Dodaj do ulubionych

Miesięczne dochody

04.08.06, 21:40
Witam wszystkich serdecznie:)Mam pytanie:jakie macie dochody miesięcznie i czy
udaje wam się cokolwiek odłożyć...
Ja mam z mężem 4350 miesięcznie plus rocznie z premii męża 15 tyś i uważam że
to mało:/A jak jest u was?
Obserwuj wątek
    • bswm Re: Miesięczne dochody 04.08.06, 21:56
      My mamy miesiecznie 7000 + kolo 1000 premii i tez uwazam, ze to malo.
    • janek_dolas Re: Miesięczne dochody 04.08.06, 21:58
      zarabiałem kiedys 900 netto i moja pani 700 netto ...czy to malo czy to duzo
      sami osadzcie,przy swoim 7 tys i 15 tys.
      aktualnie zarabiam w funtach i stac mnie na wszystko.i nie mowie ze mam mało bo
      wiem co to jest zarabiać NIC.
      • bswm Re: Miesięczne dochody 04.08.06, 22:03
        Myslisz, ze ja nie zarabialam nigdy bardzo malo?
        Ja sie uczylam, TZ zarabial 800zl i zylismy, chodzi o to, ze im wiecej sie
        zarabia, tym na wyzszym standardzie sie zyje i ciezko odlozyc, taka jest
        tendencja, ze ludzie sie szybko przyzwyczajaja do dobrych warunkow i po jakims
        czasie im malo ;)
        • yehudee Re: Miesięczne dochody 04.08.06, 23:14
          niestety nie ma takiej kwoty, której nie da się wydać, więć ten wyścig raczej
          nigdzie was nie zaprowadzi niestety...
        • iza30_1979 Re: Miesięczne dochody 13.08.06, 16:50
          majac wiecej zawsze bedzie malo to normalne
          tez wiem co to znaczy wyzyc w miesiacu za 600zl oplacic mieszkanie i wyzywic sie
          ale teraz nie narzekam pracujemy razem z mezem w holandii juz od 2 lat stac nas
          na wszystko a jesli chodzi o odkladanie pieniazkow to z tym nie ma zadnego
          problemu opaty i zycie z jednej pensji a druga jest odkladana i to nie
          oszczedzajac
          pozdawiam
      • yehudee Re: Miesięczne dochody 04.08.06, 23:13
        a co to znaczy, że stać Cię na wszystko?
    • domi_mikolka Re: Miesięczne dochody 05.08.06, 08:51
      rany boskie, 8000 to mało? my mamy miesięcznie pewnie ze 4000 tysiące i
      odkładamy z tego jeszcze na umeblowanie mieszkania. dla nas to nie jest mało:)
    • caysee Re: Miesięczne dochody 05.08.06, 09:13
      kasia7911,

      Chwalisz sie, czy zalisz?
      • izabela.16 1000 05.08.06, 10:03
        oj ludzie my jestesmy mlodym zwiazkeim mamy dziecko .ja nie pracuje i zyjemy z
        1000 no czasem 1100zl/mies.+400zlz.wychowawczego ktory splaca nam kredyt wiec
        jest na zero i jakos ciagniemy...a mlodemu nic nie brakuje.wiec jak slysze ze
        ktos zarabia 4-8tys i ze to malo to szlag mnie trafia z zazdrosci i ze
        zlosci...ja i tak dziekuje za te1000zl ktore mamy bo mogloby byc gorzej.nio i to
        ze mamy gdie mieszkac!
      • s.dominika Re: Miesięczne dochody 05.08.06, 10:08
        Ja mam 1000 zł na rękę. Mąż 2000. W sumie 3000. 1000 zł - spłacamy kredyty. Uważam, że zarabiamy rewelacyjnie.Wielu naszych znajowmych może pomarzyć o takich pieniądzach. Jak popatrzyłam na te wasze 4000 czy 7000 i jeszcze premie i żale,że to za mało, to mi mowę odjęło.
        Oczywiście wszystko zależy gdzie się mieszka. My mieszkamy w mieście 350 tys. i to są tutaj dobre zarobki.Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
        • bswm Re: Miesięczne dochody 07.08.06, 10:42
          Oczywiscie - wszystko zalezy kto ma jakie wydatki, osobiscie uwazam, ze im
          wieksze sie ma dochody, tym podnosi sie standard zycia i liczba wydatkow rosnie.
          I nie ma sie co dziwic. Mam znajomych, ktorzy zarabiaja 1/3 tego co my oraz
          takich ktorzy zarabiaja 3 razy tyle i widze jak to funkcjonuje.
          Wynajem mieszkania, rata za kredyt samochodowy, paliwo (b. duzo jezdzimy),
          wymiany oleju, itp, komorki, internet to naprawde spora suma. Nie gotujemy w
          domu, bo to dla nas strata czasu, wiec zywimy sie na miescie, jezdzimy tez
          zagranice na wakacje - takim sposobem nie mamy problemu z wydaniem tej kasy i
          czesto jest tak, ze z jakims zakupem musimy sie wstrzymac, bo kasy nie ma.
      • pucca3 Re: Miesięczne dochody 10.08.06, 14:31
        my razem mieszkamy(jeszcze nie may ślubu) on 1800 na czysto plus moze raz na
        miesiąc na dwa z 500 na fuchach. ja od rodziców 800 plus ok 300 zarabiam sama.
    • deodyma Re: Miesięczne dochody 05.08.06, 11:10
      czy ty nie przesadzasz?
    • kinggaaa Re: Miesięczne dochody 05.08.06, 11:29
      wow 4350 i premia, kochana to wy zyjecie jak w raju!!! mam nadzieje ze tez mnie to
      kiedys czeka.

      Moj maz od roku zarabia 2 tys, ja mam nadzieje ze pojde od wrzesnia do pracy,
      ucze w szkole na calym etacie za 600zl i jeszcze studjuje, czasami do 1-szego
      starcza tylko na chleb, ale nie narzekam bo kiedys z dlugami zylismy za 350
      zl/mies. nie zartuje

      ale na pewno bedzie lepiej bo studiuje anglistyke i znajde jakas lepsza prace.
      mazymy o przeprowadzce pod Krakow pozdrawiam
    • kasia7911 Re: Miesięczne dochody 05.08.06, 11:40
      Mieszkamy w Warszawie,mieszkanie wynajmujemy,ja studiuję.Bardzo dużo pieniędzy
      wydajemy na naukę:/Jak na Warszawę 4300 to nie są kokosy:/
      • kinggaaa Re: Miesięczne dochody 05.08.06, 11:55
        w Wa-wie z pewnoscia wynajem mieszkania kosztuje b. duzo

        my na szczescie mieszkamnie mamy za darmo a to duzy plus.
        jednak jak w przyszlosci bedziemy chcieli kupic domek to kredytu bedzie co
        najmniej 700 zl/mies wiec do tego czasu musze znalezc duzo lepsza prace
        pozdrawiam
      • mrowkojad2 Re: Miesięczne dochody 09.08.06, 10:58
        Wiesz to chyba zależy od punktu widzenia, bo my w Wawie akurat mamy mniej
        więcej tyle samo kasy (czasami trochę więcej, a czasami mniej w zależnosci od
        miesiąca), kredyt mieszkaniowy i wcale nie uważam, żeby to było jakos bardzo
        mało. Stać nas na różne przyjemności, ciuchy, restaurację i knajpę w weekend.
        Ale nie mamy samochodu, no i faktycznie nie uczymy się już. Co więcej, mało
        znam w Wawie osób, które mają dużo więcej niż my, raczej wszyscy tak wokół tej
        czwórki - piątki oscylują.
        Fakt, chciałabym miec więcej, ale chyba każdy by chciał:)
    • marisia1 Re: Miesięczne dochody 05.08.06, 13:04
      A ja myśle że od takiej kasy to po prostu ludziom trochę przestawia się system wartości to smutne...Gdyby wiedzieli za ile miesiecznie niektórzy moga i muszą !!! przeżyć to nie pisali by takich bredni!!!
      • yehudee Re: Miesięczne dochody 05.08.06, 13:28
        Brednie to może nie są, bo jestem w stanie uwierzyć, że jak ktoś zarabia 5,8 czy
        10tys to jest mu mało. Może nawet zarabiać 100tys miesięcznie i będzie mu mało.
        Im więcej zarabiasz tym więcej chcesz (możesz) wydawać. A granicy nie ma, więc
        aż tak bardzo bym po nich nie jeździł. Weź pod uwagę fakt, że ktoś zarabiający
        8-10tys ma zazwyczaj stanowisko, na którym nie wypada pójść do pracy w
        garniturze za 500 zł, nie wypada mu czegoś tam i czegoś. I nie chodzi o snobizm,
        ale w takim przypadku o wizerunek firmy dla której pracuje. Z mieszkaniem też
        tak może być - jasne że 35 metrów wystarczy dla 2 osób a jak się uprzeć można
        mieszkać i z dziećmi. Ale jeśli ma być komfortowo, to taki człowiek będzie
        chciał mieć z 60-70 m^2 dla 2 osób a z dziećmi jeszcze więcej (żeby np. każde
        dziecko miało własny pokój). Nie są to przecież jakieś fanaberie, bo w
        cywilizowanych krajach tak ludzie żyją. I nie ma się co dziwić, że u nas też tak
        chcą. Można jeździć 8 letnim samochodem a można jeździć nowym. To też kosztuje.
        I jeśli ktoś to wszystko chce mieć, to 4-5 tys miesięcznie może być dla niego
        mało. Co nie znaczy, że nie przeżyliby za mniej...
      • epicantus Re: Miesięczne dochody - oszczedzanie 07.08.06, 11:19
        nie wazne ile zarabiasz ...zloty sposob to oszczedzac 10-15% swoich zarobkow,
        obojetne jak wysokie sa w tym momencie....to skutkuje!
        albo fundusz inwestycyjny inaczej...nigdy nie uda sie wam oszczedzic! taka jest
        natura ludzka.
        pozdrawiam
    • joasia.sadowska dziewczyno! 06.08.06, 09:22
    • joasia.sadowska dziecko! 06.08.06, 09:25
      nie przesadzaj.
      znam ludzi, ktory maja wiecej od Ciebie.
      baaaaaaaa z niektorymni nawet koegzystuje i
      nie twierdza oni, ze te ich tysiace to malo.

      nawet sie lekko obsmiali gdy im przeczytalam Twoj poscik ;)
      mowiac, ze jak ktos nie potrafi gospodarzyc pieniedzmi to i setki milionow beda
      niewystraczajaca suma.

    • joasia.sadowska za szybko mi sie cos poprzednie wyslalo! 06.08.06, 09:26
      wiec mozesz sobie wybrac miedzy dzieczyn a dzieckiem ;)
    • gugitsa Re: Miesięczne dochody 06.08.06, 17:27
      ehh, powacha grosza i sie w glowce przewraca... to samo sie dzieje z tym calym
      smiesznym "polactwem" co wyjezdza z kraju, zarobi w funtach i wielkie panisko
      zgrywa... nie ublizam, bron boze, tym, co zachowali swoje ja sprzed wyjazdu,
      ale razi mnie, gdy obca waluta powoduje kompletne odmozdzenie i pedirolca.
      dzieki bogu, sa jeszcze tacy, jak dolas...
      • janek_dolas Re: Miesięczne dochody 07.08.06, 07:46
        gugitsa ,dzieki ;) ale ja też jestem na emigracji.jednak doceniam teraz każdy
        grosz który zarobię.
        I podziwiam tych ktorzy maja w Kraju 7 tyś i robią tak że ciagle im brakuje.
    • asia261 Re: Miesięczne dochody 07.08.06, 09:29
      Wiecie co, ja nie narzekam:-) narazie sama pracuje, maz szuka pracy i od roku zyjemy za moja pensje nauczycielska tj ok 1000/1100 zl m-cznie + 300 zł od meza babci. I nie narzekam, nie mowie ze mało, ciesze sie, ze nam sie udaje i tak zyjemy od równo roku. Jasne nie kupujemy za duzo ciuchów, ale na wyjscie ze znajomymi na piwko jest, bylismy w tym roku nad morzem (odłożona podróz poslubna:-), była 1 komunia (jestem matka chrzestna) i beda dwa wesela (a z gołymi rekoma nie pojdziemy przeciez). I jakos dajemy rade. Uwazam, ze nie ma co pisac, ze nam nie starcza, bo tak chyba nikt nie ma. Kazdy chce wiecej, normalne, nie wazne ile masz. Jak maz zacznie pracowac, to wiem, ze na pewno jakis grosz bedziemy odkładac na remont, na mebelki. Bo tak nam sie udało, ze mamy włsne mieszkanie, i potrafimy docenic to co mamy. pozdr
      • kinggaaa do asia261 07.08.06, 09:55
        Asiu261, jezeli mozna spytac, po ilu latach pracy jako nauczycielka zarabiasz
        1000? bo ja zaczynam i dostaje 600zl na reke, no ale wiadomo dopiero staz.
        pozdrawiam
        • danusis do kinggiii 07.08.06, 13:41
          1100 po uzyskaniu stopnia awansu zawodowego nauczyciela mianowanego + mgr. Czyli
          po jakichś 5-6 ciu latach (nie pamietam dokładnie, bo zostały wprowadzone karencje).
      • ava_sopot Re: Miesięczne dochody 07.08.06, 17:21
        święci pańscy! jak ty tego dokonujesz? Pytam bez sarkazmu, bo ja mam z tym
        troszke problem, a zarabiam więcej. Może dlatego, że mieszkam w Sopocie, gdzie
        do wszystkiego z jakiegoś powodu doliczają "klimatyczne" (żart oczywiście, ale
        jest naprawdę drogo). jestes moim guru, zgłoszę się na lekcje oszczędzania i
        gospodarowania :). Pozdrawiam serdecznie.
    • funia3 Re: Miesięczne dochody 07.08.06, 13:15
      Wow. jestem pod wrazeniem. ale co osoba to sposob na zycie. Ja wlasciwie nie
      zarabiam- wlasnie likwiduje dzialalnosc gosp. moj kochany maz cos tam zarabia
      ale zadne tam 3 czy nawet 2,5tys/m-c.
      mamy- oszczednosci- na czarna albo nawet szara godzine(choroby, moje bezrobocie)
      kota, duzy dom za miastem wybudowany bez kredytu- pomoc rodzicow, ale radzimy
      sobie dalej sami. zapas drewna do kominka. auto.
      nie mamy- wakacji od 7 lat, pasji wydawania pieniadzy.
      oczywiscie wyobrazam sobie wydac 10 albo i nawet 100 tys/mc. ale po co?? zawsze
      bedzie nowszy samochod, nowsza kolekcja Armaniego, mlodsza kobieta ;)))
      • yehudee Re: Miesięczne dochody 07.08.06, 13:36
        Trochę się boję że zabrniemy trochę za daleko. Okaże się, że wydawanie pieniędzy
        jest be. Nie warto mieć nowego samocodu ani jeździć na wakacje. To co ma zrobić
        człowiek, który już te pieniądze 9niech będzie 10 tys) zarabia? Ma kisić je na
        koncie i czekać aż po jego śmierci wnuki sobie poszaleją? Bo nie rozumiem trochę...
        • annb to ja się podepnę 07.08.06, 13:45
          yehudee pozwolisz
          i poprosze o wyjasnienie wpływu godnej płacy na wymianę zony na inny model
          • funia3 Re: to ja się podepnę 07.08.06, 15:44
            halo, tak jak napisalam, ile osob tyle pomyslow na zycie. nie krytykuje nikogo-
            nie wystarcza wam 5 czy 6 tys/mc? ok! nikogo nie atakuje. tak sie sklada, ze
            wlasnie dziadkowie zbierali i dzieki temu zyje teraz bez stresu. i to jest moj
            model zycia i moja strata- te 7 lat bez wakacji. ale kazdy moze inaczej. po
            prostu wiem, ze zawsze mozna chciec wiecej i wiecej. teraz mamy dom 130m2 i
            glowe wolna od kredytu. moze dzieki oszczednosciom za jakis czas bede mieszkala
            w wiekszym? mimo, ze zarabiam z wlasnej winy "niegodnie". ale zyje oszczednie.
            przepraszam, jesli ktos sie poczul dotkniety. tak naprawde konsumpcja jest ok!
            gdyby nie my - (w koncu na budowe domu poszly ogromne pieniadze) gospodarka by
            sie nie krecila. ale nie bede przepraszala, ze mam nature Szkota.
            • annb nie zrozumiałaś pytania 07.08.06, 16:59
              funia3 prosiłam o rowzinięcie watku
              wpływ dobrej płacy na kolekcjonowanie zon
              nie pisałam nic o 6 tysiącach
              • funia3 Re: nie zrozumiałaś pytania 08.08.06, 08:58
                oj annb, nie odpowiadalam tobie, a po drugie chyba tak o 5 minut za powaznie
                przeczytalas zdanie o nowej kobiecie- nie pisalam o kolekcjonowaniu zon. jesli
                mam sie w to wglebiac, to sorry, ale kolekcjonowac zon przy takich dochodach
                sie nie da, albo bedzie ciezko. nawet rozwod swoje kosztuje pomijajac inne
                kwestie.
                napisalam tylko, ze zawsze bedzie cos (a moze i ktos), czego sie jeszcze nie
                ma. i jedni wyciagaja po to reke, a inni nie.
                a mnie dziwi, ze swiatle i madre kobiety chwala sie, ze godnie/przyzwoicie
                zarabiaja i nie maja oszczednosci. naprawde nie ma sie czym chwalic. w zeszlym
                roku mialam w rodzinie sytuacje, ze trzeba bylo zorganizowac transport ze
                szpitala zza granicy. miesiac czasu lezal tam moj tato. wstepnie wyceniono to
                na 10tys. byl ubezpieczony. trzeba miec glowe otwarta na takie sytuacje. i
                portfel. ale to moja wizja zycia, ze nigdy nie wiesz co cie spotka.
                • annb Re: nie zrozumiałaś pytania 08.08.06, 10:58

                  chyba z grubsza rozumiem co chcialas przez twoj wpis przekazac
                  i nie pisalam o braku oszczednoci
                  to wszystko
    • trusia29 Re: Miesięczne dochody 07.08.06, 14:13
      my mamy podobne dochody (ok 4, 5 tys netto). tyle ze bez premii i jakoś nam
      wystarcza...
    • karcia85 Re: Miesięczne dochody 08.08.06, 17:22
      Hej!!
      A mój mąż zarabia 200000 i uważam że to mało biedujemy, mieszkamy pod mostem i
      nie mamy za co chleba kupić;P. Boże jak czytam że komuś 8000 miesięcznie to mało
      to...ech szkoda gadać:(((.... naprawdę, załamałam (!!!!) się niektórymi postami,
      mamy 2000 (miasto Szczecin) miesięcznie i czuję się przy Was jak żebrak! :P
      • janek_dolas Re: Miesięczne dochody 09.08.06, 07:27
        nie czuj sie tak.to inni sa biedni ze nieumieja gospodarowac pieniedzmi
    • moni_ola Re: Miesięczne dochody 09.08.06, 11:42
      Jakbym miała 8000 PLN miesięcznie, to nie martwiłabym się, czy stać nas na
      kredyt na budowę domu... W tej chwili mamy jedynie (albo aż!) 3700 netto,
      ponieważ mój mąż właśnie zmienił pracę i jest na okresie próbnym za 1500 netto.
      Nie jestem próżna i uważam, że jak na młode osoby (mamy po 24 lata), które uczą
      się i pracują, to naprawdę nieźle nam się powodzi. Mamy własne mieszkanie,
      samochód i nie musieliśmy prosić rodziców o finansowanie ślubu i wesela.
      Marzy nam się własny domek, ale na razie zdajemy sobie sprawę, że nie stać nas
      na niego:(
      • funia3 Re: Miesięczne dochody 09.08.06, 12:04
        a ja mysle, ze ten domek bedziesz miala szybciej niz ci sie wydaje. mi sie tez
        wydawalo to kosmiczne, a jednak!
        przepraszam, ze zmienilam temat.
        • moni_ola Re: Miesięczne dochody 09.08.06, 12:19
          Dziękuję za pozytywne myśli:) Ja jestem strasznie ostrożna i przeraża mnie
          branie kredytu na całe życie- w przeciwieństwie do mojego męża, który jest "w
          gorącej wodzie kąpany" i już teraz chciałby go wziąć!
          Ach, pożyjemy, zobaczymy:)
          Pozdrawiam
    • chcacy chciałaś kogoś wkur...? 09.08.06, 12:10
      Mnie Ci sie udało. Nie mam nawet połowy tego.
      • triss_merigold6 Re: chciałaś kogoś wkur...? 09.08.06, 13:00
        To może zawód zmien?
        • chcacy Re: chciałaś kogoś wkur...? 09.08.06, 13:05
          Spoko. Tak hop-siup. U mnie w mieście jest tyle pracy że hoho.
          • triss_merigold6 Re: chciałaś kogoś wkur...? 09.08.06, 13:15
            Qrde a czy ja mówię, że to łatwo? Ale trochę możliwości zawsze jest, teraz
            jednak niewiele osób pracuje w jedynym zawodzie do emerytury.
            • chcacy Re: chciałaś kogoś wkur...? 09.08.06, 13:31
              W ciągu 2 lat pracowałem w czterech różnych miejscach. W tej pracy w której
              jestem teraz pracuje dopiero od miesiąca, na okresie próbnym za 1200 brutto a
              żona jest na stażu za 460 do ręki. Dlatego jak ktos pisze głupoty że ma ponad
              4000 i mu mało to mnie szlag trafia.
              • funia3 Re: chciałaś kogoś wkur...? 09.08.06, 13:50
                ej, chcacy nie nerwuj sie. ja tez chyba zostane spawaczka, albo zenskim
                elektrykiem. tak, tak trzeba zmienic zawod. ja np. znam jezyk wegierski, a
                ostatnio mnie zapytano, czy czeskiego nie moge sie nauczyc, bo trzeba kogos weg-
                czeskojezycznego. co za problem...phi!!!!
                • chcacy Re: chciałaś kogoś wkur...? 09.08.06, 13:55
                  Tak ja z humanisty zrobie sie bankowcem
                  • funia3 Re: chciałaś kogoś wkur...? 09.08.06, 14:06
                    wiem, wiem, ja tez ironizowalam.
                    • carmela_soprano pewnie, lepiej siedzieć w maglu i zazdrościć 09.08.06, 15:08
                      zamiast ruszyć dupę i zrobić coś ze swoim życiem.
                      • chcacy Re: pewnie, lepiej siedzieć w maglu i zazdrościć 09.08.06, 15:14
                        carmela coś mi sie wydaje że ty g... wiesz o życiu
                        • carmela_soprano Re: pewnie, lepiej siedzieć w maglu i zazdrościć 09.08.06, 15:26
                          jeśli ci to humor poprawia, to tak to sobie tłumacz.
                          • chcacy Re: pewnie, lepiej siedzieć w maglu i zazdrościć 09.08.06, 15:31
                            tylko widzisz ja nikomu nie zazdroszcze, mam prace jaką mam, bez kokosów i
                            staram sie nie narzekać lecz jęli ktos ma takie i to dla niego problem to wybacz
                            żebym był objętny na to
                            • carmela_soprano Re: pewnie, lepiej siedzieć w maglu i zazdrościć 09.08.06, 15:41
                              wszystko jedno - siedzisz i marudzisz na to, że ktoś inny ośmiela się mieć od
                              ciebie więcej, a uważa, że to dla niego za mało.

                              niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego mam kogokolwiek przepraszać za to, że:

                              - dużo i ciężko się uczyłam
                              - dużo pracuję (dwa etaty, paręnaście godzin dziennie, zero wolnych weekendów
                              czy wyjazdów, podczas których mogłabym zapomnieć o pracy)
                              - w konsekwencji dużo zarabiam
                              - mimo to nie stać mnie na wszystko, co chciałabym mieć (chociaż moje wymagania
                              nie są wygórowane).

                              w szczególności, dlaczego mam się przejmować opinią kogoś, kto:

                              - wie, że mu źle
                              - wkurza go to, że inni mają lepiej i za to nie przepraszają
                              - mimo to nie zrobi nic, by swoją sytuację zmienić.

                              pozdrawiam
                              c.

                              ps. znam bardzo wielu humanistów, którzy pracują w banku.
                              • chcacy Re: pewnie, lepiej siedzieć w maglu i zazdrościć 09.08.06, 15:47
                                Tak a Ty wiesz wszystko co ja mysle i co robie. Nie rozśmieszaj mnie.
                      • funia3 do Carmela Soprano 09.08.06, 22:50
                        carmela_soprano napisała:

                        > zamiast ruszyć dupę i zrobić coś ze swoim życiem.

                        rozumiem, ze mowisz do mnie? jestem pod wrazeniem twoich fakultetow i ilosci
                        pracy. czy mam tez wyliczyc jakie znam jezyki i ile?? nie chce mi sie...
                        studiowalam tez za granica na ministerialnym stypendium naukowym- rok czasu na
                        uniwersytecie w Budapeszcie. i nie tylko. poza tym.... UWIELBIAM MOJA PRACE W
                        MAGLU!!!!!- jak to napisalas
                        aha i nie mam dupy. taki normalny tylek-rozmiar 38!
                        • mihudogu 38? 09.08.06, 23:08
                          a funia, a gdzie jest ten magiel???
                        • chcacy Re: do Carmela Soprano 10.08.06, 08:38
                          funia3 napisała:


                          > aha i nie mam dupy. taki normalny tylek-rozmiar 38!

                          mniami
    • santorsola netto czy brutto 09.08.06, 23:19
      ...jest to wasze 4350 bo to zasadnicza różnica
      • joasia.sadowska a tu to sie obsmialam ;P 10.08.06, 08:44
        • santorsola dlaczego obśmiałam? 10.08.06, 21:14
          pytanie było do autorki wątku - jeśli ma 4.300 netto czy brutto to różnica jest.
          Niektórzy na forum pisali wyraźnie - i wtedy wiadomo ile mają "do ręki". Poza
          tym np. moje netto jest trochę wyższe bo mam 50% koszty uzyskania przychodu...
          • joasia.sadowska zrozumialam do kogo bylo pytanie :) 11.08.06, 13:07
            rozbawilo mnie to i tyle.
    • joda28 Re: Miesięczne dochody 10.08.06, 22:07
      Mój mąż zarabia 2600 netto,ja 1000-1200 netto.Za wynajem mieszkania płacimy 1000
      zł,do tego kredyt za samochodzik.Niepowiem żeby się przelewało niestety...
      Chcielibyśmy wziąć kredyt na własne m ale dla banku nie jesteśmy wiarygodni bo
      inne są zarobki na papierze a inne do rączki,cóż takie życie...Mimo to cieszymy
      się tym co mamy,pozdrawiam
    • przemkowa.bi Bez takich emocji 11.08.06, 14:30
      Widze ze jak mowa o kasie to emocje sie pojawiaja
      Jedni potrafia zyc majac tylko np jedna pensje na cala rodzine a innym brakuje
      jak maja wiecej
      Pierwsze jesli nie masz kasy to musisz sobie radzic z tym co masz i wtedy Ci
      sie wydaje ze maja 3000, 5000, 7000 ....... zł na rodzine zylbys jak w bajce
      ale tak nie jest majac wiecej kasy wiecej wydajesz decydujesz sie na wieksze
      wydatki i tez wcale relatywnie tej kasy tez nie masz wiele jesli ktos ma dochod
      na rodzine np na poziomie 7000 zł netto miesieccznie
      napewno porwie sie na budowe domu albo zmiane mieszkania na wieksze a wiec
      kredyt ,
      dwie osoby musza miec samochod -wieksze zarobki wymuszaja wiekszosc mobilnosc i
      szkoda czasu na stanie na przystankach
      kazda musi miec telefon
      , wieksze zarobki to tez wiecej wydajemy na ciuchy ,
      wieksze zarobki to tez problem z dziecmi a wiec jakas opiekunka ,
      praca na wielkich obrotach to tez koniecznoso oderwania sie od pracy a wiec
      urlop najlepiej gdzies poza krajem zeby nie pracowac z laptoma i komorki
      Wieksza kasa to tez mieszkanie w wiekszym miescie a wiec wszystko duzo drozsze
      albo drozsze dojazdy z domu kolo miasta

      Znam tez osoby ktore sa singlami zarabiaja z 4000-5000 netto i zaproszeniem
      gowno maja, mieszkaja na wynajetym , wszystko wydaja na ciuchy jedzenie po
      resteuracjach i na pierdoly

      Apetyt rosnie w miare jedzenia jak ktos juz napisal wiec jak chcesz cos miec
      musisz caly czas liczyc sie z kasa niestety :)
      To tak na pocieszenie dla tych gorzej zarabiajacych
    • vym3 Re: Miesięczne dochody 12.08.06, 12:12
      My mamy 12 000 miesięcznie + premie ok 1000 i też uważamy że mało. Tak już jest
      • joasia.sadowska a g........ prawda. 12.08.06, 12:18
        moi Rodzice maja wiecej i kurka wodna nie uwazaja, ze to malo badz za malo.
        wszytko zalezy od charakteru i tego jakie ma sie podjecie do zycia.
        i prosze tu nie walic takimi farmazowanmi, ze apetyt rosnie w miare jedzenia.
        • teligo Re: a g........ prawda. 12.08.06, 16:32
          Dokładnie!
          Też znam ludzi, którzy zarabiają 6-8 tysięcy miesięcznie i nigdy nie usłyszałam,
          że mało im. Wręcz przeciwnie usłyszałam kiedyś, że są wdzięczni, że tak im się
          dobrze w życiu ułożyło. I cały czas mają oszczędności, bo odkładają z tego, co
          zarobią. A to na wakacje (dwa razy w roku), a to na lepszy samochód, a to na
          dom, a to na naukę dla dzieci. Żyją w dużym mieście, mają dobrą pracę (a to
          podobno dużo kosztuje) i jakoś mogą mimo to odłożyć. Jest jedna różnica - chcą.

          Nie zazdroszczę nikomu jego zarobków, ale działa mi na nerwy niegospodarność
          ludzi, którzy mając całkiem niezłe pensje marudzą, że nie mogą odłożyć.
          Sranie w banie, ja jakoś mogę odłożyć z dużo niższej pensji, a też żyję w dużym
          mieście, wynajmuję mieszkanie, nadal się uczę i też do pracy muszę się ubrać w
          miarę porządnie.

          Umiejętność oszczędzania pieniędzy na to, co sobie człowiek wymyśli, nie zależy
          od ilości pieniędzy, tylko do niego samego.

          Pozdrawiam!
          • roy.miro Re: a g........ prawda. 13.08.06, 18:26
            Prosty rachunek:

            2000 PLN - kredyt na 30 lat na mieszkanie w Warszawie (ok. 70-80 metrów +
            wykończenie).
            2 x 1000 PLN - kredyt na 5 lat na samochód (2 szt)
            1000 PLN - opłaty zw. z mieszkaniem (w tym telefon, internet etc).
            1000 PLN - utrzymanie 2 samochodów (benzyna i inne drobne).
            1000 PLN - auto casco (rozłożone na 12 miesięcy, 2 samochody)
            750 PLN - wakacje dla 2 osób w europie (rozłożone na 12 miesięcy)

            Razem około 8 tysięcy zł nie licząc w ogóle podstawowych kosztów. I niech mi
            ktoś powie, że to życie w niewiadomo jakim luksusie...
            Mieszkanie 70-80 metrów, 2 samochody klasy "b" w raczej podstawowej wersji lub
            jeden klasy "A" i jeden "C", 2 tygodnie wakacji w turcji lub włoszech. To na
            prawdę nie jest nic niezwykłego. Do tego jedzenie, ubranie, jakieś imprezy,
            wyjścia... Oczywiście bez większości z tych rzeczy można żyć, ale to jeszcze o
            niczym nie świadczy...

            • caysee Re: a g........ prawda. 14.08.06, 17:07
              > 2000 PLN - kredyt na 30 lat na mieszkanie w Warszawie (ok. 70-80 metrów +
              > wykończenie).
              > 2 x 1000 PLN - kredyt na 5 lat na samochód (2 szt)
              > 1000 PLN - opłaty zw. z mieszkaniem (w tym telefon, internet etc).
              > 1000 PLN - utrzymanie 2 samochodów (benzyna i inne drobne).
              > 1000 PLN - auto casco (rozłożone na 12 miesięcy, 2 samochody)
              > 750 PLN - wakacje dla 2 osób w europie (rozłożone na 12 miesięcy)
              >
              > Razem około 8 tysięcy zł nie licząc w ogóle podstawowych kosztów. I niech mi
              > ktoś powie, że to życie w niewiadomo jakim luksusie...
              > Mieszkanie 70-80 metrów, 2 samochody klasy "b" w raczej podstawowej wersji lub
              > jeden klasy "A" i jeden "C", 2 tygodnie wakacji w turcji lub włoszech. To na
              > prawdę nie jest nic niezwykłego. Do tego jedzenie, ubranie, jakieś imprezy,
              > wyjścia... Oczywiście bez większości z tych rzeczy można żyć, ale to jeszcze o
              > niczym nie świadczy...


              ?!?!?!
              Nie wierze, ze napisales to na powaznie :)

              Oczywiscie ze posiadanie dwoch samochodow po prawie 60 tysiecy za kazdy jest
              luksusem! Tak samo jak wakacje w Europie za 4500zl - za tyle to jak sie na jakas
              okazje last minute poczeka to mozna poleciec do Malezji na all inclusive, wiec
              wakacje w Europie za 4500zl od osoby musza byc szalenie luksusowe. My mamy
              dochody wieksze niz wymieniona przez ciebie kwota a wlasnie na takie rzeczy
              sobie nie pozwalamy, np. samochod kupilismy wlasnie uzywany (Fiat Punto i to
              jeden!), a na wakacje w tym roku chcemy wydac nie wiecej niz po 3 tys. na glowe
              mimo ze jest to podroz poslubna. I wiesz co, i tak uwazam, ze mamy naprawde
              wysoki poziom zycia jak na mlodych ludzi, a jak widze biadolenie, ze ktos ma
              dochod domowy realne 4 srednie krajowe i mu malo, to mam ochote kogos takiego
              wysmiac. A juz najbardziej wkurza mnie to jak pomysle, ze wchodzi tutaj duzo
              osob o calkowicie przecietnych zarobkach, ktore czasami przechodza ciezkie
              chwile z powodu braku pieniedzy (koniecznosc mieszkania z innymi ludzmi albo
              wyjazdu za granice, niemozliwosc zdecydowania sie na dziecko). Troche empatii
              ludzie!
            • annaniepanna1 To żart, prawda?!! 14.08.06, 18:12
              To żart chyba, ale dość kiepski. Zgadzam się w pełni z tym, co napisała
              Caysee. I sądzę, że to podpucha. Inaczej mam tylko jedno do powiedzenia:
              takie dyskusje są bez sensu, bo żyjemy w zupełnie innych światach. A swoją
              drogą, trochę pokory bym życzyła, przynajmniej niektórym z wypowiadających się.
              • roy.miro Re: To żart, prawda?!! 15.08.06, 10:18
                A dlaczego podpucha?
                Po pierwsze samochód warty sporo mniej niż 60tys, bo jak wspomniałem - na kredyt
                (więc pewnie koło 50 tys). Czyli po prostu nowy nieduży samochód bez wypasu.
                Jeżeli luksusem jest posiadanie nowego samochodu, to ja się nie zgadzam.
                Luksusem może być posiadanie 150 metrowego apartamentu, samochodu wartego dużo
                powyżej 100 tys złotych etc (weź pod uwagę że samochody służbowe dla kierowników
                średniego szczebla to zazwyczaj samochody klasy forda mondeo - czyli około 100
                tys pln).
                Nie chcę powiedzieć że to standard. Nie mówię, że ja tak żyję. To co chciałem
                pokazać, to to, na co można wydać takie pieniądze i że nie będą to nie wiadomo
                jakie fanaberie... Wakacje za 4500... Można sprawdzić nawet w triadzie, która
                nie jest luksusowym biurem podróży. Wycieczka 7+7 kosztuje tam około 2500-3000
                pln za osobę, bez niektórych posiłków. Jeżeli ktoś będzie chciał coś na miejscu
                zobaczyć a nie tylko leżeć na plazy, to niestety musi jeszcze dołożyć... A gdzie
                tu luksus?
                Natomiast zupełnie zgodzę się, że jeśli komuś brakuje a zarabia 4, 5 czy 10tys
                to po prostu nie umie gospodarować pieniędzmi... Trzeba na starość coś odłozyć ;)
                • annaniepanna1 Re: To żart, prawda?!! 15.08.06, 18:15
                  Oczywiście, możemy teoretyzować i każdy będzie miał inne zdanie w kwestii tego,
                  co luksusem jest, a co nie. Jednak w naszych polskich warunkach, hm, to, o
                  czym napisałeś (sporej wielkości nowe mieszkanie, dwa nowe samochody, wakacje
                  za 4500 PLN) to jednak dość wysoko postawiona poprzeczka. Nie wątpię, że
                  niektórych na to stać, ba, pewnie jeszcze twierdzą, że to absolutne minimum,
                  ale dla wielu osób - chyba także na tym forum - to wciąż niebywały luksus. I o
                  to mi chodziło. Fakt faktem, że punkt widzenia zależy od zasobności portfela
                  (najczęściej). A pieniądze są, wiadomo, tematem nader drażliwym. Słyszałam
                  nawet kiedyś powiedzenie, że łatwiej z kimś łóżko dzielić niż konto bankowe...
                  POzdrawiam.
                  • prawie.normalny.facet zle postawiony problem 15.08.06, 22:07
                    To, ze ten temat wywoluje tyle emocji i zazartych dyskusji bylo oczywiscie do
                    przewidzenia bo kazdy patrzy na problem z wlasnej perspektywy finansowej. I tak
                    z jednej strony osoby zarabiajace sporo nie moga pojac jak mozna przezyc za
                    powiedzmy pensje nauczycela czy pielegniarki, natomiast osoby, ktorym wlasnie
                    udaje sie spokojnie zyc przy niskich dochodach oburzone sa rozrzutnoscia tych,
                    ktorzy dobrze zarabiaja.

                    Wedlug mnie zamiast pytac o konkretna kwote zarobkow powinno sie raczej zapytac
                    o to czy i jak potrafimy zarzadzac pieniedzmi, ktore mamy do dyspozycji?
                    Na podstawie licznych obserwacji moge smialo powiedziec, ze niektorzy ludzie
                    potrafia rozsadnie zarzadzac swoimi srodkami i zawsze im wystarcza (dodam, ze
                    sam naleze do tej grupy ;) a innym pieniadze zawsze "sie rozchodza" co jest
                    zrodlem ciaglych frustracji.
    • asia261 do kingaaa 14.08.06, 16:32
      pracuje od 3 lat, (po roku jak jestes kontraktowa to ok 1300 brutto na reka+ różne dodatki)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka