zosia_1
10.07.06, 08:28
Ogólnie to fajnie jest w naszym ponad 3-letnim małżeństwie. mąż dobry,
opiekuńczy, pomaga w domu i przy dzieck, mimo,ze naprawde b. cięzko i długo
pracuje, ale.. no właśnie wczoraj, tacy oboje zmeczeni brakiem wypoczynku,
słońcem i brakiem snui ten nasz dzidziuś wiecznie z energią nie pozwalający
odpocząc i mój mąż mi sprawił ogromną przykrość, fakt,że jak zwykle go
sprowokowalam, ale zabolalo, słowa naprawde potrafią boleć, a wystarczyło
jedno. Pewnie się z nim pogodzę i bedzie fajnie i miło, zresztą już mu
przebaczyłam, bo przemyślalam, ze zmęczenie itp, itd, i w zlości różne słowa
sie gada, ale jest mi przykro. tak chcialam sie wygadać, czuje że najlepszy
efekt rozładowania emocji dałaby możliwośc strzelenia z calej siły w te gębę
podłego mojego męża, ale przemoc nie jest najlepszym rozwiązaniem. ucze się
przebaczania, w rodzinie , w małżeństwie o podobno ważne, przełamywać własne
ego, ale ważne jest tez moje "ja" i moja wartość ja też znaczę dużo musze o
tym pamiętać. Ostatnio przebaczyłam złodziejowi, ukradł nam samochód po dwóch
m-cach użytkowania, fakt przebaczanie trwalo jakies 2 m-ce ale udąło sie. to
takie moje ćwiczenia odnośnie mojej oosobowści.
a Wy przebaczacie swoim bliskim, myslicie co spowodowało,ze zrobili Wam
przykrość,rozmawiacie o tym, czy mscice sie bez przebaczenia??