kaatrin
20.10.06, 20:33
Moja kolezanka odkryla, ze zdradza ja chlopak. Zdradzal przez jakies 2
miesiace zanim sie dowiedziala, z kolezanka z pracy.
Mieszkali razem (moja kolezanka z chlopakiem). Po tym jak sie dowiedziala
(dowody byly 100%), kolezanka zdecydowala sie wyprowadzic jeszcze przed
konfrontacja z chlopakiem. Kiedy sie pakowala, chlopak wrocil i spytal, co
robi. Powiedziala mu, ze sie dowiedziala o zdradzie. On zaprzeczyl po czym
zaczeli sie klocic. Pobil ja, potem popchnal na nia stol tak, ze zlamal jej
noge! Nie zawiozl jej na pogotowie, wyszedl!!!
Dziewczyna wyprowadzila sie. Na razie nie zlozyla doniesienia na policje (z
tego co sie orientuje, to ma na to 6 miesiecy, a obdukcje ma). Mowi, ze jest
jej go zal, ze moze sie skonczyc wiezieniem... Z drugiej strony sama ma
ogromne koszty - musiala sie wyprowadzic, nie moze dojechac do pracy - musi
placic za taksowki, zlamanie jest skomplikowane, noga na 8 tygodni wsadzona
do gipsu, nie wiadomo ile rehabilitacji bedzie trzeba - gdyby go pozwala,
musialby pokryc jej koszty. Poza tym takiego zachowania tez nie powinno
puszczac sie plazem.
Pyta sie mnie dzisiaj, co robic. Coz jej poradzic? Napiszcie, co sadzicie.