Dodaj do ulubionych

JAK DŁUGO CZEKAĆ?

19.09.06, 16:03
Pobraliśmy się 8 miesięcy temu. Wszystko było OK. Teoretycznie. Na życzenie
męża zmieniłam pracę. I przestałam być, jak wcześniej, wulkanem seksu. Bo
nowe obowiązki mnie przytłoczyły. Mój mąż oświadczył mi, że "pogorszyła mu
się jakość życia seksualnego"...Poczułam się upokorzona. Naprawdę nie miałam
siły ani ochoty na chodzenie z nim do łóżka, zwłaszcza, że dodatkowo mieliśmy
jeszcze kompletnie różne poglądy na antykoncepcję i seks nie dawał mi
radości. Ale... przytrafił mi się flirt na GG. Z kolegą z pracy. Odważne,
mocne teksty o seksie. Żadnego zaangażowania emocjonalnego. Odskocznia, o
której nawet nie pomyślałam, że mogłaby jakkolwiek wpłynąć na moje
małżeństwo. Wpłynęła. Okazało się, że mój mąż ma dostęp do moich kont
mailowych. Przeczytał wszystko i.... wysłał moją korespondencję z tamtym
facetem do moich rodziców. I poinformował cały świat, że się ze mną rozwodzi.
Nie zdradziłam go fizycznie. To były tylko maile i rozmowy na gg, a wszystko
się nam rozsypało. Od 1,5 m-ca nasze małżeństwo praktycznie nie istnieje. Mój
mąż zachowuje się, jak za najlepszych kawalerskich czasów, imprezuje ze
znajomymi, realizuje swoje pasje, obrączkę schował. Nie odbiera moich
telefonów, nie odpisuje na maile i sms-y. A ja... Zupełnie nie potrafię się
odnaleźć. Siedzę sama w mieszkaniu, do którego on nie wraca. Straciłam pracę.
Czuję, że z każdym dniem jest mnie coraz mniej. Jak długo można tkwić w takim
punkcie? Kocham tego człowieka, nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale też
nie wytrzymam dłużej tej sytuacji. Na pewno jest tu wiele kobiet mądrzejszych
ode mnie. Poradźcie, co robić?
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 17:05
      nie rozumiem zadania:
      "Na życzenie męża zmieniłam pracę"

      Teraz proponuje zajac sie szukaniem nowej pracy i lepiej tam nie flirtowac.
      A do meza... hmm... nawet mu sie nie dziwie, ze go wscieklosc ogarnela.
      Jak sie flirtuje to sie lepiej chroni konto.
    • oskaar1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 17:47
      Nie czekać działać!
      Trafiłaś swojego męża w 10 serca i jego męskiego honoru....
      "Pobraliśmy się 8 miesięcy..." Super kariera......
      Najpierw zmienia sie w łóżku.... a potem GG i maile.... idzie to w parze?? Jest
      to lojalne w stosunku do męża którego sie kocha?! Jesteś zmęczona a na GG z
      kumplem masz czas?
      ("Naprawdę nie miałam siły ani ochoty na chodzenie z nim do łóżka")
      W łóżku nie chcesz a online - wirtualnie robisz to z innym????
      Co on może sobie pomyśleć? Co byś ty zrobiła? na jego miejscu?

      Moja rada jako facet: -ty narobiłaś bigosu- Kochasz go? TAK to marsz idź pros,
      przepraszaj, pokaz ze go bardzo kochasz, błagaj o przebaczenie, pisz listy,
      napisz mu ze jest jedynym naj,naj.... napisz ze to był twój najgłupszy,
      największy błąd w twoim życiu..... jeżeli by mi zależało to bym klękał... Sama
      musisz wiedzieć......... ile jest to Tobie warte.......?

      Wiem jak to boli.....
      Pokaz pokorę....

      Życzę WAM szczęścia
      Oskar

      P.S
      Ja bym Tobie wybaczył...
      Pokaz ze go naprawdę kochasz!
      I nie rozczulaj sie nad soba -sama se nawazylas
      • izawawa Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:06
        Żartujesz..??!! Nie dość , że facet grzebał w cudzej korespondencji ( żona to
        nie własność ) , to jeszcze poskarżył się rodzicom jak siedmiolatek !!! A
        zamiast porozmawiać to strzela fochy i zachowuje się jak urażona panienka !!!
        Przepraszać ..?? !! Za co niby ..???
        • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:25
          Jesteś jedną z niewielu osób, które mnie popierają w kwestii prywatności.
          Zabezpieczenie konta.... Mój mąż jest informatykiem, wiec z tymi klockami nie
          ma problemu. Poza tym... Powiedział mi, że wszystkim swoim kobieto sprawdzał
          pocztę. Tak PROFILAKTYCZNIE, żeby niczego nie znaleźć.
          • kiitek Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 14:04
            Współczuję Ci, że związałaś się z takim człowiekiem,ale rozumiem,że go
            kochasz...ja jednak pewnie rozeszłabym się z nim
      • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:21
        Działam. Ale on to totalnie olewa. Skończyły mi się pomysły. Listy, maile,
        smsy, telefony... A jeśli chodzi o seks - łatwiej było poświecić 10 min na
        pisanie jakichś bzdur z kumplem, niż, usypiając ze zmęczenia kochać się z mężem
        i wciąż sie zastanawiać, czy tym razem zaliczymy wpadkę. Proszę, zerknij też na
        moją odpowiedź do "magdusińskiej".
        • magdusinska Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 21:01
          A o antykoncepcji to nie słyszałaś?
      • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:32


        Działam. Ale on to totalnie olewa. Skończyły mi się pomysły. Listy, maile,
        smsy, telefony... A jeśli chodzi o seks - łatwiej było poświecić 10 min na
        pisanie jakichś bzdur z kumplem, niż, usypiając ze zmęczenia kochać się z mężem
        i wciąż sie zastanawiać, czy tym razem zaliczymy wpadkę. Proszę, zerknij też na
        moją odpowiedź do "magdusińskiej".
    • magdusinska Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:09
      No i dobrze ci tak. Myślałaś, że mąż to zabawka. Miał rację, że tak zrobił.
      Sama się o to prosiłaś. Po co ty w ogóle za niego wyszłaś? Żeby teraz mu życie
      zmarnować.
      • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:18
        Nigdy nie chciałam zmarnować mu życia! Bóg jeden wie, jak bardzo go kocham. Nie
        zachowałam się tak bez powodu. Mąż olewał moje potrzeby i moje zdanie. A jak Ty
        byś się czuła, gdyby ktoś grzebał Ci ustawicznie w komórce, kalendarzu i
        kontach mailowych? Albo gdyby ktoś, kto ciągle Ci powtarzał, że oddałby za
        Ciebie życie, powiedział, ze nie zna miłości, która potrafi wybaczyć?
        • magdusinska Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 21:00
          aziza81 napisała

          Nie szukaj winy w mężu i nie rób z niego łajdaka dziewczyno. Sama sobie jesteś
          winna i sama dałaś mu powody, żeby szperał w twoich rzeczach.Nie wierzę, że ot
          tak sobie traci czas i łamie hasła w komputerze. Bzdury pleciesz i tyle. Wcale
          mu się nie dziwie, że nie potrafi ci wybaczyć. I owszem uważam, że zmarnowałaś
          mu życie. Bo teraz mógłby sobie spokojnie poszukać takiej żony, która nie
          robiłaby mu takich numerów. A ty po prostu złapałaś dobrego faceta i nie
          potrafiłaś docenić.
          A jeśli o mnie chodzi to nawet po 2 latach mojego małżeństwa nie muszę chronić
          swoich kont mailowych, sms-ów, kalendarzy i czego tam jeszcze i nigdy tego nie
          robiłam. Mimo to on ze zwykłego dobrego wychowania nie czyta mojej
          korespondencji, maili i nie szpera w moich rzeczach. Bo mi ufa, a ja jemu. A
          wiesz dlaczego, bo ja swojego męża kocham prawdziwie i nie daje mu powodów do
          podejrzeń.
          • annubis74 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 10:09
            nie mam przed mężem jakichś tajemnic, nie flirtuje na gg, ale gdybym
            dowiedziala sie, ze mąż sprawdza moją korespondencję, to bym sie wsciekła i...
            nie wiem co bym zrobiła. Nie jestem jego własnością, a on moją, poza tym nie
            wierze w profilaktyczne sprawdzanie, pół biedy jeśli sprawdza, a ja o tym nie
            wiem
            Poza tym, nie broniąc tu azizy81, to uważam, że wina jest niewspólmierna do
            kary - każdy facet tłumaczyłby sie ze to tylko internetowy flirt i jeszcze by
            sie obrażał, za brak zaufania do niego.
            Poza tym jego zachowanie (mimo, że mogę zrozumieć urażoną ambicję) jest
            zachowaniem gówniarza, który też jakoś nie dorósł do małzeństwa
          • agacciam Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 21.09.06, 13:48
            magdusinska dlaczego ją atakujesz? po jednym zdaniu nie można stwierdzić czy
            zmarnowała ona życie swojemu mężowi czy nie. Nie wiadomo też jakim człowiekiem
            jest jej mąż. dla mnie jak by mój mąż sprawdzał mi komórkę to bym kasowała
            wszystko na bieżąco, nawet jeśli nie ma się nic do ukrycia.
      • kaem80 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:35
        zdradzasz faceta po 8 miesiącach małżeństwa i jesteś zaskoczona tym, że dla
        niego to małżeństwo się skończyło???? bądźmy szczere - flirtowanie przez
        internet niewiele różni się od zdrady fizycznej!
        ja rozumiem - po kilkunastu latach, kiedy ludzie przechodzą kryzys i
        zastanawiają się, czy na pewno tego chcieli od życia - wtedy jedna przygoda
        może nie być warta przekreślania wspólnej przeszłości... ale po 8 miesiącach,
        na Boga????????????????? dziewczyno!!! rozwalasz facetowi życie, a teraz
        dziwisz się że nie chce z Tobą rozmawiać????
        odrobina konsekwencji za swoje decyzje, dorośnij!!!!!
        • kiecha3 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:41
          no jasne.. a moze jaśnie pana po stopach ma całowac...

          nie mówie że jest bez winy..ale niech zachowa resztki godności.. rzeczy byłegoM
          za drzwi.. i żyć pełną piersią...

          A zaprzyjaźnij się z tym gościem od maili.. on poowinien lepiej sie prawdzić
          jako partner zyciowy.. bo twój oficjalny to jakaś pierdoła straszna...
          niewychowany, złośliwy, obrażalski, samolubny, tyran nie mąż... dziewczyno..
          ciesz się ze masz go z głowy.. szukaj pracy i nic sie nie przejmuj...

          swoją droga skoro tak łatwo mu przyszło pozucić życie z tobą, może i jemu coś
          nie pasowalo...????
        • popea1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 14:34
          bądźmy szczere - flirtowanie przez
          > internet niewiele różni się od zdrady fizycznej!

          różni się zasadniczo. Pewnie dlatego, ze flirt to nie jest zdrada.
    • oxygen100 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:23
      lepiej chronic swoja prywatnosc. Skoro maz jest taki bawol ze czytuje Twoje
      listy powinnas to ukrocic raz na zawsze. Nie archiwizowac rozmow zalozyc haslo
      na swoj profil itp...I wyciagnac na przyszlosc wnioski
      • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:26
        Zerknij na moje odpowiedzi do innych, proszę. Mój mąż uważa, że ma prawo się
        tak zachowywać. Bo LOJALNA ŻONA nie ma nic do ukrycia.
        • izawawa Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:37
          Tu nie ma mowy o zadnej lojalności czemu Twój mąż dał wyraz zachowując się w
          ten sposób . To było po pierwsze . Po drugie - sex to nie obowiązek . Po
          trzecie - masz prawo do prywatnych znajomości , naprawdę ukochany mężczyzna nie
          jest nam niezbędny w każdej chwili życia i nie zastąpi nam całego świata . Po
          następne - mój profil jest otwarty , mojego męża też i żadnemu z nas nigdy
          ręka nie zadrżała żeby tam zaglądać lub przeglądać komórkę . Zresztą ,mój fon
          ma opcję samoipalenia się w cudzych rękach :-)
          Odpuść faceta , odkochaj się czym prędzej i nie przejmuj się bo nie ma czym .
          Związek - formalny czy nie , to nie niewolnictwo !!
          • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:42
            Oczywiście, że zachowałam się źle. Ale po pierwsze - rzeczywiście kwestia
            prywatności. A po drugie - ile było dla niego warte to małżeństwo skoro tak
            szybko odpuścił? On dla odmiany twierdzi, że ponieważ zrobiłam, co zrobiłam, to
            właśnie ja miałam to małżeństwo za nic.
            Wiesz czemu to tak boli? Bo ja mam poczucie, że to jest TEN mężczyzna. I tym
            bardziej nie mogę go zrozumieć.
          • macho1969 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:45
            Azizka, nie martw sie... Na swiecie jest tylu mezczyzn...
            Gdybys potrzebowala silnych ramion do pocieszenia - powiedz tylko slowo...
            • oskaar1 silnych ramion do pocieszenia ??? 19.09.06, 22:02
              a gdzie w lozku?


              Widziałem taki film o dzikim zachodzie chyba pot tytułem "bonanza", no kowboje
              + Indianie......
              sępy tez juz tam czekały... ;-))
            • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 00:40
              Żeby to było takie proste, drogi Macho... ;)
        • annawoj Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:40
          bardzo Ci wspolczuje, ale choc popelnilas blad, nie wierze w to, by przekreslal
          malzenstwo, w ktorym obie strony sie kochaja. Powiedz, a czyja strone wziela
          rodzina, Twoja i jego, znajomi?Jest jeszcze jeden sposob-porozumiec sie przez
          nich, czy probowalas tego? Jesli udaloby sie sklonic meza do rozmowy, moze
          moglby wam pomoc psycholog? Jesli obie strony chca nadal tego zwiazku.
          Trzymam mocno kciuki, bo widze, ze zalujesz tego co sie stalo i chcesz naprawic
          sytuacje.
          • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:45
            Mój mąż uważa, że już nie ma żadnego małżeństwa. Sama tego nie udźwignę. Jego
            znajomi trzymają jego stronę. Nie bardzo są to małżeństwa, więc polecają mu
            powrót do stanu wolnego i beztroskę. Co do psychologa - jestem absolutnie za,
            ale chyba miałoby to sens dla nas obojga, a nie tylko dla mnie...
        • popea1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:41
          aziza81 napisała:

          Mój mąż uważa, że ma prawo się
          > tak zachowywać.

          twoj mąż tak uważa, czy oboje tak uważacie?Mam wrażenie, ze ten twoj mąż to
          rozkapryszony królewicz (nie odpisuje na sms, listy itp), dzieciak (wiesz,
          wysłać korespondencję do Twoich rodziców.... mieszać ich do tak intymnych spraw
          - żenujące i głupie. Co on chciał osiągnąć? Udowodnić, że Cię źle wychowali?)i
          prostak (bo cudzych listów się nie czyta) i do tego zachowuje się despotycznie
          (on sobie życzy, Ty zmieniasz pracę, tych jego poglądów na antykoncepcję też
          chyba mogę się domyslic...).Ok, nabroiłaś, Twoja wina, ale jego zachowanie też
          nie jest w porządku. Próbuje Cię chyba ukarać, ale sam się kompromituje
          (przynajmniej w moich oczach). Zawsze mi się wydawało, że przerasza się raz.
          CZy przeprosiny 100 razy za jedno przewinienie są więcej warte niż przeprosić raz?
          • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:48
            Mój mąż spodziewał się, że małżeństwo będzie wyłącznie romantyczną sielanką.
            Ponieważ ja zrobiłam, co zrobiłam, nie jestem już godna miana żony... A ja
            próbuję przepraszać milion razy i na milion sposobów, ale tracę już nadzieję.
            • popea1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:58
              A ja
              > próbuję przepraszać milion razy i na milion sposobów, ale tracę już nadzieję

              Może czas przestać? W gruncie rzeczy nie flirtowalaś bez powodu, prawda? Czy
              jemu nie daje do myslenia, że cos było nie tak w małżeństwie i nie tylko Ty
              jesteś temu winna?A przepraszać bym juz przestała. Resztki godności zachowaj.
        • oskaar1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:51
          aziza81 napisała:

          > Zerknij na moje odpowiedzi do innych, proszę. Mój mąż uważa, że ma prawo się
          > tak zachowywać. Bo LOJALNA ŻONA nie ma nic do ukrycia.

          Ma racje!!!!!! JA + TY = MY czyli jedność to jest małżeństwo, wlasna prywatność
          wolność... istnieje w małżeństwie jako MY a nie JA i TY

          Co do wybaczania, kazdy z nas robi bledy, raz można wybaczyć cos takiego...

          ja niestety wybaczyłam pare razy....pare za duzo.... i jest koniec z nami....


          Prawda rozmow, rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa w partnerstwie to nr.1


          • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 18:53
            A co sądzisz o sytuacji, w której przez coś takiego facet przekreśla już
            całkiem małżeństwo?
            • popea1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:05
              > A co sądzisz o sytuacji, w której przez coś takiego facet przekreśla już
              > całkiem małżeństwo?

              wiesz co... lepiej skreślić wcześniej, niż później. Zanim opublikuje treść
              Twoich maili na bilbordach i wyśle do reszty rodziny, bo może jeszce ktos nie
              słyszał, jakich bezeceństw się dopuszczasz. FAcet dystnsu ma zero.
            • oskaar1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:07
              Hej!
              On tez nie jest całkiem ok, to są emocje(ty te emocje wywolalas), trochę
              głupie.... ale niektórzy tacy są.

              Ja bym Tobie chętnie wybaczył i Cie przytulił bo widze ze bardzo żałujesz...
              Ale nie jestem twoim mężem...

              A ta wieka wolność prywatność należę tylko do siebie: niema sprawy zostańcie
              stara pana kawalerem... po co sie żenić? żeby być razem czy każdy sobie rzepkę
              skrobie...?
              • kiecha3 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:44
                jakies minimum szacunku do drugiej osoby nalezy pozostawić i w małżeństwie..
                są zasady dobrego wychowania.. m. in. nie czytanie cudzej korespondencji.. a
                jeżeli on tak profilaktycznie sprawdzał..to znaczy że moze on sam cos przeskrobał..
          • popea1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:02
            > Ma racje!!!!!! JA + TY = MY czyli jedność to jest małżeństwo, wlasna prywatność
            >
            > wolność... istnieje w małżeństwie jako MY a nie JA i TY

            albo własna, albo wspólna, zastanów się.
            Jest jeszcze kultura osobista, która niektorym zabrania zaglądania do cudzych
            rzeczy. Czy matka powinna czytac listy dziecka? Była jednością z nim 9 miesięcy,
            to wystarczające upowaznienie?
            • oskaar1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:20
              jestem ok, to niemam nic do ukrycia

              cudzych rzeczy? Co jest codze zona, dziecko?

              Tajemnice?

              ja bym powiedzial: zaufanie szacunek rozmowa sluchac wzajemnie = to sa podctawy
              milosci partnerstwa....
              a nie... moje... twoje...
          • annubis74 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 10:13
            To, że w małzeństwie jesteśmy MY to nie znaczy, że całkowicie należy
            zrezygnować z JA
        • kaem80 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:39
          ale to prawda!!!!
          mój mąż ma dostęp do mojego maila i nie musi się do niego włamywać - właśnie
          dlatego, że lojalna żona nie ma nic do ukrycia!
          jeśli nie rozumiesz idei małżeństwa, to się w nie więcej nie pakuj i nie rań
          kolejnych mężczyzn!
          • oskaar1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 20:13
            kaem80 napisała:

            > ale to prawda!!!!
            > mój mąż ma dostęp do mojego maila i nie musi się do niego włamywać - właśnie
            > dlatego, że lojalna żona nie ma nic do ukrycia!
            > jeśli nie rozumiesz idei małżeństwa, to się w nie więcej nie pakuj i nie rań
            > kolejnych mężczyzn!

            Hej kaem80!

            ZAZDROSZCZE twojemu kochanemu.... Taka mieć zone to marzenie.
            Gratuluje i życzę szczęścia....
            Pozdrowienia dla męża
            Oskar
          • annubis74 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 10:16
            ech chore to...
            lojalna żona to jedno, a czytanie cudzej korespondencji, to zupełnie ina bajka
        • kiitek Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 14:06
          NIE MA takiego prawa,żeby czytać Twoją korespondencję,czy to tradycyjną,czy
          elektorniczną
    • brak.polskich.liter Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:13
      Wiesz co, gdyby moj partner zastosowal wobec mnie szpiegostwo prewencyjne, to
      bylby to koniec zwiazku. Nie moglabym zyc z kims, kto mnie sprawdza i
      kontroluje.
      Nie jestes niewiniatkiem, o nie. Rozumiem faceta, ze trafil go szlag, jak to
      przeczytal. Ale zachowal sie ponizej wszelkiej krytyki. Wyslanie tego Twoim
      rodzicom... zenada.
      Nie rozumiem tego tekstu o zmianie pracy na zyczenie meza. Znaczy sie -
      zmienilas robote, bo facet mial taka fanaberie? Cos tu nie halo.
      Tekst o tym, ze "pogorszyła mu się jakość życia seksualnego" - Ty, rozumiem,
      nie bylas w ukladzie istotna, sluzysz do zaspokajania zachcianek pana malzonka.
      A o co dokladnie chodzi z ta antykoncepcja? Mozesz przyblizyc?
      Ech, kobieto, zrzuc klapki z oczu i zaserwuj mezowi kopa w zad. Jak sama
      piszesz, malzenstwo praktycznie nie istnieje - po cholere tkwic w czyms, czego
      nie ma?
      • ppz Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:26
        Eh, kur...
        Dziewczyno!!!!!!
        Co Ty jeszcze robisz z Tym facetem? Po jaką cholerę tracisz z nim jeszcze
        czas????????????!!!!!!!!!!!
        Ile razy można dać się upokarzać? Ile można przepraszać?

        brak.polskich.liter ma rację, on Cie potraktował obrzydliwie przedmiotowo.
        I jeszcze Cie szpieguje. Może trzeba było go zdradzić faktycznie, przynajmniej
        wiedziałabyś za co cierpisz....

        Z zyczeniami szybkiego znalezienia w sobie sił do zamknięcia tego chorego
        rozdziału, Ewa.
      • oskaar1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:39
        Reakcja męża nie jest ok, i nie popieram tego! To brak kontroli nad emocjami.

        pewnie jak dzisiaj cos nie funkcjonuje to wystaw za drzwi, zmienna lepszy
        model...
        Co to za świat?

        A tu do "brak.polskich.liter" :
        "Tekst o tym, ze "pogorszyła mu się jakość życia seksualnego" - Ty, rozumiem,
        > nie bylas w układzie istotna, służysz do zaspokajania zachcianek pana
        malzonka."
        zachcianek pana małżonka?????

        brak.polskich.liter i chyba nie tylko brak.polskich.liter ale brak pozytywnego
        nastawienia do seksu w małżeństwie......... czułości pieszczot... to bardzo
        zdrowe... dobrze działa na wszystko.... sprobuj
        • tracer81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:44
          Ojej- flirtowało się i mąż czyniąc niecny postępek przyłapał- tak mi przykro:(
        • popea1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 19:55
          > pewnie jak dzisiaj cos nie funkcjonuje to wystaw za drzwi, zmienna lepszy
          > model...
          > Co to za świat?

          właśnie... jak na razie to mąż pokazuje drzwi, dziewczyna popełniła błąd, żałuje
          przeprasza, a on tymczasem to olewa.
          • oskaar1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 20:02
            no, to czasami ta głupia duma....

            Nie można tez zrucać granatem i naczekać ze cos sie zepsuło...
        • brak.polskich.liter Oskaar, z calym szacunkiem 19.09.06, 21:33
          postawa roszczeniowa + czulosc/pieszczoty = jak dla mnie kula w plot.

          Gdyby Ci laska wzglednie zona zakomunikowala ze "pogorszyla JEJ sie jakosc zycia
          seksualnego" z Toba, to mialbys ochote na czulosci, pieszczoty i bylbys
          pozytywnie nastawiony? Mnie na takie dictum trafilby jasny szlag. I bynajmniej
          nie dlatego, ze bylabym innego zdania.
          Autorka postu przyznaje, ze faktycznie im (podkreslam - im obojgu, nie tylko
          jemu) sie seks pogorszyl. Niezaleznie od tego, stwierdzenie w tym stylu z ust
          pana malzonka swiadczy o jego niefajnym stosunku do autorki. Facet walnal jak
          chory w kubel. Ze wszelkich mozliwych sposobow radzenia sobie z klopotami
          seksulanymi, koles wybral IMO opcje najgorsza.
          • oskaar1 Re: Oskara, z całym szacunkiem 19.09.06, 21:45
            to może zacznijmy od rodziców, albo od dziadków, albo szkoly albo???

            Gdzie tu można sie nauczyć jak rozmawiać z 2-gim człowiekiem???
            Jak przekazać 2-giej osobie o co chodzi? Czego sie chce tak naprawdę?

            Brak umiejętności komunikowania sie, a szczególnie miedzy kobieta a mężczyzna...

            On mówi ze chce inaczej albo... to trzeba pytać.. a nie milczeć... po to jest
            sie razem zeby nawzajem sie dogadywanie...
            • brak.polskich.liter O, to to 19.09.06, 22:05
              Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Zamiast szczeniackich fochow wywalic kawe na
              lawe, kulturalnie, rzecz jasna. Mam wrazenie, ze tego autorce i jej mezowi
              zabraklo. Ten idiotyczny flirt autorki, to szpiegostwo malzonka, to odstawianie
              obrazonego krolewicza, ech... sporo to mowi o komunikacji miedzy nimi.
              Kiepsko. Mlodzi sa - albo dorosna i puszcza w niepamiec, albo powiedza sobie
              papa, bo w obecnym ksztalcie chleba z tej maki raczej nie bedzie.
              • oskaar1 Re:O,to to- wzór dogadania sie kobiety z mężczyzna 19.09.06, 22:21
                jednak możemy dojść do porozumienia :-)

                Oskar
    • triss_merigold6 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 20:41
      Po pierwsze to nie należy na życzenie męża zmieniać pracy.;)
      Po drugie - pomieszałaś net z realem i wyszedł zbędny flirt
      Po trzecie - zachowanie Twojego męża jest absolutnie poniżej krytyki:
      naruszenie tajemnicy korespondencji + wysłanie tego rodzicom. Dno i kilo mułu.
      Olej tego pana, bo jako partner ma zero wartości. Stało się i trzeba żyć po
      swojemu.
      • oskaar1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 20:53
        triss_merigold6 napisała:

        > Po pierwsze to nie należy na życzenie męża zmieniać pracy.;)
        > Po drugie - pomieszałaś net z realem i wyszedł zbędny flirt
        > Po trzecie - zachowanie Twojego męża jest absolutnie poniżej krytyki:
        > naruszenie tajemnicy korespondencji + wysłanie tego rodzicom. Dno i kilo mułu.
        > Olej tego pana, bo jako partner ma zero wartości. Stało się i trzeba żyć po
        > swojemu.

        Bla bla, bla bla, bla bla

        jestem ciekaw jak dlugo wytzymie twoje, bo przeciesz nie wasze partnerstwo....?

        wysłanie tego rodzicom to przyznaje - chamstwo- pewnie emocje....
        • triss_merigold6 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 20:57
          Qrde, dziewczyna strasznie głupio zrobiła, że zaczęła taki flirt. Głupio i już.
          Facet miał prawo poczuć się bardzo dotknięty, urażony, obrażony ale wysyłanie
          korespondencji rodzinie to przesada i emocje nie są usprawiedliwieniem. Poza
          tym takie afiszowanie się postawą "dla mnie małżeństwo skończone i zyję jak
          wolny człowiek" jest szczeniackie.
          Co do zmiany pracy - kiedyś zrezygnowałam z propozycji pracy, bo mężowi nr 1
          się nie podobała (zazdrosny był). Nie usłyszałam "dziękuję", wręcz przeciwnie.
          • oskaar1 Zgadzam sie z Tobą triss_merigold6 19.09.06, 21:30
            małżeństwo to nie kaprys... jeden jest fakt ze Ona nadepnął na minę, no i
            wybuchła a teraz jest wojna...
            Teraz trzeba zastanowić sie jak powrócić do pokoju, bo to jest najważniejsze.

            Powiedzieć: oj mamy problem, po co go rozwiązywać, każdy idzie w swoje to nie
            jest rozwiązanie.

            Oskar
            • triss_merigold6 ;) 19.09.06, 21:35
              Dwa wyjścia są. Albo oboje uznają, że błąd był, głupio i w ogole przesadzili -
              jedno z internetowym pocieszycielem a drugie z reakcją urażonej ambicji i nie
              wypominają sobie co było/nie było. Drugie - pani przyjmuje do wiadomości
              przekaz jeszcze męża i nie sms-uje, nie dzwoni, nie mailuje tylko czeka aż on
              się odezwie. Ryzyko, że odezwie się z info o wysłanym pozwie rozwodowym.;)
              • oskaar1 tutaj werdykt Pani triss_merigold6 19.09.06, 21:52
                triss_merigold6 napisała:

                > Dwa wyjścia są. Albo oboje uznają, że błąd był, głupio i wogole przesadzili -
                > jedno z internetowym pocieszycielem a drugie z reakcją urażonej ambicji i nie
                > wypominają sobie co było/nie było. Drugie - pani przyjmuje do wiadomości
                > przekaz jeszcze męża i nie sms-uje, nie dzwoni, nie mailuje tylko czeka aż on
                > się odezwie. Ryzyko, że odezwie się z info o wysłanym pozwie rozwodowym.;)



                ja tez sie pod tym podpisuje

                Oskar
              • male_piwo Re: ;) 19.09.06, 22:00
                W pełni popieram przedmówczynie!
                Cóż, mogę Ci jeszcze doradzić... Ja w sytuacjach konfliktowo-rozwodowych:),
                kończę swój monolog, w którym obiektywnie staram się nakreślić sytuację, słowami:
                "Proszę Cię bardzo, jeśli chcesz rozwodu to złóż wniosek, ja tego nie zrobię, bo
                Cię bardzo kocham..." Do tej pory działa (nasz staż 2 lata).
                Dopóki będziesz się przed nim płaszczyć, będzie miał nad Tobą przewagę(jak
                teraz) i skrzętnie ją wykorzystywał. Naprawdę nie można przepraszać w
                nieskończoność!
    • madziara221 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 20:45
      Rozumiem Cię aziza81. Mój mąż dowiedział się, że kupiłam wcześniej kartę do
      telefonu i mu o tym nie powiedziałam. Ja zrobiłam to, żeby nie widział takich
      dużych rachunków,a on wytłumaczył sobie ,że mogłam go zdradzać lub smsować z
      kimś. Przeprosiłam, 2 miesiące przepraszam,ale to nie pomaga. wyprowadza się,
      aby przemyśleć czy chce być dalej ze mną. Teraz żyjemy obok siebie. Już dałabym
      sobie spokój, wszyscy przyjaciele, rodzina mówią że on przesadza,ale ja go
      kocham i nie chcę odpuścić.
      • doremi123 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 21:45
        Sytuacje, o których obie piszecie to dobre próby. Jeśli związek rozpada się
        przez coś takiego, to znaczy że nie gra w nim już od dawna, tak mi się zdaje.
        Grzebanie w cudzych mailach - to przecież oznaka braku zaufania, a co to za
        związek w którym tego brakuje... A, że potwierdziło się, że koleżanka na
        zaufanie nie zasługuje - to już inna bajka...
        Aziza, odrobinkę klasy... Nawaliłaś, więc nie pogrążaj się już bardziej... I
        popatrz uczciwie na przeszłość - czy rzeczywiście był to związek Twoich marzeń?
        Może już dawno miałaś tego dość, nie bez powodu szukałaś dreszczyku na
        zewnątrz... Może los daje Ci kopniaka właśnie po to, żebyś zaczęła być uczciwa
        sama ze sobą?
        Mądrych decyzji życzę...
        • snatcher Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 22:10
          Jestescie siebie warci..ty z tymi flirtami i on z tym przeszukiwaniem!

          to forum to jest jakas trauma normalnie
          • magdusinska Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 23:57
            snatcher napisał:
            to forum to jest jakas trauma normalnie

            więc wróć na swoje pisowskie i nie trolluj nam tutaj
            • snatcher Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 13:23
              magdusinska napisała:

              > snatcher napisał:
              > to forum to jest jakas trauma normalnie
              >
              > więc wróć na swoje pisowskie i nie trolluj nam tutaj

              Generalnie to tu w trolach zenskich mozna przebierac..
              A jak bedziesz miec chwile wolna to zajrzyj tutaj
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=43955469&a=43955469
    • monikaa111 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 22:20
      nieciekawa sytuacja, po pierwsze nie jestes pierwsza mloda mezatka ktora
      urozmaica sobie zycie erotyczne, ale powinnas maksymalnie jak to tylko mozliwe
      zadbac o dyskrecje, stosowac zabezpieczenia aby nie dochodzilo do takich
      sytuacji ze niepowolana osoba dostaje sie do twojej korespondencji. Ale teraz
      juz po fakcie, urazilas faceta jak nic - to co powiedzial ci maz "pogorszyła mu
      się jakość życia seksualnego"..nie bylo zbyt mile ale to jednak ty popelnilas
      blad i powinnas zrobic wszystko co tylko mozliwe, wykorzystac kazda szanse,
      telefon, meil, idz do niego, porozmawiaj..... siedzenie i czekanie w domu
      napewno niczego nie zmieni, musisz postawis swiat na glowie aby ratowac to
      amlzenstwo, duma do kieszeni i idz przeprosic. Wykorzystaj kazda szanse aby
      ratowac to malzenstwo.
    • caysee Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 19.09.06, 23:07
      Prawde mowiac, to jakbym znalazla tego rodzaje maile meza, to rowniez bylabym
      zalamana. Pewnie nie rozpowszechnilabym ich jak twoj maz, ale potrafie zrozumiec
      jego reakcje.
      • magdusinska Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 00:03
        Caysee ja to się nie dziwię, że facet wysłał te maile do jej rodziców. W końcu
        rodzice w takich sprawach prawie zawsze interweniują i dopytują. On był w
        porządku i chciał to udowodnić teściom, aby nie pozostac tym złym co to córkę
        opuścił i się szlaja z babami. A poza tym my mamy za mało informacji. Może on
        szukał w teściach wsparcia i pomocy.
        Ech tak wogóle to panna mi coś się nie podoba i tyle.
        • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 00:54
          Dziękuję Wam wszystkim, za to, że napisaliście. Za dobre rady i wsparcie. Za
          gorzkie słowa też. Na pewno przemyślę. Chciałam tylko powiedzieć, że jestem
          pełna podziwu dla deklarujących się tu żon/partnerek idealnych i życzę im z
          całego serca, aby nigdy po ludzku nie zbłądziły. Póki co po prostu zazdroszczę
          im postawy i trochę mi przykro, że nie potrafią mnie w ogóle zrozumieć. Tak
          bywa. Jeszcze raz dzięki!
          • chicarica Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 08:12
            Napisz proszę, jakiej narodowości jest Twój mąż. Ciekawa jestem, czy moja teoria
            się potwierdzi...
            • trypel Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 09:36
              Obydwoje nawalili i to nie ulega wątpliwości. Tylko teraz się trzeba zastanowić
              czy walka o małżeństwo ma jakikolwiek sens. Życie z partnerem który będzie non
              stop kontrolował i sprawdzał pocztę, komórkę itd jest do wytrzymania przez
              tydzień góra dwa ale nie całe życie. Nawet jak wrócą to tylko po to żeby za parę
              lat to wszystko walnęło z większym hukiem.
              Daj sobie spokój i złóż papiery.
            • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 09:47
              To jak najbardziej Polak...
              • chicarica Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 09:59
                Hm, no to teoria się nie sprawdziła.
    • kajetanb52 Może dobrze się stało 20.09.06, 09:58
      Z twojego postu wynika że twój jeszcze mąż ma zadatki na porządnego psychola.
      Sama pomyśl:
      - Rozkazuje zmienić ci pracę.
      - Grzebie ci w mailach, gadu i komórce
      - Wstawia jakieś chore teksty o "pogorszeniu się życia sexualnego", toż to brzmi
      jak tekst z podręcznika seksuologi.
      - A na końcu zamiast z tobą porozmawiać to strzela focha jak panienka i leci na
      skargę do rodziców.
      Zważ że to wszystko ledwie po 8 miesiącach małżeństwa i zastanów się co może być
      po 8 latach? Moim zdaniem to może być niezły prezent od losu, jeśli będzie
      chcial rozwodu daj mu go. Jesteś młoda, nie macie dzieci całe życie przed tobą.
      • aziza81 Re: Może dobrze się stało 20.09.06, 12:25
        Momentami zdarza mi się myśleć tak, jak napisałeś. A z drugiej strony... Przed
        ślubem przeżyliśmy ze sobą więcej niż niejedno małżeństwo, słowo daję. On miał
        jazdę ze swoją byłą i dziećmi, o których do dziś nie wie /bo ma to gdzieś/ czy
        w ogóle istnieją i czy są jego dziećmi. Stałam przy nim, bo czułam, że nie mogę
        inaczej. Dwa lata to trwało. A dziś on mówi, że tamten facet dostał ode mnie
        wszystko, a on, mój mąż, nic. Tak jak napisałam, przeszliśmy razem wiele. A
        teraz okazuje się, że WSZYSTKO to kilka kretyńskich maili o seksie. I nieważne,
        że ludzie w małżeństwie mają problemy, kryzysy, że nieraz po stokroć gorsze. On
        miał inną wizję małżeństwa. Jemu nic podobnego nie mogło się przytrafić.
        • doremi123 Re: Może dobrze się stało 20.09.06, 13:34
          Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś - "jeśli naprawdę kochasz, pozwól mu
          odejść". Bo miłość istnieje tylko wtedy, gdy jest wolna, gdy nie narzuca
          kajdan.
          Czasem walka jest na próżno i przynosi więcej szkody niż pożytku...
          A przecież nic nie dzieje się przypadkiem. A każdy koniec jest początkiem
          czegoś lepszego...
          Tyle filozofii - oceń sama na ile życiowej... W moim życiu sprawdza się
          naprawdę fantastycznie.
        • magdusinska Re: Może dobrze się stało 20.09.06, 14:12
          To po kiego groma pchałaś się w ten związek? Cholera dziewczyno bierzesz za
          męża gościa po przejściach, luzaka, który nie interesuje się własnymi dziećmi i
          oczekujesz cudów. Przygarnęłaś go bezkrytycznie i to był błąd. Dlatego teraz
          zmieniam trochę swoje stanowisko w sprawie. Przeprosiłaś ok i tyle. Przestań
          beczeć, weź się w garść i znajdź pracę. A reszta sama wyjdzie w praniu. Nic nie
          zdziałasz dopóki i on i ty nie ochłoniecie. A wizję o małżeństwie to on miał
          akurat jak najbardziej ok. Ja tez chcę mieć kochającego i wiernego męża i wiem,
          że on chce mieć taką żonę i nic w tym dziwnego. Jak domniemam z twojej
          wypowiedzi to jesteś pewnie sporo młodsza od niego i stąd te problemy.
          • aziza81 Re: Może dobrze się stało 20.09.06, 14:40
            Jestem młodsza o 7 lat. Powiedz mi, czy potrafiłabyś wybaczyć taką "akcję"
            swojemu mężowi? I nie mów, że Wam by się to NIGDY NIE MOGŁO PRZYTRAFIĆ.
            POwiedz, czy uważasz, że jeśli ktoś popełnia błąd, to znaczy, że mu nigdy nie
            zależało i nie ma już żadnego małżeństwa? Jaki masz pogląd na dawanie ludziom
            drugiej szansy?
            • magdusinska Re: Może dobrze się stało 20.09.06, 19:09
              Wiesz z tym wybaczaniem to jest tak, że jak się nie doświadczy to się nie wie.
              I ja nie wiem co bym zrobiła. Natomiast bardzo by mnie to bolało. I na pewno Ci
              nie powiem, że mi się to nigdy nie przytrafi, bo jesteśmy tylko ludźmi i czasem
              błądzimy. Ale nie możesz brać jego słów do serca. Ludzie w złości, rozpaczy
              mówią wiele i to się nie liczy. Daj mu czas, może sam zrozumie. No bo cóż Ty
              jeszcze możesz zrobić. Nic.
    • magdusinska Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 12:31
      Mam pytanie do tych wszystkich, którym tak łatwo przychodzi doradzanie typu
      wyrzuć go, psychol, dzieciak itp.. Czy dzisiaj spałyście same? Bo mi się
      wydaje, że nie. I na pewno nie macie 10 chłopa za męża. Więc po co takie rady.
      Co ma się dziewczyna jeszcze pogrążać rozwodem. A co inny mąż to ze złota
      będzie, nic nie powie, nigdzie nie zajrzy. Może od razu powiedźcie, żeby sobie
      w sex-shopie kukłę kupiła.
      • brak.polskich.liter Wiesz, Magdusinska 20.09.06, 13:10
        Moze Ci sie to wydac niewiarygodne, ale naprawde istnieja faceci, ktorzy nie
        maja paranoi, nie szpieguja, nie czytaja cudzych maili/listow/smsow i zachowuja
        sie jak dorosli ludzie, a nie 14-latkowie. Jako kandydata na meza zdecydowanie
        preferowalabym takiego pana, niz doroslego metrykalnie goscia o psyche
        rozgrymaszonej panienki z jazdami kontrolerskimi.
        Oczywiscie, kazdy wybiera, co lubi, szacunek i partnerstwo to tylko jedna z
        wielu mozliwych opcji.
        • snatcher Re: Wiesz, Magdusinska 20.09.06, 13:27
          brak.polskich.liter napisała:

          > Moze Ci sie to wydac niewiarygodne, ale naprawde istnieja faceci, ktorzy nie
          > maja paranoi, nie szpieguja, nie czytaja cudzych maili/listow/smsow i
          zachowuja
          >
          > sie jak dorosli ludzie, a nie 14-latkowie. Jako kandydata na meza
          zdecydowanie
          > preferowalabym takiego pana, niz doroslego metrykalnie goscia o psyche
          > rozgrymaszonej panienki z jazdami kontrolerskimi.
          > Oczywiscie, kazdy wybiera, co lubi, szacunek i partnerstwo to tylko jedna z
          > wielu mozliwych opcji.

          Ostatnio moje stanowsko o byciu prawdziwym mezczyzna ci tak przeszkadzalo ze
          musialas to ironicznie skwitowac..ale ja wiem ze kobiety lubia prawdziwych
          facetow! a to ze nie wszystkie maja to w domu..coz..
        • magdusinska Re: Wiesz, Magdusinska 20.09.06, 14:04
          Owszem masz racje w 100%. Tylko, że nic nie jest białe albo czarne i to jest
          ten problem. A oni obydwoje zachowują się jak rozgrymaszone panienki. On sobie
          poszedł, ona nie wie gdzie jest. On się bawi, ona siedzi na forum i szlocha. I
          najgorsze to to, że obydwoje szukaja winy nie w sobie, a w partnerze. No cóż,
          my znamy tylko jedną stronę medalu i to nie do końca prawdziwą. Dziwi mnie, że
          przez 8 m-cy kontroli nie było, a teraz raptem. Nie nie nadużyła jego zaufania,
          a teraz na pocieszenie samej siebie szuka winy tam, gdzie jej nie ma. A skoro
          Pani ta tak bardzo ceni sobie prywatność, to po jaką cholerę rozmawia o tak
          intymnych sprawach jakimi jest sex z obcym facetem? Coś tu nie tak.
          • aziza81 Re: Wiesz, Magdusinska 20.09.06, 14:32
            To absolutnie nie tak!!! Nie szukam winy w partnerze i nie usiłuję robić z
            niego łajdaka, jak mi to wcześniej zarzuciłaś. Wiem, że sie zachowałam jak
            kretynka, wiem, że popełniłam bład. I chcę go naprawić bo kocham tego mężczyznę
            z całych sił. I to nieprawda, że przez 8 m-cy nie było kontroli. Przejrzyj
            proszę moje posty. Owszem, były. Bo jak napisałam, mój mąż przeglądał konta
            wszystkich swoich kobiet. Profilaktycznie. Nie skarżę się na tym forum na swój
            los. Po prostu proszę o jakieś sensowne wskazówki. Chcę ratować małżeństwo.
            • sorell Re: Wiesz, Magdusinska 20.09.06, 14:53
              > Chcę ratować małżeństwo

              Szczytny cel.. Ale jakie małżeństwo?
              Ten pełen kontroli układ? Po co chcesz to ratować?
              Myślisz że będziesz szcześliwa? Przecież nawet jeśli ten gość Ci wybaczy, to
              kontrola będzie raczej tylko większa niż dotąd.
              Próbowałam kiedyś komuś wybaczyć coś takiego. To cholernie trudne. Przy
              pierwszej małej kłótni wraca się do tematu, wypomina.
              • aziza81 Re: Wiesz, Magdusinska 20.09.06, 15:40
                Wiesz, oboje zaleźliśmy sobie solidnie za skórę. I teraz albo się od tego
                odetniemy grubą krechą i zaczniemy od nowa na normalnych zasadach, albo koniec.
                Póki co mam nadzieję, że uda się nam porozumieć.
    • ramadayes Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 16:31
      nie zastanowiło cię to, że facet ma dzieci z wcześniejszego związku, którymi
      się nie interesuje? nie świadczy to o nim najlepiej. nie włączyła ci się lampka
      kontrolna "trzeba unikać tego faceta"? chyba jesteś/ byłaś zbyt wpatrzona w
      niego i uległa. no bo co to znaczy, że facetowi nie podoba się twoja praca i
      każe ci ją zmienić, a ty grzecznie się na to zgadzasz! on nie jest od rządzenia
      twoim życiem. co to za związek, że facet decyduje gdzie masz pracować, sprawdza
      twoją pocztę (brak zaufania!)? a potem gówniarskie zachowanie rozkapryszonego
      chłopczyka i kompletny brak odpowiedzialności z jego strony, wyszedł sobie z
      domu i nie wrócił, bo mu się małżeństwa odechciało. tak nie zachowuje się
      dojrzały facet. i przestań go przepraszać, miej trochę godności. jak go
      będziesz tak cały czas przepraszać to sobie facet pomyśli, że masz niejedno na
      sumieniu. zrobiłaś to już i wystarczy, teraz czekaj na rozwój wypadków. i żyj:
      spotykaj się ze znajomymi, szukaj pracy, zajmij się sobą, niech facet widzi, że
      sobie radzisz bez niego. pozdr
      • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 18:48
        To jest właśnie problem. Nie mogę odzyskać mojej zwykłej radości życia. Nic
        mnie nie cieszy. Pracy oczywiście szukam intensywnie, ale co do reszty -
        kompletna klapa. Co to za życie bez miłości? Budzę się każdego dnia i czuję,
        jak mnie to wszystko przygniata i zaczynam płakać, bo jego nie ma obok. Wiem,
        że czas leczy rany... Ale naprawdę mam nadzieję, że będziemy jeszcze szczęsliwi.
        • magdusinska Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 20.09.06, 19:03
          Ok popłacz sobie, ale naprawdę zagubiłaś się w tym związku dziewczyno. Mam
          wrażenie po przeczytaniu Twoich ostatnich postów, że on był takim panem i
          władcą, a Ty biedna myszka. Po prostu za bardzo go kochałaś i robisz to nadal.
          Nie możesz patrzeć na niego bezkrytyczne. Zobacz, on ma dzieci, które go nie
          interesują. A jak wam się urodzi dzieciątko to co? Może też weźmie walizkę i
          pójdzie. Nie kontaktuj się teraz z nim. Daj czas przede wszystkim sobie.
          Przemyśl wszystko. Naprawdę bycie samemu nie jest takie straszne. Nie kochaj go
          jak wariatka. Przez to, że nie potrafisz bez niego żyć on staje się coraz
          gorszy. Nie dzwoń do niego, nie szukaj. Czekaj na ciąg dalszy jaki by nie był.
          Nikogo nie zmusisz do miłości. Wiesz ja bardzo kocham mojego męża i on o tym
          wie, ale wie też, że potrafiłabym bez niego żyć. Powodzenia i bardzo bym
          chciała, abyś TY była szczęśliwa. Tylko on musi usłyszeć i zobaczyć, że kocham
          cię, ale potrafię bez ciebie żyć. I tego ostatniego życzę Ci najbardziej.
        • judith79 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 21.09.06, 10:43
          dziewczyno po takim zachowaniu kolesia wierzysz jeszcze, ze bdziecie
          szczesliwi, wierzysz, ze stac go na to zeby zachowac sie jak na mezczyne i meza
          a nie jak dotad na zwyklego gnoja? pozbieraj sie do kupy i zacznij sobie zycie
          ukladac na nowo.
    • judith79 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 21.09.06, 10:38
      jak dla mnie cala sytuacja jest chora. koles cie poniza, szpieguje, wysyla
      jakies glupoty do twoich rodzicow, stwierdza, ze malzenstwo skonczone a ty
      jeszcze przepraszasz, wydzwaniasz... jedyne na co zaluguje twoj malzonek to
      siarczysty kop w dupe polaczony z obsmianiem. sorry do czego chcesz wracac? do
      goscia, ktory teraz zachowuje sie jak ostatni gnuj a przez reszte zycia bedzie
      ci nekal wypominkami? sprawdzal? szantazowal? obudz sie dziewczyno i nie wierz
      w te lpr-owe madrosci, ze masz sie pokajac, ze wszystko to twoja wina i ze jak
      sie z kims zyje to czlowiek nie ma prawa do prywatnosci, brrr.
      • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 21.09.06, 11:56
        Wiesz, może niektórym trzeba tłumaczyć jak dzieciom, o co chodzi w małżeństwie?
        Choć wczoraj zwątpiłam, kiedy mi na gg napisał, że on to nie jest gotowy na
        miłość, która boli i że w ogóle nie powinniśmy się byli wiązać. Mam wrażenie,
        że się związałam z dzieciakiem, ale mam nadzieję, że uda mi się go uświadomić,
        że nie ma idealnej miłości, że nikomu nie jest łatwo. I że z kim by się nie
        związał, zawsze potrzebne jest zrozumienie i kompromis. Może wybierzemy się na
        jakąś terapię? Choć ostatnio protestował, twierdząc, że przecież nie jest
        czubkiem...
        • popea1 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 22.09.06, 12:39
          >mam nadzieję, że uda mi się go uświadomić,
          >że nie ma idealnej miłości, że nikomu nie jest łatwo.

          eeee, trzymam Twoją stronę, ale taraz to gadasz komunały... co to jest "idealna
          miłość?" Piszesz, że nikomu nie jest łatwo: jestem w harmonijnym związku 3 lata
          i uwierz, ze zdrowym podejściem i odpowiednim partnerem (nie dzieciakiem) jest
          łatwo. Mnie jest łatwo.
          Aziza81, on Ci mówi, że nie powinniscie się wiązać, a ty lecisz? przepraszasz?
          Teraz to już nie chodzi o tę sprawę flirtu tylko o jego podejście do waszego
          małżeństwa w ogóle, które go mało obchodzi, jak widać. Na terpaię nie chce iśc,
          wybaczyć nie chce/nie umie/nie może. Gdyby mu zależało, to by tę sytuację juz
          jakoś przebolał. Jak długo będziesz się przed nim upokarzać? Ile jeszcze
          zniesiesz?
          • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 22.09.06, 17:58
            Napisałam mu wczoraj, że jeśli chce rozwodu, to będzie go miał. Ja też mam
            prawo do szczęścia. Nie mam już siły tkwić w tej sytuacji. I się facet
            zdziwił...
            • doremi123 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 22.09.06, 18:26
              Brawo! Zwłaszcza, że wyobrażam sobie, ile musiała Cię kosztować taka decyzja...
              Głowa do góry, jesteś młoda, całe życie przed Tobą.
              Życzę Ci wszystkiego najlepszego, przede wszystkim dużo sił - bo to pewnie
              jeszcze trochę potrwa zanim pozbierasz się i zapomnisz... Ale wierz, mi -
              warto... Warto wyzwalać się z toksycznych relacji i żyć naprawdę po swojemu!
              Pozdrawiam.
    • agacciam Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 22.09.06, 13:16
      o miłość trzeba walczyć, zawsze. Terapia świtny pomysł, ale może najperw
      zacznijcie od czytania razem książek na ten temat i omawiajcie rozdział po
      rozdziale. Ja zaczynam taką terapię od poniedziałku. Jesteśmy młodym
      małżeństwem, ale zaczęliśmy dopiero teraz ze sobą mieszkać i chcemy przeżyć to
      ansze życie z uśmiechem na twarzy i daltego musimy się tego nauczyć. My
      będziemy czytać "Małżeństwo na medal"
      • epox123 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 22.09.06, 14:24
        Tak czytam,czytam i sobie pomyślałam,a moze on własnie szukał pretekstu,aby
        odejść od Ciebie,a Ty poprostu mu to tylko ułatwiłas i a on żeby wyjść z tej
        histori obronną ręką zrobił to co zrobił(mówie o tym wysłaniu tego do Twoich
        rodziców),żeby obarczyć Cię winą,żeby to on nie był tym gorszym.....
        sama nie wiem,ale tak mi się jakoś pomyślało..
        • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 22.09.06, 17:55
          Nie jesteś odosobniona w takim poglądzie... :( Ja póki co staram się tak o tym
          nie myśleć, ale kto wie...
      • aziza81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 22.09.06, 17:59
        Zerknę na tę książkę przy okazji... A Wam życzę powodzenia :)
        • tmkb Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 27.09.06, 14:41
          sam jestem mężem od miesiąca i powiem, że nie wiem co bym zrobił w takim
          wypadku. Oczywiście on nie powinien czytać twoich maili. ale przeczytał i się
          dowiedział. jednak dla mnie jego wina (to że przeczytał twoją korespondecję)
          jst nieporównanie mniejsza niz twoja. Oczywiście flirt to jeszcze nie zdrada,
          ale to juz i tak coś potwornego wobec waszego związku. To że od jakiegoś czasu
          nie było seksu (bo byłaś zmęczona) to nie znaczy że juz masz prawo flirtować.
          Rozumiem jeszcze żeby to on tego nie chciał, ale to ty nie chciałaś. i
          zaczełaś "berdzo odważną" korespondencję z kims nieznajomym. to dla mnie
          świadczy, ze jednak coś się bardzo musiało popsuć w Waszym związku już
          wcześniej. samo zmęczenie to za mało, to za cienki argument, zeby rezygnować z
          seksu po 8 miesiącach małżeństwa. Mówisz że byłaś wulkanem seksu. I co tak
          nagle odeszła Ci ochota na seks (bo w pracy jest nieprzyjemnie i trzeba dłużej
          zostawać)?? I dlatego zaczęłaś też flirtować??? Flirt to nie zdrada, (ale
          gdybym ja się dowiedział, że moja żona za moimi plecami flirtuje-i to jeszcze
          nie jakieś niewinne żarciki- tylko jak sama napisałaś bardzo odważne i pikantne
          teksty) to chyba zrobiłbym podobnie jak twój mąż. Nie wiem może po paru
          miesiącach bym wrócił, ale coś takiego bardzo podkopuje zaufanie. skoro z kimś
          obcym rozmawiasz w taki sposób to jaką można mieć pewność że następnym razem
          nie przejdziesz od słów do czynów. Mężczyzn to szczególnie boli. Tak tak wiem
          żona nie jest ich własnością, ale większość tak trochę postrzega kobiety, jak
          cenny skarb, który chcą mieć tylko dla siebie (zamkną w wieży i z nikim się nie
          dzielić)-to sprawa ambicji, honoru, męskiego ego.

          Podsumowując nie wiem co będzie bo tego nikt nie wie. może jeśli on w jakiś
          sposób sobie to sobie zracjonalizuje (to co się stało to może wróci). ale nie
          wiem czy ja bym kiedykolwiek zaufał po czymś takim
          • gaga_tek81 Re: JAK DŁUGO CZEKAĆ? 27.09.06, 15:19
            Związek bez zaufania nie ma racji bytu. Prawda zawsze leży gdzieś po środku.
            Dziwne jest to że nie ingerowałaś w zachowanie męża mając świadomość tego,że
            czyta Twoją korespondencję. To on pierwszy popełnił podstawowy błąd. Co to za
            życie z facetem który kontroluje Cie na każdym kroku i nie ma szacunku do
            Twojej prywatności. Osobiście czułabym się oszukana,obdarta z
            intymności,pozbawiona mojego JA. Wersja z nagłaśnianiem sytuacji na forum
            publicznym-rodzinnym,wśród Waszych wspólnych znajomych świadczy tylko o tym,że
            on nie dorósł do życia w związku. Poważny i porządny facet nie zachowałby się w
            taki głupi sposób. Każda bowiem sprawa tycząca się Waszego związku powinna być
            rozpatrywana tylko i wyłacznie miedzy Wami. Swoją drogą nie pochwalam Ciebie za
            to co zrobiłaś,aczkolwiek pikantne dyskusje z "kolegami" z pracy,ze szkoły to
            dzisiaj chleb powszedni i nie uważam tego za coś złego jeśli to oni są
            prowodyrem sytuacji. Trzeba się tylko czasem zastanowić czy warto brnąć w coś
            co nie ma sensu, jest totalną głupota i zaspakaja tylko tymczasowo
            ciekawość "jak to by było gdyby". Czy przypadkiem ten mąż którego spotykasz na
            codzień, którego kochasz nie jest o niebo lepszy od zwykłego niestabilnego
            emocjonalnie podrywacza i poszukiwacza wrażeń?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka