Dodaj do ulubionych

beznadziejna? [dlugie]

06.11.06, 21:58
Jestem na skraju załamania...
Zaczne od poczatku, rok temu wyszlam za maz, przed slubem bylismy w miare
zgodna para, kochalam go, pobralismy sie - on nie mogl se zdecydowac, jednak
"wyrazil" zgode... zamieszkalismy razem i zaczelo sie... doszlo do tego, ze
wyzywal mnie, obrazal sie, nie dal sobie nic powiedziec, w koncu uderzyl...
pozniej przepraszal... zaszlam w ciaze, bicie zdarzylo sie jeszcze
kilkakrotnie. Nastepnie przez ok 6 m-cy totalny raj, mily kochany troskliwy
itp. Po urodzeniu ciagle awantury o to, ze jestem gruba ( po ciazy waze 55 kg
- 166 cm), brzydka: ubliza mi mowiać: "gruba swinio", "locho", "twoje cialo
jest gownem", "galareto". Wczoraj nie wytrzymalam i uderzylam go w twarz,
rzucil sie na mnie, zaczal dusic- upadlam na ziemie, gdy tylko powstalam dalej
upokarzal mnie...
Patrząc na to z dystansu,uwazam, ze powinnam cos zrobic !! najlepiej sie
rozwiesc, ja juz go nie kocham,ale problem tkwi,w tym, ze musialabym wrocic do
rodzicow - wstyd i upokorzenie ( sama walczylam o slub), zarabiam marne grosze
wiec nie stac mnie na wynajmowanie , zreszta co zrobie z kilkumiesiecznym
dzieckiem?
Dodam, ze moja głupota nie zna granic... utrzymywalam go od zawsze, jeszcze
zanim bylismy malzenstwem - nawet w ciazy, on uwaza, ze nie zasluguje na niego.
Nie mam latwego charakteru, nie moge siedziec cicho, stad awantury sa
codziennie - wszystko na mojej glowie, dziecko, praca, rachunki, zakupy,
gotowanie, sprzatanie itp NIE DAJE RADY!!! Przestalam juz mowic nawet
kolezankom o swoich sprawach, bo patrza na mnie z politowaniem, a niczego nie
wnosza nowego.
Ufff troche mi ulzylo
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: beznadziejna? [dlugie] 06.11.06, 22:06
      Pobicie zgłoś na policję, jesli założysz sprawę i poinformujesz, że Twoje życie
      i zdrowie oraz dziecka są zagrożone jest szansa, że gościa przymkną albo
      dostanie zakaz zbliżania się, wtedy problem lokalowy masz chwilowo rozwiązany.
      Skontaktuj się z jakimś Centrum Praw Kobiet czy inną ogranizacją, mają pomoc
      psychologiczną.
      To na początek
      Potem rozwód z orzekaniem o jego winie i alimenty na Ciebie i dziecko.
      Zbieraj wszystkie kwity, nagrywaj wyzwiska - bedziesz miec jakieś dowody.
    • clas_sic Re: beznadziejna? [dlugie] 06.11.06, 22:14
      Jeśli zarabiasz "marne grosze" to jakim cudem udało ci się utrzymywać siebie i
      jego? Nie dziwię się twoim przyjaciółkom, że w rozmowach z tobą "nie wnoszą nic
      nowego"? Już dawno powinnaś się wynieść od niego. Nie można sobie pozwalać na
      znęcanie się nad sobą. Nie jest wstydem wrócić do rodziców. Dla mnie prymitywne
      stwierdzenia typu "niechby bił byle był" nie maja racji bytu. Wstydem jest tkwić
      w toksycznym związku i nie decydować się na radykalne zakończenie tego. Nie
      piszesz nić o jego stosunku do dziecka. Jeśli jest obojętny - tym bardziej go
      zostaw i rozwiedź się. Z twoich wypowiedzi nie wynika, by bardzo za tobą
      tęsknił. A jeśli wydaje ci się, że rozwód i ucieczka od niego nie jest dobrym
      pomysłem - idź do dobrego psychologa lub psychiatry, on wyjaśni ci, gdzie tkwi
      problem.
    • caysee Re: beznadziejna? [dlugie] 06.11.06, 22:35
      Pomysl - skoro bylas w stanie przez bardzo dlugi okres utrzymywac was oboje, to
      pewnie ciebie i dziecko tez ci sie uda utrzymac bez wiekszych problemow.
      Dodatkowo po rozwodzie dostalabys pewnie alimenty, wiec finansowo mysle ze
      podolasz. A jezeli podolasz finansowo, to na co czekasz? Pewnie, ze na poczatku
      moze byc ciezko, w sumie opieka nad dzieckiem jest wymagajaca i to nie to samo
      co utrzymywac faceta, ktory sam sie myje i je, ale przy jakiejs pomocy ze strony
      rodziny powinno ci sie udac. Lepsze chyba jest przyznac sie do bledu przed
      rodzina i przebolec te pare zgryzliwych uwag przez pare tygodni, niz byc
      ponizana i bita przez meza w nieskonczonosc.
      • babunowa Re: beznadziejna? [dlugie] 06.11.06, 22:59
        Naprawde nie wiem na co Ty jeszcze czekasz?
        Chcesz az zabije Ciebie/dziecko?
        Jaki wstyd?Niejedna kobieta juz sie 'wstydzila',a potem byly programy typu 'Pod
        napieciem',gdzie zastanawiano sie,czy tak sie musialo stac...
        Owszem,jesli rodzina i znajomi widzieli,ze ten facet ewidentnie nie jest dla
        Ciebie,a Ty sie rozwiedziesz,to mozesz sie spodziewac rozmowy na ten
        temat.No,ale zastanow sie,co jest gorsze-znoszenie bicia i obelg i poczucie
        strachu,czy rozmowy z rodzina?
        Zycze dokonania wlasciwego wyboru i wiecej szczescia do mezczyzn w przyszlosci.
        • anka786 Re: beznadziejna? [dlugie] 06.11.06, 23:46
          wiem ze latwo jest mowic odejdz od niego wszystko sie ulozy,ale musisz to
          zrobic!!!schowaj dume do kieszeni i mysl o zyciu wlasnym i dziecka!byc moze na
          chwile sie uspokoi ten twoj maz ale co jakis czas bedzie sie powtarzalo a czas
          mija...potem sie znajdziesz w sytuacji wycienczonej psychicznie,wybacz za slowo-
          podstarzalej i w depresji...czy warto dla takiego chama marnowac swoje zycie!
          sciskam cie i zycze duzo szczescia!!
    • aiwlys25 Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 10:47
      Znam coś takiego z życia, moja najlepsza koleżanka też tak miała, miała
      obdukcję, ale jedna to jest mało, i to że zgłosisz na policję to za dużo nie
      pomoże, ale od tego musisz zacząć, kilka zgłoszeń co najmniej, wiadomo, że w
      domu zrobi się nie ciekawie, niestety wróć do rodziców... to jest naprawdę
      najlepsze wyjście, nie wstydź się tego rozmawiaj wszędzie, są ośrodki dla
      takich kobiet, ale gmina musi mieć podpisaną umowę z takim ośrodkiem, nie wiem
      skąd jesteś dlatego trudno mi coś więcej powiedzieć, wiem jednak, że w takich
      ośrodkach starają się pomóc, chociaż nie zawsze jest wesoło, zwłaszcza, że
      przebywanie w takim ośrodku jest tymczasowe zaledwie na kilka dni, czasami
      miesięcy, bynajmniej tak jest w Grudziądzu, w woj. kujawsko pomorskim.
      Jeśli chcesz to napisz do mnie... ja swoją koleżankę wywoziłam z domu podczas
      nieobecność męża... przeżyłam horror, wydzwanianie, straszenie policją,
      wygrażanie i inne rzeczy ze strony jej męża... była w takim ośrodku trzy
      miesiące, obecnie mieszka z rodzicami, nie ma swojego kąta, rzeczy w workach na
      strychu bo nie ma tyle miejsca, ale ma spokój i naprawdę wie, że nigdy do niego
      nie wróci, a obecnie toczy się już sprawa rozwodowa, orzec jego winę nie jest
      łatwo... trzeba mieć na to dowody, widział ktoś jak cię bije, samo twoje
      opowiadanie nie starczy, musiał ktoś widzieć, słyszeć wyzwiska, ważne są
      zeznania sąsiadów... jak chcesz pogadać to pisz...
    • mikams75 Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 10:57
      > Patrząc na to z dystansu,uwazam, ze powinnam cos zrobic !! najlepiej sie
      > rozwiesc, ja juz go nie kocham,ale problem tkwi,w tym, ze musialabym wrocic do
      > rodzicow - wstyd i upokorzenie

      Powrot do rodzicow jest 1000 razy mniejszym upokorzeniem niz to co przezywasz na
      co dzien w towarzystwie meza-drania.
      • roy.miro Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 11:13
        Z innej beczki: kto dał Ci prawo uderzyć go w twarz? Dlaczego uważa się, że
        kobieta ma prawo do fizycznego ataku na mężczyznę. Nie bronię tego człowieka,
        ale uważam, że nikt nie ma prawa do stosowania przemocy (nawet tego rodzaju).
        • garava Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 11:58
          Ty to chyba jesteś jakiś upośledzony!!! A jakim prawem mąż może ją bić i znęcać
          się psychicznie i fizycznie?!?!?!
          • roy.miro Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 13:34
            Nie ma takiego prawa. Ani mąż ani ona. Nietykalność cielesna dotyczy obu stron.
            Przeczytaj lepiej jeszcze raz. A potem powiedz, czy na znęcanie się psychiczne
            można odpowiadać przemocą fizyczną. Są od tego inne środki, poczynając od
            dyskusji a kończąc na rozwodzie. A na przemoc fizyczną pomaga prokurator.
            • garava Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 15:39
              Za znęcanie się psychicznie nie odpowiem siłą fizyczną. Ale za znęcanie się
              fizycznie (mąż używa wobec niej niej przemocy fizycznej) odpowiem przemocą
              fizyczną. Nie będę stać biernie i przyjmować ciosy nic nie robiąc. Za cios oddam
              ciosem. Niech i on poczuje co to jest być bitym przez drugiego człowieka.
              • roy.miro Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 16:53
                Tak, ale o ile się nie mylę, to w tym przypadku ona rozpoczęła tę wymianę
                ciosów "Wczoraj nie wytrzymalam i uderzylam go w twarz". Wybacz, ale to może
                świadczyć o tym, że nie wszystko wygląda tak jak jest opisane...
                • garava Re: beznadziejna? [dlugie] 08.11.06, 12:38
                  A wcześniej napisała...
                  "doszło do tego, ze wyzywał mnie, obrażał się, nie dał sobie nic powiedzieć, w
                  końcu UDERZYł... później przepraszał... zaszłam w ciąże, BICIE zdarzyło się
                  jeszcze kilkakrotnie"
                  • roy.miro Re: beznadziejna? [dlugie] 08.11.06, 14:06
                    Nie twierdzę, że jej wcześniej nie bił. Twierdzę jedynie że w tym konkretnym
                    przypadku to ona użyła przemocy jako pierwsza. Co może oznaczać że nie był to
                    jedyny raz. Podkreślę jeszcze raz - nie usprawiedliwiam tego faceta. Zauważam
                    tylko, że ona nie jest bez winy i zachowuje się w podobny sposób.
    • carmela_soprano Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 12:05
      kolejny smutny przypadek kobiety, która na forum przyszła się wyżalić, a nie
      słuchać rad. szkoda.
    • an20 Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 13:56
      samotna261 napisała:
      Przestalam juz mowic nawet
      > kolezankom o swoich sprawach, bo patrza na mnie z politowaniem, a niczego nie
      > wnosza nowego.

      A co one moge wniesc nowego, jak nei sluchasz ich rad? rozwiedz sie, wyprowadz,
      dasz rade zarobic na siebei i dziecko, dostaniesz jeszcze alimenty. A jak nie to
      siedz razem z nim i niech nadal Cie tlucze, bo to jak widac nie jest problem.
      Problem jest - jak wroce do domu bedzie wiekszy wstyd... Pomysl troche kobito,
      czy wstyd wrocic do rodzicow, czy wstyd byc workiem treningowym mezusia.....
      Wez sie wgarsc, otrzasnij, pomysl o dziecku i jego przyszlosci.
    • judith79 Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 14:24
      > Dodam, ze moja głupota nie zna granic
      to jest niezaprzeczalny fakt.
      • oliviaaa1 Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 14:39
        do rodziców! jak najszybciej! albo gdziekolwiek! do koleżanki, na jakiś czas chociażby, albo wynajmij sobie pokój u kogoś chociaż! i zacznij żyć normalnie! dla dziecka chociaż to zrób, im dłużej zwlekasz tym gorzej dla Ciebie, a on tkwi w przekonaniu, że może robić co chce i tylko czekać na jeszcze gorszy ciąg wydarzeń, co jeszcze Ci mamy napisać??? zacznij szanować siebie i daj szczęście swojemu dziecku!!!
        • dr_kaczusia Re: beznadziejna? [dlugie] 07.11.06, 17:09
          moja babcia zyla z mezem alkoholikiem bo "dzieci musza miec ojca".
          A kiedy ludzie jej mowili jak jeszcze byla mloda, odejdz, pomozemy Ci, szew
          nawet dawal jej mieszkanie zastepcze... to ona dalej swoje, ze nie...

          Dzieci jak dorosly serdecznie mamusi podziekowaly za taka postawe zyciowa bo
          "ojca nienawidzili i mieli ochote zabic".
          A babcia do konca zycia uwazala, ze zrobila slusznie, taka skrzywiona psychika.


          Wiec jesli Tobie odpowiada zycie z takim czlowiekiem co bije i sie zneca nad
          Wami to Twoja sprawa, ale pomysl o swoim dziecku! Moze ono nie chce zyc w piekle
          na ziemi ?! tylko jeszcze jest zbyt male by Ci o tym powiedziec...
    • miauka Re: beznadziejna? [dlugie] 08.11.06, 15:17
      samotna261 napisała:

      > Patrząc na to z dystansu,uwazam, ze powinnam cos zrobic !!

      Nie, no po co? Nadstaw drugi policzek, a potem mu zrób loda, żeby się nie
      denerwował chłopak znowu, że jesteś taka beznadziejna i masz podły charakter....

      > problem tkwi,w tym, ze musialabym wrocic do
      > rodzicow - wstyd i upokorzenie

      Jasne, lepiej dawać się napie...dalać, to dużo mniejsze upokorzenie.

      > Dodam, ze moja głupota nie zna granic... utrzymywalam go od zawsze, jeszcze
      > zanim bylismy malzenstwem - nawet w ciazy, on uwaza, ze nie zasluguje na niego.

      Fakt, Twoja głupota nie zna granic.

      > Przestalam juz mowic nawet
      > kolezankom o swoich sprawach, bo patrza na mnie z politowaniem, a niczego nie
      > wnosza nowego.

      A co tu można nowego wnieść? Pewnie Ci nie powiedzą, że głupia jesteś! Słabo mi
      się robi, kiedy czytam takie wynurzenia!
    • joy44 Natychmiast 08.11.06, 15:40
      Dziecko do domu dziecka (na pewien czas).
      Ty do rodziców.
      Prokurator.
      Rozwód.
      Z bólu przestałaś myśleć.
      Do roboty.
      Natychmiast.
      j
      • natalya20 Re: Natychmiast 08.11.06, 15:46
        wow ja nie rozumiem tego ze dziecko do domu dziecka!! dziecko to nie paczka
        ktora mozna oddac do przechowalni!! a ty dziewczyno niestety ale bedziesz
        musiala wrocic do rodzicow...wiem ze to wstyd...ja tez bym sie wstydzila...ale
        na pewno zrobisz to predzej czy puzniej..wiec lepiej wczesnie, szkoda czasu
        • oliviaaa1 Re: Natychmiast 08.11.06, 17:39
          do domu dziecka???!
          kolejna GŁUPIA!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka