Dodaj do ulubionych

nie ma dziecka....

11.12.06, 12:45
Moja najlepsza koleżanka w czwartek urodziła swe upragnione, wyczekiwane
dziecko - niestety, dziecko urodziło się martwe....Wszystko było w porządku,
całą ciążę znosiła dobrze, dbała o siebie jak mało kto...Dziecko urodzone w
terminie, donoszone....niestety - udusiło się pępowiną przy obracaniu....

Tak bardzo się cieszyli, tak bardzo czekali....Wszystko miała przygotowane na
Jego przyjęcie w domu...I co teraz? Pustka... Żal, rozpacz, odwieczne pytanie
dlaczego to ich spotkało??
...
Jak sie zachować? Jak ją pocieszyć? Jak pomóc? Co powiedzieć w sytuacji, gdy
brakuje słów? ...
Obserwuj wątek
    • karolinka123 Re: nie ma dziecka.... 11.12.06, 12:48
      Nie ma takich slow,czynow, aby przestalo ja to bolec, nie wiem czy jest sposob,
      aby Im ulzyc- to bylo upragnione dziecko, wiec to bardzo boli.Moim zdaniem zadne
      slowa tu nic nie pomoga.
      • yvona73pol Re: nie ma dziecka.... 11.12.06, 13:06
        badz z nia, przy niej (niekoniecznie fizycznie, niech wie, ze moze na ciebie
        liczyc), niekoniecznie musisz wiele mowic... bo wlasciwie coz powiedziec?
        przytulic...
        moze tez uciekac od kontaktu, to tez trzeba zrozumiec i nie narzucac sie
    • onka7 Re: nie ma dziecka.... 11.12.06, 13:47
      Witaj,
      Jestem mamą Marysi, którą urodziłam martwą 9 miesięcy temu. Powód ten sam-
      pempowina. Chcesz rady? Nie możesz zrobić nic specjalnego dla swojej
      przyjaciółki, nie ulżysz jej, nie pocieszysz. Możesz tylko zwyczajnie przy niej
      być i zostawiać ją samąkiedy tego będzie potzebować i być na wyciągnięcie ręki.
      Wiesz to jest nie do opisania co się dzieje po takiej stracie. Przychodzą fale
      zktórymi nie jesteśmy w stanie walczyć, dni które zmiatają nas z ziemi i takie
      kiedy łatwiej się uśmiechnąć. Ważne abyś wiedziała ze powinnaś mówić ze swoją
      przyjaciólce o jej dziecku, nazywać je po imieniu, nie unikać, nie próbować w
      ten sposób jej ulżyć. Przez najbliższe miesiące myśl o dziecku będzie tym z
      czym bedzie zasypiać i budzić się, dziecko będzie w jej snach i w jej głowie
      cały czas. Tak jak u kazdej matki. Ja poczułam się odrobinę stabilniej po 6
      miesiącach, ale wiem ze nigdy nikt i nic nie wyleczy mnie zmiłości do mojej
      córeczki. Jestem teraz znowu w ciąży i nadzieja znowu zaczyna kielkowac na moim
      parapecie. Musisz mocno wierzyc że tak też będzie w życiu twojej przyjaciółki,
      karm ją ta nadzieją po cichu.
      • madi1 Re: nie ma dziecka.... 11.12.06, 14:30
        Naprawdę nie wiem co napisać w takiej chwili...To straszne o czym piszesz.
        Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego bólu, tej pustki, tego okropnego
        wołania DLACZEGO....Nosic dziecko 9 miesięcy pod sercem, byc dla niego
        wszystkim, czuć je w sobie przez tyle czasu i nagle jedna chwila kończy to
        wszystko taką tragedią....Każdy ból jest ogromny, każda śmierć jest nie do
        zniesienia, ale łatwiej pewnie by było gdyby to było poronienie na początku
        ciąży, ale nie mieści się po prostu w mojej głowie, że tydzień temu była u
        lekarza, wszystko było w porządku, zdrowe, duże, silne dziecko i nagle dostaje
        bóli porodowych, a lekarz mówi że dziecko od trzech dni jest martwe....
        Zamiast odebrać dziecko ze szpitala w beciku, oni wynieśli białą trumienkę...
        Boże, co za niesprawiedliwość! Co za nieopisana strata...Ja sama od tego dnia
        nie myslę o niczym innym, a nawet nie próbuję sobie wyobrazić jak czuje się
        ona... Jak dalej żyć??
        Lekarz powiedział, że jest zdowa, żeby jak najszybciej zachodziła w następną
        ciążę, ale ona nie chce, bo mówi że się boi. Ja sama się teraz boję...Ja wiem,
        że z czasem na pewno ten ból przyblednie, ale na pewno zostanie na zawsze w
        niej, w jej męzu, w rodzinie, we mnie....
        To straszne.
    • teligo Re: nie ma dziecka.... 11.12.06, 14:27
      Podaj jej adres forum "Strata dziecka, chore dziecko". Tam zajdzie pomoc kobiet,
      które najlepiej wiedzą, co przeżywa teraz Twoja koleżanka.
      Sama również znajdziesz tam wiele informacji, w jaki sposób pomagać rodzicom po
      stracie dziecka.
      • teligo Re: nie ma dziecka.... 11.12.06, 14:28
        podaję link:

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556
    • anex26 Re: nie ma dziecka.... 12.12.06, 12:49
      >Wszystko miała przygotowane na Jego przyjęcie w domu...<

      Jak widać rację mają Ci , którzy niczego nie przygotowują bo nie chcą"zapeszać".
    • annaparzonka Re: nie ma dziecka.... 12.12.06, 15:26
      Moja szwagierka jakies dwa miesiace temu urodziła martwe dziecko( 28 tydzien
      ciazy) i powiem ze najwazniejsze było to aby być przy niej, nie ma słów które
      złagodzą ból po stracie dziecka. Ja sama w pierwszej ciazy straciłam dziecko (
      zasniad) mimo ze był to dopiero 13 tydzień bardzo to przezylam, teraz mam 21
      miesięczną córeczke ale przyznam sie ze mimo to ze dobrze znosiłam ciaze ziarno
      obawy miałam nikomu do 6 miesiaca nie powiedzilismy aby nie zapeszac. Mysle że
      czas leczy rany,ale wiadomo ze nigdy nie zapomni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka