z jego mamunią kotów drzeć. Bo na dłuższą metę to się nie
          sprawdza...
    • przemkowa.bi Czas pokazac ze jestes madrzejsza 01.07.06, 12:43
      Czyli chowaj dume do kieszeni i czas jechec do rodzicow meza
      pewnie przez 7 lat nie bylas nigdy u nich albo jakis inny powod nie w tym rzecz
      zebys sie tutaj tera tłumaczyla zawsze racja nie jest tylko po twojej stronie
      i mam nadzieje ze zdajesz sobie z tego sprawe
      i jeszcze moze ten watek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=44052418&a=44517441
      • karolka500 Re: Czas pokazac ze jestes madrzejsza 01.07.06, 13:09
        Przemkowa,
        przez 7 lat jeździłam do nich co roku na wakacje i wigilę.
        nigdy nie pokłóciłam się z teściami, nigdy specjalnie nie zrobiłam niczego żeby
        ich zranić, nigdy ich też o nic nie prosiłam.
        W poście, do którego się odwołujesz piszesz m.in. o "sensownych propozycjach
        teściowych" - no cóż mój problem polega na tym, że moja teściowa nie ma żadnych
        propozycji. Tak jak pisałam nigdy nie pytała nas o nasze plany, nie udzielała
        rad, nie pomagała przy oraganizacji wesela (i absolutnie nie chodzi mi w tym
        miejscu o kasę). Zapytaj ją czy wie gdzie pracuję, czy chcemy mieć dzieci,
        gdzie jedziemy na wakacje... o cokolwiek ... czy kiedykolwiek wykazała
        jakiekolwiek zainteresowanie moją osobą, naszą przyszłością...
        Piszesz o regule wzajemności.... właśnie ją stosuję: ona nie przyjechała, ja
        nie jadę.
        • dzindzinka Re: Czas pokazac ze jestes madrzejsza 01.07.06, 13:38
          Rozumiem, że nie masz ochoty jeździć do teściów, ale "zabraniać" jeździć tam
          mężowi, wymagać, aby gdy dopiero co przejechał 500 km wracał do domu to niezłe
          przegięcie. Postępuj tak dalej, to rozwalisz sobie małżeństwo.
          • karolka500 Re: Czas pokazac ze jestes madrzejsza 01.07.06, 14:12
            Ok, to jak według Ciebie mam postępować?
            Mamy spędzać oddzielnie święta?

            Nie wymagałam od Niego, żeby zaraz wrócił, tylko żeby skrócił pobyt, a On tam
            siedział cały tydzień. Byłam chora, wiedział, że jestem sama, że nie mam do
            kogo zwrócić się o pomoc. Miałam 40 stopni gorączki, dreszcze, zapalenie nerek
            i grypę żołądkową. Przez kilka dni i nocy praktycznie nie wychodziłam z
            łazienki. Uwierz mi cholernie źle się czułam i po prostu się bałam.
            Uważasz, że to przegięcie, że nie chciałam być wtedy sama?
            • nchyb Re: Czas pokazac ze jestes madrzejsza 01.07.06, 15:40
              > Mamy spędzać oddzielnie święta?
              >
              > Nie wymagałam od Niego, żeby zaraz wrócił, tylko żeby skrócił pobyt, a On tam
              > siedział cały tydzień.
              nie pogniewaj się, ale to są właśnie konsekwencje Twojego zachowania. On chciał
              tam pojechać. Poprzednie świetą pojechał z Tobą do Twoich rodziców, tym razem
              mogłaś z nim pojechać. Nie chciałaś, więc w konsekwencji byłaś sama...
              To nie może być tak, że on ciągle będzie Tobie ustępował. Naprawdę, nie chcę
              źle wróżyć, ale jemu się to w końcu może znudzić. A wtedy - powtórzę po raz
              kolejny - jeżeli go kochasz, to Ty najwięcej stracisz...

              > Ok, to jak według Ciebie mam postępować?
              > Mamy spędzać oddzielnie święta?
              nie, po prostu pojedź z nim. jeżeli go kochasz, to i jego mamusię zniesiesz. Z
              tego co rozumiem, ona nie jest wobec Ciebie wroga, a obojętna. To łatwiej w
              takim razie wytrzymasz, a będziesz z mężem. Czy nie warto?
            • dzindzinka Re: Czas pokazac ze jestes madrzejsza 02.07.06, 09:27
              Jeśli chodziło tylko o skrócenie pobytu, to miałaś rację, mąż zachował się
              fatalnie, pewnie Ci nie dowierzał...
              Moim zdaniem powinnaś wybaczyć teściowej, że nie była na ślubie, nie bądź taka
              mściwa, naprawdę są gorsze teściwe. To, że się nie trąca w Wasze sprawy to
              raczej plus. Przebacz jej: nienawiść niszczy przede wszystkim nas samych.
              Co do świąt: mieszkacie oddzielnie, nie możecie spędzać świąt u siebie? Możecie
              zaprosić rodziców i teściów do Was. Nie przyjadą - ich sprawa.
              Na Twoim miejscu pojechałabym raz na jakiś czas do teściów dla dobra małżeństwa
              i nie zabraniałabym mężowi odwiedzć własnych rodziców.
              Jesteś wierząca? W końcu mamy miłować nawet swoich nieprzyjaciół.
            • apple19 Re: Czas pokazac ze jestes madrzejsza 02.07.06, 15:36
              karolka500 napisała:

              . Miałam 40 stopni gorączki, dreszcze, zapalenie nerek


              Z tymi nerkami to sciemniasz.Nikomu nie udało sie wyleczyc zapalenia nerek w
              ciagu kilku dni,a jesli juz to pewnie sama nie wiesz jak ono wyglada i czy mozna
              byc samemu w domu.Przy tej chorobie wyje sie z bólu a juz o wstaniu z łóżka nie
              ma mowy.
        • nchyb Re: Czas pokazac ze jestes madrzejsza 01.07.06, 15:34
          > propozycji. Tak jak pisałam nigdy nie pytała nas o nasze plany, nie udzielała
          > rad, nie pomagała przy oraganizacji wesela (i absolutnie nie chodzi mi w tym
          > miejscu o kasę). Zapytaj ją czy wie gdzie pracuję, czy chcemy mieć dzieci,
          > gdzie jedziemy na wakacje... o cokolwiek ...
          Karolko, a może Twoja teściowa czyta to forum?... :-)

          I pewnie sobie bardzo wzięła do serca to, co tu dziewczyny wypisują. Bo
          większość byłaby szczęśliwa, mając taką teściową jak Twoaj. Wuiększość narzeka,
          że teściowa za bardzo chce żyć ich życiem, chce pomagać, dopytuje się itp itd.
          A wiele dziewczyn tego nie lubi i za to właśnie się na swoje teściowe wścieka...

          > Piszesz o regule wzajemności.... właśnie ją stosuję: ona nie przyjechała, ja
          > nie jadę.
          Jak już pisałam wyżej, ona nie przyjedzie, będzie żyła ze swoim mężem, syn do
          niej przyjedzie. Jej będzie dobrze. Ty nie pojedziesz, to pojedzie Twój mąż.
          Sam. Raz, drugi, trzeci. Aż w końcu dojdzie do wniosku, ze w suumie, do czego
          Ty mu potrzebna? I pojedzie do tej swojej matki po raz kolejny, ale może już
          nie sam, tylko z jakąś nie upierającą się przy swoim miłą dziewczyną?
          Znam takie przypadki...
        • przemkowa.bi Re: Czas pokazac ze jestes madrzejsza 01.07.06, 15:58
          Moze zacznij sluchac aktywnie i czytac a wtedy bedzie prostsze napisalam
          poznajce regule wzajemnsoci a nie zab za zab
        • ex-m Re: Czas pokazac ze jestes madrzejsza 01.07.06, 22:27
          karolka500 napisała:

          Daje głowe ze jakbyś trafiła na tesciowa ktora zorganizowałaby wesele na swoja
          nutke byłoby zle,gdyby zalewała cie telefonami i pytaniami co słychac tez
          zle,gdyby zagladała bez zaproszenia czesciej niz sobie zyczysz to jeszcze
          gorze,gdyby pytała czy zamierzasz rodzic myslałabys ze podejrzewa cie ze jestes
          niepłodna,gdyby pytała o wasze plany posadziłabys ja ze jest ciekawa ,pytajac o
          wasz przyszłosc jeszcze gorzej.Ty chyba nie wiesz jaki to komfort byc
          samodzielna,niezależną.Nie jestem w stanie cie zrozumiec o co ci własciwie
          chodzi i w czym problem.Ze nie przyjechała na slub? no to nie przyjechała i
          koniec.Nie chcesz jej widywac to tak rob ale nie wolno ci zabraniac mężowi bo
          mozesz mieć problemy.Zyj sobie spokojnie przy mężu,to on jest twoja rodzina a
          ciebie nikt nie zmusza do kontaktow.
    • trusia29 Re: teściowie 01.07.06, 18:45
      Karolka, Twoi rodzice mają rację. Naprawde nie warto z powodu swojej dumy psuc
      malżeństwa. Ja rozumiem Twoje rozgoryczenie, rozumiem, ze masz pretensje do
      teściowej że nie była na Twoim slubie, bo mam podobna sytuacje. Moja teściowa
      na slubie byla, ale ubrana na czarno, na weselu siedziala za stolem i nawet
      poproszona przez mojego męża do tanca odmówiła, mówiąć, ze nie ma powodów do
      radości ... słyszało to wiele osób i dlatego było mi bardzo przykro. Nie chodze
      do niej bez okazji, nie zapraszam do siebie, ale nie oznacza to, że np. w
      swięta nie zlożę jej zyczeń i ze nigdy do niej nie pójde. Wiem, że gdybym tak
      zrobiła, cierpialby mój maż. Twoja teściowa pewnie Cie nie lubi, jak moja mnie,
      ale przecież nie musisz jeżdzic do niej na cale wakacje, wystarczy jak
      wpadniecie na 2-3 dni. Zrozum, że on chce widywac się ze swoimi rodzicami...
      Nie pozwól wtracac się w wasze zycie (ja nie pozwalam), żądaj szacunku swoim
      zachowaniem (racjonalnym a nie upieraniem się oprzy swoim), ale nie wymuszaj
      nic krzykiem...
      • panisiusia Re: teściowie 02.07.06, 01:08
        W zasadzie moja pierwsza reakcja była taka, że mąż powinien wziąć Twoją stronę.
        No ale chyba to jest możliwe tylko wtedy, gdy w grę wchodzi jakaś drobna
        sprzeczka między teściową a synową. W Waszej sytuacji mąż chyba nie chce stracić
        chocby symbolicznego kontaktu z rodzicami. I w takim razie rzczywiście powinnaś
        go zrozumieć. Pojedź z nim, jeśli będzie tego chciał. Pokaż, że ma fajną żonę i
        że wina za złe stosunki w rodzinie leży po stronie upartej matki(swoją drogą:
        dlaczego ona się tak uparła? może jednak miała jakieś powody?).
        Mąż powinien był przyjechać, gdy byłaś chora. Zachował się strasznie
        nieodpowiedzialnie, bo w końcu przysięgał Ci pomoc w chorobie. Ale! być może on
        miał jakieś powody, by przypuszczać, że próbujesz go szantażować. Może matka mu
        coś szepnęła. Nie twierdzę bynajmniej, że to jakiś biedny miś, który nie ma
        swojego rozumu, ale może miał powody, by Ci nie ufać.
        Pomijam już fakt, że pojechał na tydzień bez Ciebie: o czym on rozmawiał z
        rodzicami? Rzeczywiście pokazał im, że mogą sobie Tobą pogrywać jak chcą, bo on
        i tak się ich nie wyprze.
        Jednak im dłużej myślę, tym bardziej dochodzę do przekonania, że nie warto się
        upierać. Pojedź, powiedz, co Cię skłoniło do zmiany decyzji. I może zapytaj, czy
        chcą wyjaśnić tę sprawę i spróbować unormalnić Wasze relacje, czy udawać, że nic
        się nie stało, czy może nadal prowadzić jakieś głupie gierki(tylko jak wtedy
        wyobrażają sobie kontakty z synem).
        A co na to wszystko mąż???I teść???
    • sakada Re: teściowie 02.07.06, 01:44
      Mój mąż jest moją najbliższą osobą i najlepszym przyjacielem. Kocha mamę, ale w
      sytuacji konfliktowej stawał zawsze po mojej stronie. Ja nie robię problemów o
      nic a ona owszem i jak dotąd ja i dzieci to rodzina dla niego najbliższa i
      najistotniejsza. Gdyby było inaczej nie miałabym do niego chyba zaufania.
      Pewnie bym mu wybaczyła nielojalność/inne stanowisko/lojalność do matki jak
      zwał tak zwał, ale bolała by mnie cała sytuacja i to bardzo. Mąż ma być moim
      kochankiem, przyjacielem, bratnią duszą, miłością życia - ma być mój jedyny. Ja
      oferuje w zamian to samo. Ale to moja wizja - szczęśliwie urzeczywistniona.
      Mnie nie interesują półśrodki i dlatego rozumiem rozterki autorki postu.
      Dzielić życie z kimś, wychowywać z nim dzieci... to ważna decyzja na zawsze a
      przynajmniej na dłuuuugo. I żadne famnaberie matki nawet najukochańszej nie
      powinny mieć na to wpływu. Matkę owszem powinno się kochać zawsze, ale zgadzać
      się z nią i jej opiniami/sądami to już niekoniecznie. Szanujmy siebie i
      partnerów. Dzieci powinniśmy wspólnie wychowywać a nie nimi pozostawać.

      PS: Odnoszę się wyłącznie do sytuacji w której to rodzicielka nie ma racji,
      żeby nie było nieporozumień.

      Pozdrawiam.
    • peresia Re: teściowie 02.07.06, 10:26
      Ile ja bym dała za to, żeby moja tesciowa nie była na naszym ślubie, który nam
      zepsuła swoimi ciągłymi, głośnymi uwagami na temat mojej sukienki, fryzury,
      przyjęcia itp.)i aby była taka obojętna jak Twoja.
      • karolka500 Re: teściowie 02.07.06, 15:04
        Nchyb
        moja teściowa nigdy tego nie przeczyta - nie ma dostepu do internetu, nie umie
        nawet włączyć komputera.
        wciąż piszesz o tym, że mogę się Mężowi znudzić, że mnie wymieni na inną, jeśli
        tak faktycznie się stanie to dla mnie oznacza to tylko tyle, że nie bylismy dla
        siebie przezanczeni... i to wszystko nie miało sensu... nie wiem teraz to są
        tylko czysto teoretyczne rozważania...
        Dzidzinka,
        nie chcę być mściwa, pisałam juz że nie czuje do niej nienawiści tylko żal, a
        to dwa inne uczucia.
        Trusia,
        to nie jest tak, że zerwałam wszelkie kontakty, dzwonie na urodziny, imieniny i
        swięta z życzeniami. Jestem grzeczna ale chłodna, nie narzucam się. Masz rację
        gdyby moja teściowa miałaby na ślubie zachować się jak Twoja to lepiej, ze nie
        przyjechała.
        Panisiusia
        pytasz jakie powody mogła mieć teściowa, że nie przyjechała:
        nie wiem, oficjalne powody opisałam w pierwszym poście, o innych nie słyszałam.
        Ona ma już wnuków - na ich chrzcinach też nie była. Jej druga synowa tez jej
        nie odwiedza i nie wysyła tam dzieci.
        Teść tego nie komentuje.
        Sakada napisała:
        "Mój mąż jest moją najbliższą osobą i najlepszym przyjacielem. Kocha mamę, ale
        w sytuacji konfliktowej stawał zawsze po mojej stronie. Ja nie robię problemów
        o nic a ona owszem i jak dotąd ja i dzieci to rodzina dla niego najbliższa i
        najistotniejsza." Właśnie o to mi chodzi, On jest dla mnie najważniejszy i
        wymagam tego od Niego, żeby stawał po mojej stronie.

        Peresia,
        obojętność też boli. Nie oczekuje od tesciów, żeby byli moimi przyjaciółmi,
        chciałabym tylko, żeby czasami zadzwonili zupełnie bez powodu i zapytali co u
        nas słychać.

        Dziewczyny, tak na prawdę to chyba nie chodzi o teściową, mieszka daleko, dla
        świętego spokoju mogę pojechac do nich raz na rok. Korona mi z głowy nie
        spadnie. Boli mnie zachowanie Męża, to o co mnie oskarża (nienawiśc do
        teściów), pomimo, że tłumaczę Mu, że tak nie jest, że nie chce mnie zrozumieć,
        że nie chce ze mna o tym porozmawiać. Zapytałam Go wczoraj dlaczego wtedy nie
        wrócił wczesniej, powiedział, że uważał, że tak bedzie najlepiej dla wszystkich.
        (?)Wydaje mi się, że w ten sposób pokazał teściom, że nie trzeba mnie szanować.
        Nie chę być jędzą, nie chce mu zabraniać kontaktów z rodzicami, nie jestem
        mściwa. Domagam się jedynie szacunku i wsparcia ze strony Męża.


        • ravicowa Re: teściowie 02.07.06, 16:35
          Pomyśl z drugiej strony.Twój mąż musiał być strasznie biedny z taką toksyczną
          matką.Musiała być taka zawsze.Nie wierzę, żeby nagle stała się taka zimna i nie
          chciała mieć żadnego kontaktu ze swoimi dziećmi.Czy warto mężowi dodatkowo robić
          wyrzuty za to, że matka nie przyjechała na ślub.Postąpiła strasznie i
          najbardziej przykro było na pewno nie Tobie, ale Twojemu mężowi.Być może nie dał
          po sobie pozanać - niektórzy tak mają. Na pewno wie, że jego rodzice nie są
          tacy,jakich można oczekiwać, że Twoi są lepsi.Tym bardziej jest mu przykro.To że
          nie skrócił wtedy pobytu- źle postąpił.trudno stało się.Moim zdaniem, w tej
          swojej złości (czy jak nazywasz-żalu) trochę się zapomniałaś.Warto schować dumę
          do kieszeni, wymagać szacunku, ale też zachować minimum kurtuazji.Po prostu
          dlatego, by mężowi nie było przykro.Posłuchaj Twoich rodziców.Myślę że mają rację.
        • ravicowa Re: teściowie 02.07.06, 16:41
          A co do zachowania Twojego męża. Nikt nie lubi słuchać, jak źle mówi się o
          swoich rodzicach.Tym bardziej, jeśli samemu jeszcze nie przegryzło się tego, nie
          poukładało, że tacy są i się nie zmienią, a my mamy własne życie. Może Twój mąż
          jakoś psychicznie jeszcze się z tym nie pogodził?A najlepszą obroną jest
          atak.Gdyby teściowa była na co dzień, wtrącała się, należałoby wymagać od męża
          określenia się i jednoznacznego popierania żony.W tej sytuacji jednak teściowa
          jest obojętna.Pozostaje tylko to jakoś zaakceptować.
        • trusia29 Re: teściowie 02.07.06, 20:18
          jesli jest tak jak piszesz, to pozostaje tylko rozmowa (choc wiem że pewnie
          niejedna się odbyla) z mężem... trzymam kciuki :)
        • annubis74 Re: teściowie 03.07.06, 10:40
          Po raz kolejny dochodze do wniosku że moja Mama jest głęboko mądrą osobą (a
          kiedyś jej rady zbywałąm wzruszeniem ramion), kiedy żaliłam sie jej na chłodne
          i nieprzyjazne zachowanie moich teśció powiedziała mi, że trzeba czasu, taktu i
          cierpliwości żeby takie kontakty ułożyć, że ne musimy sie lubić ale pownniśmy
          szanować. Między Tobą a mężem zadziałała chemia, uczucie czułość, które
          sprawiły, że chcecie być razem, ale taka chemia nie zadziała miedzy Tobą a
          teściową. Masz rację - Twój mąż ma obowiązek być lojalny wobec Ciebie, powinien
          stanąć po Twojej stronie, ale nie wtedy jeśli każesz mu zerwać kontakt z
          rodziną. Jeśli napawde nie potrafisz sie przełamać i nawiązac choc nici
          porozumienia z teściową trudno, ale jemu nie masz prawa tego zabraniać.
          Piszesz, że teściowei mieszkają daleko więc kontakt Twojego męża z nimi jest
          okazjonalny, skoro raz na jakiś czas wybrał sie do nich a Ty od razu każesz mu
          wracać do domu bo jesteś chora, mógł odebrać to jako szantaż, próbę sił w
          starciu z rodzicami. Twój mąż ma swoje racje, postaraj sie je zrozumieć, a nie
          tylko koncentrować na sobie
        • nchyb Re: teściowie 04.07.06, 17:17
          > wciąż piszesz o tym, że mogę się Mężowi znudzić, że mnie wymieni na inną,
          jeśli
          >
          > tak faktycznie się stanie to dla mnie oznacza to tylko tyle, że nie bylismy
          dla
          >
          > siebie przezanczeni... i to wszystko nie miało sensu... nie wiem teraz to są
          > tylko czysto teoretyczne rozważania...

          Karolko, ja nie piszę, że Ty miożesz się znudzić mężowi. Ja piszę, że Twoje
          zachowanie wobec jego matki może sprawić, że go taka sytuacja może znudzić. To
          są całkiem odrębne sprawy...

          > tak faktycznie się stanie to dla mnie oznacza to tylko tyle, że nie bylismy
          dla
          >
          > siebie przezanczeni...
          To naprawdę nie ma nic wspólnego z przeznaczeniem. Nawet jeżeli byliście sobie
          przeznaczeni - po prostu możesz to zniszczyć. A nie warto...

          > Nie chę być jędzą, nie chce mu zabraniać kontaktów z rodzicami, nie jestem
          > mściwa.
          Bardzo słusznie chcesz postępować, jednak to, co do tej pory nam o swoim
          zachowaniu napisałaś - przeczy Twoim postanowieniom...

          > Domagam się jedynie szacunku i wsparcia ze strony Męża.
          To działa w obie strony. Zapewne on też uważa, że go nie wspierasz i chyba nie
          do końca szanujesz jego uczucia, skoro tak się zachowujesz ...
          Przynajmniej ja to bym tak odebrała...
    • annubis74 Re: teściowie 03.07.06, 09:29
      jest ci przykro że teściowie nie interesują sie Waszymi czy Twoimi sprawami -
      ale spróbuj wyobrazić sobie sytuację odwrotną - teściowa wydzwaniająca,
      pytająca, wtykająca swoje 3 grosze, robiąca inspekcje - sporo tu było takich
      postów i to chyba znacznie trudniejsze do zniesienia niż brak zainteresowania.
      Ja też nie mogłam sie nadziwić, że moi teściowie nie komentowali tematu ślubu,
      nie interesowali sie nim.
      Nie można kazać mężowi wybierać między Tobą a rodzicami, myślę, że ze względu
      na miłość do męża powinnaś starać sie przynajmniej zaakceptować swoich teściów.
    • ja19812 Re: teściowie 03.07.06, 21:30
      Zazdroszczę ci, że nie przyjechała na ślub. Moja najpierw niczym się nie interesowała w trakcie przygotowań, za to do nas miał pretensje, że jej w domu nie posprzątaliśmy, że za mało pieniędzy daliśmy na jej remont. W domu weselnym nie była ani razu poza weselem. A na weselu ani na poprawinach nawet do mnie nie podeszła. Nie odezwała się ani słowem a moim rodzicom, którzy nam to zorganizowali nie podziękowała, bo nie było za co, skoro pieniądze i tak wyłozyłam ja z mężem (a wg teściowej ona jest biedna i nic nie musiała dokładać a moi rodzice bogaci, więc mieli obowiązek). Bardzo mnie to jej zachowanie zdziwliło, bo przed ślubem kłóciła sie ze mną od czasu do czasu (nie wyobrażasz sobie, że dorośli ludzie mogą się tak kłócić jak ona ze mną, znosiłam to przez 7 lat), ale w międzyczasie ja starałam się być miła. I byłam dla niej miła pomimo jej zachowania przed ślubem, ale na weselu ona po prostu przestała się do mnie odzywac. Tyle. Naprawdę ciesz się, że nie masz z nią kontaktów, ale nie powinno cie dziwic to, że mąż utrzymuje z rodzicami kontakty. Zawsze to jego rodzice. Ty zerwałabyś ze swoimi?
      pozdrawiam i trzymaj się
      • ellea35 Re: teściowie 03.07.06, 23:08
        . A na weselu ani na poprawinach nawet do mnie nie pod
        > eszła.

        Bywałam na weselach ale widziałam zwyczaj taki ze to młodzi podchodzili do gosci
        a nie odwrotnie.

        . Nie odezwała się ani słowem a moim rodzicom, którzy nam to zorganizowali
        > nie podziękowała,

        Rozumiem twoje rozgoryczenie ale z tym dziekowaniem rodzicom to lekka
        przesada.Mogliscie jej nie zapraszac skoro uwazaliscie ze sie nie dołożyła a
        powinna.

        A tak naprawde to twoj problem to zaden problem bo rodzice jesli maja to daja a
        jesli nie to wypada ich wykreslic z życia?A gdyby tez twoi nie mieli bo i tak
        mogło by być to co bys zrobiła?Wesele dla ludzi z kredytu.Sa tacy co robia
        wesela dla ludzi nie dla siebie.Prawda jest taka ze z reguły na weselu hucznym
        zalezy z reguły dziewczynie i jej rodzicom.Facetowi jest wszystko jedno jakie
        ono bedzie i czy musi być.
        • ja19812 Re: teściowie 03.07.06, 23:58
          Chyba mnie nie zrozumiałaś. Ja podeszłam na weselu do teściowej pierwsza, odwróciła głowę, potem przez całą noc i następnego dnia nie odezwała się do mnie nawet jednym słowem. Moja teściowa, choć ma 55 lat jest już na emeryturze, ale w trakcie przygotowan do wesela, choć mieszka w tym samym małym mieście, co moi rodzice ani razu nie zapytała czy trzeba w czymś pomóc. A moi rodzice pracują od 8 do 19, więc żeby załatwić cokolwiek zwalnialis ię z pracy,a wiadomo, że przed ślubem było tysiąc rzeczy do zrobienia. Myślę, że należało się im za to dziekuję. Uważam, że to nie jest normalne nie interesować się wcale ślubem syna. Za to postawiła jeden warunek, że mamy jej zrobić remont w domu, zapłaciliśmy i ma wyremonotwane mieszkanie. Po tym remoncie zadzwoniła do moje męża, że ma przyjechac jej posprzątać (mieszkamy 300 km od domu), myśleliśmy że to żart, więc mąż pojechał dopiero po trzech tygodniach, bo miał zamieszanie w pracy, okazało się, że w domu leży gruz, ona nawet nie zdjęła folii z mebli, bo skoro to nasz ślub, to amy sobie sprzątnąć.
          Dla lepszego zrozumienia charakteru mojej teściowej mogę Ci tylko napisać, że trzy dni przed ślubem powiedział mi, że: "ja ci mogę przed ślubem jeszcze wpier..." A wiesz czemu mi to powiedziała? Bo po kilku godzinach jej narzekań, że jej nic przed naszym ślubem w domu nie pomogliśmy, nie wytrzymałam i powiedziałam, że ma 30 m kwadr. i może sprzątnoąć sama. Nadmienię też, że ja jeszcze studiuje, a mąż zarabia 1100 na miesiąc i co miesiąc wysyłamy teściowej 100 zł (ona ma 900 emerytury), bo inaczej nie chciałaby go widzieć. Moja teściowa jest na emeryturze, nie robi nic, zresztą nigdy nic nie robiła. Nie gotuje, bo od 20 lat chodzi na stołówkę, nie sprząta w domu, nic. Przed świętami gotuje wujek, do którego mąż z matka idą na kolację, sprząta i robi zakupy mój mąż, a moja teściowa albo leży krzyżem w kościele albo narzeka, jak jest spracowana przed świętami.
          A już odbiegając od mojej teściowej, pomyśl jak byś się czuła, gdyby na Twoim weselu teściowa nawet z Tobą, twoją rodziną bliższą i dalszą (gwoli ścisłości z większością swojej rodziny też nie zamieniła słowa, choć mąż jej sugerował, że powinna wstać na chwilę od stołu, do którego, o zgrozo, zasiadła jako pierwsza po wejściu do salę)...
          pozdrawiam
        • ja19812 Re: teściowie 04.07.06, 00:01
          I zapomniałam nadmienić, że od moich rodziców nie wziełam na wesele złotówki, zrobiliśmy je na kredyt, bo uważałam, że jeśli mąż nie ma skąd dać, to lepiej starać się wspólnie, niż on sam ma brac kredyt, a moich rodziców nie byłoby stać na całe wesele. Jedyne co dostaliśmy od moich rodziców to prezent, od moeje teściowej nie dostaliśmy nawet kartki ani kwiatka.
          • karolka500 Re: teściowie 04.07.06, 09:30
            po Twoich postach zaczynam się zastanawiać czego ja chcę od mojej teściowej,
            przy Twojej moja to anioł :)))
          • ex-m Re: teściowie 04.07.06, 15:11
            ja19812 napisała:

            > I zapomniałam nadmienić, że od moich rodziców nie wziełam na wesele złotówki, z
            > robiliśmy je na kredyt, bo uważałam, że jeśli mąż nie ma skąd dać, to lepiej st
            > arać się wspólnie, niż on sam ma brac kredyt, a moich rodziców nie byłoby stać
            > na całe wesele. Jedyne co dostaliśmy od moich rodziców to prezent, od moeje teś
            > ciowej nie dostaliśmy nawet kartki ani kwiatka.

            Faktycznie nie wiadomo na czym polega twoj problem.Bo jesli twoi rodzice nie
            dali ci nic i tesciowa nic na wesele to za co ta twoja tesciowa ma im dziekowac
            a załatwianie formalności bo oni pracowali a o na nie.To jakas
            dziecinada.Rodzice ci kupili prezent a tesciowa nie-widocznie tak uważała i tak
            zrobiła.Mogliscie zapraszac tych gosci u ktorych mogliscie liczyc na prezent.
            Remontu nikt nikomu nie musiał robic a jesli juz to puknij sie w głowe ze Bozia
            ci rozum odebrała.Nikt was nie zmusił by aby tesciowej remontowac a pozniej
            sprzatać. Chciałas miec weselicho nie majac kasy to zachowałas sie jak
            tradycyjna biedna rodzina "zastaw sie a postaw się",i po co ci to było zeby
            teraz rozpamiętywac kto dał a kto nie.Ja osobiściwe wychodze z założenia ze jak
            sie nie ma własnych pieniędzy a nie można na nikogo liczyć to trzeba tak ustawic
            sie zeby najpierw zgromadzic a pozniej robic wydatki.Do nikogo nie można miec
            pretensji nawet do gosci ktorzy włożą w koperte nie tyle ile by sie chciało.
            • ja19812 Re: teściowie 04.07.06, 19:52
              nie rozumiesz, że tu nie chodzi o pieniądze? Napisałam o tym kredycie własnie po to, spłaciliśmy go od razu i jeszcze nam zostało na samochód. To nie było postaw się a zastaw się. A do teściowej mam retensje, że przez tyle miesięcy nie zechciał nawet zanieść zaproszen swojej siostrze ciotecznej, bo powiedziała, że to nasze wesele. Nie masz pojęcia o czym piszesz, mówiąc, że nie musieliśmy jej robic remontu. Nie masz, bo nie wiesz jak to jest, gdy teściowa nazywa Twój dom gniazdem żmij, a Ciebie bawolicą. Ona nie musi mnie lubić ani szanować, ale mojemu mężowi postawiła proste ultimatum, albo ona nie przyjdzie na ślub albo on jej ten remont robi. Mój mąż jest normalnym człowiekiem i kocha ją mimo wszystko, dlatego ten remont zrobił. Mąż nie ma ojca, nie ma też dalszej rodziny poza jednym wujkiem, z którą utrzymywałby kontakty, więc nie pouczaj mnie proszę, że jej remontu nie musieliśmy robić, bo dla męża to był prosty wybór- remont za utrzymywanie z jej obecność na ślubie. Wydaliśmy na jej wizytę ponad tysiąc złotych, uważam, że za to mogła nam chociaż dać kwiatka.
              • ellea35 Re: teściowie 04.07.06, 20:44
                A do teściowej mam retensje, że przez tyle miesięcy nie z
                > echciał nawet zanieść zaproszen swojej siostrze ciotecznej, bo powiedziała, że
                > to nasze wesele

                I miała racje,zaproszenia wysyłaja lub osobiscie zanosza młodzi bo to ich slub a
                nie tesciowj ale własciwie to jest najmniej ważne w tym całym bałaganie,Nie
                zgadzam sie z toba ze mozna sobie pozwolic jeżdzić po karku.
                Uwazam ze jesli by nie zrobił remontu to jej wybor przyjsc lub nie a jesli juz
                tak sie stało i potrafi terroryzowac własnego syna w ten sposob a on sobie na to
                pozwala to ty nie masz na to wpływu.Możesz sobie tylko pojazgotac i na tym twoja
                rola sie kończy.

                Wydaliśmy na jej wizytę ponad tysiąc zło
                > tych, uważam, że za to mogła nam chociaż dać kwiatka.

                No zgadza sie,głupota sięgnęła zenitu.Mozna było sobie darowac te wizyte.Twoj
                mąz tez nie wiem czy zasługuje na współczucie.Robi to co robi i widac dobrze mu
                z tym.Pozdrawiam
                • nimfffa Re: teściowie 05.07.06, 17:27
                  Zapraszam do mnie... zawsze to w "kupie;)" raźniej
                  • nimfffa Re: teściowie 05.07.06, 17:29
                    nimfffa napisała:

                    > Zapraszam do mnie... zawsze to w "kupie;)" raźniej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka