Dodaj do ulubionych

harmonia czy codzienne kłótnie?

18.09.06, 12:46
czesc. mam 22 lata, jestem zaręczona od pół roku, po przejściach:(
jestesmy ze soba trzy lata i nasz związek to jedna wielka burza. Kochamy się
ogromnie, ale kłócimy bardzo często. Tęsknię do harmonii i jestem zmęczona
kłótniami, ale jak przychodzi co do czego to tez łatwo wpadam w irytację i
zdenerwowanie... no wiecie, czyli tęsknię do spokoju, ale sama też mam
wybuchowy charakter...:(
cyz któraś z Was ma podobny problem?
Naprawdę jestem zmęczona burzami, ale nie wiem co robić...
Obserwuj wątek
    • asiek06 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 12:59
      Wiem coś na ten temat. Ciężko będzie mi coś Tobie dorzadzić ponieważ nie znam
      dokładnie Twojej sytuacji a każda sytuacja jest inna. Ja od miesiąca jestem
      szczęśliwą mężatką i muszę powiedzieć, że u nas uspokoiło się po ślubie.
      Przyznam szczerze, że u nas okres narzeczeństwa, który trwał nieco ponad rok
      był bardzo burzliwym okresem w naszym związku-a zazwyczaj kojarzy się tak
      pięknie i różowo no i przede wszystkim spokojnie-ale u nas tak nie było. Ale
      były też powody takiej sytuacji-oboje jesteśmy bardzo zapracowani,mąż-do
      niedawna narzeczony studiuje-czasu dla siebie mieliśmy i nadal mamy mało. W
      zeszłym roku ja straciłam pracę, pojawiły się kłopoty finansowe-nie
      wiedzieliśmy za co zorganizujemy wesele-chodzi oczywiście o finanse, w maju się
      przeprowadzaliśmy do wynajętej po dzień dzisiejszy kawalerki-wszystkie te
      sprawy powodowały,że coraz częściej się kłóciliśmy i zamiast cieszyć się każdą
      chwilą razem to ją po prostu psuliśmy kłócąc się. Wiesz nie ma na to jakiejś
      jednej rady. Ja jestem osobą bardzo nerwową i wybuchową, mąż jest raczej
      spokojny-jeśli ja wybucham, to on się zamyka w sobie a wtedy ja jeszcze
      bardziej gotuję się w sobie. Trzeba ze sobą dużo rozmawiać-codziennie starać
      się o tą drugą osobę, trzeba próbować zrozumieć jej poglądy na dany temat i
      podejście do różnych spraw. Nie jest to łatwe-wiem o tym-zdarza nam się kłócić
      co jakiś czas i wybuchać na siebie-ale nie sztuką jest obrazić się na siebie i
      nie rozmawiać ze sobą potem przez ileś tam dni-sztuką jest znaleźć drogę do
      siebie i starać sobie wszystko wyjaśnić na spokojnie-chociaż to też nie zawsze
      działa. Piszesz,że Wasz związek to jedna wielka burza-czy zawsze tak było od
      samego początku?
      • nie_bieska_10 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 13:07
        niestety tak było od samego początku...
        wiesz, zdarzają się oczywiście cudowne momenty ale one generalnie się równoważą
        z tymi kiepskimi. Mój M. chyba ma troche taki styl bycia mówi bez ogródek, też
        często się unosi ale dla niego to nie jest kłótnia tylko taki styl wypowiedzi,
        a mnie to męczy bo dla mnie to brak harmonii.
        poza tym tak naprawde nie da się opisać całej historii na forum więc o.
        ale dzięki za radę:)
      • agniesia8 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 18:55
        Ja mialam podobnie ale po ślubie jest naprawde ok. Prawie wcale się nie kłucimy
        a wcześniej to ja prowokowałam kłutnie.
    • asiek06 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 13:07
      Dodam jeszcze, że nas związek-który trwa teraz nieco ponad trzy lata od samego
      początku był czymś wyjątkowym i fantastycznym-przez bardzo długi okres czasu w
      ogóle się nie kłóciliśmy-ani razu nie podnieśliśmy na siebie głosu, ale to się
      w którymś momencie skończyło-wiadomo, że na początku zawsze jest spokojnie i
      harmonijnie-tymbardziej jeśli nie ma większych kłopotów w życiu i powodów do
      zmartwień-ale z czasem i one się pojawiają i trzeba sobie wtedy z nimi radzić.
      Może jest jakaś sprawa, która Was gryzie-coś co jest przeszkodą w tym żebyście
      doszli do porozumienia?
      • nie_bieska_10 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 13:10
        no właśnie reasumując u nas chodzi o to że zawsze byliśmy wybuchowi i
        przeszliśmy wiele kłopotów. Kiedy teraz sie w miare wyprostowało to każda nawet
        najmniejsza kłótnia mnie irytuje, ale my mamy taki ze sobą styl bycia. często
        walczymy o wszystko. niepotrzebnie, ale czuję że ponieważ tak było od zawsze
        nie bardzo się to da zmienić. wiem że dużo w tym też mojej winy, tylko że mnie
        to męczy i smuci:(
        • asiek06 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 13:16
          No ale jeśli Ciebie to męczy i smuci to może powinniście porozmawiać o tym?
          Mówiłaś kiedyś swojemu narzeczonemu, że pewne zachowania, czyny a raczej słowa
          Ciebie krzywdzą i bolą? Może powinniście usiąść i porozmawaić o tym i postarać
          się coś zmienić żeby Wam obojgu było lepiej w tym związek. Przecież związek
          dwóch osób nie polega na ciągłum wyzywaniu się, kłóceniu i pokazywaniu tego-kto
          tu wie lepiej-nie można, się męczyć w związku-smucić w nim-związek musi dawać
          radość-ale na tą radość i harmonię, o której piszesz musicie oboje się starać i
          oboje musicie zrozumieć, że coś jest nietak jak być powinno. Rozmawialiśmy
          kiedyś już o tym? Ale prawda jest też taka, że jeśli tak jest od zawsze to
          ciężko będzie Wam teraz zmienić wszystko tak żeby wyglądało zupełnie inaczej
          niż dotychczas-ale jeśli się kochacie i zależy Wam na sobie to musicie
          powalczyć o to żeby było lepiej.
          • asiek06 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 13:18
            Miało być rozmawialiście już kiedyś o tym? tam na końcu
            • nie_bieska_10 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 13:26
              tak, pewnie ale sama pewnie wiesz ze zawsze łatwo coś zmienić. będę musiała
              pomyśleć na ile mnie to męczy, na ile można coś zmienić, a na ile wprowadzić
              radość i o:)
              • asiek06 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 13:38
                Ja sądzę, że przede wszystkim musicie usiąść i pogadać-Twój narzeczony musi
                wiedzieć, że są sprawy, które Tobie nie odpowiadają w Waszym związku-musisz mu
                powiedzieć, co uważasz, że powinno zostać zmienione-a on jeśli Cię kocha i
                jeśli mu zależy to powinien to zrozumieć i wspólnymi siłami będziecie starali
                się zmieniać Wasze zachowanie w stosunku do siebie. Przepraszam, że się spytam
                jeśli można oczywiście-czy jest już wyznaczona data ślubu? Jeśli tak to nie
                powinniście czekać z tą rozmowę i szybko powinniście się wziąźć za siebie.
                • nie_bieska_10 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 18.09.06, 14:14
                  dzięki za wszystkie rady.
                  data jeszcze nie wyznaczona, wiec jeszcze mamy troche czasu.
                  jeszcze raz dzięki.
                  • myszka243 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 19.09.06, 10:32
                    ja mam ten sam problem,mój związek to jedna wielka burza kłutni, jestesmy ze
                    sobą ponad 4 lata, slub w przyszłym roku.Bardzo sie kochamy i nie mozemy bez
                    siebie zyc,ale jakoś nie mozemy sie dogadać. I to nie jest problem braku
                    rozmowy,bo rozmawiamy ciągle o naszych problemach,ale najgorsze jest to ze do
                    niego chyba troszke nie dociera o co mi chodzi,albo dociera na krótką chwile:(
                    mam nadzieje ze wkońcu zaczniemy odbierac na podobnyc falach;)
                    • calibra2 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 20.09.06, 13:59
                      u mnie było podobnie tzn wszystko co piszecie po trochu. To ja byłam ta co nie
                      słucha i do niej nie dociera ale kocham go do tej pory i w końcu zrozumiałam że
                      robie źle. Zaczęłam to zmieniać, sama zaczełam sie zmieniać i na prawdę było od
                      miesiąca dobrze. Nie mógł mąż powiedzieć na mnie żadnego złego słowa a jednak
                      oznajmił mi ostatnio że chce sie rozstać po półtora roku znajomości w tym pół
                      rocznego stażu małżeńskiego. Kocham go ponad życie ale nie chciał mi dać
                      szansy. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Pogodziłam się z jego
                      dezycja bo przekonał mnie że to nie ma sensu bo stracił do mnie zaufanie i mnie
                      nie kocha. Wspaminał przy naszej końcowej rozmowie z żalem że kiedyś rozstał
                      się z kobieta, którą kochał z innego powodu. I chyba tego żałuje do dzisiaj.
                      jak można było kogos kogo sie kocha odrzucić. Mąż od samego początku bardzo
                      zabiegał o mnie. Byłam po toksycznym związku który źle na mnie wpłynął. Walczył
                      o mnie i obiecywał że jest inny i że zadba o mmie. Bardzo to długo trwało ale
                      przekonał mnie do siebie i pokochałam go jak nikogo na świecie. Wszystko działo
                      sie dla mnie za szybko poniewaz niedawno pogodziłam sie dopiero z żalem do
                      poprzedniego mężczyzny a tu juz propozycje wspólnego mieszkania itp. Bałam sie
                      ale przekonał mnie swoja dobrocia i ciepłem. Zamieszkaliśmy razem. Kłótnie sie
                      zdażały jak wszędzie, starał mi sie wiele tłumaczyć. Był bardzo ciepły a ja
                      raczej nie jestem wylewna osobą. Miał mi za złe że nie okazuję mu tak wiele
                      miłości jak on oczekuje. czasem byłam zołzą i potrafiłam ranić ale starałam sie
                      rozmawiac z nim o sobie i dlaczego tak sie dzieje. Jest wspaniałym facetem o
                      którym na prawde nie można powiedziec złego słowa. bardzo lubiany i pomocny.
                      Kochany mężczyzna umiejący zadbac o kobietę. Nigdy nie dałam mu powodu do
                      zazdrości czasem to ja trochę przesadzałam z uwagami jak spojrzał na inną. Pod
                      wieloma względami sie zgadzalismy, rozumieliśmy sie bez słów. Nie wiem co
                      takiego zrobiłam że nie dał mi szansy jak sam powiedział, że widział ze sie
                      zmianiłam ?????????? Nawet wtedy mówił że boi się i obawia tego jaka byłam i
                      jak sie zachowywałam. Prosiłam go aby nie patrzył w stecz ale cieszył się z
                      tego co jest teraz. Nie wiem dlaczego tak szybko zamknął rozdział z naszym
                      małżeństwem :((( KOCHAM GO PONAD ZYCIE ale kilka razy powiedział że mnie nie
                      kocha, że zniszczyłam miłość jego do mnie. czytam wasze historie i zastanawiam
                      sie dlaczego wy mogłyście dac sobie szansę a on nam nie !!!!!!!!!!!!!!1
    • monikaa111 Re: harmonia czy codzienne kłótnie? 20.09.06, 18:04
      rowniez mam 22 lata i od 2 lat jestem szczesliwa mezatka. Przyznajje ze w
      okresie przedmaluzenskim klucilismy sie o wiele czesciej, w poczatkowym okresie
      malzenstwa tez bylo sporo klutnia to przede wszystkim dlatego ze ja mialam w
      glowie obraz idealnego malzenstwa i probowalam go za wszelka cene wprowadzic w
      nasze zycie - a maz czesto moim wygorowanym wymaganiom nie mogl sprostac i
      klucilismy sie o totalne glupoty ja plakalam ze jest mi zle a mialo byc tak
      pieknie. Dopiero po jakims czasie zaczelam naprawde doceniac to co mam na
      codzien i ta nasza rzeczywistosc jest o wiele pikniejsza niz moje tamte
      wygorowane i wyssane z palca obrazy. Teraz tez zdarzaja nam sie klunie przede
      wszystkim o pieniadze, ale obydwoje staramy sie jak najszybciej wyjasniac cala
      sytuacje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka