Dodaj do ulubionych

moja mama a mój mąż

14.07.06, 08:42
próbuję posklejać swoje małżeństwo, ale okazuje się, ze stosunek męża do
mojej mamy jest bardzo zły. On nie może na nią patrzeć, nie ma mowy aby
przełamał się z nią opłatkiem na święta, pojechał itd. Trudna sytuacja bo
czuje się jakbym miała wybrac między nim a nią.
do tej pory było ok, od kiedy się rozstaliśmy on powiedział jej kilka
przykrych słów, ona chyba jemu też i teraz obawiam się wysłuchiwania od
każdej ze stron zarzutów pod adresem drugiej.
od matki nie mogę się zupełnie odsunąć - umarł ojciec, mieszkamy z mężem w
mieszkaniu, które formalnie kupili rodzice i nie należy do nas. a poza
wszystkim to jest moja matka.
wiem, potrafi mi powiedzieć, żebym spadała, że mieszkam tutylko do jesieni,
póki jestem zameldowana, że żaden spadek po ojcu mi sie nie należy, bo to sa
jej pieniądze (chociaż mi wcale na tym nie zależy), dzwoni do mnie tylko
wtedy gdy ma interes. mąz to wszystko widział i powiedział, ze nie może
tolerowac tego jak matka traktuje najwazniejszą osobe w jego życiu. stąd jego
stosunek...
teraz jestem w kropce, bo temat mojej matki kładzie się cieniem nad
małżeństwem, które próbuje uratować.

Co robić??
Męża nie mam co przekonywac, bo sie nie da.. pozostaje mi sie odwrócić od
matki, czyli w praktyce zostawić ją samą i poszukać mieszkania pod wynajem,
skoro ona postawiła tak sprawę...
Obserwuj wątek
    • annb opuscisz matkę i ojca... 14.07.06, 08:59
      gospodyni2 - i to by było na tyle
      • gospodyni2 Re: opuscisz matkę i ojca... 14.07.06, 09:05
        ojca nie opuściłam...

        nie bardzo rozumiem twój komentarz, chyba sie przegrzałam. Możesz rozwinąć?
        • annb twój mąż to mądry człowiek 14.07.06, 09:11
          że się odsuwa od toksycznej osoby-swojej tesciowej
          wynajmijcie coś
          i tyle
          no chyba ze Ci na małzeństwie nie zalezy
        • annubis74 Re: opuscisz matkę i ojca... 14.07.06, 09:11
          to z Biblii...
      • annubis74 Re: opuscisz matkę i ojca... 14.07.06, 09:11
        niby tak, ale mnie sie takie klimaty nie mieszczą w głowie - matka Cie
        wychowała, teraz sama jest w sytuacji kiedy jakaś pomoc jest jej potrzebna, nie
        możesz sie od niej odwrócić. CZy Twój mąż nie może zrozumieć, że matka jest też
        bardzo ważną osobą w Twoim życiu i nawet jeśli obecnie relacje z nią nie są
        najlepsze nie mozna sie od niej odwrócić. Nie ma takich słow czy urazó, których
        przy odbrych chęciach nie można zapomnieć, jeśli nie wybaczyć. twój mąż nie
        musi lubić Twojej mamy, ale należy jej sie szacunek i choćby poprawne kontakty
        • annb nie znalazłam informacji 14.07.06, 09:13
          ze matka niedołężna i wymagająca całodobowej opieki
          za to znalazłam to

          potrafi mi powiedzieć, żebym spadała, że mieszkam tutylko do jesieni,
          póki jestem zameldowana, że żaden spadek po ojcu mi sie nie należy, bo to sa
          jej pieniądze (chociaż mi wcale na tym nie zależy), dzwoni do mnie tylko
          wtedy gdy ma interes.


          to bardzo miłe
          nieprawdaz?
          • annubis74 Re: nie znalazłam informacji 14.07.06, 09:18
            ok, ale mieszkają w jej mieszkaniu (czy też w mieszkaniu przez nią zakupionym)
            więc co nieco mają do zawdzięczenia. ja też uważam, że zdrowo byłoby sie
            wyprowadzić i nieco inaczej ustawić kontakty z rodzicielką - ale wkurzają mnie
            takie opinie kiedy jedna albo druga strona uważa, że należy izolować
            współmałżonka od rodziny i zrywać kontakty - może dlatego, ze mam normalną
            rodzinę?
            • annb masz normalną rodzinę i dlatego 14.07.06, 09:22
              byc może
              trudno jest ci przyjąc do wiadomości że niejedna mamusia lub tatus rozwalili
              małzeństwo swoich dzieci
              dlatego jestem za
              wyprowadzką
              i zyciem bez zawdzięczania niczego
              a facet fajny jest-nie może patrzec jak ktoś poniewiera jegio zone-czyli dobrze
              rokuje na przyszłość
              szkoda go tracic, prawda?
              • annubis74 Re: masz normalną rodzinę i dlatego 14.07.06, 09:26
                > dlatego jestem za
                > wyprowadzką
                > i zyciem bez zawdzięczania niczego


                tu sie z Tobą całkowicie zgadzam, uważam, że to jedyny i najlepszy sposób na
                normalne relacje
          • gospodyni2 Re: nie znalazłam informacji 14.07.06, 09:23
            tak. moja mama bez interesu nie zadzwoni, bo uważa że to dzieci powinny dzwonic
            do rodziców. na każdy jej telefon i prośbe o załatwienie czegos ja lece z
            drugiego końca miasta. Pomijam milczeniem jej słowa, które mnie bolą. bo cały
            czas mysle, ze została sama, bez ojca, więc chcę ją wspierac. Tylko jakie ja od
            niej wsparcie usłyszałam, gdy mąż ode mnie odszedł - żebym dzieliła samochód,
            ukryła przed nim pieniądze. Wiecie, ze nie usłyszałam tego na co liczyłam:
            Córeczko, będzie dobrze, może to chwilowe, ułozy się...
            mąż wszystko to widział przez 6 lat... powiedział, ze więcej nie zniesie...
            chyba naprawde wezme kredyt, choć każdy inny na moim miejscu walczyłby pewnie o
            spadek, z którego części spokojnie można kupić mieszkanie... ale co, walczyć
            sądownie z matką to pojechac na całego... a ja wciąz licze że ona się zmieni,
            że dostrzeże to, ze ja zawsze jej pomagam, załatwiam, ze po prostu jestem...
            • annubis74 Re: nie znalazłam informacji 14.07.06, 09:29
              > usłyszałam, gdy mąż ode mnie odszedł - żebym dzieliła samochód,
              > ukryła przed nim pieniądze.

              niestety całkiem życiowa rada, podziekowałabyś mamusi gdyby doszło do sprawy
              rozwodowej. Ale czy to znaczy, że mąż odszedł od Ciebie z powodu Twojej matki
              • gospodyni2 Re: nie znalazłam informacji 14.07.06, 09:37
                wszystko ok, ale mąz odszedł ode mnie 3 tygodnie temu i nie było słowa o
                planowaniu rozwodu, więc na tym etapie dzielenie majątku jest chyba
                przedwczesne. Co innego gdyby doszło do rozwodu, wtedy trzeba było by dzielić,
                to wiem bez porad mojej mamy. ale chyba 3 tygodnie to za któtko aby stawiać
                sprawę na ostrzu noża?
            • joasia.sadowska Re: nie znalazłam informacji 14.07.06, 09:42
              nie zmieni sie poniewaz nie uwaza, ze robi zle.

              a co do spadku:
              tu sobie poczytaj:
              www.infor.pl/dane/?serwis_isp=inforradzi&tresc=osoby_fizyczne&right=spadki
              bo moze wcale nie musisz walczyc o spadek tylko on Ci sie zwyczajnie nalezy :)

              madrego masz meza.
              • gospodyni2 Re: nie znalazłam informacji 14.07.06, 09:45
                hej,
                wiem, ze mi się należy... ale nie chcę sprowadzać śmierci ojca do kwestii
                dzielenia spadku... a matka zwyczajnie twierdzi, ze mi się nic nie nalezy, bo
                to są jej i ojca pieniądze...
                chyba rzeczywiście się nie zmieni...
                więc co? Odseparować sie bez wyrzutów sumienia?
                • joasia.sadowska Re: nie znalazłam informacji 14.07.06, 09:54
                  oczywiscie, ze sie odseparowac.

                  a to nie jest tak jak mowi mama. wg. prawa spadek nalezy sie maloznce i
                  dzieciom. no chyba, ze testament mowil inaczej.

                  ja bym sie upomniala o swoje chociazby dlatego, zeby wytracic mamie z reki
                  marchewke, ktora wywija z upodobaniem
                  • gospodyni2 Re: nie znalazłam informacji 14.07.06, 10:00
                    to samo mówią moi teściowie...
                    nie było testamentu, więc wiem, ze dziedziczymy po równych częściach.
                    tez mi się wydaje, ze moja mama chce mną sterowac, troche za duża jestem na
                    ustawianie życia.
                    chciałabym być twarda w tym przekonaniu. ale mąz jest dla mnie najwazniejszy.
                    raz go straciłam...i nie pozwolę na więcej....
                    • joasia.sadowska Re: nie znalazłam informacji 14.07.06, 10:08
                      i bardzo slusznie.
                      iealnie byloby gdybysmy zawsze mogli sie cieszyc szczesciem z najblizszymi, ale
                      tak niestety nie jest.
                  • kiecha3 moim zdaniem: 14.07.06, 10:01

                    • kiecha3 Re: moim zdaniem: 14.07.06, 10:08
                      przepraaszam..za szybko klikam...

                      1) spadek należy się tobie i twojej mamie, a do twojej cześci jej nic do tego.
                      Swoją droga jak nie chcesz spadku, to niech cie spłaci - opuści z ceny
                      mieszkania wartośc spadku,a ty jej dopłacjisz do pełnej kwoty i mieszkanie
                      będzie twoje.
                      2) mąż rację ma mówiąc że rodzicielka nie powinna tak traktowac własnego dziecka.
                      3) w obecnej sytuacji to albo się wyprowadź , albo patrz punkt 1.
                      4) mozesz się odseparować, moim zdaniem nawet powinnaś. tylko nie z obrazą
                      majestatu i wiecznym nieodzywaniem się. powedz mamie że to i to ci sie nie
                      podoba, że bola cię jej teksty oraz interesowność, że nie masz sił tego więcej
                      znosić. jezeli zadzwoni i poprosi o coś, to tak, wtedy nalezy pomóc. Ale nie
                      narzucac się z pomoca zbyt agresywnie. gdy zadzwoni i poprosi o coś nie lec na
                      złamanie karku, nie zwalniaj się z pracy byle tylko jej to załatwić. wkomponuj
                      to w rytm twojego dnia. Niech to nie będzie twoim priorytetem, a jedną z wielu
                      czynności.
                      5) kochaj męża bo on na prawde dba o ciebie, a Matke masz jaką masz.. nie
                      zmienisz jej.. matki nie trzeba kochać ( bo są różne matki), ale nalezy ją
                      szanować.
                      • gospodyni2 Re: moim zdaniem: 14.07.06, 10:14
                        z tego co piszecie to jednak mąż ma rację... a ja jeszcze wczoraj myślałam, ze
                        to strasznie bolesne stawiac mnie tak pod ścianą. Ale ja nie widze tego
                        wszystkiego na co on patrzy z boku...

                        przez jeden weekend nie dzwoniłam do niej i ona napisała mi sms-a: nie
                        dzwonisz, nawet nie zainteresujesz się co robi twoja matka w weekend...
                        a ja siedziałam w domu i sie zastanawiałam jak ratowac swoje małżeństwo...
                        tak, takie oddzielenie musi nastąpić bo znowu dam się stłamsić i zepsuje
                        wszystko nad czym pracuje. raz już tak zrobiłam, chciałąm ratować rodzine i
                        g... z tego mam. na więcej nie pozwolę.
                        Dzieki za uprzytomnienie kilku spraw...
                        • annb Re: moim zdaniem: 14.07.06, 10:25
                          gospodyni2 jesli musisz odpisywac
                          to odpisz
                          dziekuje za troske ale to ja bede ratowac swoje malzenstwo
                          i proszę sie do niego nie wtracac
                          koniec kropka
                          • gospodyni2 Re: moim zdaniem: 14.07.06, 10:29
                            a to ja juz powiedziałam kilka razy, że nie życze sobie wtrącania się w moje
                            małżenstwo... nie dociera...

                            wyobrażam sobie jaka będzie reakcja na fakt, że jest nadzieja abyśmy sie
                            zeszli... pewnie będzie komentarz: "i po co Ci on?? znowu odejdzie... i jest z
                            toba dla kasy". Zero radości, ze cos zaczyna kleić...
                            • annb Re: moim zdaniem: 14.07.06, 10:33
                              twoja mama, gospodyni2, została sama
                              i z tego wszystkiego zapewne chce abys i ty została sama bo dlaczego masz miec
                              lepiej
                              takie proste myslenie
                              a jak juz zostaniesz sama
                              to się przeprowadzisz do mamy
                              i bedziecie we dwojke zyc w złości na cały swiat ze wy takie dobre a ludzie się
                              na was nie poznali
    • gierro Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:15
      Twój moż to prawdziwy facet! Ja też bym tak postąpił! Czym prędzej wystąpisz do
      Sądu o stwierdzenie nabycia spadku tym lepiej. Wybierz męża! pozdr.
      • gospodyni2 Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:20
        nabycie spadku juz jest. pozostaje kwestia podziału spadku... myslałam, ze moja
        mama pójdzie ze mną do notariusza i to mieszkanie, w którym mieszkamy będzie
        prawnie moje...

        myslałam, ze sama to zaproponuje, ale jak ciągle słysze, ze to jest jej i w
        ogóle to po co ta sprawa spadkowa, to mi sie robi słabo. nie dociera do niej
        to, ze po śmierci ojca nic sama nie sprzeda... mysli, ze ja cztuję na kasę...

        ale jeszcze się nie wychylam sama z inicjatywą. wyrok ma sie uprawomocnić. a
        potem chyba porozmawiam z nia na ten temat. czuje sie jak trzymana w szachu...
        rodzice nigdy nie chcieli mi zapisac mieszkania, bo mówili, że jest to forma
        kontroli nade mna.., ze jak je będe juz miała to sie od nich odwrócę...
        • annb dobrze ktos wyzej napisal-marchewka w ręku 14.07.06, 10:27

          > rodzice nigdy nie chcieli mi zapisac mieszkania, bo mówili, że jest to forma
          > kontroli nade mna.., ze jak je będe juz miała to sie od nich odwrócę...

          slicznie napisane
          wydrukuj sobie to i podkres
          kontroli
          i czytaj kazdego dnia
          i łap dystans
        • joasia.sadowska Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:30
          o matko i ty sie zastanawisz czy sie odseparowac?
        • annubis74 Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:41
          jak czytam posty na forum to zawsze mi trochę brakuje zawsze relacji tej
          drugiej strony, bo uważam, że każda z nich ma swoje, choćby najbardziej
          pokręcone racje, ale żadna nie patrzy dalej niż czubek włąsnego nosa. Tutaj mam
          takie małe pytanko, które zadałam (choć nie pytam z ciekawości, bardziej jako
          punkt pod rozwagę - czy odejście Twojego męża było w jakikolwiek sposób związne
          z zachowaniem twojej matki? Piszesz, że wczesniej było dobrze, a dopiero jak
          mamusia powiedziała męzowi parę słów to sie popsuło.
          Na Twoim miejscu nie walczyłabym póki co z matką o spadek a psotarałąbym sie
          zorganizować Wasze zycie w innym miejscu - poczekałabym też na ruch mamusi.
          • joasia.sadowska Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:43
            annubis74 napisała:

            >
            > Na Twoim miejscu nie walczyłabym póki co z matką o spadek a psotarałąbym sie
            > zorganizować Wasze zycie w innym miejscu - poczekałabym też na ruch mamusi.

            ona nie ma walczyc, tylko domgac sie czegos co sie jej nalezy.

            aczkolwiek tez sie zastatnwialm czy odjecie meza mialo cos wspolnego z
            zachowaniem mamy, ale podjerzewam, ze tak jezeli wrocil po 21 dniach ;)
            • annubis74 Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:49
              póki co to chyba jeszcze nie do końca wrócił... Ja mogę sobie wyobrazić
              sytuację, kiedy rodzicom nie podoba sie wybranek córki i mówią - on jest z Tobą
              tylko dla kasy, dlatego, nie przepiszemy Ci mieszkania bo jakby co wpadnie w
              jego łapy. Pewnie to okrutne i pewnie czesto krzywdzące dla delikwenta ale
              rożnie w życiu bywa.
              • gospodyni2 Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:53
                nigdy moi rodzice nie powiedzieli mi, ze maja cos do mojego męża, że to zły
                mąż, itd.
                miesiac przed śmiercią mój ojciec powiedział, ze póki on żyje, to mieszkanie
                mamy traktowac jak nasze, nie brać żadnego kredytu bo zostało kupione w 90% za
                pieniądze ojca a nie matki.... szkoda że matka tego nie słyszała...
                • annubis74 Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:59
                  więc szkoda, że Twój ojciec nie zapisał testamentem tego mieszkania Tobie -
                  sytuacja byłaby dużo prostsza
          • gospodyni2 Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:51
            mąz odszedł dlatego, ze ja za bardzo się angażowałam w życie swojej rodziny,
            juz to gdzieś pisałam - walka o utrzymanie w rodzinie adoptowanej stostry, moje
            jeźdżenia do psychologów, proszenie rodziców aby tego nie robili,
            przesiadywanie godzinami w domu rodziców, cofdziennie telefony od nich co ona
            znowu narobiła... potem śmierć ojca...
            mąz poczuł się odsuniety, bo faktycznie rok po slubie przesta l się liczyć mój
            związek, liczyła się moja rodzina. miał prawo sie tak czuc, dlatego odszedł...
            wczesniej po prostru ze mną tam mało kiedy jeździł, bo powiedział, ze od razu
            sie tam nakręca, więc lepiej żeby tam bywał jak najrzadziej. ale nigdy nie było
            spięć, zawsze chętnie pomagał moim rodzicom.

            kwestia mieszkania wygląda tak, ze to my mieszkamy w mieszkaniu, które jest
            moich rodziców, a mama sama.

            mąz rozmawiał z matka w dzień odejścia i powiedział jej wprost, ze jest chytra,
            bo w tej sytuacji powinna zapisać mi mieszkanie bo jestem jej córką, że nie
            docenia mnie... może nie powinien tego mówic, ale powiedział, ze juz nie
            wytrzymał. A matka się zezłościła, ze on sie interesuje jej pieniędzmi i jej
            spadkiem. stąd wzajemna wrogość. Obie strony powiedziałay mi, ze nawet jak się
            zejdziemy to nie ma szans na odbudowę stosunków.

            ja zawsze matki broniłam, szkoda mi sie odwracac od człowieka w takiej sytuacji
            życiowej, po smierci ojca. wiem, ze ona mi tego nie wybaczy, a że jest uparta i
            stanowcza to musze się liczyć z tym, że nie będzie chciała utrzymywac kontaktu.
            ale ja dla własnego zdrowia psychicznego musze się skupić na sobie i
            małżeństwie...
            • annubis74 Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 10:57
              masz rację skup się na swoim małżeństwie, z matką nie musisz zrywać kontaktów,
              ale napewno powinnaś je nico rozluznić i zdecydowanie nie pozwolić wtrącać sie
              w Wasz związek: nie wprowadzaj jej w szczegóły Waszego zycia małżeńskiego - czy
              sie zeszliście, zejdziecie, co kto powiedział i dlaczego,wierz mi tak bedzie
              lepiej.
              • annb spadki i darowizny nie wchodzą do 14.07.06, 11:02
                dorobku wspolnego
                to tak na marginesie
                można zamężnej córce zapisac mieszkanie i jest ono tylko jej
                naprawdę tutaj nie chodzi o zapis tylko o marchewke
                po co pozbywac się marchewki?
                czym wtedy będzie się kupowac uczucia?
                proste myslenie-krzywdzące-tak to widzi matka
                nie piszę że tak jest
                ale dopoki matka ma mieszkanie, czuje ze ma wladze
                czy tutaj jest miejsce na milosc?
                • gospodyni2 Re: spadki i darowizny nie wchodzą do 14.07.06, 11:08
                  to samo mówi mój mąż. że tu nie ma uczuć..
                  wiem, ze spadki i darowizny nie wchodza do wspólnoty majątkowej... ona tez juz
                  to wie...i nie wiem czy cos z tym zrobi... z jednej strony czuję sie okrponie
                  bo mowa o pieniądzach, majątku, spadku... a gdzie miejsce na to aby mnie
                  wsparła jak ja ją po smierci ojca???
                  Kurcze, czy naprawdę świat opiera sie tylko na kasie?
                  Ja zawsze chciałąm aby rodzice zamiast kupowac mieszkania, działkę
                  zainteresowali sie mną....a ja jetsem potrezbna do załatwiania spraw...
                  • annb czyli wiesz na czym stoisz 14.07.06, 11:16
                    dzwonisz do meza
                    umawiacie sie na spotkanie aby posklejac co rozbite
                    dajecie sobie szansę, bo to widac mądry chłop jest
                    szukacie mieszkania na wynajem-ale to po weekendzie
                    weekend miejcie dla siebie
                    :)
                    • gospodyni2 Re: czyli wiesz na czym stoisz 14.07.06, 11:33
                      w niedzielę mamy 1. rocznicę ślubu więc weekend musi byc tylko dla nas:-)))
                      • kiecha3 Re: czyli wiesz na czym stoisz 14.07.06, 11:41
                        i żadnych rozmów o mamusi, spadku, mieszkaniu.. tylko wy....
            • qunegunda Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 12:37
              >
              > mąz rozmawiał z matka w dzień odejścia i powiedział jej wprost, ze jest chytra,
              >
              > bo w tej sytuacji powinna zapisać mi mieszkanie bo jestem jej córką, że nie
              > docenia mnie..

              bez względu na wszystko twój mąż absoutnie nie powinien byl mówić takich rzeczy
              twojej mamie. zachowal sie w sposb nieprawdopodobnie chamski i NIC go nie
              usprawiedliwia.

              poza tym, co ten facet ma do pieniędzy twoich rodziców???????!!!!!!
              zalatwienie spraw spadkowych to jest tylko i wylącznie twoja sprawa.

              wygląda to tak jakby koleś zamiast zarobić na rodzine chcial sie ustawic biorac
              sobie zone z bogatego domu. jesli zalezy jemu na spokoju to dlaczego nie zrobil
              nic w kierunku znaleszienia dla was mieszkania?

              wcale sie nie dziwie, ze twoja mama uznala ze facet leci na twoja kase. teraz po
              tym, co on zrobil jeszcze trudniej bedzie rozwiac sprawe spadku.

              jesli twierdzisz, ze facet jest ok to wezcie wspolny kredyt na mieszkanie, a
              decyzja o spadku po ojcu powinna byc wylacznie twoja.
              • joasia.sadowska Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 13:04
                wiesz, mi sie wydaje, ze jednak usprawiedliwa: troska o zone.
                wybacz qunegunda, ale spadek dostanie tylko gospodyni i nawet jak sie bedzie
                rozwodzic to spadek nie zostanie wziety pod uwage jako wspolny dorobek
                malzonkow.
                www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=25609
                • qunegunda Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 23:08
                  spadek dostanie tylko gospodyni i nawet jak sie bedzie
                  > rozwodzic to spadek nie zostanie wziety pod uwage jako wspolny dorobek
                  > malzonkow.

                  ale ona sie nie rozwodzi :-)
                  zatem mężulo może sobie wygodnie żyć dzięki pracy jej rodziców, zamiast sam
                  zarobić na mieszkanie.
                  ba! nawet jeśli się kiedyś rozwiedzie to dzięki temu, że wysilek finansowy
                  związany z zapewnieniem sobie mieszkania zostal mu oszczędzony będzie w lepszej
                  sytuacji materialnej - żadnego kredytu nad glową, moze nawet oszczednosci w
                  skarpecie ;)
        • gierro Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 12:31
          zaproponuj zatem zniesienie współwłaności w następujący sposób:
          sprzedaż rzeczy stanowiących współwłasność i podzia ł sumy uzyskanej ze
          sprzedaży.
          Acha jeżeli rodzice nabyli mieszkanie w którym mieszka Twoja mama podczas
          trwania małżeństwa to też masz w nim "udział" jako spadkobierczyni.
          A tak na marginesie to miałaś toksycznych rodziców, którzy za grosz ci nie
          ufali, a prawdopodobnie także Cię nie szanowali. Uciekaj dziewczyno od matki,
          zmień telefon i niech Ci się wiedzie z mężem.
    • caysee Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 12:51
      Przychylam sie do zdania wiekszosci: rozluznij stosunki z matka i ratuj
      malzenstwo. Pomagaj jej, ale bez przesady, nie lec na kazde jedno zawolanie. Jak
      cie poprosi o jakis bzdet, to powiedz - ok, ale w tym tygodniu nie mam czasu.
      Niech nauczy sie, ze to ty jej dajesz swoj czas z dobrej woli, a nie ona
      dysponuje toba jak 12latka, ktora sie wysyla do sklepu jak sie zapomnialo
      smietany do zupy.

      Jak chodzi o sprawe waszego mieszkania - jezeli rzeczywiscie prawnie ci sie ono
      nalezy, to po prostu przy kolejnym tekscie matki nt. tego, ze tobie sie nic nie
      nalezy powiedz jej o tym po prostu. Takie jest prawo i jego wykorzystanie
      przysluguje ci bez zadnych wyrzutow sumienia.
      • gospodyni2 Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 13:18
        macie rację, dziekuję jeszcze raz za rady. Tę sprawe musze pociągnąć do końca.
        przeciez nie mogę też żyć tak jakbym była na łasce matki, która dzisiaj jest
        ok, a jutro każe spadac bo chcę odebrać swój i męza samochód od niej.
    • burza4 Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 15:30
      Wdzięczność wdzięcznością, ale skoro mieszkanie kupili rodzice, to po ojcu
      tobie nalezy się spadek - i nie jest to żadna łaska ze strony twojej matki. Czy
      ojciec by chciał, żebyś trafiła na bruk?

      ja się nie dziwię że mąż ma zły stosunek, ale czego właściwie oczekujesz? tak,
      pozostaje ci wypiąć się na matkę, skoro ona ma takie podejście, a raczej
      oczyścić tę atmosferę. Zadbaj przede wszystkim o siebie w tym całym układzie,
      bo zrozumiałam, że z mężem tez nie układa się najlepiej. Należy ci się spadek
      po ojcu, niech się matka z tobą rozliczy, a potem idzie w swoją stronę, skoro
      ma cię w nosie. Jak Kuba bogu...
    • g0sik Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 16:23
      Jeśli kochasz swojego męża to walcz o niego! Swoją drogą musiałaś nieźle
      przegiąć skoro zwiał przed pierwszą rocznicą ślubu. Zastanów się poważnie nad
      odcięciem pępowiny, Twoja matka jest osobą toksyczną i powinnaś to sobie jak
      najszybciej uświadomić. Musisz być silna i odporna na szantaż psychiczny z jej
      strony, ale jeśli pozwolisz mężowi się wspierać to razem na pewno dacie radę!
    • suger_mouse Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 19:13
      Zgadzam się, że relacje Gospodyni z jej matką są patologiczne.

      Ale chciałam dołożyć trzy grosiki do dyskusji i wyrazić swoje zdanie w jednej
      tylko kwestii: wbrew opinii większości, bynajmniej nie uważam, że mąż Gospodyni
      jest "mądry facet", "prawdziwy mężczyzna", i ją tak kocha strasznie i tak się
      troszczy niezwykle.

      Ależ ten rycerz bez skazy znalazł sobie wroga, przed którym chroni swoją panią -
      jej matkę.
      Zgadzam sie z Qunegundą: zamiast zarobić na dom dla swojej rodziny, to po męsku
      zawalczył, żeby od starszej, owdowiałej kobiety wyegzekwować spadek (wpierw
      pomieszkawszy w jej mieszkaniu).

      Po otrzymaniu ostrej (i słusznie) odpowiedzi, każe żonie odwrócić się od matki i
      tym przysparza jej dodatkowego kłopotu, też zapewne z miłości do niej - bo tego
      dotyczył przecież pierwszy post opisujący problem Gospodyni. A jak Gospodyni się
      nie ustosunkuje prawidłowo, to książe z bajki pewnie ponownie zwinie manatki.
      Może niech on tak zaciekle nie walczy o jej szczęście, co?

      Gospodyni pisze, że "nigdy moi rodzice nie powiedzieli mi, ze maja cos do mojego
      męża, że to zły mąż, itd.", zatem nie wydaje się, żeby jej matka zasłużyła na
      taką nienawiść zięcia. A znów zgodzę się z Qunegundą: wcale sie nie dziwię
      kobiecie, że powiedziała zięciowi, żeby nie wtykał nosa w sprawy spadkowe (co
      nie znaczy, że pochwalam jej zachowanie wobec córki). Jestem ponad rok po
      ślubie, sami zarabiamy na własne lokum. Nie mam pojęcia, czy coś mu się należy w
      jakimś tam spadku, i nie wyobrażam sobie nawet pytać się o to. A już w ogóle,
      robić o to jakichś awantur, no ludzie!

      A to, że teściowie Gospodyni znają szczegóły tej sprawy, to już całkiem
      przechodzi moje pojęcie.

      No poirytowałam się na zakończenie tygodnia pracy :-))
      • caysee Re: moja mama a mój mąż 14.07.06, 23:52
        Musze sie zgodzic z suger mouse - co do osoby pana meza to za malo o nim wiemy,
        zeby osadzac go od razu jako rownego goscia, ktory chce zone wyrwac z
        patologicznego uscisku matki.
      • joasia.sadowska Re: moja mama a mój mąż 15.07.06, 07:17
        przepraszam, ale po przeczytaniu tego co napisakas, az sie poplakalam ze
        smiechu ;)
        • ex-m Re: moja mama a mój mąż 15.07.06, 15:32
          Gospodyni
          Zebyś przypadkiem kiedys nie żałowała i nie została goła i wesoła.Sposob jak
          traktuje twoj mąz matke jest przerażający.Kiedys jak juz pozałatwiasz sprawy
          spadkowe byc moze zostaniesz i bez męza i bez matki.Nie ufałabym tem
          człowiekowi.Rozumiem ze mozna nie lubic tesciowej ale tez nie mozna na niej
          wymuszac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka