lenchen
16.06.07, 09:53
Ostatnio w pracy dwie koleżanki zapytały się niezależnie, jak to jest, że codziennie przychodzę inaczej ubrana i "skąd te wszystkie ciuchy biorę"? W sumie zaczerwieniłam się i tak jakoś poczułam się niezręcznie... A to chyba dlatego, że przesadzam. Kupuję czasem bez opamiętania, jak wpadnę w trans, to tracę rozum w sklepach i kupuję, kupuję.... Co miesiąc obiecuję sobie, że koniec, że w tym miesiącu nie połaszę się na żadną nową rzecz, że mam kilkadzieisiąt sztuk ubrań w szafie (samych stringów 65 par) i .... to postanowienie znika w sklepie jak zachwycę się kolejną bluzką czy sukienką... To moja słabość, która kosztuje mnie kilkaset złotych w miesiącu. W zasadzie przeszkadza mi ona. Jak z nią walczyć?? Po (zakupach) dopadają mnie często wyrzuty sumienia ... do następnego razu... To głupie, wiem.
Mój facet nie przejmuje się tym. Sam kupuje sporo, same droższe rzeczy, kosmetyki. Urządzamy teraz mieszkanie, stwierdził tylko, że kupimy po prostu ogromną szafę i tyle...
Muszę się opamiętać z tym kupowaniem, czas najwyższy. Skończyć z tym hobby.