Dodaj do ulubionych

Imieniny w samotności

07.07.06, 21:36
Witam serdecznie, dziś sa moje imieniny. Trochę smutne. Jestem 2 miesiące po
ślubie, mój mąz mnie średnio rozumie, bo niestety nie mam pracy, siedzę w
domu i pewnie troszkę truję. Na szczeście mam tam jakieś swoje dochody i o
kasę go prosić nie muszę. On pracuje, całymi dniami go nie ma, czasem
wyjeżdza z noclegiem.
Nie złożył mi dziś życzeń. Było mi strasznie smutno. Po czym widze, ze się
spakował i poszedł sobie na imprezę z kolegami i wróci jutro bo daleko jest
ta impreza. Tak więc rozumiecie moje samopoczucie...
Zanim wyszedł poszłam lekarza. Kiedy wróciłam do domu byłam pewna, że go już
nie będzie. Czekał na mnie- kupił mi stroczyka, ale mi go nie dał, nie złożył
życzeń. Powiedizał, ze czekał, bo chciał się zobaczyć jeszcze ze mną (jutro
rano wyjeżdzam i mnie nie bedzie do środy)i wyszedł.
Kiedy do niego zadzwoniłam, ze jest świnią bo mnie w taki dzień zostawił
nakrzyczał jeszcze na mnie. Kazał mi sobie kochanka znaleść i walnął mi
słuchawką.
A poza tym w niedziele jedzie do Berlina z kolgami na finał MŚ w piłce
nożnej. I tak naprawdę to był powód mojego wyjazdu o którym już wspomniałam-
nie chcę ciągle siedzieć sama w domu. Nie mam nawet do kogo buzi otworzyć.
Smutno mi.
Obserwuj wątek
    • eriga Re: Imieniny w samotności 07.07.06, 21:49
      Dwa miesiące po ślubie a jemu już odbija. Twoje imieniny to wasze wspólne
      święto, powinien je spędzić z Tobą.Niestety jego zahowanie nie wróży pięknej
      przyszłości. A dlaczego nie jedziecie razem na te MŚ?Woli z kolegami?
      • twojahanus Re: Imieniny w samotności 07.07.06, 21:50
        Nie jadę, bo dla mnie takie spędy to udręka. Zresztą jakby miał jechać ze mną
        to pewnie by nawet mi tego nie zaproponował.
        • eriga Re: Imieniny w samotności 07.07.06, 22:02
          A ja bym jechała w końcu MŚ nie są codziennie. Małżeństwo to kompromis nie
          możesz myśleć takimi kategoriami jak chce to niech sam jedzie bo ja nie lubie.
          Szkoda tylko, że on woli z kumplami. W takiej sytuacji nie zgrywaj przed nim
          bidulki też korzystaj z życia tak jak on, wyjeżdżaj z kumpelami, wychódz na
          imprezy. Może wtedy zrozumie. I przede wszystkim rozmawiajcie.
          • twojahanus Re: Imieniny w samotności 07.07.06, 22:31
            Nie jadę z nim, bo nie lubię takich imprez. On to wie, zresztą się tylko
            umęczę. Przyznam że troche wygodna jestem, ale dla mnie to nie przyjemność w 24
            h obrócić taką trasę.
            Bidulki nie zgrywam, aczkolwiek mieszkam w innym, obcym mieście, nie mam tu
            wielu znajomych, każdy ma swoje życie i swoje sprawy. Gania za kasą i nie ma
            czasu na pierdoły o niczym.
            • carmela_soprano Re: Imieniny w samotności 08.07.06, 00:23
              no to nie skoro nie lubisz i nie chcesz z nim jechać, to o co chodzi? finał MŚ
              jest raz na 4 lata, a imieniny to takie byle co, nawet nie wiadomo, co tu
              świętować i po co. nie dziwię się mu wcale, sama bym wybrała mecz, jakem baba.

              źle Ci, że wybrał piłę? przełknij gorycz, zrób sobie drina, przeczytaj fajną
              książkę i ciesz się chwilą odpoczynku w miłym (własnym) towarzystwie. a focha
              schowaj do szuflady, bo faceci tego nie cierpią jak jasnej cholery.

              c.
              • eriga Re: Imieniny w samotności 08.07.06, 07:34
                carmeka nie zrozumiałaś chyba? On na mistrzostwa jedzie dziś a ona imieniny
                miała wczoraj, gdzie on balował na imprezie. Wczoraj impreza, dziś znów mecz, za
                tydzień pewnie znów coś mu wypadnie. On się chyba nie wyszalał nie dorósł do
                roli meża.
    • twojahanus Re: Imieniny w samotności 08.07.06, 07:54
      Dzięki za ciepłe słowa, i to troszkę jedno chłodniejsze... Zobaczymy jak sprawa
      się dalej potoczy. Tymczasem jest ranek, ja już spakowana- męza jak wspomniałam
      brak.
      Muszę odreagować i może kochanka znajdę- wedle życzenia mojego małżonka
      hihihihi.
      Aha zadzwonił wieczorem- co ma robić?? Czy ma wracać, bo perspektywa siedzenia
      ze mną w domu mu się nie uśmiecha (zakłada ze bedzie awantura, wręcz jest
      pewny, a ja bym tego nie była pewna. Szkoda, że zapomniał o co była awantura.)
      Powiedziałam, że chyba wyboru już dokonał i po temacie.
      • ich11 nie musisz długo szukać! jestem wolny ;)) 08.07.06, 11:12
    • domi_mikolka Re: Imieniny w samotności 08.07.06, 11:53
      jakaś chora sytuacja... dlaczego ty właściwie za niego wyszłaś, nie znaliście
      się wcześniej czy jak? strasznie to dla mnie dziwne co opisujesz, no ale może
      ja mam w główce jakiś wyidealizowany obraz małżeństwa, szczególnie tak młodego
      małżeństwa.
      • horpyna4 Re: Imieniny w samotności 08.07.06, 17:37
        Ja też nie rozumiem. Nie znałaś go zupełnie przed ślubem? I nie chodzi tu o
        sypianie ze sobą, ale o preferencje odnośnie spędzania wolnego czasu. Widać na
        różnych forach, że z tym jest duży problem. Tak samo zresztą, jak ze stosunkiem
        do dorabiania się. Dziewczyny, myślcie trochę i nie bagatelizujcie tych spraw!
    • twojahanus Re: Imieniny w samotności 12.07.06, 10:53
      Witam,
      Teraz parę słów wyjaśnien- jak wspomniałam wyjechałam, nie było mnie w domu i
      nie miłam dostępu do kompa. Teraz wszystko opisuję.
      Znałam go- przynajmniej tak mi się wydawało- 8 lat z nim byłam wcześniej. MOże
      ten zwiazek okazał się już przechodzony?? Nie były to łatwe lata- mój mąż
      (wtedy jeszcze nie) mnie pare razy zosatwił- dla kolegów i dobrej zabawy...
      Ponieważ go kochała- tak przynajmniej twierdziłam, kiedy wracał przyjmowałam
      go, ale nigdy nie było już tak samo. Nie potrafiłam wybaczyć i zapomnieć. Teraz
      chyba sobie zaczynam zdawać sprawę jakie to chore, jakie głupie...
      W kązdym razie do niedizlei nie miałam z nim kontaktu. Nie dzwonił, ogólnie się
      wypiął na mnie. Dopiero po interwencji dziewczyny jednego z jego kiolegów z
      którymi wybrał się do Niemiec, zadzwoniłam- ona nie miała równeiż z nimi
      kontaktu, martwiła się. Owczym pędem zaraziła się chyba jej paniką i
      zadzwoniłam do jednego z kolegów- mój mąż oczywiście nie odbbierał telefonu-
      twierdzi ze gdzies go zostawił... Kiedy z nim rozmawiałam, był zły, obrażony,
      coś mi burknął. Żałowałam że zadzwoniłm, ale przynajmniej wiedziłam, ze sa cali-
      choć złego diabli nie biorą.
      KOledzy się świetnie bawili, kontaktu z nimi nie było. Dopiero w poniedizałek
      ja do meża zadzwoniłam- był na kacu, spał, bez kontaktu. Nic to, wczoraj
      musiałam wrócić, bo dziś- za godzinę dokładnie mam rozmowę o pracę. Nadal jest
      dla mnie oschyły, jakiś dziwny. Twierdzi że jest zmęczony- tylko szkoda, ze ja
      teraz muszę zbierać żniwo jego imprez. Nie dogadaliśmy sie. Koledzy tu
      mieszkali, w moim mieszkaniu pod moją nieobecność. Tego już za wiele!! Dziś po
      pracy mąz przyjeżdza po swoje rzeczy i się wyprowadza.
      A i dizś rano jak jechał do pracy przytrzasnął sobie kluczyki w samochodzie-
      bardzo dobrze mu tak...
      Chyba odzyskuję rozum. Trzymajcie kciuki
      P.S. Kupił mi w na MŚ jakąśtandetną koszulkę- zna mnie 8 lat i nigdy nie
      chodziłam w tego typu koszulkach. Niech się nią wypcha.
      • mikams75 Re: Imieniny w samotności 12.07.06, 11:54
        generalnie beznadziejny facet, dziewczyny juz chyba wszystko napisaly na ten
        temat. Ja dopisze tylko wyjasnienie co do tej koszulki i sposobu myslenia feceta
        przy zakupach - zobaczyl koszulke i stwierdzil, ze takiej to jeszcze nigdy nie
        mialas! I kupil...
        Ale i tak go nie bronie, bo z tego co piszesz to wielki dran.
        • pepsicoco Re: Imieniny w samotności 12.07.06, 14:00
          a ja troche z innej beczki....nie masz pracy-ale masz jakies tam dochody i nie
          musisz go prosic o pieniadze....jak czytam takie rzeczy to az mnie skreca ze
          zlosci.Co to znaczy prosic?a gdybys jednak nie miala tych dochodow to co?z glodu
          bys umarla ,nic sobie nie kupowala albo on z wielka laska by ci
          dawal?Dziewczyny!!-jak wy mozecie isc na taki uklad?Wspolne lozko to i wspolna
          kasa i nikt sie nikogo o nic nie prosi.Wiem ze wiele malzenstw ma osobne
          pieniadze-i skoro im z tym dobrze to OK.-ale jesli druga osoba straci prace to
          sytuacja sie diametralnie odmienia-malzonek jest za nia odpowiedzialny
          finansowo-takie jest moje zdanie.
          Wogole ten facet jest jakis beznadziejny...przykro mi to pisac ale tak jest:(((
          • twojahanus Re: Imieniny w samotności 12.07.06, 15:03
            Chodzi o to że jestem niezależna finansowo od niego. Są niestety dziewczyny-
            znam takich wiele, które nie dość że mają drania takiego jak ja, to jeszcze o
            kase muszę prosić. A ja nie musze bo mam swoją i dużo więcej od niego.
      • annubis74 Re: Imieniny w samotności 12.07.06, 14:26
        przeczytałam cały ten watek 2 razy i za cholerę nie rozumiem w czym tkwi
        problem. Mam też 2miesieczny staż małżeński i takie szopki nie mieszczą mi sie
        w głowie. Rozumiem, że facet zachował sie jak gówniarz i mozesz być na niego
        wściekła, rozumiem, że nie złożył Ci zyczeń (chociaż kupił kwiatka, to go nie
        wreczył - też dziwne), rozumiem, ze pojechał z kumplami na MŚ (ale sama
        napisałaś że i tak nie miałabyś na to ochoty) - masz prawo być wkurzona, ale
        moim zdaniem oboje gracie w jakąś pokręconą grę grając sobie wzajemnie na
        nerwach - fumy, dąsy fochy, tak z jednej jak i z drugiej strony. Dwa miesiące
        temu braliście ślub (po 8 latach znajomości) i co? pewnie przed ołtarzem
        przysięgaliście sobie na całe życie, a wytrzymałości starczyło na 2 miesiące.
        Zamiast opowiadać głupoty o rozwodzie wygarnij meżowi-gówniarzowi co Ci sie nie
        podoba, zamiast od razu pakować mu walizki wyznacz jakiś termin na zmianę jego
        zachowania - ograniczenie czasu spedzanego z kolegami, większe zainteresowanie
        Tobą jako żoną. Mówisz że wiele razy pozwlałaś mu wracać pewnie nie stawiając
        zadnych warunków to teraz masz - facet uważa że można Ci wejść na głowę.
        • twojahanus Re: Imieniny w samotności 12.07.06, 15:08
          Przeczytaj dobrze tekst- nie wspomniałam nic o rozwodzie a o wyprowadzcce. Może
          rozłaka dobrze nam zrobi?? A gówniarzowi wygarnęłam, ale chyba do niego za
          bardzo nie dociera. To co ja do niego mówię to głupoty- bo jestem książniczką i
          mam w głowie poprzewracane- tak twierdzi, a doradcami są jego koledzy. Więc bez
          komentarza. szkoda tylko, ze jest na tyle głupi, ze sam nie wie co jest dobre,
          a co złe i jak powinien postępować
          • nchyb Re: Imieniny w samotności 12.07.06, 15:18
            a ja z ciekawości zapytam: po ile lat Wy acie? Bo zachowanie Twojego męża to
            tak na 24-25 lat szacuję. Jeszcze się z kolegami nie wyszumiał, nie wyszalał. I
            dobrze wie, że jak z nimi pójdzie w długą, to Ty i tak go przyjmiesz z
            powrotem, bo zawsze tak było... Więc po co on ma się zmieniać, skoro jemy
            pasuje...
          • annubis74 Re: Imieniny w samotności 12.07.06, 17:07
            Ok, trochę nadinterpretowałam to co napisałaś... Koledzy (podobnie jak tzw
            najlepsze przyjacióki) czesto wprowadzają zamęt w związek - szkoda, ze Twój mąż
            jest na tyle głupi, że woli słuchać kolegów. Czy rozłąka dobrze Wam zrobi...
            możliwe, chociaż myślę, że takie środki stosuje sie po iluś tam latach
            małżeństwa - a nie po 2 miesiącach - przecież to powinna być bajka, pełnia
            miłości, a tu.... Trzymam kciuki, żeby było lepiej
    • twojahanus Ciąg dalszy sielanki 17.07.06, 09:14
      Obiecałam, ze napiszę do końca co i jak. A więc w miarę się porozumieliśmy, w
      miarę, bo i tak codziennie wybucha awantura. Każdego dnia, myśle przynajmniej
      10 razy o rozwodzie i o tym, że chcę być sama.
      Jak wrócił to przeprosił, gadał, jakby zrozumiał, ale chyba nie do końca, bo w
      koło Macieju. Kolegów tymczasowo nie ma, bo wyjechali, wiec biedak skazany jest
      na moje towarzystwo i widzę, ze już mu to przeszkadza i bardzo uwiera.
      Nic ale opisze Wam dzisiejszy poranek- mieliśmy jechać do Kalisza, rano robię
      twarożek, przychodzi do kuchni i mówię, ze twarozek jest tylko z rzodkiewką bo
      nic innego nie ma do sera. Mówi, zebym pomidora wkroiła- ja mu na to, ze papa
      się zrobi i jak chce to niech sobie go połoźy na kanapkę. Jemy sniadanie, zaraz
      po nim mamy wyjeżdzać. Gadam z nim prz śniadaniu, ze nie wiem za co go kocham,
      ze nie umiem tego określić, bo kwaitów nie daje, zawodzi i takie tam-
      rozmaiwamy a propos jadengo z forum pt. "za co kochacie swojego meża". No i
      włąśnei mowię do niego, że jesteś egoistą- bo pomidora sobie pokroiłeś i sam go
      całego zjadłes nie pytając sienawet czy mam ochote. Wnerwił sie strasznie,
      nakrzyczał, zebym mu mówiła, ze też chcę jeść pomidora, że w myślach mi nie
      czyta. Dziwne, ze ja mu czytam i twarożek robie dla nas obojga?? Po czym
      zostawił wszystkie naczynia, zabrał rzeczy i pojechał sam do Kalisza!!!! Ja
      zostałam w domu. Nawet się słowem do mnie nie odezwał. Już sama nie wiem- czy
      ja sie czepiam, jestem złosliwa, czy coś z tym chłopem jest nie tak. POMOCY
      • caysee Re: Ciąg dalszy sielanki 17.07.06, 10:17
        Wg mnie to odnosnie pomidora sie czepilas. W koncu skoro nie wyrazilas zadnej
        checi, ze tez bys chciala, to czemu mial ci go ukroic? Fakt, mogl spytac, ale
        moze to ze nie chcialas go w tym twarozku dalo mu do zrozumienia, ze w ogole nie
        masz ochoty? Moze przyjal, ze skoro nie powiedzialas: "pokroj mi tez", to nie
        chcialas?

        Ale fakt, jego reakcja (samodzielny wyjazd) byla taka jak przystalo na gowniarza.
      • annb postepuj wg zaleceń 17.07.06, 10:24
        sama sobie zrób twarożek
        sama sobie wkrój pomidora
        jak zapyta czy masz dla niego, odpowiedz-w myślach ci nie czytam
        a na marginesie
        straszna dziecinada obrażać się za pomidora
        • twojahanus Re: postepuj wg zaleceń 17.07.06, 10:40
          Opanowałam już prwną technikę za porada mojej koleżanki. Może to śmieszne, ale
          wygląda to przykładowo tak- są 2 schabowe, jeden ładny, sliczna panierka-
          pycha, drugi zdrecydowanie gorszy wyglądem. Oczywiście wcześniej oddałabym mu
          tego lepszego kotleta, bo ja ukochana żona jestem zdolna do poświęceń i zjem
          tego nie dobrego. Ale ten pan, który ze mną mieszka tego nie docenia. I do tego
          ładnego kotleta potrafi zjeść cała surówke, nie zostawiając mi nic.
          Powiedizałam to mojej kumpeli- on na to, ze u niej to norma w domu, i ona sie
          już nauczyła, ze trzeba szybko dla siebie brac co lepsze kąski, bo mężczyźni
          współlokatorzy naszych mieszkań tego nie doceniają i nie widzą. Głupie te chłopy
          • annb nie głupie, mądre 17.07.06, 10:55
            wybieranie lepszego kotleta nie jest głupotą
            ale nadal twierdzę że to dziecinada i próba sił
            kto kogo
            twój pan mąz jest rozbestwionym smarkiem
            a ty lubisz byc udręczoną żoną
            • twojahanus Re: nie głupie, mądre 17.07.06, 10:57
              Nie rozumiem dlaczego mam mu ustępować i oddawać lepszego kotleta hihihi. Skoro
              zawsze to robię, może pan mąż- świetne określenie, by mi kiedys ustąpił z serca
              a nie z przymusu. Moze to dziecinne, ale do pana męża nic nie dociera.
              Udręczona już nie jestem bo się z tego śmieję a zaczynam się robić coraz
              bardziej złośliwa, bo mnie wnerwia
              • annb całokształt, nie kotlet 17.07.06, 11:02
                to wygląda jak zabawa
                oddawaj mi pomidorka
                dlaczego zabrałeś mi surówke
                tak to mozna w piaskownicy, ale nie w zyciu
                • twojahanus Re: całokształt, nie kotlet 17.07.06, 11:06
                  Widzę, ze się nie rozumiemy. Z kim mam rozmaiwać, skoro pan mąż nie kuma i do
                  niego nie trafia. Nie mam zamiaru być umęczoną żona- jak to określiłaś i
                  ustępowac nie będę więcej, bo mnie to uwiera. Dlaczego mam robić coś, z powodu
                  którego jestem nieszczęśliwa. Jesli on dozna olśnienia to ja będę dorosła i o
                  pomidorka walczyć nie będę. Bo niedługa pan mąż na głowę mi wejdzie. Łatwo
                  komuś radzić...
                  • annb skupiasz się na pomidorku 17.07.06, 11:09
                    twojahanus -rozumiemy siędoskonale
                    z kim masz rozmawiac/ z panem męzem
                    pomimo tego ze nie slucha
                    moze kiedys zaskoczy i zrozumie ze małżeństwo to nie zabawa w piaskownicy w
                    moje twoje, zabieram, wychodzę.
                    a jesli nie, to po co ci taki niedojrzały do małzeństwa mąż?
                    • twojahanus Re: skupiasz się na pomidorku 17.07.06, 11:14
                      Dlatego pisanie że jesteśmy dziećmi nic nie da. Ja szukam wyjścia z sytuacji,
                      co dalej robić, jak mu wbić pewne rzeczy do głowy, skoro ma problem z ich
                      zaakceptowaniem. I to, ze coś takiego robię, jest chyba dowodem na to że
                      dziecinna nie jestem, bo szukam wyjścia, bo dostrzegam.
                      Owszem to dziecinne problemy, ale czekaj aż mi na głowę wejdzie. Nie mogę na to
                      pozwolić.
                      • annb Re: skupiasz się na pomidorku 17.07.06, 11:25
                        jesli mogę-to już ci wszedł
                        ale walcz
                        powodzenia
                        moze coś do niego dotrze
                        a nastepnym razem nie mów-ty taki siaki bo mi nei pokroiłes pomidora
                        tylko
                        pokrój mi pomidora
                        daj mi twarożek
                        krótkie komunikaty
              • nuta11 tak to jest.. 17.07.06, 11:05
                jak sie dwojka dzieciakow pobiera...
                nie wiadomo, po co sa sobie potrzebni - on woli kolegow, ona nie potrafila tego ocenic przed slubem, a teraz jest rozczarowana...
                troche tak jest, kobieto, ze trzeba sie przygladac przyszlemu wybrankowi, zanim sie go wybierze. potem, to juz prozne zale...
                • twojahanus Re: tak to jest.. 17.07.06, 11:15
                  czasem się nie myśli, kocha się, nie widzi. Cóż mam teraz dużo wolnego czasu i
                  analizuję sobie wszytko.
                  Powtórzę raz jeszcze- dobrze komuś radzić. Cieszę się, że Ty pewnie wybrałaś
                  bezbłędnie a Twoje życie osobisete to sielanka
                  • nuta11 Re: tak to jest.. 17.07.06, 11:22
                    absolutna sielanka!
                    Nie zastanawiam sie nad sprawa kotletow i "lepszego kaska"!
                    oddajemy sobie nawzajem, to co najlepsze, ale szukalismy sie dlugo i wybieralismy.
                    W Twoim wypadku - wybacz - analizowanie niewiele da.. juz sie stalo, nie przerobisz wala na fajnego faceta. i niestety, z tego co piszesz, wydaje mi sie, ze fajny przedtem tez specjalnie nie byl.
                    wiem, ze milosc zaslepia, ale wydaje mi sie jednak, ze moze zaslepiac w szczegolach, a nie tak totalnie.
                    nie umiem ci poradzic. moim zdaniem wkopalas sie i musisz sie zastanowic, jak odnalezc wlasne zycie, nie dac sie malzenstwu, znalezc fajna robote, ktora bedzie cie dawala satysfakcje! i tyle.
                    • twojahanus Re: tak to jest.. 17.07.06, 16:36
                      No właśnie nie ma co gadać teksty typu, a nie widizałaś wcześniej i takie tam.
                      Stało się i jakoś chcę teraz wyjść z tego. A poza tym to mi trochę smutno, bo
                      zero zrozumienia, tylko mnie napierd.....e. Jakbyś kobietą nie była
                  • onion11 Re: tak to jest.. 17.07.06, 11:22
                    A ja mysle,ze Twoja kolezanka ma racje z tym schabowym, trzeba zawsze tego
                    lepszego brac dla siebie. Ja na poczatku naszego zwiazku (2 lata mieszkania
                    razem i 3 lata po slubie - w sumie 5 lat pod jednym dachem) tez mu zawsze
                    oddawalam to lepsze, zdrowsze, wieksze, dbalam i w zamian nie dostawalam nic,
                    bo maz sie przyzwyczail i traktowal to jako norme... Teraz - dbam o siebie
                    bardziej, jestem szczesliwsza, choc nasze malzenstwo jest dalekie od sielanki.
                    Po prostu chce powiedziec, ze najpierw staram sie (ucze sie tego) dbam o
                    siebie. No i ide na kompromisy bezustannie (on zreszta tez).
                    • twojahanus Re: tak to jest.. 17.07.06, 16:37
                      I właśnie dokładnie to chcę wytłumaczyć niektórym na tym formu, ale widzę, ze
                      nie rozumieją.
                      • annubis74 Re: tak to jest.. 18.07.06, 11:21
                        a po co chcesz tłumaczyć cokolwiek ludziom na forum - to Ty masz problem a nie
                        forum, poza tym rozsądne i niestety prawdziwe uwagi odbierasz jako atak -
                        zamaist je chociaz przemyśleć. Nikt tu Ci nie chce dokopać - sama już sobie
                        dokopałaś w życiu osobistym ładując sie głupio w małzeństwo.
                  • annubis74 Re: tak to jest.. 18.07.06, 11:16
                    > czasem się nie myśli, kocha się, nie widzi. Cóż mam teraz dużo wolnego czasu
                    i
                    > analizuję sobie wszytko

                    ło matko.... no to później mozna tylko do siebie mieć pretensje, szkoda, że tą
                    analize przeprowadzasz po fakcie
          • annubis74 Re: postepuj wg zaleceń 18.07.06, 11:13
            Szczerze mówiąc to chyba troche tych problemów wymyslasz sama. Nie możecie sie
            dogadać ty z nim, on z tobą, robicie problem z twarożku, ty ciosasz mu kołki na
            głowie analizując na jego przykłądzie jakiś forumowy wątek - mogę sobie
            wyobrazić, ze mówisz "widzisz są dobrzy męzowie na tym swiecie, co przyniosą
            kwiatki i wybiorą gorszego kotleta". Macie problem to pogadajcie o tym poważnie
            zamaist o głupotach - Wasz problem leży głębiej niż te bzdury o kulinarno-
            mundialowe, a u was dyskusja rozbija sie o bzdury
      • matylda_n Re: Ciąg dalszy sielanki 17.07.06, 12:58
        Twojahanuś a pomyślałaś, że może to ty powinnaś pewne swoje zachowania
        zmienić ? Że te jego niektóre zagrywki nie fair są spowodowane tym jak
        postępujesz, jaką atmosferę wprowadzasz w waszym domu ? Ja go nie
        usprawiedliwiam i nie tłumaczę ale sadzę, że facet ucieka poprostu od ciebie a
        ty skutecznie go od siebie odstraszasz zamiast przyciągać.
        Po co takie głupawe gadki przy śniadaniu uskuteczniasz ? Miło by ci było
        słuchać wymówek w stylu: nie wiem za co cię kocham, bo ty taka i siaka jesteś,
        w ogóle jesteś bee i nic nie robisz dobrze ?
        Po takim rozpoczęciu wspólnego dnia przy śniadaniu facet zwiał, bo nie miał
        ochoty wysłuchiwac dalszych pretensji i narzekań.
        A z tym pomidorem to szukasz dziury w całym. Dajesz mu prosty komunikat aby
        pokroił sobie pomidora na chleb, po czym sie dziwisz, że zjadł go sam. Tak
        trudno było poprosić go aby ci też pokroił ? Myślę, że gdybyś miała na niego
        ochotę, to pokroiłabyś go dla was wczesniej. Skoro ustaliliscie, że to ty
        przygotowujesz dla was posiłki, to nie rób teraz z tego problemu. Jeżeli ci to
        nie pasuje, to określ mu jasno, ża ma sobie przygotowywać posiłki sam i tyle.
        Wygląda na to, skupiasz się na wytykaniu mu jego błędów a to prowadzi tylko do
        wojny, nigdy do pojednania.
        Do sprawy imienin trudno mi sie ustosunkować. Myslę, że sprawa jest głębsza niz
        te kilka zdań, które napisałaś.
        Pozdrawiam
        • nuta11 Re: Ciąg dalszy sielanki 17.07.06, 13:07
          wracam do tego co powiedzialam - do zwiazku trzeba dwojga.
          nie da sie byc razem, jesli sie prowadzi wieczna rozgrywke o to, kto co robi. jak ktos tutaj slusznie napisal, jak sie ludzie kochaja, to i szklanki same sie zmywaja.
          to cie tam u ciebie dzieje, Twojahanus, to nie jest zaden zwiazek, niestety...
          wyglada na to, ze tylko mieszkacie razem , na co zdecydowaliscie sie troche .hm..nierozwaznie.
        • twojahanus Re: Ciąg dalszy sielanki 17.07.06, 16:41
          Po pierwsze nikt w moim domu nie ustalił że ja robię posiłki, tylko robimy to
          wspólnie. Po drugie, nie będę pisać całości rozmowy bo nie ma sensu- ale
          wątek "za co się kocham" nie wziął się tak poprostu przy śniadaniu, tylko długo
          rozmaiwamy o tym, bo mamy kryzys, a rozmowa jest najlepsza. Poza tym nie
          odczułam, zeby uciekał tylko jest miezy nami OGROMNE nieporozumienie i nie wiem
          co robić.
          • onion11 Re: Ciąg dalszy sielanki 17.07.06, 16:57
            Sadze, ze trzeba rozmawiac, to chyba jedyny sposob na porozumienie, trud
            rozmowy polega na tym, ze obie strony musza sluchac i wyciagac wnioski,
            (praktyka czyni mistrza), moze Twoj maz zrozumie, ze lepszy skutek przynosi
            rozmowa a nie obraza majestatu.
            • twojahanus Re: Ciąg dalszy sielanki 17.07.06, 17:01
              Staram sie dużo z nim rozmawiać, aby nie było jakiś zaszłości między nami.
              Czasem do niego nic nie trafia... POza tym obraz majestatu jest... wróciłąm d
              odmu, pan mąz powrócił już z Kalisza- nie odzywa sie do mnie (hihihi). A ja
              byłam na plotkach- dowiedizałam się jako pierwsza, ze koleżanka będize mieć
              dzidziusia :-))))))), zakupy na poprawę humoru. I mam go gdzieś niech się
              obraża.
              • annubis74 Re: Ciąg dalszy sielanki 18.07.06, 11:27
                Ty nie rozmawiasz, Ty mu ciosasz kołki na głowie - w psychologii istniej
                technika negocjacji? "komuniakt ja" (z tego co pamietam, nie jestem
                psychologiem). zamiast mówić ty jesteś takiśmaki i inny mówisz boli mnie, kiedy
                nie pamietasz o moich imieninach, jest mi smutno, kiedy wyjeżdzasz beze mnie -
                ta metoda daje dużo lepsze efekty. poza tym im dłuzej czytam to co piszesz tym
                bardziej widze ze Ty tez jesteś chyba niedojrzała do małżeństwa - czyli
                jesteście siebie warci - małzęństwo dzieciaków
                • twojahanus Re: Ciąg dalszy sielanki 18.07.06, 13:25
                  Nie wiedziałam, że słyszysz jak móję do meża
                  • pelotka Re: Ciąg dalszy sielanki 18.07.06, 13:36
                    do twojahanus

                    Napisałam Ci mail'a.
                  • matylda_n Re: Ciąg dalszy sielanki 18.07.06, 16:16
                    Takich rzeczy nie trzeba słyszeć. Wystarczy, ze prześledzi się sposób w jaki
                    formułujesz swoje wypowiedzi. Odrzucasz wszystkie te, które nie są po twojej
                    myśli, a przydałoby się trochę refleksji nad samym sobą. Bierzesz w ogóle pod
                    uwagę, że nie jesteś nieomylna i ty tez możesz popełniać błędy ? Nie da się
                    polemizować z kimś, kto uważa, że ma racje i nie chce nawet słuchać innych
                    argumentów - a ty dość często tak własnie robisz.
    • twojahanus Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 16:49
      Powiem Wam tak dziewczyny- mam wrażenie, ze jesteście idealnymi matkami,
      kochankami, zonami, ze Was kryzysy omijają, a mężowie Wasi to szczęściarze.
      Tylko, ze w każdej rodzinie jest trup w szafie, a w idealnych jak Wasze- bo
      świenie wszystko wiecie- to trup już dobrze gnije i śmierdzi. Innym błędy
      potraficie rewelacyjnie wytykać, zero zrozumienia. Wpiperzyłam się w to bagno-
      wiem- więc nie ma sensu roztrząsać- co się stało, to się nie odstanie.
      Sobie nie mam wiele do zarzucenia poza tym, ze jestem głupia, naiwna i wierzę,
      ze pan mąż się ocknie. Chłop ma posprzątane, ugotowanie, babkę w chacie
      zadbaną. Grosza na nią nie musi wykładac, bo mam swoją kasę i dzięki temu może
      realizowac swoje pasje- pijackie zabawy z kolegami, na które generalnie
      przymykam oko, ale jak przesadzą jak w dzień moich imienim. A bo nie
      wspominałam chyba, ze koledzy tak się zabawili, ze policja była, meble porąbane
      i takie tam męskie zabawy. Więc pan mąż chyba przesadza, ja rozumiem, ze apetyt
      rośnie, ale bez przesady.
      • onion11 Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 17:18
        Hm, to rzeczywiscie nieladnie sie chlopcy zabawili... Ja nigdy tu nie
        twierdzilam, ze moje malzenstwo to sielanka, wrecz przeciwnie i rowniez zdarza
        sie mojemu mezowi zabalowac z kumplami (no moze bez policji i rabania mebli,
        ale za to maja inne wspaniale pomysly), ale po takowych wyczynach z reguly
        rozmawiamy, tzn. przwaznie ja mowie, on slucha, cos wtraca od czasu do czasu i
        mowi, ze mam racje... A za pare miesiecy znow to samo... Wiesz, ja nie mam nic
        przeciwko temu, zeby maz chodzil z kumplami na piwo itd, ale wszystko musi miec
        jakies rozsadne granice. Ja rowniez spotykam sie z dziewczynami na wino itp i
        on nie ma nic przeciwko temu...
        • twojahanus Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 17:22
          Ja też nie mam nic przeciwko temu żeby wychodził, ale żyby nie kończyło sie to
          tak jak ostatnio, o czym wspomniałam w poscie powyżej. Tylko, ze on i koledzy
          jego nie potrafia normalnie wyjść- w 80% ich wypady kończą sie izbą
          wytrzeźwien, złamanym zebrem, awanturą.
      • chiara76 Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 17:19
        ale denerwuje Cię jakoś bardzo, że inni mają lepiej? No bo mają, fakt.
        • twojahanus Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 17:23
          Nie denerwuje mnie, tylko poprosiłam o wsparcie i zrozumienie a nie o ciągłe
          krytykowanie. Krytykowac najłatwiej...
          • chiara76 Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 17:29
            twojahanus napisała:

            > Nie denerwuje mnie, tylko poprosiłam o wsparcie i zrozumienie a nie o ciągłe
            > krytykowanie. Krytykowac najłatwiej...

            głaskanie po główce milsze, ale czy zawsze szczere?
            Trudno też, żeby ludzie nie pisali, co myślą. To forum publiczne, więc
            odpowiedzieć każdy może.
            • twojahanus Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 17:39
              Oczywiście, ale krytykowanie nic nie da. Poprosiłam o poradę a nie o krytykę.
              Jak nie masz co napisac na temat to nie pisz. Szkoda czasu
              • chiara76 Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 17:41
                twojahanus napisała:

                > Oczywiście, ale krytykowanie nic nie da. Poprosiłam o poradę a nie o krytykę.
                > Jak nie masz co napisac na temat to nie pisz. Szkoda czasu

                ależ ja mam wiele do napisania...i tak między słowami coś daję do zrozumienia.
                Jak nie trafia, trudno.
                • twojahanus Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 18:21
                  A ja daje Ci do zrozumienia, ze mnie Twoja opinia nie interesuje. Dzięki za
                  ciepłe słowa.
                  • chiara76 Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 18:25
                    twojahanus napisała:

                    > A ja daje Ci do zrozumienia, ze mnie Twoja opinia nie interesuje. Dzięki za
                    > ciepłe słowa.

                    O, to widzę, że cię nie interesuje...jednak nie do końca wczytałaś się w moje
                    słowa. Ciepła tam nie było. Raczej dobra rada, ale masz rację, kiś się w swoim
                    poczuciu biedy z mężem, który cię olewa. Może ktoś przyjdzie pochlipać z tobą.
                    • twojahanus Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 18:27
                      Raz jeszcze dziękuję za ciepłe słowa i tez sie wczytaj w moje słowa. Dajmy
                      spokój tej rozmowie bo to nic nie da.
    • kanaviosta Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 18:28
      a czy nie możesz usiąść obok niego i powiedzieć, że jest Ci po prostu przykro, bo imieniny to dla Ciebie bardzo ważny dzień, a ważne dni chciałabyś spędzić właśnie z nim. jeżeli kupił Ci kwiat, to znaczy, że pamiętał o Tobie.
      on nie musi wiedzieć, że zależało Ci bardzo na spędzeniu z nim miłego wieczoru. mężczyźni nie potrafią się domyśleć co siedzi w kobiecych głowach. są racjonalni i nieromantyczni ;-)
      a dlaczego on nie zabiera Cię na imprezy??
      • kanaviosta Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 18:31
        hmm.. czytam tak i czytam Twoje odpowiedzi. i wiesz co?
        nie obraź się, ale ja mu się wcale nie dziwię. zadzwonił do Ciebie czy ma wracać, czyli tym samym dał Ci do zrozumienia, że mu zależy. a Ty go spławiłaś. poza tym, wydaje mi się, że marudzisz. nie chcesz z nim wychodzić, więc facet wybiera się wszędzie sam;-) i w końcu to on sobie znajdzie kochankę ;-)
        • twojahanus Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 18:34
          Nie chodze z nim na imprezy bo tam są sami koledzy. Żaden z nich nie ma nawet
          dziewczyny. A spotkania typu rozwalimy stół, skończymy na izbie to chyba nie za
          bardzo dla mnie.
          • kanaviosta Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 18:38
            współczuję Ci w tym Twoim mężulkiem, naprawdę. jeśli on taki jest podatny na wpływy kolegów, to może i Tobie dałby się pod pantofel wsadzić ;-)
            tylko jaki kobieta ma pożytek z takiego pantoflarza..? ;-)
            a może Ty się z nim rozwiedź i poszukaj kogoś kto Cię uszczęśliwi
            pozdrawiam ciepło :-)
            • twojahanus Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 18:47
              Wreszcie jakaś rada, a nie mądrości. Dzieki przemyślę, ciągle mylę, jak już
              pisałam dziś na początku dnia. To było by małzeństwo roku- 3 miesiace.
      • twojahanus Re: Imieniny w samotności 17.07.06, 18:36
        Rozmawiam z nim dużo- jak już wspomniałam, ale do niego dociera to na tydz.,
        potem wszystko wraca do normy i chłop zapomina, ze sprawił mi przykrość, że mi
        było smutno.Wkoło Macieju
    • nchyb Ile masz lat??? 18.07.06, 16:05
      Twojahanus, ile Ty masz lat? Bo naprawdę, stawiam na późne nastolatki, lub
      początek tuż po dwudziestce. Czy może zgadłam?
      • twojahanus Re: Ile masz lat??? 19.07.06, 08:54
        28
        • nchyb Re: Ile masz lat??? 19.07.06, 11:06
          czyli na nastolatkowa głupotę Waszych zachowań zrzucać nie można. Moim zdaniem,
          albo sę do zachowań męża przyzwyczaisz, albo weź jedna do serca to co napisał
          prawie.normalny.facet. Jeżeli więc jednak zachowania męża Ci przeszkadza, a
          wiesz, że go nie zmienisz (bo od lat to się przecież powtarza), to zastanów
          się, czy chesz tak dalej z nim żyć...
          Pozdrawiam, życząc mądrych decyzji :-)
          • twojahanus Re: Ile masz lat??? 19.07.06, 20:17
            Dziękuję i biorę sobie do serca. Zobaczymy co się wyklaruje
            • polinka2 Re: Ile masz lat??? 24.07.06, 11:55
              jestem tu nowa ale z tego co widze to tu same szczesliwe zonki ktore nie maja
              zrozumienia dla kogos kto ma problemy.... a biorac pod uwage pytania o wiek to
              coz...mozna wywnioskowac ze same stare baby tu siedza, ktore za maz wychodza
              ok. 30 bo robia wielka kariere najpierw...coz-powodzenia
              myslalam ze znalazlam forum dla siebie, bo jestem mloda-w doslownym tego slowa
              znaczeniu mezatka ale czytajac ten watek jak zbesztalyscie biedna dziewczyne
              ktora ma zwyczajny problem to nie jestem pewna czy to jest faktycznie miejsce
              dla mnie...
              a szkoda
    • prawie.normalny.facet Re: Imieniny w samotności 19.07.06, 03:35
      dziewczyno,
      chyba powinnas sie powaznie zastanowic czy chcesz i czy warto tkwic w takim
      malzenstwie. To co piszesz o zachwoaniu swojego meza, zwlaszcza o jego
      imprezowaniu i ostatniej libacji, gdzie z kumplami rabali meble i
      interweniowala policja, to juz zakrawa na ostra patologie spoleczna. Jesli tak
      dalej pojdzie, to za pare lat z mieszkania zrobi Ci meline, a sam stoczy sie na
      dno. Potrzasnij nim porzadnie teraz i postaw kategoryczne warunki, poki jeszcze
      nie jest za pozno. W przeciwnym razie, za kilka lat mozesz dojsc do wniosku, ze
      zmarnowals sobie najlepsze lata przy boku degenerata.
      Zycze powodzenia i przemyslanych decyzji.
    • veevaa Re: Imieniny w samotności 24.07.06, 12:28
      TO po co za niego wyszlas, skoro cie nie rozumie??
      Ja tez siedze w domu poki co, a on w pracy, i mnie doskonale rozumie, nie ma
      problemow z kasa, bo mamy wspolna, sami wiemy, ile mozemy wydac.
    • sauerkirsch basta! 25.07.06, 10:11
      Kobieto, piszesz, że jesteś samodzielna finansowo, więc na co czekasz? Już dawno
      zrobiłabym mężusiowi terapię szokową pt. "Żegnaj". Ciągłe kłótnie niczego nie
      zmienią, tylko utwierdzą go w przekonaniu, że koledzy są lepsi niż żona. Zrób
      coś z tym, póki nie jest jeszcze za późno. Skoro facet zaraz po ślubie zaczął
      sobie tak poczynać, nie wyobrażam sobie, co będzie potem. Chyba że odpowiada ci
      życie z kolegami męża u boku.
      Każdy ma swój poziom tolerancji. Ja toksycznych kolesi przegoniłam jeszcze przed
      ślubem, za co M. mi ostatnio osobiście podziękował (Do dziś żaden z nich nie
      ułożył sobie życia).
      Uczestnictwa w pijackich burdach też bym nie tolerowała. To nie dojrzały facet,
      to niewyżyty nastolatek :/
      Decyzja jednakże należy do Ciebie. Tylko sie nie ociągaj do czasu, kiedy
      będziesz mieć 40 na karku i dzieci...
      Pozdrawiam. S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka