Dodaj do ulubionych

co za paradoks!

15.08.06, 18:53
Zastanawiałam się czy u was tez jest taka sytuacja.Jak wytłumaczyć fakt,że
narzeczony bedac u mamuni i tatunia nie tknie palcem niczego w domu?Mamunia
skacze,przynosi kanapeczki i dogadza synkowi ze wszystkich sił,natomiast on-
mieszkając ze mną wykonuje wszystkie obowiązki z uśmiechem na twarzy(na pweno
nie złośliwym)???Ostatnio przyszli teściowie przyjechali w odwiedziny,a on
nawet nie dał mi pozmywać,tak rzucił się do zlewu!przecież nie jestem
terrorystka!a jest u was???czekam na info;-)
Obserwuj wątek
    • annielika Re: co za paradoks! 15.08.06, 21:45
      no to tylko cieszyc sie, ze taki pomocny i przypadkiem nie zacznij i ty go
      wyreczac, jak jego rodzicielka. moj facet tez jest odpowiedzialny w polowie za
      obowiazki w domu, nie ma tak, ze on mi tylko pomaga... to nasza wspolna
      odpowiedzialnosc utrzymac mieszkanie w czystosci, ugotowac. zajmujemy sie domem
      zaleznie od checi i wolnego czasu. tez nie jestem perfekcjonistka:)
    • mikams75 Re: co za paradoks! 15.08.06, 21:59
      uwazaj, bo po slubie moze mu sie znudzic.
    • agacciam Re: co za paradoks! 15.08.06, 22:31
      u mnie też tak jest, mój ukochany zawsze mi pomaga i sprząta ze stołu :))
      • malgorzata_i_mistrz Re: co za paradoks! 15.08.06, 22:35
        A mnie MMŻ nie pomaga w obowiązkach domowych. On współuczestniczy, bo to, do
        jasnej cholery, są także jego obowiązki :)

        ___________________________

        Twoja matka była chomikiem.
        • annb Re: co za paradoks! 16.08.06, 15:36
          mnie zawsze wqrza okreslenie-pomagac
          a co to ja działalność prowadzę a on w ramach dobrego uczynku?
          je spi i tak dalej ;) wiec uczestniczy
          w zyciu
          pomagac to on mi moze w moim hobby
    • caysee Re: co za paradoks! 15.08.06, 22:36
      Rzeczywiscie dziwne... moze w domu nie ma tego uczucia, ze musi sie starac? Moj
      pomaga zarowno w domu (wlasnie zmywa:PP a ja mam przerwe w serialu wiec siadlam
      na chwilke do kompa) jak i podczas wizyt u tesciow, ktorzy daja sobie pomagac i
      czesto prosza go tez o ta pomoc (zmywanie po obiedzie, scinanie trawy i takie tam).
      • horpyna4 Re: co za paradoks! 16.08.06, 11:53
        A ja myślę, że mamuśka po prostu go do tego nie dopuszcza i jest szczęśliwa, jak
        koło niego skacze. To po co ma psuć jej tę przyjemność?
        • disarono Re: co za paradoks! 16.08.06, 12:31
          brat mojego M w domu rodzinnym zachowuje się tak samo (mamusia robi kanapeczki,
          podaje obiadki pod nosek i dogadza jak tylko może i nieważne, że wróciła o 20-
          stej po 10 godzinach pracy)
          ale jak mieszka sam to wszystko robi sam, gotuje (dosyć dobrze), sprząta, itd...

          i tu jest chyba tak jak napisała hopryna4: mamusi to odpowiada i jest
          szczęśliwa jak skacze koło synunia...a on to po prostu wykorzystuje

          mój M nigdy by się tak nie zachował

          • roy.miro Re: co za paradoks! 16.08.06, 12:40
            chodzi Ci o to, że nie lubi swojej matki i nie dałby jej takiej radości? ;)
    • karcia85 Ale Ci zazdroszczę!!!!!!!!!!!:)))N/t 16.08.06, 12:47

    • deodyma Re: co za paradoks! 16.08.06, 16:06
      po slubie to sie zmieni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka