Dodaj do ulubionych

Lekcje etyki...

06.10.08, 17:27
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20081004&id=my42.txt
"Próbą marginalizacji Kościoła jest powtarzający się postulat
zaniechania nauki religii w szkołach. W tygodniku "Przekrój" z 2
października 2008 r. znajdujemy tekst zatytułowany "Religio, wracaj
do sal", którego autorzy, używając pokrętnych argumentów, próbują
wykazać, że szkoła, do której uczęszczają dzieci w przytłaczającej
większości pochodzące przecież z rodzin katolickich, nie jest
miejscem do nauki religii. Szkoła, która utrzymuje się z podatków
katolików, ma nie wspierać katolickich rodziców w religijnym
wychowaniu dzieci i młodzieży, gdyż - jak argumentują
redaktorzy "Przekroju", miejscem nauki religii jest salka przy
kościele. Ten postulat zepchnięcia katolików do swoistych gett
publicyści "Przekroju" mają nadzieję zrealizować z pomocą
ideologicznie im bliskiego rządu Donalda Tuska, do którego zwrócili
się ze swoistym apelem. A na razie religia ma przerodzić się w
religioznawstwo, chociaż najlepiej, by zastąpiła ją swoiście
pojmowana etyka. Proponowany przez redaktorów tego pisma zakres
etyki zakłada, że nie będzie to nauka o ludzkich czynach ocenianych
ze względu na ich wartość moralną, a więc ze względu na dobro lub
zło. Jak się sugeruje, młodzi ludzie mają swobodnie decydować, co
jest dobre, a co złe. Za wzorcowe rozwiązanie, podobno mające
nauczyć samodzielnego myślenia, uznaje się przeprowadzane na
Zachodzie eksperymenty, w których "nauczyciele zachęcają uczniów do
kwestionowania oczywistości powszechnie przyjętych (...) nie po to
jednak, żeby je odrzucić, lecz po to, żeby się nad nimi zastanowić,
a odrzucić wtedy tylko, gdy po analizie okażą się przesądem lub
uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna wartość dziewictwa lub
nierozerwalności małżeństwa (...)". Tego typu postulaty mające siać
zamęt wśród kształtującej swój kręgosłup moralny młodzieży popiera
Andrzej Dominiczak, szef ateistycznego Towarzystwa Humanistycznego -
promowany w analizowanym tekście na eksperta, który na lekcje z tego
przedmiotu proponuje chociażby "temat pedofilii [podczas realizacji
którego - dop. P.P.] należałoby omówić problem winy za czyny
popełnione przez ludzi z wrodzonymi, nieakceptowanymi społecznie
skłonnościami, na które jednak obwiniony nie ma wpływu". Czytając te
postulaty, wyraźnie widzimy, iż proponuje się w "Przekroju" lekcje
nie z etyki, a z antyetyki"

Ładną "etykę" szykują "oświeceni" naszym dzieciom...
Obserwuj wątek
    • czyngis_chan Nie ma jednego systemu etycznego. 06.10.08, 17:34
      Czemu akurat ten miałby być faworyzowany?
    • czyngis_chan Re: Lekcje etyki... 06.10.08, 17:38
      Proponowany przez redaktorów tego pisma zakres
      > etyki zakłada, że nie będzie to nauka o ludzkich czynach
      ocenianych
      > ze względu na ich wartość moralną, a więc ze względu na dobro lub
      > zło. Jak się sugeruje, młodzi ludzie mają swobodnie decydować, co
      > jest dobre, a co złe. Za wzorcowe rozwiązanie, podobno mające
      > nauczyć samodzielnego myślenia, uznaje się przeprowadzane na
      > Zachodzie eksperymenty, w których "nauczyciele zachęcają uczniów
      do
      > kwestionowania oczywistości powszechnie przyjętych (...) nie po to
      > jednak, żeby je odrzucić, lecz po to, żeby się nad nimi
      zastanowić,
      > a odrzucić wtedy tylko, gdy po analizie okażą się przesądem lub
      > uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna wartość dziewictwa lub
      > nierozerwalności małżeństwa (...)".
      Moralność jest względna. Czemu chcesz zakazać tworzenia własnych
      poglądów na jej temat?
      • Gość: patriota i bardzo dobrze robią nauczyciele wobec uczniów IP: *.chello.pl 06.10.08, 19:46
        których uczą samodzielnie myślenia i samodecydowania o sobie jeśli tak robią (a
        zakładam że jednak nie robią - co najwyżej w eksperymentach). bo każdy powinien
        wypracować własne "normy" drogą własnego doświadczenia i eksperymentu i w
        procesie budowania własnej samoświadomości, a nie powinien brać jakichkolwiek na
        wiarę, a jeśli nawet ma wybierać gotowe wzorce powinien mieć tą możliwość wyboru
        czyli - szwedzki stół :).

        sama instytucja szkoły już jest OGROMNY ZŁEM które robi krzywdę dzieciom,
        ponieważ ich uczy "odwzorowywać" a nie "tworzyć".

        a szkoła w wydaniu tradycyjnym jest największym złem, bowiem zamiast przez te
        lata dziecko samemu się kształtować jest kształtowane przez jakieś państwo które
        wytycza normy postępowania oraz wiedzy tak zwanej (co to na przykład za wiedza -
        język polski? albo etyka, religia, czy historia? jest jedna historia?). w tym
        procesie zabija się duszę indywidualnej jednostki a zwycięża najbardziej karna,
        dostosowana grupka która potem uczestniczy w tzw. wyścigu szczurów. oni się od
        młodego uczą jak się przypodobać i jak wchodzić w dupę ludziom żeby zdobywać
        "sukces", "uczą" się, zamiast tworzyć, poddają się zamiast dominować. i potem
        takie jednostki w imieniu tego co się nauczyli dalej przekazują "tradycję"
        której się nauczyli, przecież to jest jak cyrk
        • mg2005 Re: i bardzo dobrze robią nauczyciele wobec uczni 08.10.08, 17:41
          Gość portalu: patriota napisał(a):

          > których uczą samodzielnie myślenia i samodecydowania o sobie jeśli
          tak robią (a
          > zakładam że jednak nie robią - co najwyżej w eksperymentach). bo
          każdy powinien
          > wypracować własne "normy" drogą własnego doświadczenia i
          eksperymentu i w
          > procesie budowania własnej samoświadomości, a nie powinien brać
          jakichkolwiek n
          > a
          > wiarę,

          Całkiem zgłupiałeś ?!... Chciałbyś, żeby dzieci same wypracowywały
          swoje normy etyczne - wg własnej świadomości, doświadczeń i
          eksperymentów ??...
          • czyngis_chan Re: i bardzo dobrze robią nauczyciele wobec uczni 08.10.08, 18:10
            A ty czemu byś nie chciał?
            • mg2005 Re: i bardzo dobrze robią nauczyciele wobec uczni 11.10.08, 20:53
              czyngis_chan napisał:

              > A ty czemu byś nie chciał?

              Bo nie są do tego gotowe - intelektualnie, emocjonalnie, duchowo...
              • czyngis_chan Re: i bardzo dobrze robią nauczyciele wobec uczni 12.10.08, 08:21
                Bo ty lepiej od pedagogów i samych uczniów wiesz kiedy są gotowi?
                • mg2005 Re: i bardzo dobrze robią nauczyciele wobec uczni 12.10.08, 14:22
                  czyngis_chan napisał:

                  > Bo ty lepiej od pedagogów

                  A co mówią pedagodzy ?...

                  >i samych uczniów

                  "Powalający" (ze śmiechu) argument...
                  • czyngis_chan Re: i bardzo dobrze robią nauczyciele wobec uczni 13.10.08, 16:28
                    > A co mówią pedagodzy ?...
                    Widzisz, za dbanie o możliwość tworzenia własnych zasad moralnych
                    nie odpowiadają tylko "te złe lewaki".
                    • mg2005 Re: i bardzo dobrze robią nauczyciele wobec uczni 14.10.08, 17:41
                      czyngis_chan napisał:

                      > > A co mówią pedagodzy ?...
                      > Widzisz, za dbanie o możliwość tworzenia własnych zasad moralnych
                      > nie odpowiadają tylko "te złe lewaki".

                      Odpowiesz na pytanie ?
          • czyngis_chan No, odpowiedz proszę. Naprawdę bardzo mnie ciekawi 11.10.08, 20:48
            dlaczego niektórzy ludzie są przekonani że są "lepsze" i "gorsze"
            systemy.
            • mg2005 Re: No, odpowiedz proszę. Naprawdę bardzo mnie ci 11.10.08, 20:56
              czyngis_chan napisał:

              > dlaczego niektórzy ludzie są przekonani że są "lepsze" i "gorsze"
              > systemy.

              Dal Ciebie system nazistowski jest lepszy czy gorszy od innych ?...
      • mg2005 Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 17:37
        czyngis_chan napisał:


        > > a odrzucić wtedy tylko, gdy po analizie okażą się przesądem lub
        > > uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna wartość dziewictwa lub
        > > nierozerwalności małżeństwa (...)".

        > Moralność jest względna. Czemu chcesz zakazać tworzenia własnych
        > poglądów na jej temat?

        A kto Ci powiedział ,że chcę ?... Pytanie czy należy zachęcać dzieci
        do kwestionowania wartości dziewictwa i trwałości małżeństwa...
        • mg2005 Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 18:02
          Pytanie czy należy zachęcać dzieci
          > do kwestionowania wartości dziewictwa i trwałości małżeństwa...

          I czy nauczyciel powinien tak kierować dyskusją, aby udowodnić z
          góry założoną tezę, że to "przesądy i uprzedzenia"...

        • zzyzx Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 19:21
          mg2005 napisał:
          > do kwestionowania wartości dziewictwa i trwałości małżeństwa...
          A jaką wartość ma dziewictwo (poza burdelem)?
          Albo trwałość marnego małżeństwa?
          • mg2005 Re: Lekcje etyki... 09.10.08, 14:07
            zzyzx napisał:

            > A jaką wartość ma dziewictwo (poza burdelem)?
            > Albo trwałość marnego małżeństwa?
            >

            Ty też wyznajesz dogmat, że to są "przesądy" ?... :)
            • zzyzx Re: Lekcje etyki... 09.10.08, 15:12
              mg2005 napisał:
              > Ty też wyznajesz dogmat, że to są "przesądy" ?... :)

              Jeden pies jak zwał.
              Nie mam w zwyczaju zakładać niczego, co nie ma sensu. Jak wiara w wartość
              dziewictwa czy trwałości małżeństwa. Jestem jednak otwarty na argumenty. Póki co
              nie mogę się żadnych doczekać.
        • czyngis_chan Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 20:47
          Pytanie czy należy zachęcać dzieci
          > do kwestionowania wartości dziewictwa i trwałości małżeństwa...
          Nie należy. Ale nie należy ich przekonywać do wartości tych rzeczy.
          Tu chodzi o to, by uczniowie sami zdecydowali o swoich zasadach
          moralnych.
          • mg2005 Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 21:01
            czyngis_chan napisał:

            > Pytanie czy należy zachęcać dzieci
            > > do kwestionowania wartości dziewictwa i trwałości małżeństwa...
            > Nie należy. Ale nie należy ich przekonywać do wartości tych
            rzeczy.

