gospodyni2
14.07.06, 08:42
próbuję posklejać swoje małżeństwo, ale okazuje się, ze stosunek męża do
mojej mamy jest bardzo zły. On nie może na nią patrzeć, nie ma mowy aby
przełamał się z nią opłatkiem na święta, pojechał itd. Trudna sytuacja bo
czuje się jakbym miała wybrac między nim a nią.
do tej pory było ok, od kiedy się rozstaliśmy on powiedział jej kilka
przykrych słów, ona chyba jemu też i teraz obawiam się wysłuchiwania od
każdej ze stron zarzutów pod adresem drugiej.
od matki nie mogę się zupełnie odsunąć - umarł ojciec, mieszkamy z mężem w
mieszkaniu, które formalnie kupili rodzice i nie należy do nas. a poza
wszystkim to jest moja matka.
wiem, potrafi mi powiedzieć, żebym spadała, że mieszkam tutylko do jesieni,
póki jestem zameldowana, że żaden spadek po ojcu mi sie nie należy, bo to sa
jej pieniądze (chociaż mi wcale na tym nie zależy), dzwoni do mnie tylko
wtedy gdy ma interes. mąz to wszystko widział i powiedział, ze nie może
tolerowac tego jak matka traktuje najwazniejszą osobe w jego życiu. stąd jego
stosunek...
teraz jestem w kropce, bo temat mojej matki kładzie się cieniem nad
małżeństwem, które próbuje uratować.
Co robić??
Męża nie mam co przekonywac, bo sie nie da.. pozostaje mi sie odwrócić od
matki, czyli w praktyce zostawić ją samą i poszukać mieszkania pod wynajem,
skoro ona postawiła tak sprawę...