pani.herbatka
18.11.06, 18:54
jestem rok po ślubie, a mój mąż kompletnie przestał się starać w związku.
Wprowadził się do mojego mieszkania na gotowe, zarabia lepiej niż ja a nie
chce w to mieszkanie inwestować. Stał się strasznie skąpy. Ostatnio
powiedział mi, że nie czuje potrzeby wyjścia na Sylwestra i że nie będziemy
nigdzie wychodzić. Powiedziałam mu, że chciałabym iść na Sylwestra. Mąż
odpowiedział, że jeśli chcę się bawić to ze mną pójdzie, ale pod warunkiem,
że to ja za to zapłacę (znaczy się za siebie i za niego). Jest mi przykro,
przed ślubem uchylał mi nieba, a teraz liczy się ze mną co do grosza, przy
czym sam nic nie kupuje do domu, unika płacenia rachunków, a kiedy wypominam
mu tą niekorzystną zmianę odpowiada, że narzeczeństwo się skończyło, a
zaczęło się małżeństwo. A w swojej postawie dotyczącej zabawy Sylwestrowej
nie widzi nic złego, uważa, że to normalne, że jak nie chce siebawić to nie
będzie za to płacił, i że ja się czepiam. Czy ja nie zasługuję na to, aby mój
własny mąż zaprosił mnie na Sylwestra?