            To należy do rodziców, nie do szkoły.

            > Tu chodzi o to, by uczniowie sami zdecydowali o swoich zasadach
            > moralnych.

            Jak będą dorośli.
            • czyngis_chan Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 10:53
              > Jak będą dorośli.
              Wtedy będzie za późno.
              • mg2005 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 14:34
                czyngis_chan napisał:

                > > Jak będą dorośli.
                > Wtedy będzie za późno.

                Za późno na co ??...
                • migreniasta Towarzyszu Mg posłuchaj ! 12.10.08, 14:37
                  pl.youtube.com/watch?v=qwECaetChZk
                  • mg2005 Re: Towarzyszu Mg posłuchaj ! 12.10.08, 14:41
                    Migreno, komunistyczne nawyki Ci pozostały, co ? :)
    • obraza.uczuc.religijnych Re: Lekcje etyki... 06.10.08, 21:06
      Co to są "oczywistości powszechnie przyjęte"?
      • yoma Re: Lekcje etyki... 06.10.08, 21:07
        Są to, oczywiście, oczywiste oczywistości.
    • squirrel9 Re: Lekcje etyki... 06.10.08, 22:23
      Zamiast tendencyjnego i kłamliwego "tłumaczenia" nd radzę przeczytać
      oryginał
      przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,2986.html
      • mg2005 Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 17:42
        squirrel9 napisała:

        > Zamiast tendencyjnego i kłamliwego "tłumaczenia" nd radzę
        przeczytać
        > oryginał

        A co było "kłamliwego" ?...
        • opornik4 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 06:44
          mg2005 napisał:

          > squirrel9 napisała:
          >
          > > Zamiast tendencyjnego i kłamliwego "tłumaczenia" nd radzę
          > przeczytać
          > > oryginał
          >
          > A co było "kłamliwego" ?...

          Prawie wszystko.
          Jak zwykle, artykul z ND podaje tresci podobnie do Trybuny
          - tyle, ze odwrotnie. Czyli 10% prawdy, podlane obfitym
          sosem manipulacji.
          Prawda o nauce religii w szkolach, jest bowiem taka,
          ze te lekcje produkuja ateistow.
          Hierarchia Kosciola sie kiedys obudzi,
          gdy w Polsce podobnie do krajow zachodnich,
          niewielu wiernych im zostanie.
          Miejsce religii, jest w salkach koscielnych
          - z niewolnika nikt jeszcze (na dluzsza skale)
          pozytku nie mial.
          Nie chodzi w tym wypadku nawet o to, ze katecheci
          nie maja charyzmy. Bardzo trudno o takowy w przekazywaniu
          wiary, w tak malo sprzyjajacych temu warunkach.
          Nie neguje potrzeby istnienia Kk w przestrzeni publicznej,
          ale - na Boga, nie w ten sposob nalezy sie do tego zabierac.
          • zzyzx Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 10:07
            opornik4 napisała:
            > Nie neguje potrzeby istnienia Kk w przestrzeni publicznej,
            > ale - na Boga, nie w ten sposob nalezy sie do tego zabierac.

            W zasadzie to ja neguję, ale nie będę się tutaj o to kłócić, bo z całą resztą
            wypowiedzi w pełni się zgadzam.
            Dobrze, że niektórzy wierni wciąż myślą.
            • mg2005 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 14:33
              zzyzx napisał:
              > Dobrze, że niektórzy wierni wciąż myślą.
              >

              To bierz z nich przykład :)
              • zzyzx Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 14:41
                Riposta na poziomie przedszkola.
                • mg2005 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 15:10
                  zzyzx napisał:

                  > Riposta na poziomie przedszkola.

                  Dostosowuję poziom do twoich możliwości rozumienia...
                  • migreniasta Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 15:21
                    Oj Mg.To Ty niedługo zaczniesz gadać językiem embrionalnym.
          • mg2005 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 14:05
            opornik4 napisała:

            > mg2005 napisał:
            >
            > > squirrel9 napisała:
            > >
            > > > Zamiast tendencyjnego i kłamliwego "tłumaczenia" nd radzę
            > > przeczytać
            > > > oryginał
            > >
            > > A co było "kłamliwego" ?...
            >
            > Prawie wszystko.

            Nie zrozumiałaś pytania ?! Podaj FAKTY niezgodne z prawdą.

            > Czyli 10% prawdy, podlane obfitym
            > sosem manipulacji.

            Komentarz to manipulacja ?

            > Prawda o nauce religii w szkolach, jest bowiem taka,
            > ze te lekcje produkuja ateistow.

            W takim razie Ty też manipulujesz... :)
    • truten.zenobi Re: Lekcje etyki... 06.10.08, 22:30
      to chyba logiczne że w państwie neutralnym światopogladowo szkoły
      powinny zapewnić możliwosć zachowania w tajemnicy taich informacji
      jak przekonaia polityczne, ideologiczne czy wyznanie/wiara.

      i nie ma tu nic do rzeczy jakie przekonaia mają podatnicy no chyba
      że zafundujemy sobie państwo wyznaniowe lub inny totalitaryzm.

      za to rozumiem że akcentowanie wszędzie wpływów KK jest zamierzonym
      działąniem propagandowym i chwytem socjotechnicznym.
      najpierw wymuszacie żeby wszystkie dzieci chodziły na religię a
      później dowodzicie że skoro wszystkie chodzą to macie prara i
      słuszne roszczenia..
      • opornik4 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 06:48
        truten.zenobi napisał:

        > to chyba logiczne że w państwie neutralnym światopogladowo szkoły
        > powinny zapewnić możliwosć zachowania w tajemnicy taich informacji
        > jak przekonaia polityczne, ideologiczne czy wyznanie/wiara.

        Tus przegial.
        Nie ma nikt mozliwosci zachowania w tajemnicy
        swoich pogladow politycznych, bo one zostaja ujawnione
        przy kazdych wyborach.

        Niemcy, Austria i wiele jeszcze innych krajow
        - nie sa panstwami wyznaniowymi, a jednak kazdy obywatel
        Musi ujawnic jakiej jest konfesji, ewentualnie zadeklarowac
        sie jako bezwyznaniowy. Jest to (w Niemczech i Austrii)
        odnotowane w karcie podatkowej.
    • Gość: jedynydorosły Re: Lekcje etyki... IP: *.gprs.plus.pl 06.10.08, 22:36
      > "Próbą marginalizacji Kościoła jest ...
      Co to znaczy "próbą marginalizacji Kościoła"? Nad tym jedynie warto się
      zatrzymać. Kościół jest na prostej drodze do samo marginalizacji. Chodziłem do
      szkoły w latach 70-tych i 80-tych. Wtedy obowiązującą religią był
      marksizm-leninizm. Szkoła i świat poza szkołą ociekał tą ideologią tak samo jak
      teraz ocieka ideologią katolicką. Tak samo bezceremonialnie pakował się ludziom
      we wszystkie aspekty życia. Tak samo był kołtuński i zakłamany. Tak samo
      ignorował wszystko, co nie zgadzało się z "jedynie słuszną linią". Był taki
      dowcip -chcesz wychować komunistę, to wyślij go na studia na Sorbonę. Chcesz
      wychować antykomunistę, to wyślij go na studia do Moskwy. Młodzież obecnie tak
      ja my wtedy widzi te "oczywiście oczywiste" sprzeczności, zakłamanie,
      hipokryzję, nachalność. I wyciąga wnioski. Z mojego punktu widzenia ateisty(nie
      wierzę w żadną ideologię) najkrótsza droga do laicyzacji społeczeństwa to
      OBOWIĄZKOWA religia w szkołach, w podwójnym lub potrójnym wymiarze godzin, kler
      u władzy, integryzm państwa i religii. Ale niesie to za sobą koszty w postaci
      demoralizacji młodzieży zmuszonej do życia w schizofrenii.
      To do tego fragmentu wypowiedzi. Cała reszta to bełkot.
      A słowo "pedofilia" powinno być starannie unikane przez obrońców religii. W
      świetle ostatnich doniesień to po prostu bezczelność.
    • qqazz Re: Lekcje etyki... 06.10.08, 22:44
      O tym jakiej etyki powinny sie uczyc dzieci powini decydowac rodzice, tak jak to
      jest w przypadku religii, etyka to nie moze byc pranie dzieciecych mózgów wbrew
      woli rodziców ani wykład akademicki z religioznawstwa i wiedzy o systemach
      etycznych.
      A tak w ogóle to własnie wprowadzenie religii do szkół i katechetów na etaty
      państwowe zmarginalizowało kosciół i nauczanie religii.



      pozdrawiam
      • Gość: jaija Re: Lekcje etyki... IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.10.08, 22:55
        > O tym jakiej etyki powinny sie uczyc dzieci powini decydowac rodzice,

        Tu się nie zgodzę. Część rodziców byłaby za tzw. etyką katolicką, a część chciałaby inaczej. Etyka to etyka. Młodych zapoznaje się z różnymi zagadnieniami, problemami życia, uczy się podejmować słuszne decyzje w zgodzie z własnym sumieniem, uczy samodzielności i wyrabia wrażliwość na bliźniego, co też ułatwia w podejmowaniu trudnych decyzji. Tak, by nikogo nie krzywdzić, by innym pomagać, by nie być świnią.
        Sama chodziłam na etykę i mieliśmy na zajęciach różne rzeczy - np. rozmawialiśmy o homoseksualizmie, o mniejszościach różnistych, o kontrowersyjnych wyborach dokonywanych przez ludzi, czasem leciały programy nagrane z TV, dyskusja. Każdy z nas miał prawo do własnego zdania, ale trzeba było je umotywować.
        Religia w szkołach to zła decyzja rządu po latach komuny. A KK zdecydowanie za wiele ma do powiedzenia w świeckim niby, wg Konstytucji, kraju.
        • mg2005 Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 18:13
          Gość portalu: jaija napisał(a):

          Młodych zapoznaje się z różnymi zagadnieniami, pr
          > oblemami życia, uczy się podejmować słuszne decyzje w zgodzie z
          własnym sumieni
          > em,

          Pytanie czy dzieci są wystarczająco dojrzałe intelektualnie i
          emocjonalnie , aby tworzyć własną etykę...
          • Gość: Bilbo Re: Lekcje etyki... IP: *.brutele.be 08.10.08, 18:32
            Zeby przyjac gotowa to juz sa... Szczyt hipokryzji.
            • mg2005 Re: Lekcje etyki... 09.10.08, 14:54
              Gość portalu: Bilbo napisał(a):

              > Zeby przyjac gotowa to juz sa... Szczyt hipokryzji.

              Nie - zdrowy rozsądek. Jak dojrzeją - będą mogły tworzyć własną.
              • hypatia69 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 21:12
                "Jak dojrzeją - będą mogły tworzyć własną."
                Od jakiego momentu niedojrzałe dzieci stają sie dojrzałymi dziećmi?
                Na tyle dojrzałymi, zeby samodzielnie myśleć, odróżniać dobro od zła
                i tworzyć własną etykę?
                • mg2005 Re: Lekcje etyki... 14.10.08, 18:06
                  hypatia69 napisała:

                  > Od jakiego momentu niedojrzałe dzieci stają sie dojrzałymi
                  dziećmi?
                  > Na tyle dojrzałymi, zeby samodzielnie myśleć, odróżniać dobro od
                  zła
                  > i tworzyć własną etykę?

                  To pewnie kwestia indywidualna. Przyjmijmy, że jest to granica
                  przyjęta przez prawo (18 lat)
      • mg2005 Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 17:48
        qqazz napisał:

        > O tym jakiej etyki powinny sie uczyc dzieci powini decydowac
        rodzice, tak jak t
        > o
        > jest w przypadku religii, etyka to nie moze byc pranie dzieciecych
        mózgów wbrew
        > woli rodziców

        Otóż to.
    • hypatia69 Re: Lekcje etyki... 06.10.08, 23:16
      Wasz dziennik?
      <czkawka>

      "Szkoła, która utrzymuje się z podatków katolików, ma nie wspierać
      katolickich rodziców w religijnym wychowaniu dzieci i młodzieży"
      Z moich też. Dlaczego mam utrzymywać katechetów? A muszę. Bo jak nie
      poślę dzieci na religię, to politpoprawni rówieśnicy bedą ich
      wytykać palcami. A wychowawczyni mało zawału nie dostała, jak sie
      dowiedzała, ze nie jesteśmy katolikami.
      A wiesz, czemu tak na prawdę godzę sie na te wycieczki na religię?
      Bo nie widzę nic złego w tym, ze potomstwo me pozna Twoje wyznanie.
      A gdzie indziej bedę ją zapoznawać z innymi wyznaniami. I sama sobie
      wybierze kiedyś.
      "Ten postulat zepchnięcia katolików do swoistych gett"
      A pamiętasz, że za komuny była religia w salkach? A na mszach było
      trzy razy tyle ludzi, co jest teraz.
      "A na razie religia ma przerodzić się w religioznawstwo"
      I prawidłowo. Żądasz, zeby wszyscy znali doktryny Twojego wyznania.
      Co wiesz o moich?
      "Proponowany przez redaktorów tego pisma zakres etyki zakłada, że
      nie będzie to nauka o ludzkich czynach ocenianych ze względu na ich
      wartość moralną, a więc ze względu na dobro lub zło. Jak się
      sugeruje, młodzi ludzie mają swobodnie decydować, co jest dobre, a
      co złe."
      A czy Ty robisz coś innego? Też swobodnie decydujesz, co jest dobre,
      a co złe. Czyli na ten przykład według Ciebie zła jest skrobanka, a
      dobre urodzenie dziecka z poważną wada genetyczną, które samo nie
      będzie w stanie się o siebie zatroszczyć. I to jest według Ciebie
      moralne. Prawda?
      "oczywistości powszechnie przyjętych"
      Jak choćby?
      "rzekoma pozytywna wartość dziewictwa"
      Na litość bogów... A jaką wartość ma dziewictwo? e pani dziewicą
      bedąc wychodzi za pana i potem okazuje sie, ze nijak seksualnie do
      siebie nie pasują? Czy że ona stosowała tylko oral i anal, a błonkę
      se dalej ma? Co to za jakiś archaiczny debilizm znowu?
      "nierozerwalności małżeństwa"
      Jasne. Mam zostać z frajerem, który mnie tłucze i się łajdaczy, bo
      podpisałam certyfikat, a może nawet w bieluśkiej sukieneczce przed
      Bogiem przysiegałam. Hehehe.
      "Ładną "etykę" szykują "oświeceni" naszym dzieciom..."
      A Ty masz w ogóle jakieś dzieci, czy tylko bijesz pianke na chudym
      mleczku?
      • mg2005 Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 19:38
        hypatia69 napisała:

        > Żądasz, zeby wszyscy znali doktryny Twojego wyznania.

        A odkąd to lekcje religii są obowiązkowe ??...

        > A czy Ty robisz coś innego? Też swobodnie decydujesz, co jest
        dobre,
        > a co złe.

        Nie odróżniasz wyborów dorosłego od dziecka ?

        Czyli na ten przykład według Ciebie zła jest skrobanka, a
        > dobre urodzenie dziecka z poważną wada genetyczną, które samo nie
        > będzie w stanie się o siebie zatroszczyć. I to jest według Ciebie
        > moralne. Prawda?

        Wg Ciebie moralne jest zabicie takiego dziecka - zeby się nie
        męczyło. Prawda ?

        >> "rzekoma pozytywna wartość dziewictwa"
        > Na litość bogów... A jaką wartość ma dziewictwo? e pani dziewicą
        > bedąc wychodzi za pana i potem okazuje sie, ze nijak seksualnie do
        > siebie nie pasują? Czy że ona stosowała tylko oral i anal, a
        błonkę
        > se dalej ma? Co to za jakiś archaiczny debilizm znowu?

        Masz prawo do debilnych poglądów, ale nie masz prawa ich narzucać
        innym dzieciom... A to właśnie chcą robić "oświeceni"...

        • zzyzx Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 19:56
          mg2005 napisał:
          > Masz prawo do debilnych poglądów

          Udowodnij debilność tych poglądów.
        • hypatia69 Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 20:21
          "A odkąd to lekcje religii są obowiązkowe ??..."
          www.qazeta.pl/kraj/od-wrzenia-ocena-z-religii-do-redniej/
          Odtąd, kuwa. Myślisz, ze ktoś pierwszoklasistów uczy etyki? Nie,
          mają katechezę.
          "Nie odróżniasz wyborów dorosłego od dziecka ?"
          Pozwól, że zwrócę Ci na coś uwagę:
          "np. rzekoma pozytywna wartość dziewictwa lub nierozerwalności
          małżeństwa "
          Ktoś o tym gada z *dziećmi*? Czy z młodzieżą? Taką, która już wie,
          co gdzie ma i do czego to służy i o co w ogóle chodzi w całym tym
          dziewictwie i małżeństwie, wszak nie o białą kieckę chyba.
          Zatem wybory ludzi, którzy mają już prawo wyboru. Jak miałeś 15 czy
          17 lat to już mogłeś decydować, czy przelecisz koleżankę, a ona
          mogła decydować, czy Ci da.
          "zabicie takiego dziecka"
          Nie dziecka, a poważnie uszkodzonego genetycznie zarodka. I jest
          bardziej moralne, niż skazywanie go na lata bólu i upokorzeń.
          Szczególnie, że w porzeciwieństwie do Ciebie nie jestem
          nieśmiertelna.
          "Masz prawo do debilnych poglądów"
          Dlaczego "debilnych"?
          "narzucać innym dzieciom..."
          *innym* *dzieciom*? Sądzisz, ze nazywam się Wojtek i tak jak Ty mam
          12 lat? Nie, Misiu. Jestem już od dawna dorosła. Nikomu nic nie
          narzucam. I nie życzę sobie, by narzucano mi. A już zwłaszcza żeby
          mi to narzucali "jedynie oświeceni" panowie w powłóczystych czarnych
          sukniach. I Wasz dziennik obfitujący w półgłówków, który chce swoją
          racje narzucać ludziom cywilizowanym.
          • mg2005 Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 22:00
            hypatia69 napisała:

            > "A odkąd to lekcje religii są obowiązkowe ??..."
            > www.qazeta.pl/kraj/od-wrzenia-ocena-z-religii-do-redniej/
            > Odtąd, kuwa.

            " Nikt nie jest zobowiązany do tego, żeby na religię chodzić. -
            tłumaczył minister"
            Umiesz czytać ?...

            > Pozwól, że zwrócę Ci na coś uwagę:
            > "np. rzekoma pozytywna wartość dziewictwa lub nierozerwalności
            > małżeństwa "
            > Ktoś o tym gada z *dziećmi*? Czy z młodzieżą?

            Ciekawe jak określasz granicę między 'dziećmi' a 'młodzieżą' ?... :)

            Taką, która już wie,
            > co gdzie ma i do czego to służy i o co w ogóle chodzi w całym tym
            > dziewictwie i małżeństwie,

            To może wiedzieć już 10-latek - ale czy jest już gotów do tworzenia
            swojej moralności ?...


            > Zatem wybory ludzi, którzy mają już prawo wyboru. Jak miałeś 15
            czy
            > 17 lat to już mogłeś decydować, czy przelecisz koleżankę, a ona
            > mogła decydować, czy Ci da.

            Prawnie - tak, moralnie - nie.
            Nie widzisz niczego złego w seksie 15-latków ?...

            > "zabicie takiego dziecka"
            > Nie dziecka, a poważnie uszkodzonego genetycznie zarodka.

            Zarodek jest już dzieckiem.

            I jest
            > bardziej moralne, niż skazywanie go na lata bólu i upokorzeń

            To wyjaśnij: skoro dobrze jest zabić chory zarodek, to dlaczego nie
            chorego noworodka - żeby się nie męczył ?...

            > "Masz prawo do debilnych poglądów"
            > Dlaczego "debilnych"?

            Masz prawo uważać, że dziewictwo i trwałość małżeństwa nie mają
            żadnej wartości, ale debilizmem jest czynienie z tego uniwersalnej
            zasady.

            > "narzucać innym dzieciom..."
            > *innym* *dzieciom*?

            Innym - tzn. dzieciom innych rodziców.

            Sądzisz, ze nazywam się Wojtek i tak jak Ty mam
            > 12 lat?

            Źle zrozumiałaś.

            Nikomu nic nie
            > narzucam.

            "Oświeceni" chcą narzucić dzieciom ten dogmat:
            " po analizie okażą się przesądem lub
            uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna wartość dziewictwa lub
            nierozerwalności małżeństwa ".
            Ty też ?... :)


            >I Wasz dziennik obfitujący w półgłówków, który chce swoją
            > racje narzucać ludziom cywilizowanym.

            Jaką 'rację' i w jaki sposób 'narzucać' ?
            • zzyzx Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 22:06
              mg2005 napisał:
              > Masz prawo uważać, że dziewictwo i trwałość małżeństwa nie mają
              > żadnej wartości, ale debilizmem jest czynienie z tego uniwersalnej
              > zasady.

              Co czyni zasadę uniwersalną?
              • mg2005 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 14:14
                zzyzx napisał:
                >
                > Co czyni zasadę uniwersalną?

                Akeptacja ogółu.
            • czyngis_chan Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 12:08
              > To może wiedzieć już 10-latek - ale czy jest już gotów do
              tworzenia
              > swojej moralności ?...
              >
              Jeśli wie w ogóle o co chodzi z zasadami moralnymi, to tak. Nie ma
              dolnej granicy wiekowej, natomiast dorosłość to o wiele za późno.
              • mg2005 Re: Lekcje etyki... 14.10.08, 18:01
                czyngis_chan napisał:

                > > To może wiedzieć już 10-latek - ale czy jest już gotów do
                > tworzenia
                > > swojej moralności ?...
                > >
                > Jeśli wie w ogóle o co chodzi z zasadami moralnymi, to tak. Nie ma
                > dolnej granicy wiekowej,

                Czy skonsultowałeś to z jakimś pedagogiem ?...

                >natomiast dorosłość to o wiele za późno.

                Dlaczego ? Właśnie wtedy człowiek może odpowiedzialnie i w sposób
                dojrzały tworzyć swoją moralność.
            • hypatia69 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 22:05
              "Umiesz czytać ?..."
              Owszem. Ty zaś masz z tym problem. Przeoczyłeś "Myślisz, ze ktoś
              pierwszoklasistów uczy etyki? Nie, mają katechezę."
              A ocena sie liczy do średniej.
              "Ciekawe jak określasz granicę między 'dziećmi'
              a 'młodzieżą' ?... :)"
              Czy uznasz ośmiolatka za młodzież? A dziesieciolatka? A
              czternastolatka, któremu nierzadko już staje/ma menstruację i pod
              wzgledem fizycznym jest zdolny do rozmnażania? Co zresztą wyjaśniłam
              wyżej.
              "To może wiedzieć już 10-latek - ale czy jest już gotów do tworzenia
              swojej moralności ?..."
              Dziesieciolatek moze jeszcze mieć problem z odróżnieniem
              rzeczywistości od wyobraźni. Rzadko dość, ale bywa. Sądzisz, ze
              suche fakty stanowią faktyczną wiedzę? To jak z "uczeniem czytania"
              metodą Domana dziewięcio- czy piętnastomiesieczniaków: odróżnią
              zapis graficzny, ale faktyczna wiedza, co znaczy co jest poza ich
              zasięgiem. Jeśli trzylatkowi narysujesz sedes, podpiszesz "kot" i
              powiesz "to jest kot" to będzie ubawiony. Jeśli zrobisz to samo
              roczniakowi, to jest spora szansa, że łyknie.
              Poza tym dziesieciolatek wie już zazwyczaj, że "niemoralnie" jest
              ciągnąć kota za ogon a "moralnie" narysować nielubianej cioci na
              imieniny laurkę. Granica jest płynna, ale przeciętny dziesieciolatek
              odróżnia dobro od zła. A etyka nie dotyczy *wyłącznie* dziewictwa i
              małżeństwa, prawda? Dotyczy też kradzieży, mordów, pobić, opatrzenia
              złamanej łapki czy skrzydła u kotka. Na takim pierwszym, podstawowym
              poziomie: dobre/złe, moralne/niemoralne itd.
              "Nie widzisz niczego złego w seksie 15-latków ?..."
              Nie widzę. Widzę w rozmnażaniu zazwyczaj, bo na rodziców są zbyt
              niedojrzali psychicznie i emocjonalnie. Do odczuwania przyjemności
              fizycznej i emocjonalnej, i psychicznej są już dość dojrzali. Tak to
              stworzyła natura i dopuścili bogowie. Wiesz, ze kiedyś ludzie
              dożywali średnio lat trzydziestukilku - czterdziestu? Że
              sześćdziesieciolatek był już wikowym starcem? Bo były choroby różne,
              wojny i rozdeptujący w lesie człowieka zwierz dziki? I wtedy
              mężczyźni dwudziestoletni brali sobie na żony czternastolatki i
              płodzili chmarę dzieciaków, z których połowa wymierała od chorób. I
              to było normalne. Dopiero potem uznano seks przed otrzymaniem dowodu
              za niemoralny.
              "Zarodek jest już dzieckiem."
              Zarodek jest zarodkiem gatunku homo sapiens. Nie dzieckiem.
              "dlaczego nie chorego noworodka - żeby się nie męczył ?..."
              Zależy na co chorego. Jak ma katar to przesadzasz. Jeśli to poważna,
              nieuleczalna i powodująca cierpienie choroba to jestem za eutanazją.
              "Masz prawo uważać, że dziewictwo i trwałość małżeństwa nie mają
              żadnej wartości, ale debilizmem jest czynienie z tego uniwersalnej
              zasady."
              Masz prawo uważać, że dziewictwo i trwałość małżeństwa mają wielką
              wartość, ale nazywanie tego uniwersalną wartością jest debilizmem.
              "Innym - tzn. dzieciom innych rodziców."
              Czy ktoś coś chce owym Innym dzieciom narzucać? Tak. Wy pozostałym.
              Miejcie sobie swoje poglady i je sobie krzewcie chętnym. Ale nie
              tym, którzy mają inne. To nie ateiści, semici, poganie,
              grekokatolicy, świadkowie Jachwe i kto tam jeszcze domagają sie
              wprowadzenia swoich systemów do szkół. To katolickie lekcje [sic!]
              religii zostały tam wprowadzone.
              "Źle zrozumiałaś."
              Tak napisałeś;)
              ""Oświeceni" chcą narzucić"
              Mniemasz, ze jestem "oświecona"? Może zwyczajnie niezależna i nie
              omotana jedynie słuszną prawdą. W dodatku niczego nikomu nie chcę
              narzucać. Cenisz dziewictwo? Bierz sobie do łóżka wyłącznie dziewice.
              "rzekoma pozytywna wartość dziewictwa lub nierozerwalności
              małżeństwa"
              "Rzekoma" jest w tym przypadku manipulacją. Są tacy, co lubią
              dziewice. Na temat obiektywnej wartości dziewictwa jest inny wątek,
              poczytaj, bo mi się nie chce powtarzać.
              A jaką widzisz korzyść z nierozerwalności małżeństwa w którym pan
              panią [bądź odwrotnie, bo i to widziałam] tłucze namiętnie, chleje,
              jest syndrom sztokholmski, dzieciaki to widzą, nabierają narowów...
              A wszystko dlatego, że w imię Boze zawarty ślub został i nie wolno
              go rozerwać, chociaż tracą na tym wszyscy oprócz sadysty?
              "Jaką 'rację' i w jaki sposób 'narzucać' ?"
              Rację o konieczności *religii* w szkołach miast etyki, rację o
              *wartości dziewictwa i nierozerwalności małżeństwa*, rację o
              *niesłuszności wyabortowania zarodków dotkliwie uszkodzonych
              genetycznie*, rację o *nidopuszczalności eutanazji*, rację o *każde
              życie ludzkie ma wartość* i mrowie innych idiotycznych mniej lub
              bardziej racji.
              W jaki sposób? Produkując poronione artykuły i rękami oraz
              klawiaturą Mg2005 puszczając je w świat i reklamując na przykład.
              • mg2005 Re: Lekcje etyki... 14.10.08, 22:11
                hypatia69 napisała:

                > Przeoczyłeś "Myślisz, ze ktoś
                > pierwszoklasistów uczy etyki? Nie, mają katechezę."

                Wbrew woli rodziców ??...


                > Granica jest płynna, ale przeciętny dziesieciolatek
                > odróżnia dobro od zła.

                Odróżnia, ale nie sam z siebie, ale na podstawie tego co przekazali
                mu dorośli - dlatego nie jest gotów tworzyć własnej moralności.


                > "Nie widzisz niczego złego w seksie 15-latków ?..."
                > Nie widzę. Widzę w rozmnażaniu zazwyczaj,

                Dziwny pogląd... Chyba wiesz, że nawet antykoncepcja nie
                likwiduje "ryzyka" zapłodnienia , nie mówiąc o chorobach
                wenerycznych...

                > "dlaczego nie chorego noworodka - żeby się nie męczył ?..."
                > Zależy na co chorego. Jak ma katar to przesadzasz. Jeśli to
                poważna,
                > nieuleczalna i powodująca cierpienie choroba to jestem za
                eutanazją.

                Bez komentarza...

                > Masz prawo uważać, że dziewictwo i trwałość małżeństwa mają wielką
                > wartość, ale nazywanie tego uniwersalną wartością jest debilizmem.

                Nie nazywam, choć chyba są to wartości uniwersalne w każdej
                cywilizacji.


                > Czy ktoś coś chce owym Innym dzieciom narzucać? Tak. Wy
                pozostałym.

                Nie "my" (?), ale "oświeceni" (narzucając opisany przeze mnie dogmat)

                > Miejcie sobie swoje poglady i je sobie krzewcie chętnym. Ale nie
                > tym, którzy mają inne. To nie ateiści, semici, poganie,
                > grekokatolicy, świadkowie Jachwe i kto tam jeszcze domagają sie
                > wprowadzenia swoich systemów do szkół. To katolickie lekcje [sic!]
                > religii zostały tam wprowadzone.

                Wciąż nie potrafisz zrozumieć, że te lekcje nie są obowiązkowe ?...

                > "Źle zrozumiałaś."
                > Tak napisałeś;)

                Nadinterpretacja :)

                > A jaką widzisz korzyść z nierozerwalności małżeństwa w którym pan
                > panią [bądź odwrotnie, bo i to widziałam] tłucze namiętnie,
                chleje,
                > jest syndrom sztokholmski, dzieciaki to widzą, nabierają
                narowów...
                > A wszystko dlatego, że w imię Boze zawarty ślub został i nie wolno
                > go rozerwać, chociaż tracą na tym wszyscy oprócz sadysty?

                Moja ocena nie jest tu istotna. Natomiast pamiętaj, że moralności
                nie można udowodnić racjonalnie (np. udowodnij słuszność zasady
                "nie zabijaj"...).Moralność przyjmuje się "sercem", nie rozumem...

                > W jaki sposób? Produkując poronione artykuły

                I to jest "narzucanie" ?!... :) Jesteś strasznie przewrażliwiona...
    • kot_behemot8 Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 08:17


      Ciekawe, że nie widzisz pułapki tkwiącej w rozumowaniu "my katolicy
      stanowimy wiekszość, my płacimy podatki więc my chcemy by z naszych
      podatków była finansowana religia w szkołach".
      Przecież wynika z niej prosty wniosek, że tam gdzie katolików
      (prawdziwych, nie tych z kościelnych statystyk...) jest mniej, tam
      religii być nie powinno... A to oznaczałoby w praktyce likwidacje
      religii we wszystich wielkomiejskich szkołach ponadpodstawowych
      gdzie na religię chodzi zazwyczaj mniej niż połowa uczniów, często
      dużo mniej.
      Wtedy pewno zacząłbyś wołać, że kogo to obchodzi że płacący podatki
      nie chcą religii a w ogóle to rodzice nie mają nic do gadania bo
      religia ma być i już;)
      • chwila.pl Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 09:16
        kot_behemot8 napisała:

        > Ciekawe, że nie widzisz pułapki tkwiącej w rozumowaniu "my katolicy
        > stanowimy wiekszość, my płacimy podatki więc my chcemy by z naszych
        > podatków była finansowana religia w szkołach".
        > Przecież wynika z niej prosty wniosek, że tam gdzie katolików
        > (prawdziwych, nie tych z kościelnych statystyk...) jest mniej, tam
        > religii być nie powinno...

        Ryzykowne rozumowanie. Nie masz pewności, ilu tych "hipotetycznych katolików"
        optowałoby za lekcjami religii na terenie szkoły.
        Moim zdaniem, powtarzanym już do znudzenia, niezbędne jest przeprowadzenie
        referendum. Wtedy wszelkie dyskusje, nie byłyby już potrzebne. O losach religii
        przesądziłyby wyniki referendum, z którymi trzeba by się pogodzić. Wszelkie
        spekulacje, czy większość społeczeństwa jest za czy przeciw lekcjom religii w
        szkole, przypominają wróżenie z fusów. Osobiście jestem za, czemu wielokrotnie
        dawałam wyraz.



        • kot_behemot8 Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 09:41
          chwila.pl napisała:

          > kot_behemot8 napisała:
          >
          > > Ciekawe, że nie widzisz pułapki tkwiącej w rozumowaniu "my
          katolicy
          > > stanowimy wiekszość, my płacimy podatki więc my chcemy by z
          naszych
          > > podatków była finansowana religia w szkołach".
          > > Przecież wynika z niej prosty wniosek, że tam gdzie katolików
          > > (prawdziwych, nie tych z kościelnych statystyk...) jest mniej,
          tam
          > > religii być nie powinno...
          >
          > Ryzykowne rozumowanie. Nie masz pewności, ilu tych "hipotetycznych
          katolików"
          > optowałoby za lekcjami religii na terenie szkoły.


          A dlaczego ktoś kto nie posyła swojego dziecka na religię miałby
          optować za religią w szkołach? Co ryzykownego widzisz w przekonaniu,
          ze skoro ktoś nie posyła to znaczy że mu na tych lekcjach nie zależy
          (czyli jest przeciw) Przypomne, że pisałam o coraz liczniejszych
          wielkomiejskich szkołach w których na religię chodzi mniej niż
          połowa dzieci.



          > Moim zdaniem, powtarzanym już do znudzenia, niezbędne jest
          przeprowadzenie
          > referendum. Wtedy wszelkie dyskusje, nie byłyby już potrzebne. O
          losach religii
          > przesądziłyby wyniki referendum, z którymi trzeba by się pogodzić.
          Wszelkie
          > spekulacje, czy większość społeczeństwa jest za czy przeciw
          lekcjom religii w
          > szkole, przypominają wróżenie z fusów. Osobiście jestem za, czemu
          wielokrotnie
          > dawałam wyraz.


          Wynik referendum nie zmieni tego, że osoby przeciwne religii w
          szkołach będą zmuszane do jej finansowania z własnych podatków.
          Oczywiście tak jest z innymi sprawami też - np każdy płaci na polską
          piłkę nożną nawet jak jej nie znosi;) Jednak religia to kwestia
          światopoglądowa i dlatego materia jest dużo delikatniejsza. Nie jest
          w porządku przymuszanie ludzi do opłacania propagowania czegoś
          niezgodnego z ich światopogolądem. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego
          katolicy mają tak problem z tą dość oczywistą kwestią. Gdyby religia
          w szkołach miała charakter wiedzy o religii, religioznawstwa (a nie
          katechezy jak to jest dzisiaj) - nie byłoby problemu, taki przedmiot
          mógłby być i to obowiązkowy dla wszystkich. Problem stanowi
          katecheza, nie religia.

          >
          >
          >
          • zzyzx Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 09:55
            kot_behemot8 napisała:
            > Nie jest w porządku przymuszanie ludzi do opłacania
            > propagowania czegoś niezgodnego z ich światopogolądem.

            To akurat problem o wiele od religii w szkołach szerszy i poważniejszy. I działa
            w obydwie strony.
            Np. z podatków katolików opłaca się organizacje propagujące tolerancję,
            niezgodną z ich światopoglądem.
            • chwila.pl Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 10:15
              zzyzx napisał:

              > Np. z podatków katolików opłaca się organizacje propagujące tolerancję,
              > niezgodną z ich światopoglądem.

              Na przykład?
              • mg2005 Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 18:16
                chwila.pl napisała:

                > zzyzx napisał:
                >
                > > Np. z podatków katolików opłaca się organizacje propagujące
                tolerancję,
                > > niezgodną z ich światopoglądem.
                >
                > Na przykład?

                Organizacje zboczeńców propagujące zboczoną ideologię (pederasta
                Biedroń i s-ka)
          • chwila.pl Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 10:12
            kot_behemot8 napisała:

            > A dlaczego ktoś kto nie posyła swojego dziecka na religię miałby
            > optować za religią w szkołach? Co ryzykownego widzisz w przekonaniu,
            > ze skoro ktoś nie posyła to znaczy że mu na tych lekcjach nie zależy
            > (czyli jest przeciw)

            Zaraz, zaraz.
            Co oznacza termin: statystyczny katolik? To może być zarówno ten, który nie
            praktykuje ale swoje dziecko posyła na lekcje religii, jak i ten, który nie
            posyła. Zatem nie można szacować, ilu z tych "hipotetycznych" katolików
            optowałoby za lekcjami religii w szkole. Mój komentarz odnosił się do Twojego,
            cytowanego przeze mnie zdania:
            "Przecież wynika z niej prosty wniosek, że tam gdzie katolików
            (prawdziwych, nie tych z kościelnych statystyk...) jest mniej,
            tam religii być nie powinno... "

            > Wynik referendum nie zmieni tego, że osoby przeciwne religii w
            > szkołach będą zmuszane do jej finansowania z własnych podatków.

            Oczywiście. Jeśli zgadzamy się na przeprowadzenie referendum, to zgadzamy się
            tym samym na konsekwencje z tego wynikające.
            Jeśli wyniki referendum przesądzą o akceptacji społeczeństwa dla lekcji religii
            w szkole, przeciwnicy tejże koncepcji będą musieli przyjąć ten fakt do
            wiadomości i się temu podporządkować. I odwrotnie. To chyba jasne?

      • qqazz Chwileczkę! 07.10.08, 19:37
        kot_behemot8 napisała:
        > Ciekawe, że nie widzisz pułapki tkwiącej w rozumowaniu "my katolicy
        > stanowimy wiekszość, my płacimy podatki więc my chcemy by z naszych
        > podatków była finansowana religia w szkołach".

        Jako katolik stanowczo sie sprzeciwiam robienia z duchowieństwa pracowników
        budżetówki, w katolickim kraju to kosciół ma być organizatorem katechizacji a
        nie MEN.



        pozdrawiam
    • zzyzx Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 09:52
      mg2005 napisał:
      > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20081004&id=my42.txt

      Miałeś zmienić lektury... Ta zdecydowanie Ci nie służy.

      > "Próbą marginalizacji Kościoła jest powtarzający się postulat
      > zaniechania nauki religii w szkołach.

      LOL. Dzięki, za wprawienie w świetny humor z samego rana.

      > wykazać, że szkoła, do której uczęszczają dzieci w przytłaczającej
      > większości pochodzące przecież z rodzin katolickich

      Wprowadźmy podatek kościelny od razu będzie wiadomo jak to jest z tą przytłaczającą większością.

      > Szkoła, która utrzymuje się z podatków katolików

      Nie tylko katolików. Będzie podatek kościelny, z niego opłaci się religię to sprawa stanie się prostsza.

      > miejscem nauki religii jest salka przy kościele

      Bo jest, co zresztą jest korzystne nie tylko dla szkoły, ale i - może i bardziej - dla samej religii. Wepchnięta między wuef a fizykę pozbawiona jest choć grama duchowości. Czyżby takiej suchej, pozbawionej emocji i wiary religii chcecie uczyć swoje dzieci?

      > A na razie religia ma przerodzić się w religioznawstwo,
      > chociaż najlepiej, by zastąpiła ją swoiście pojmowana etyka.

      Najlepiej to religioznawstwo i etyka w ramach szerszego przedmiotu "filozofia".

      > Proponowany przez redaktorów tego pisma zakres [...]
      > zastanowić, a odrzucić wtedy tylko, gdy po analizie okażą
      > się przesądem lub uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna
      > wartość dziewictwa lub nierozerwalności małżeństwa (...)".

      Świetny postulat. W czym problem?

      > Tego typu postulaty mające siać zamęt

      Tego typu postulaty mają uczyć myślenia. To Wam przeszkadza?

      > Ładną "etykę" szykują "oświeceni" naszym dzieciom...

      Więcej nie potrafisz od siebie dodać?
      • hypatia69 Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 10:09
        "Tego typu postulaty mają uczyć myślenia. To Wam przeszkadza?"
        A to chyba już od dawna jest wiadome. Łatwiej utrzymywać w ryzach
        lud ciemny niż wyedukowany i samodzielnie myślący...
        • zzyzx Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 18:28
          Wiadomo. Chciałbym jednak, żeby się do tego publicznie przyznali.
          • hypatia69 Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 19:33
            Hehehehehe. Publicznie? Się przyznali? W garbate aniołki wierzysz?
            Skoro wszelkie afery tak finansowe, przemocy psychicznej,
            homoseksualizmu jak i pedofilii są tuszowane nawet przy
            niepodważalnych dowodach, to Ty nagle chcesz oficjalnego przyznania
            się do tak grubego przekrętu jak chęś posiadania
            przez "duszpasterzy" skretyniałych owieczek? Nie daj się ponieść
            fantazji...
      • chwila.pl Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 10:24
        zzyzx napisał:

        > Wprowadźmy podatek kościelny od razu będzie wiadomo jak to jest z tą
        > przytłaczającą większością.

        Jestem za.
        Z wszystkimi wynikającymi z tego faktu konsekwencjami.
        Nie będzie chrzcin dzieci osób nie opłacających podatków, nie będzie ślubów
        kościelnych, ani też pogrzebów kościelnych. Nie będzie pomstowania na KK, jeśli
        takim osobom odmówi sakramentów. Albo, albo. I bądźmy konsekwentni.

        • zzyzx Re: Lekcje etyki... 07.10.08, 18:30
          Całym sercem za :).
      • mg2005 Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 19:21
        zzyzx napisał:

        > Miałeś zmienić lektury...

        Nie bądź bezczelny... :/

        >Ta zdecydowanie Ci nie służy.

        Lekarzu, lecz się sam... :)

        >
        > > Proponowany przez redaktorów tego pisma zakres [...]
        > > zastanowić, a odrzucić wtedy tylko, gdy po analizie okażą
        > > się przesądem lub uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna
        > > wartość dziewictwa lub nierozerwalności małżeństwa (...)".
        >
        > Świetny postulat. W czym problem?

        Co świetnego widzisz w dogmacie, że dziewictwo i trwałość małżeństwa
        to "przesądy" ?...

        >
        > > Tego typu postulaty mające siać zamęt
        >
        > Tego typu postulaty mają uczyć myślenia.

        Dogmaty uczą myślenia ? :)
        Poza tym, tworzyć własną etykę mogą osoby dojrzałe intelektualnie i
        emocjonalnie - a nie dzieci...

        > To Wam przeszkadza?

        Jakim "wam" ? Ja piszę tylko w swoim imieniu...

        >
        > Więcej nie potrafisz od siebie dodać?

        Sapienti sat (mądremu dość) :)
        • zzyzx Re: Lekcje etyki... 08.10.08, 19:25
          mg2005 napisał:
          > Nie bądź bezczelny... :/

          Jeszcze nie jestem :)

          > Lekarzu, lecz się sam... :)

          Ja z ND czytuję tylko to, co mi polecisz.

          > Co świetnego widzisz w dogmacie, że dziewictwo i trwałość
          > małżeństwa to "przesądy" ?...

          Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.

          Dziewictwo miało sens gdy nie istniały badania DNA :).
          A trwałość małżeństwa często jest szkodą nie tylko małżonków ale ich dzieci.

          > Dogmaty uczą myślenia ? :)

          Czytasz to co linkujesz?
          "nie po to jednak, żeby je odrzucić, lecz po to, żeby się nad nimi zastanowić, a odrzucić wtedy tylko, gdy po analizie okażą się przesądem lub uprzedzeniem"

          > Poza tym, tworzyć własną etykę mogą osoby dojrzałe intelektualnie i
          > emocjonalnie - a nie dzieci...

          A dzieci robią to pod kierunkiem nauczyciela.

          > Jakim "wam" ? Ja piszę tylko w swoim imieniu...

          Ty i autor z ND to już dwie osoby. No chyba, że to jedna i ta sama :).
          • mg2005 Re: Lekcje etyki... 09.10.08, 14:53
            zzyzx napisał:

            > Jeszcze nie jestem :)

            To nie narzucaj mi lektur - zwłaszcza, że twoje robią Ci wodę z
            mózgu...

            >
            > > Co świetnego widzisz w dogmacie, że dziewictwo i trwałość
            > > małżeństwa to "przesądy" ?...
            >
            > Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.

            Problem w tym, że chcesz narzucać ten dogmat wszystkim dzieciom

            >
            > Dziewictwo miało sens gdy nie istniały badania DNA :).
            > A trwałość małżeństwa często jest szkodą nie tylko małżonków ale
            ich dzieci.

            j.w.

            >
            > > Dogmaty uczą myślenia ? :)
            >
            > Czytasz to co linkujesz?
            > "nie po to jednak, żeby je odrzucić, lecz po to, żeby się nad nimi
            zastanowić,
            > a odrzucić wtedy tylko, gdy po analizie okażą się przesądem lub
            uprzedzeniem"

            A Ty czytasz ? :
            "przesądem lub uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna
            wartość dziewictwa lub nierozerwalności małżeństwa ".

            >
            > > Poza tym, tworzyć własną etykę mogą osoby dojrzałe
            intelektualnie i
            > > emocjonalnie - a nie dzieci...
            >
            > A dzieci robią to pod kierunkiem nauczyciela.

            Co za bzdura !
            - nie jest rolą nauczyciela wyręczać rodziców w tworzeniu
            światopoglądu dzieci - tak było w komuniźmie i nazistowskich
            Niemczech...
            Poza tym - to byłaby manipulacja ze strony nauczyciela, który chcąc-
            nie-chcąc narzucałby swoje poglądy dzieciom...

            • zzyzx Re: Lekcje etyki... 09.10.08, 15:15
              mg2005 napisał:
              > To nie narzucaj mi lektur

              Nie narzucam przecież, jedynie odradzam te, które ewidentnie Ci nie służą.
              Lepiej nie czytaj już nic niż ND.

              > - zwłaszcza, że twoje robią Ci wodę z mózgu...

              A skąd wiesz co czytam?

              > Problem w tym, że chcesz narzucać ten dogmat wszystkim dzieciom

              Jak?! Gdzie?! Udowodnij! :)

              > j.w.

              J.w. - wciąż czekam na uzasadnienie wartości dziewictwa i trwałości małżeństwa.

              > A Ty czytasz ? :
              > "przesądem lub uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna
              > wartość dziewictwa lub nierozerwalności małżeństwa ".

              Podano tutaj już kilka rzeczowych argumentów przeciwko tym "wartościom". Za nimi
              nie padł żaden.

              > Co za bzdura !
              > - nie jest rolą nauczyciela wyręczać rodziców w tworzeniu
              > światopoglądu dzieci - tak było w komuniźmie i nazistowskich
              > Niemczech...
              > Poza tym - to byłaby manipulacja ze strony nauczyciela, który\
              > chcąc- nie-chcąc narzucałby swoje poglądy dzieciom..

              Za to katecheta nic nie narzuca? :)))
              • mg2005 Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 20:51
                zzyzx napisał:

                > Nie narzucam przecież, jedynie odradzam

                " Miałeś zmienić lektury" - jeśli to jest "odradzanie" , to z
                kulturą masz niewiele wspólnego...

                >te, które ewidentnie Ci nie służą.

                Udowodnij tę "ewidentność".

                > A skąd wiesz co czytam?

                Nie wiem ,ale widzę efekty...

                >
                > > Problem w tym, że chcesz narzucać ten dogmat wszystkim dzieciom
                >
                > Jak?! Gdzie?! Udowodnij! :)

                " > > zastanowić, a odrzucić wtedy tylko, gdy po analizie okażą
                > > się przesądem lub uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna
                > > wartość dziewictwa lub nierozerwalności małżeństwa (...)".
                >
                > Świetny postulat"

                Dla Ciebie 'świetnym postulatem' jest narzucanie tego dogmatu
                wszystkim dzieciom na lekcjach etyki...


                > J.w. - wciąż czekam na uzasadnienie wartości dziewictwa i
                trwałości małżeństwa.

                W etyce chrześcijańskiej są to ważne wartości - uszanuj to albo
                przyznaj, że brak Ci tolerancji...


                > Podano tutaj już kilka rzeczowych argumentów przeciwko
                tym "wartościom". Za nim
                > i
                > nie padł żaden.

                j.w.

                >
                > > Co za bzdura !
                > > - nie jest rolą nauczyciela wyręczać rodziców w tworzeniu
                > > światopoglądu dzieci - tak było w komuniźmie i nazistowskich
                > > Niemczech...
                > > Poza tym - to byłaby manipulacja ze strony nauczyciela, który\
                > > chcąc- nie-chcąc narzucałby swoje poglądy dzieciom..
                >
                > Za to katecheta nic nie narzuca? :)))
                >

                Znów przykład jak 'pięść do nosa' - to typowe dla Ciebie (efekt
                twoich lektur...)
                Na katechezę idą dzieci za zgodą rodziców, a przede wszystkim - tam
                przekazuje się tylko jeden określony system etyczny (zgodny z wolą
                rodziców) - a nie zmusza się dzieci do 'tworzenia' etyki od nowa -
                do czego nie są w ogóle przygotowane...
                • zzyzx Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 21:57
                  mg2005 napisał:
                  > Dla Ciebie 'świetnym postulatem' jest narzucanie tego dogmatu
                  > wszystkim dzieciom na lekcjach etyki...

                  Nie, dla mnie "świetnym postulatem" jest zachęcanie dzieci do refleksji na temat
                  etyki, a nie narzucanie im gotowych rozwiązań. Bez względu na to jakie to
                  rozwiązania miałyby być - prawackie, lewackie, ateistyczne, komunistyczne,
                  katolickie czy zielonoświątkowe.

                  > W etyce chrześcijańskiej są to ważne wartości

                  I co z tego niby ma wynikać?

                  > - uszanuj to albo przyznaj, że brak Ci tolerancji...

                  A gdzież ja tego nie szanuję? Przeciwstawiam się jedynie propagowaniu jako
                  ogólnie obowiązujących wartości, które w rzeczywistości wartościami nie są.
                  Jeżeli ktoś chce je uznawać to niech sobie je na własne potrzeby uznaje. Jeżeli
                  chce mnie przekonać do ich uznania to niech postara się bardziej niż masło maślane.

                  No to jak - potrafisz uzasadnić te wartości, czy nie?

                  > Na katechezę idą dzieci za zgodą rodziców

                  I niech sobie chodzą. Poza szkołą.
                  • mg2005 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 15:35
                    zzyzx napisał:

                    > mg2005 napisał:
                    > > Dla Ciebie 'świetnym postulatem' jest narzucanie tego dogmatu
                    > > wszystkim dzieciom na lekcjach etyki...
                    >
                    > Nie,

                    "przesądem lub uprzedzeniem, jak np. rzekoma pozytywna
                    > > wartość dziewictwa lub nierozerwalności małżeństwa (...)".
                    >
                    > Świetny postulat"

                    Podpisałeś się pod tym dogmatem, więc nie kręć - albo przyznaj, że
                    się pomyliłeś.

                    >dla mnie "świetnym postulatem" jest zachęcanie dzieci do refleksji
                    na tema
                    > t
                    > etyki, a nie narzucanie im gotowych rozwiązań.

                    Zabójcza bzdura. Szkoła powinna umacniać zasady moralne
                    funkcjonujące w danym społeczeństwie, a nie kontestować je (wbrew
                    wolo rodziców) - jak chcą "Oświeceni"...


                    > A gdzież ja tego nie szanuję?

                    Sam podpisałeś sie pod dogmatem, że te wartości są "przesądem
                    i uprzedzeniem"...
                    Ponadto nie szanujesz prawa rodziców do wychowania dzieci w
                    określonym swiatopoglądzie (co gwarantuje nawet Konstytucja)
                    • zzyzx Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 15:56
                      mg2005 napisał:
                      > Podpisałeś się pod tym dogmatem, więc nie kręć - albo przyznaj, że
                      > się pomyliłeś.

                      Nie jest moją sprawą, że Ty ten tekst nadinterpretujesz.

                      > Zabójcza bzdura. Szkoła powinna umacniać zasady moralne
                      > funkcjonujące w danym społeczeństwie, a nie kontestować je (wbrew
                      > wolo rodziców) - jak chcą "Oświeceni"...

                      Ależ takie zajęcia mają właśnie na celu umocnić te zasady, które są tego warte.

                      > Sam podpisałeś sie pod dogmatem, że te wartości są "przesądem
                      > i uprzedzeniem"...

                      Po pierwsze to podpisałem się pod kwintesencją wypowiedzi, a nie samym tym
                      konkretnym fragmentem.
                      Sam nie użyłbym takich akurat słów, ale także nie uważam owych "wartości" za
                      szczególnie wartościowe, gdyż nie znajdują w nich żadnej obiektywnej wartości.
                      Jestem jednak otwarty na argumenty. Tylko jakoś Ty nie potrafisz ich podać. Co
                      jedynie utwierdza mnie w przekonaniu, że te wartości są fałszywe.

                      > Ponadto nie szanujesz prawa rodziców do wychowania dzieci w
                      > określonym swiatopoglądzie (co gwarantuje nawet Konstytucja)

                      Jeżeli czyjś światopogląd uznaje, że 2+2=5 to nauczanie jego dzieci matematyki
                      jest sprzeczne z Konstytucją?
          • mg2005 Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 19:16
            zzyzx napisał:

            > > Jakim "wam" ? Ja piszę tylko w swoim imieniu...
            >
            > Ty i autor z ND to już dwie osoby.

            Dlaczego oczekujesz, że będę odpowiadać w imieniu autora z ND ?...
            • zzyzx Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 19:39
              Możemy wrócić do tematu?
              Zacznij od uzasadnienia wartości dziewictwa i trwałości małżeństwa.
              • mg2005 Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 20:58
                zzyzx napisał:

                > Możemy wrócić do tematu?

                Odpowiedz na pytanie:
                "Dlaczego oczekujesz, że będę odpowiadać w imieniu autora z ND ?... "
                • zzyzx Re: Lekcje etyki... 11.10.08, 21:52
                  Dlatego, że to Ty jego słowa zacytowałeś na wstępie, okraszając je minimalną
                  ilością treści własnej, co sugeruje, że w pełni się z nimi zgadzasz.

                  Odpowiesz teraz na moje pytanie, czy wciąż będziesz go unikać?
                  • Gość: access Re: Lekcje etyki... IP: *.chello.pl 12.10.08, 10:48
                    zzyzx napisał:

                    > Odpowiesz teraz na moje pytanie, czy wciąż będziesz go unikać?

                    Daj spokój, migreniasta. Nie wiesz, co to jest dziewictwo i na czym polega jego
                    wartość? Nic dziwnego...
                    • zzyzx Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 11:02
                      Gość portalu: access napisał(a):
                      > Daj spokój, migreniasta. Nie wiesz, co to jest dziewictwo i na czym
                      > polega jego wartość? Nic dziwnego...

                      Następny ślepy wyznawca dziewictwa.

                      A Migreniastą pozdrawiam :).
                      • Gość: aqua Re: Lekcje etyki... IP: *.chello.pl 12.10.08, 11:06
                        Sam jesteś wyznawcą. Wpadłeś w sidła Opornik4 jak małe, durne dziecko.
                        A niby taki jesteś inteligentny :P
                  • mg2005 Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 14:11
                    zzyzx napisał:

                    > Dlatego, że to Ty jego słowa zacytowałeś na wstępie, okraszając je
                    minimalną
                    > ilością treści własnej, co sugeruje, że w pełni się z nimi
                    zgadzasz.

                    Nawet gdyby tak było, to możemy mieć zgodne poglądy z różnych powodów
                    ...
                    >
                    > Odpowiesz teraz na moje pytanie, czy wciąż będziesz go unikać?

                    ... dlatego twoje pytanie jest bez sensu :)
                    • zzyzx Re: Lekcje etyki... 12.10.08, 14:38
                      mg2005 napisał:
                      > Nawet gdyby tak było, to możemy mieć
                      > zgodne poglądy z różnych powodów

                      Bezkrytycznie przedstawiasz czyjeś poglądy znaczy w pełni się z nimi zgadzasz.
                      Jeżeli nie to to zaznacz. Ja nie mam zamiaru się zastanawiać "co mg miał na
                      myśli, ale nie napisał, bo mu się nie chciało".

                      > ... dlatego twoje pytanie jest bez sensu :)

                      Ah! Cóż za ważki argument!
                      No to teraz - udowodnij bezsensowność tego pytania :).
          • mg2005 PS 11.10.08, 22:07
            "> Poza tym, tworzyć własną etykę mogą osoby dojrzałe intelektualnie
            i
            > emocjonalnie - a nie dzieci...

            A dzieci robią to pod kierunkiem nauczyciela."

            "Za wzorcowe rozwiązanie, podobno mające
            nauczyć samodzielnego myślenia, uznaje się przeprowadzane na
            Zachodzie eksperymenty, w których "nauczyciele zachęcają uczniów do
            kwestionowania oczywistości powszechnie przyjętych "

            Jak widzisz, "Oświeceni" chcą, aby nauczyciel dokonywał dywersji
            wobec zasad moralnych przekazywanych przez rodziców...

            • zzyzx Re: PS 11.10.08, 22:25
              mg2005 napisał:
              > Jak widzisz, "Oświeceni" chcą, aby nauczyciel dokonywał dywersji
              > wobec zasad moralnych przekazywanych przez rodziców...

              Czyżbyś się bał, że te zasady nie przejdą weryfikacji?
              Słusznie. Sam nie potrafisz udowodnić wartości dziewictwa :).
              • Gość: jedynydorosły Re: PS IP: *.gprs.plus.pl 11.10.08, 22:40
                zzyzx napisał:
                > Czyżbyś się bał, że te zasady nie przejdą weryfikacji?
                > Słusznie. Sam nie potrafisz udowodnić wartości dziewictwa :).
                Nie męcz go. Wartości dziewictwa nie da się udowodnić. Dziewictwo to tylko kłopot.
                • opornik4 Re: PS 12.10.08, 06:56
                  jedynydorosły napisał(a):

                  > Nie męcz go. Wartości dziewictwa nie da się udowodnić.
                  >Dziewictwo to tylko kłopot.

                  Moze i klopot, ale tak sie jakos sklada,
                  ze w Polsce mlodziency poslubiaja dosc niechetnie
                  "uzywany towar".
                  • zzyzx Re: PS 12.10.08, 10:08
                    opornik4 napisała:
                    > Moze i klopot, ale tak sie jakos sklada,
                    > ze w Polsce mlodziency poslubiaja dosc niechetnie
                    > "uzywany towar".

                    A taki używany tylko przez nich samych?
                    • Gość: aqua Re: PS IP: *.chello.pl 12.10.08, 10:44
                      zzyzx napisał:

                      > opornik4 napisała:
                      > > Moze i klopot, ale tak sie jakos sklada,
                      > > ze w Polsce mlodziency poslubiaja dosc niechetnie
                      > > "uzywany towar".
                      >
                      > A taki używany tylko przez nich samych?

                      Jeśli doceniają dziewczyny "używane tylko przez nich samych" tzn doceniają
                      dziewictwo. Czy mam to jeszcze jaśniej tłumaczyć?
                      • zzyzx Re: PS 12.10.08, 11:01
                        Niektórzy twierdzą, że dziewictwo jest wartościowe aż do samiuteńkiej nocy
                        poślubnej.
                        • migreniasta Nie demonizujmy nocy poślubnej. 12.10.08, 11:06
                          Człowiek po trudach ślubu i wesela odbębnia to aby szybciej. Noc poślubna była
                          dla mnie gehenną.To najgorszy numerek w moim plugawym życiu.
                          • Gość: aqua Re: Nie demonizujmy nocy poślubnej. IP: *.chello.pl 12.10.08, 11:51
                            migreniasta napisała:

                            > Człowiek po trudach ślubu i wesela odbębnia to aby szybciej.

                            Tylko noc poślubna ci nie wyszła? Kup se viagrę.
                            • zzyzx Re: Nie demonizujmy nocy poślubnej. 12.10.08, 11:54
                              Gość portalu: aqua napisał(a):
                              > Tylko noc poślubna ci nie wyszła? Kup se viagrę.

                              Się zdecyduj, czy ja-migreniasta jestem ona czy on :p.
                              • Gość: aqua Re: Nie demonizujmy nocy poślubnej. IP: *.chello.pl 12.10.08, 11:57
                                zzyzx napisał:

                                > Się zdecyduj, czy ja-migreniasta jestem ona czy on :p.

                                Ja to dokładnie wiem. I mam z tego niezły ubaw....:)
                                A taki niby jesteś inteligentny.....:)))))))))
                                • zzyzx Re: Nie demonizujmy nocy poślubnej. 12.10.08, 12:00
                                  My z Migreniastą mamy większy, zapewniam. :)
                                  • migreniasta Re: Nie demonizujmy nocy poślubnej. 12.10.08, 14:01
                                    I nawet Wiagra się uśmiechnęła.
                        • Gość: aqua Re: PS IP: *.chello.pl 12.10.08, 11:08
                          Wpadłeś w sidła Opornik4. Czym udowodniłeś, że jesteś mało inteligentny. I nie
                          pomoże ci zmiana nicka z migreniastej na zzyzx. Ten sam poziom inteligencji,
                          marny zresztą.
                          • zzyzx Re: PS 12.10.08, 11:11
                            Gość portalu: aqua napisał(a):
                            > I nie pomoże ci zmiana nicka z migreniastej na zzyzx.

                            Wow... dziękuję za to (idiotyczne samo w sobie) podejrzenie, to prawdziwy
                            komplement być porównanym do tak uroczej forumowiczki.

                            A opornik pozwól samej dyskutować.
                            • Gość: aqua Re: PS IP: *.chello.pl 12.10.08, 11:16
                              zzyzx napisał:

                              > Gość portalu: aqua napisał(a):
                              > > I nie pomoże ci zmiana nicka z migreniastej na zzyzx.
                              >
                              > Wow... dziękuję za to (idiotyczne samo w sobie) podejrzenie, to prawdziwy
                              > komplement być porównanym do tak uroczej forumowiczki.

                              Chwal się, chwal migreniasta vel ....
                              Nikt inny tego nie zrobi, więc musisz sama....:)))))))))))
                              • migreniasta Ja się też poczułam dowartościowana 12.10.08, 11:24
                                porównaniem do kolegi Zzyzx.
                                Poproś kogoś mądrzejszego o ustalenie IP a okaże się że Zzyzx ma klawiaturę o
                                jakieś 300 km od Migreniastej.Każdy domorosły informatyk Ci to powie.Znasz takich?
                                • zzyzx Re: Ja się też poczułam dowartościowana 12.10.08, 11:30
                                  migreniasta napisała:
                                  > porównaniem do kolegi Zzyzx.

                                  No to teraz wyjdzie, że sam(a) sobie kadzę. ;)
                                  • migreniasta Re: Ja się też poczułam dowartościowana 12.10.08, 11:32
                                    Nie porzesadzaj.To ja sobie kadzę. Ale WODOGŁOWIE TEGO NIE POJMIE.
                                    • zzyzx Re: Ja się też poczułam dowartościowana 12.10.08, 11:35
                                      Ty sobie kadząc sobie jednocześnie kadzisz mnie. I vice versa.
                                      Czyli kadzenie podwójne, coś jak wspólna masturbacja.
                                      • migreniasta Ale Wodogłowie nie odróżni 12.10.08, 11:39
                                        mastrubacji od masketomii. Pomyśli ,żewyrywam sobie pierś dla frajdy.
                                        • zzyzx Re: Ale Wodogłowie nie odróżni 12.10.08, 11:44
                                          I w zależności do tego jak się zalogujemy ustawiamy się do monitora stroną z
                                          piersią (migreniasta) lub bez (zzyzx);
                                          • migreniasta Re: Ale Wodogłowie nie odróżni 12.10.08, 11:54
                                            I z mokrym łonem lub stojącym prąciem?
                                            • zzyzx Re: Ale Wodogłowie nie odróżni 12.10.08, 11:56
                                              Zmieniamy nicka na "miriam"?
                                              • migreniasta Re: Ale Wodogłowie nie odróżni 12.10.08, 14:17
                                                Zdecydowanie tak!
                                                Ale wprzódy musimy się dać pokroić i pozszywać.Co jesteś gotowy dać nowemu
                                                MIRIAM? Ja jestem gotowa dać mu piersi i pośladki.
                                                • zzyzx Re: Ale Wodogłowie nie odróżni 12.10.08, 14:41
                                                  No to wypada na to, że ja mam dać prącie... to się jeszcze zastanowię...
                                                  • migreniasta Re: Ale Wodogłowie nie odróżni 12.10.08, 14:44
                                                    Ale taki Golem/Miriam musi mieć prącie.Widziałam na zdjęciu. Ładny dziewczynek z
                                                    niej.
                                        • Gość: aqua he he he IP: *.chello.pl 12.10.08, 11:44
                                          To sobie migreniasta popisała....:)
                                          A świstał siedział i zawijał ...a raczej zwijał się ze śmiechu...:)
                                          • migreniasta Re: he he he 12.10.08, 11:53
                                            Jeszcze się zwija. Jak się obudzi Hypatia to też uznasz ,że jest trzecim
                                            wcieleniem?
                                            A może cały net to jedna klawiatura a TYŚ jeden piszesz tylko z przypadkowo
                                            generowanymi nickami?
                                            • zzyzx Re: he he he 12.10.08, 11:55
                                              To sobie z Hypatią urządzimy masturbacyjną orgietkę...

                                              Hypatia! Pobuuuuudka!
                                              • migreniasta Re: he he he 12.10.08, 11:56
                                                Hypatiijuż nawet sutki stanęły co widać na zamieszczonym foto.
                                                • zzyzx Re: he he he 12.10.08, 11:59
                                                  Znaczy się jeden sutek, bo drugi już po mastektomii (zdjęcie fotoszopowane). I
                                                  zawsze jej stoi. Co się dziwić, jak prącie ciągle tak blisko.
                                                  • migreniasta Skonsultuję to z Hypatią na kanale nr II 12.10.08, 14:09
                                                    a swoją drogą to zazdrosczę jej bliskości prącia.
                                                  • hypatia69 Re: he he he 12.10.08, 22:25
                                                    Wejdź sobie na heteropatia69, zobaczysz, ze są dwa. Żadnej tam
                                                    mastektomii, masturbacji i maseczki z malin jak też machlojki w
                                                    Malinówku. I nie ma, że skutkiem mastektomii w miejsce drugiego
                                                    wychodowałam prącie. Bez takich mi tu. Bo Cię znajdę i ugryzę w
                                                    jakiś wystający członek;]
                                                  • zzyzx Re: he he he 13.10.08, 09:42
                                                    hypatia69 napisała:
                                                    > Bo Cię znajdę i ugryzę w jakiś wystający członek;]

                                                    Obiecanki cacanki...
                                                  • hypatia69 Re: he he he 13.10.08, 21:43
                                                    Chcesz sie przekonać?
                                        • hypatia69 Przeginasz! 12.10.08, 22:13
                                          Ja sie nie mogę tak śmiać, bo mi żyłka pęknie:D:D:D
                • mg2005 Re: PS 12.10.08, 14:08
                  Gość portalu: jedynydorosły napisał(a):

                  > Wartości dziewictwa nie da się udowodnić.

                  Paradoksalnie masz rację :) - chociaż nie wiesz dlaczego...
                  Zasad moralnych nie można 'udowodnić'. Np. udowodnij wartość
                  zasady 'nie zabijaj'...
                  • zzyzx Re: PS 12.10.08, 14:35
                    mg2005 napisał:
                    > Paradoksalnie masz rację :) - chociaż nie wiesz dlaczego...
                    > Zasad moralnych nie można 'udowodnić'. Np. udowodnij wartość
                    > zasady 'nie zabijaj'...

                    Banalne - zabójstwo jest krzywdą innej jednostki (poza przypadkiem eutanazji,
                    stąd i owa z tej zasady się wymyka).
                    Bardziej pragmatycznie - społeczeństwo nie mogłoby istnieć, gdyby się jego
                    obywatele wzajemnie zabijali.
              • mg2005 Re: PS 12.10.08, 14:17
                zzyzx napisał:

                >
                > Czyżbyś się bał, że te zasady nie przejdą weryfikacji?

                A kto miałby 'weryfikować' - dzieci ?!?... Bądź poważny... :/

                > Słusznie. Sam nie potrafisz udowodnić wartości dziewictwa :).
                >

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=85595018&wv.x=2&a=85839846
                • zzyzx Re: PS 12.10.08, 14:40
                  mg2005 napisał:
                  > A kto miałby 'weryfikować' - dzieci ?!?... Bądź poważny... :/

                  Wbrew pozorom to fantastyczni krytycy. Chyba najlepsi jacy istnieją.

                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=85595018&wv.x=2&a=85839846

                  Kompletna bzdura. Nie myl moralności z wiarą.
                  • mg2005 Re: PS 12.10.08, 14:59
                    zzyzx napisał:

                    > Wbrew pozorom to fantastyczni krytycy. Chyba najlepsi jacy
                    istnieją.

                    Krytykować jest łatwo, trudniej jest zaproponować coś lepszego. Na
                    jakiej podstawie uważasz, że dzieci są mądrzejsze od rodziców ?

                    A teraz zastanów się: dlaczego prawo ogranicza prawo dzieci do
                    samostanowienia (przerzucając to na rodziców) oraz ich
                    odpowiedzialność karną ?...

                    > Kompletna bzdura.

                    Dlaczego ?

                    > Nie myl moralności z wiarą.

                    O czym Ty piszesz ?...
                    >
                    • zzyzx Re: PS 12.10.08, 15:09
                      mg2005 napisał:
                      > Krytykować jest łatwo, trudniej jest zaproponować coś lepszego.

                      Mowa była o krytycznej weryfikacji.

                      > Na jakiej podstawie uważasz, że dzieci są mądrzejsze od rodziców ?

                      Nie uważam tak. Uważam, że ich rozumowanie w pewnych kwestiach jest w swej
                      naiwności lepsze, nieskażone.

                      > O czym Ty piszesz ?...

                      Napisałeś: "Zasad moralnych nie można 'udowodnić'".
                      To nie tak. Zasady moralne wynikają z pewnych podstaw etycznych. I na tej
                      płaszczyźnie można je udowadniać.
                      Dla niektórych wystarczającym "udowodnieniem" jest "bo bozia tak każe". Tyle, że
                      to wyjątkowo marne uzasadnienie, które jest przyjmowane na wiarę tylko przez
                      wierzących w ową bozię. Oczywiście, można i tak, ale w ramach szkolnictwa
                      wolałbym jednak bardziej rzeczowe, rozumowe uzasadnienia.
    • czyngis_chan Cała twoja ideologia opiera się na przekonaniu, że 12.10.08, 11:54
      dzieciom należy wmawiać etykę chrześcijańską, natomiast nie można
      dopuścić do tego, by same stworzyły swój system wartości. Czemu? Jak
      wejdą w dorosłość to będzie na to za późno.
      • mg2005 Re: Cała twoja ideologia opiera się na przekonani 12.10.08, 14:38
        czyngis_chan napisał:

        > dzieciom należy wmawiać etykę chrześcijańską,

        Bzdura - w którym miejscu tak napisałem, manipulancie ?!...

        natomiast nie można
        > dopuścić do tego, by same stworzyły swój system wartości. Czemu?

        Pisałem to już kilka razy - jeszcze nie dotarło? To już nie dotrze...

        Jak
        > wejdą w dorosłość to będzie na to za późno.

        Dlaczego, na świętego Bronisława ?!...
        • mg2005 Re: Cała twoja ideologia opiera się na przekonani 12.10.08, 15:05
          mg2005 napisał:

          > czyngis_chan napisał:
          >
          > > dzieciom należy wmawiać etykę chrześcijańską,
          >
          > Bzdura - w którym miejscu tak napisałem, manipulancie ?!...

          Cały czas twierdzę, że wychowanie etyczne należy zostawić rodzicom
          ( Tak nawet mówi Konstytucja)
        • czyngis_chan Re: Cała twoja ideologia opiera się na przekonani 12.10.08, 15:38
          > Jak
          > > wejdą w dorosłość to będzie na to za późno.
          >
          > Dlaczego, na świętego Bronisława ?!...
          Ano dlatego, że nie da się wejść w dorosłość bez ugruntowanych zasad
          moralnych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka