asiek252
12.12.06, 23:28
Moze zacznę od początku. Nie jestem młodą mężatką -6 letni staż,jeden synek17
miesięcy)Jeszcze nie dawno zajmowalam sie domem,mężem , dzieckiem itd,
udziełałam korepetycji z ang.I to był mój kontakt z ludźmi.teraz poszłam do
pracy-szkoła język.Zaczęły sie kłopoty w domu, głównie z mężem.Ja natomiast w
pracy odżyłam, zaczęłam dbac o siebie, itd, aż pewnego dnia pojawił się On.Po
raz pierwszy ktos na mnie patrzył jak na kobietę a nie matkę i żonę
(przedmiot).I zaczęło się, niewinne sms-y , których wyczekiwałam od rana do
nocy, jedna impreza, druga.On tez ma żonę , dwoje dzieci.Żadnych szans na
jakis związek.Po prostu jakaś odskocznia, czy coś(??)Tak mi się
wydawało.Generalnie było ok, do dzisiaj, bo przy mnie zaczęły przychodzic do
niego "sygnały".Po czym zniknął i ma wyłączoną komórkę.Wiecie co dziewczyny,
ja wiem ze to chore, co wypisuje, ale czuję się zdradzona , chociaż sama
zdradzałam.Chyba zaczęłam sie przywiązywac, czyli jednak coś czuć...no
własnie, jak to ugryźć? Na rozum zostawić go , wrócic do męża i naprawiać
małżeństwo, ale chyba zaszumiało mi w głowie, skrzydła wyrosły itd itd i
cięzko sie rozstać.W ogóle po jego zachowaniu widać, ze nie jestem pierwszą w
jego życiorysie....Proszę Was napiszcie cos co myślicie na trzeźwo, bo trudno
mi jakoś pozbierać myśłi, choc przebłyski świadomości mam jeszcze
niewielkie...czy byłyscie w podobnej sytuacji?