Dodaj do ulubionych

mój mężczyzna nie panuje nad emocjami

04.09.07, 14:57
Witajcie
Założyłam podobny wątek na forum "Życie rodzinne", ale niestety nie
spotkał się z zainteresowaniem, a tak bardzo mi zaleźy na waszej
opini i doświadczeniu...
Jestem od 3 lat w związku z mężczyzną niemal idealnym. Niemal-
ponieważ od kilku tygodni nasilił sie problem, który kiedyś pojawiał
sie sporadycznie i zdecydowanie nie na tak agresywnym poziomie.
Mój przyszły mąż (ślub ma być za 8 mieś.) nie potrafi zapanować nad
agresją słowną, rani mnie, przeprasza i tak nieustannie. Ja tracę
cierpliwość, stałam się drażliwa, płaczliwa i przygaszona. Nie
cieszą mnie przygotowania przedślubne, podskórnie czuję, że na razie
trzeba wszystko zawiesić, bo być może w ogóle tego ślubu nie będzie,
jeśli dalej tak będą się toczyły nasze relacje. On mnie poniża, nie
szanuje i kompletnie nie liczy się z moimi uczuciami. Przeraża mnie
to. Zachowuje się jak zupełnie inny facet. Odpycha mnie od siebie,
nie chcę już bliskości, nie chcę tej ciągłej huśtawki nastrojów.
Jestem rozczarowana, rozżalona, czuję się osamotniona i zupełnie bez
nadziei, że będzie lepiej. Zastanawiam się, czy warto było pracować
nad samą sobą? Czy warto było się zmieniać (kiedys byłam typem
złośnicy i krzyczaki domowej ;))? Wkładać trud i wysiłek, jeśli
teraz wszystko to idzie na marne? Twierdzi, że się zmieni i postara,
a po kilku godzinach zachowuje się tak samo. Wiem, że powinien iść
na jakąś terapie, i to nie tyle dla mnie czy dla tego związku ile
dla siebie samego. Przecież o ile łatwiej i przyjemniej się żyje,
jeśli nie targa człowiekiem nieustanny gniew i złość? Męczy mnie to,
że jestem workiem treningowym dla jego frustracji. Znów gorzej
sypiam, znów się budzę ze ściśniętą szczęką.. Bez radości wracam do
domu. Mamy idiotyczny problem z czymś, co w ogóle nie powinno nas
dzielić- brak szacunku.
Jego wybuchy agresji słownej pojawiają się w zupełnie błachych
sytacjach- np. jesteśmy w sklepie obuwniczym, podaję mu kolejne
pary, on zachwycony jakimś zwariowanym modelem i na moje spokojne
stwierdzenie, że może zbyt ekstrawaganckie- on syczy przez
zęby "Pierd.. się". Inny obrazek- typowa sprzeczka dotycząca tego
kto pozmywa po obiedzie, skoro ja gotowałam- mówię mu, że on zmyje-
odpowiedź "Zamknij się, ku..a".
Nie wiem skąd w nim się wzięło tyle złości, czasem wydaje mi się że
działam mu na nerwy swoją osobą- po prostu tym że jestem zaradną,
samodzielną i obrotna kobietą. Trudno powiedzieć czy to jego
kompleksy, a może raczej frustracje jakie w nim przez dziecięce lata
wywoływała apodyktyczna i nieczuła emocjonalnie matka. W każdym
razie żyję z facetem o dwóch obliczach, zupełnie jak Dr. Jeckyl i
Mr. Hyde. Na codzień facet z klasą, miły, czuły i wesoły, a za
chwile bez żadnego powodu dostaje wścieklizny.
Twierdzi, że poradzi sobie sam z tym problemem, ale oczywiście tylko
przez krótki czas potrafi się trzymać w ryzach. Próbuje mu
przetłumaczyć, że terapia przyniosła by mu ulgę...Ehhh
Powiedzcie co dalej? Czy zastosować terapię szokową i się
wyprowadzić? Kobieta musi się szanować, ostro reaguję na jego ataki,
nie daję się obłaskawić przymilaniem i obiecankami poprawy.. jak
skutecznie zmienić dzikusa?
Uprzedzając pytania jak mogę być w związku z kimś takim? Podobnie
jak zapewne wy nie wyobrażam sobie związku z kimś takim, zwłaszcza
że przez te 3 lata byłąm związana z miłym mężczyzną, który w
ostatnich tygodniach się zmienił. Próbowałam znaleźć przyczyny tej
zmiany- może trudniejszy okres w pracy, może decyzja o ślubie,
zamieszkanie razam kilka mieś. temu.. Powody można by mnożyć, ale
przecież to żadne powody do tego by się tak skandalicznie zachowywać.
Prawie idealny był, teraz jest mi daleki emocjonalnie, za każdym
razem gdy wpada w gniew jestem w szoku skąd te niespodziewane i tak
niepodobne do niego emocje...
Pozdrawiam i liczę na Wasze opinie.


Obserwuj wątek
    • demorgan Pod rozwagę 04.09.07, 15:39
      Agresja to nie tylko policzek, agresja to też słowa poniżanie.
      Dziś okłada cię wyzwiskami jutro być może pięścią.

      Kochać znaczy rozumieć i rozmawiać , ale dla niektórych to zbyt wielki wysiłek.

      Chyba nie powiem Ci co masz robić , ale pomyśl o tym wszystkim.

      Pozdrawiam i trzymaj się ciepło
      • pirelli666 Re: Pod rozwagę 30.09.07, 20:16
        on sie nie zmieni, proponuje rozpoczac sie przyzwyczajac do stanu
        obecnego albo odpusicic sobie ten zwiazek...
    • g0sik Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 04.09.07, 15:44
      Nie usprawiedliwiaj go i nie szukaj powodów. Postaw sprawę na ostrzu
      noża - terapia albo koniec związku. Bądź stanowcza i konsekwentna -
      to bardzo źle, że on nie widzi problemu i nie próbuje go rozwiązać.
      Mam nadzieję, że nie oszukujesz się, że ślub zmieni coś na lepsze w
      jego zachowaniu...A co jeśli frustracje zaczną się pogłębiać i nie
      tylko słowami ale też rękoczynami będzie próbował znaleźć dla nich
      ujście?
      • flaw-less Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 04.09.07, 15:57
        dziękuję za wasze opinie
        sytuacja przeraża mnie właśnie dlatego, że mam świadomość że on
        stosuje na mnie przemoc emocjonalną i psychiczną, a to już o krok od
        fizycznych wybuchów
        jeśli teraz nie potrafi się pohamować, i byle pretekst powoduje w
        nim gniew to co tu mówić o przyszłych problemach np z dziećmi czy
        spłacaniem kredytu
        nie liczę na to, że ślub coś zmieni, pewnie też dlatego przeżywam
        bardzo tą sytuację, bo zdaję sobie sprawe jak poważny jest problem
        staram się odrzucić swoje emocje i spojrzeć obiektywnie- traktuje
        mnie jak ścierkę do wyrzymania własnych frustracji, jest chamski
        więc nie zasługuje na mnie
        mówię mu to wprost, on zdaje sobie z tego sprawę tylko co dalej?
        jeśli terapia to jaka?
        przekopałam całą sieć szukając terapi skierowanej do ludzi
        nieradzących sobie z gniewem, i nic nie znalazłam- albo warsztaty
        dla dzieci albo treningi dla terapeutów..
        osobny temat to jak go namówić na terapię...
        • demorgan Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 04.09.07, 16:10
          Ślub nic nie zmieni, a co do terapii pomogłaby ale tylko wtedy jeśli by sam na
          nią poszedł a nie wypychany przez Ciebie. Potrzeba zmian musi wyjść od niego, a
          wydaje mi się że on się zatraca we własnym gniewie, złości , i nie bójmy się
          tego słowa nienawiści
          • flaw-less Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 04.09.07, 16:16
            rzeczywiście jest coś w jego reakcjach z nienawiści, wydaje się być
            nieobecny w tym gniewie- tak jakby nie było to skierowane do mnie
            tylko "duchów z przeszłości"
            zła jestem i rozżalona, że sam nie chce iść na terapię, co ja jestem
            od kopania go w tyłek i motywowania? ://
            • demorgan Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 04.09.07, 16:18
              Ile można płacić za czyjąś przeszłość ? Ja musiałem sobie to pytanie często zadawać
            • memphis90 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 06.09.07, 12:39
              Jakie znów duchy z przeszłosci? Przeszłość była, minęła, nie ma jej. Ty jesteś
              teraz i obelgi są teraz. Nie usprawiedliwiaj chamstwa nieszczęśliwym
              dzieciństwem czy inną bzdurą.
              • arwen8 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 08.09.07, 20:51
                memphis90 napisała:

                > Jakie znów duchy z przeszłosci? Przeszłość była, minęła, nie ma
                > jej. Ty jesteś teraz i obelgi są teraz. Nie usprawiedliwiaj
                > chamstwa nieszczęśliwym dzieciństwem czy inną bzdurą.

                Czy słyszałaś o nieświadomej, źle ukierunkowanej agresji, o
                tzw. "kozłach ofiarnych"? To jest właśnie przeszłość, która jest
                obecna w teraźniejszości i która nigdy nie minie, jeśli nie zostanie
                świadomie przeżyta raz jeszcze.

                Narzeczony Flaw-less będzie krzywdził ją, innych i siebie póki nie
                uświadomi sobie wyraźnie do kogo tak naprawdę czuje wściekłość, żal
                i nienawiść. Mogę Cię zapewnić, że prawdziwą adresatką jego uczuć
                wcale nie jest Flaw-less. Tyle, że prawdziwej adresatki/adresata nie
                pozwala mu zwyzywać "Czwarte Przykazanie". O wiele łatwiej jest mu
                przenieść agresję na "kozła ofiarnego" niż przyznać się przed sobą
                samym, że ma pełne prawo żywić te mocne, niewygodne uczucia wobec...
                swoich rodziców! Jednak jeśli tego nie zrozumie, to będzie wciąż
                wyżywać się na innych. To błędne koło.
    • chiara76 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 04.09.07, 16:20
      moja przyjaciółka miała nadzieję, że jej facet się zmieni , no i niestety się
      nie zmienił, a teraz dręczy ją i męczy psychicznie coraz bardziej.
      Nie wiem, czy naprawdę warto jest marnowac sobie życie z kimś, kto Cię nie szanuje.
    • martusia_1980 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 04.09.07, 16:23
      jeśli już teraz przed ślubem Twój przyszły mąż:
      > nie potrafi zapanować nad agresją słowną, rani mnie,
      > przeprasza i tak nieustannie.
      To po ślubie to się nie zmieni

      a TY nadal będziesz:
      > Ja tracę cierpliwość, stałam się
      > drażliwa, płaczliwa i przygaszona

      wiem co piszę, przez to samo przechodziłam i przechodzę nadal. Z tym, że u mnie
      po ślubie ten problem bardziej się nasilił
    • martusia_1980 Re:flaw-less 04.09.07, 16:30
      czytam Twój post i powiem szczerze, ja na twoim miejscu nie brałabym z nim
      ślubu, odprawiłabym go precz, bo przez niego będziesz dziewczyno cierpieć i
      wylewać morze łez. Ślub nic nie zmieni, NIE zmieni go na lepsze.
      Hmmm ... jak mi to łatwo teraz pisać ... teraz już to rozumie ... szkoda, że
      wcześniej przed ślubem do mnie to nie dotarło ... ech!
      • flaw-less Re:flaw-less 04.09.07, 16:41
        Dziewczyny, ja wiem że ślub go nie zmieni. Wcale nie idę w zaparte-
        wręcz przeciwnie ;)
        zadaję sobie pytanie jak zmotywować go do terapii
        nie chcę mu wiercić dziury w brzuchu i płakać w rękaw bo to nic nie
        daje
        może powinnam się wyprowadzić, zadziałać "szokowo"?
        • burza4 Re:flaw-less 04.09.07, 16:52
          przeczytaj koniecznie książkę "toskyczne słowa w związkach".
          Agresja słowna jest jedną z najczęściej spotykanych form przemocy, a
          przy tym - jedną z najcięższych do "wyleczenia".

          nie wdawaj się w tłumaczenie i usprawiedliwianie tego co robi. Robi
          to dlatego BO MOŻE.

          odłóż ślub na potem - zobaczysz choć czy on problem widzi i czy chce
          pracować nad sobą. Jeśli odkręca kota ogonem - nie ma sensu brnąć w
          toksyczny układ, który cię zniszczy. Jeśli nie podejmie terapii -
          szanse na to, że wasze małżeństwo się ułoży - są zerowe.

          • flaw-less Re:flaw-less 04.09.07, 16:57
            burza4, dziękuję za książkowy pomysł, przejdę się dziś do empiku-
            mam nadzieję że akurat będzie polecana przez ciebie pozycja
            całe szczęście, że znajduję w sobie wew. spokój i siłę by mierzyć
            się z tą sytuacją rozsądnie
            • wilga26 Re:flaw-less 04.09.07, 19:38
              Czesc
              Nie oszukuj sie, nie bedzie lepiej i nie pomagaj mu, raczej odejdz,
              bo odbija sie to tylko na Tobie... On bedzie coraz bardziej
              agresywny, przejdzie od slow do czynnej fizycznej agresji w
              stosunku do Ciebie. Powodzenia!
              • mospin1 Re:flaw-less 05.09.07, 07:23
                hmmm... a moze poznał kogos i sam nie chce konczyc tego zwiazku
                tylko wyzywa sie na Tobie zebys Ty w koncu pękła i to zakonczyła raz
                na zawsze.

                taka mozliwosc tez istnieje i niestety raczej nie wróze Wam nic
                dobrego :-/
            • burza4 Re:flaw-less 05.09.07, 16:32
              niestety - w empiku tego nie znajdziesz, to wyszło dość dawno i
              nakład jest wyczerpany. raczej w bibliotece lub na allegro...

              ale pozycja bardzo ciekawa, otwiera oczy, choc jak wspomniałam - nie
              skłania do optymizmu niestety.
    • aserath Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 05.09.07, 08:29
      Łatwo wam wszystkim mówić "odejdź", "przełóż ślub", "wyślij na terapię".
      POwiedzcie mi jaki facet pójdzie sam na terapię, skoro nie zdaje sobie sprawy ze
      skali problemu, albo wręcz uważa ze to normalne, ze taki jest?

      Flaw-less, innym łatwo doradzać, bo to nie ich sytuacja. Ja ci nie będę
      doradzać, ja ci powiem o sobie. Bo mój mąż to też jest nerwus, złośnik, i czasem
      byle pierdoła go wyprowadzi z równowagi tak, zedrze się i klnie bez opamiętania.
      czasem na mnie, czasem na psa, czasem w powietrze. Krzyki z mojej strony
      zaogniają atmosferę. Trzeba być spokojnym. Można taki atak przeczekać w ogóle
      się nie odzywając, ale trzeba uważać, bo czasem milczenie moze być odebrane jako
      złowrogie. Ataki nienawiści zwykle są krótkie, wiec moj męzuś szybko dochodzi do
      siebie i najczęściej jest mu głupio, przeprasza itd. A ja zawsze mówię, że nie
      trzeba krzyczeć, ze wszystko można powiedzieć spokojnie, ze naprawdę, gdy nie
      podnosisz głosu jesteś o wiele lepszym facetem.
      Może to też kwestia mojego charakteru, nie rzadko przejmuję się jego wybuchami,
      staram się być spokojna, i wiem, ze on po prostu nie potrafi kontrolować
      siebie.... Gdyby były takie terapie jak tutaj wyżej proponują - jasne ze
      próbowałabym namówić męża na nią. Ale takich terapii nie ma/ Na razie, staram
      sie nie reagować na jego ataki złości, chwalić, gdy w sytuacjach, w których
      zwykle wybuchał reaguje bez złości, no i namawiam go na jak najwięcej ruchu -
      facet który jest wykończony fizycznie, nie ma siły na takie ataki nienawiści :)

      pozdrowienia dla ciebie
      • joy44 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 05.09.07, 08:37
        Twój mężczyzna jest chory jak alkoholik tylko inaczej.
        Jest chory nieuleczalnie.
        Możesz tylko go porzucić.
        Koniecznie!
        Dzisiaj i raz na zawsze.
        Inaczej będziesz miała piekło.
        j.
        Jeśli nie wiesz, co zrobić - dobre jest trudniejsze.
        Odwagi.
      • chiara76 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 05.09.07, 09:53
        oczywiście, że łatwiej jest osobom z boku ocenić sytuację, chociażby ze względu
        na brak emocjonalnego zaangażowania i zwyczajnie obiektywną ocenę.
        Może także dlatego, że na szczęście coraz mniej mamy wśród naszego pokolenia
        kobiet, które trwają w nieudanym związku na zasadzie "niech bedzie chłop, jaki
        by był, byle portki w szafie wisiały"...
        I naprawdę żal patrzeć, jak z młodej, fajnej, kiedyś wesołej kobiety pod wpływem
        dręczącego ją psychicznie męża robi się wrak kobiety. Może dlatego większość nie
        namawia ją hurra na pozostanie, bo zwyczajnie wie, jak się większość takich
        związków kończy.
        • aserath Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 05.09.07, 10:32
          może tak, może nie. Prawda jest taka, ze żadna z was (ja też nie) nie zna na
          tyle sprawy dobrze by obiektywnie oceniać. Bo co można znać po paru zdaniach?

          np. z mojego posta mogłoby wynikać ze mieszkam z potworem, który wyżywa na mnie
          swoje frustracje. Ale ten "potwór" to mój ukochany, który jest wspaniałym
          mężczyzną, kocha mnie nad życie, jest czuły, dba o moje potrzeby i dba o dom. I
          miewa napady złości, z którymi DA się żyć, chociaż bywa to kłopotliwe i
          uciążliwe. I co, przez te jego napady mam skreślać ileś tam lat wspólnego
          szczęśliwego życia? A jak mi odpier.... przed okresem i cały dzień ryczę bez
          powodu, to on ma mnie rzucić, bo ma babę - histeryczkę?

          Nie czepiam sie ciebie chiara, zebyś nie pomyslała. Kazdy pisze co mysli i to
          jest super, od tego są fora, a moze któraś odpowiedx natchnie do czegoś autorkę,
          albo da jej inny punkt widzenia. Chcialam tylko podkreślić, że najłatwiej jest
          napisać "rzuć go" itd. Nie twierdzę, że autorka ma zostać z facetem za wszelką
          cenę, po prostu chciałam się wypowiedzieć, jako ktoś kto żyje na co dzień ze
          złośnikiem w szczęśliwym związku, a nie jako ktoś kto "coś słyszał", że
          "statystycznie", bo "koleżanki", "bo większość kobiet" itd. Uogólnienia w niczym
          nie pomagają, a mogą niepotrzebnie zaognić sprawę.
          • memphis90 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 06.09.07, 12:51
            Złośnik- złośnikiem, ale gdybym usłyszała "odpier..ol sie", to bym się zaraz
            odpier...liła. Raz na zawsze. Jestem złośnica, jestem jędzam jestem nerwus- ale
            czegoś takiego bym NIGDY nie powiedziała kochanej osobie.
          • martusia_1980 Re:aserath 08.09.07, 14:01
            zgadzam się z Tobą.
            Ja również mam męża, który ma swoje humorki, jak wpadnie w szał to też krzyczy,
            klnie a nawet ostatnio rzucił przedmiotem ... ja też staram się nie reagować,
            przeczekać jego złość bo wiem, że jak ja zacznę krzyczeć itd. to sytuacja się
            zaostrzy ... więc jak mąż ma nerwę to nie dyskutuję z nim a jak się uspokoi to
            rozmawiam z nim spokojnie ... on wtedy też spokojny. Tak samo jak Ty aserath
            kocham męża i wiem, że on mnie również, co prawda z mojego męża to nerwus ale
            potrafi być czuły ... jesteśmy z sobą prawie 9 lat w tym prawie 2 lata jako
            małżeństwo - szkoda tych lat, są momenty kiedy naprawdę jest mi z nim ciężko ale
            tak łatwo nie chcę się poddać mimo że parę mi bliskich osób mówi żebym go
            zostawiła ja chcę jednak powalczyć, jesteśmy młodym małżeństwem i musimy jakoś
            się dotrzeć - próbujemy a jeśli obydwoje dojdziemy do wniosku że jednak nie da
            rady wtedy zastanowimy się co dalej.
            Dokładnie najłatwiej napisać "rzuć go" "kopnij w d..." itp.
      • memphis90 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 06.09.07, 12:48
        Kochanie, wybacz, ale ja sobie tego nie wyobrażam. Facet szaleje, bluzga, rzuca
        obelgami, a ja mam siedzieć cichutko, ale bron Boże za cichutko, bo moja cisza
        może go bardziej zdenerwowac??? Jak ma problem, to niech idzie i zwymyśla bojler
        albo gołębia za oknem, ale nie mnie. A tym bardziej przy użyciu wulgaryzmów.

        "wiem, ze on po prostu nie potrafi kontrolować
        > siebie...."
        Ja znam sytuację od strony choleryka, łatwo wybucham jak cos mnie zirytuje, ale
        MOŻNA nad tym pracować i MOŻNA nad sobą panować. Ja pokonałam naprawdę długą
        drogę, a sporo jeszzce przede mną i całyczas nad sobą pracuję. Czasem jestem po
        prostu zła na cały świat, ale jak czuję, ze zaraz będzie big-bang, to mówię np.
        "kochanie, proszę, nie komentuj tego teraz", "kochanie, nie mów teraz nic do
        mnie, zostaw mnie w spokoju". Znajduję jakiś inny sposób na wyładowanie, nie na
        moim kochanym.
      • arwen8 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 08.09.07, 21:45
        aserath napisała:

        > wiem, ze on po prostu nie potrafi kontrolować siebie

        W tym wszystkim nie chodzi o "kontrolę" złości lecz o jej prawidłowe
        ukierunkowanie. Czy Twój mąż jest naprawdę wściekły na Ciebie
        (wyrządzasz mu jakąś wielką krzywdę, która powoduje ataki słusznego
        gniewu), czy tylko przenosi swoją złość na łatwo dostępnego "kozła
        ofiarnego"?

        > Gdyby były takie terapie jak tutaj wyżej proponują - jasne ze
        > próbowałabym namówić męża na nią. Ale takich terapii nie ma

        A jednak są. Czasem odpowiednia książka może też okazać się
        najlepszą i najbardziej skuteczną terapią. I tu polecam wszystkie
        książki Alice Miller ("Dramat udanego dziecka", "Bunt
        ciała", "Zniewolone dzieciństwo", etc.)

        Celem takiej terapii nie powinno być stłumienie (wyparcie) złości
        i "przebaczenie", ale prawidłowe zrozumienie jej przyczyn. Chodzi o
        pozwolenie sobie na odczucie słusznej złości - jest to absolutnie
        normalne i POTRZEBNE man uczucie. Problem pojawia się tylko i
        wyłacznie wtedy, gdy przenosimy tę złość z osoby, która naprawdę nas
        skrzywdziła na osobę zastępczą. Niestety, właśnie to się dzieje w
        większości przypadków.

        Kiedy nauczymy się prawidłowo określać swoje uczucia (również te
        niewygodne) i kierować je pod właściwym adresem, wtedy podobne
        wybuchy agresji w stosunku do niewinnych osób zastępczych znikną.
        Więcej na ten temat można dowiedzieć się z książek Alice Miller.
    • g0sik Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 05.09.07, 11:03
      aserath napisała:
      >Łatwo wam wszystkim mówić "odejdź", "przełóż ślub", "wyślij na
      >terapię". POwiedzcie mi jaki facet pójdzie sam na terapię, skoro
      >nie zdaje sobie sprawy ze skali problemu, albo wręcz uważa ze to
      >normalne, ze taki jest?


      Łatwo jeśli szanuje się siebie i swoje uczucia. Facet pozwala sobie
      na tyle na ile Ty mu pozwolisz. Prze ślubem jest najlepszy moment
      żeby powiedzieć stop i wyznaczyć czytelne granice. Nie warto
      marnować sobie życia i wypalać się wewnętrznie dla kogoś kto podczas
      awantur traktuje Cię jak worek treningowy. Nie każdy godzi się na
      bycie ofiarą i kombinowanie podczas kłótni aby jak najmniej oberwać
      i przeczekać wybuch. To nie o to chodzi, bo w ten sposób facet się
      nigdy nie zmieni - wie, że jak przeprosi będzie po sprawie. Może po
      Tobie spływa gdy mąż wyzywa Cię od k..w i każe sp..ać, po autorce
      wątku najwyraźniej nie…Po ślubie jedyne co będzie sobie mogła
      powiedzieć w chwilach rozgoryczenia i zawodu to widziały gały co
      brały....
      • aserath Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 05.09.07, 11:32
        mąż nie wyzywa mnie od Ku.... nie wiem gdzie to przeczytałaś.
        Każdy ma swoje wady i zalety, każdy ma coś paskudnego w charakterze. Jasne że
        nie ma sensu tkwić z kolesiem, który znęca się psychicznie. Jednak ja
        zrozumiałam, ze tutaj aż takiego problemu nie ma.

        >>>To nie o to chodzi, bo w ten sposób facet się
        > nigdy nie zmieni - wie, że jak przeprosi będzie po sprawie.

        to nie prawda. jeden sie zmieni, inny nie. jednemu zajmie to miesiąc, drugiemu
        lata. trzeci bedzie mial wszystko w d.... Nie mam pojęcia jaki jest przyszły
        mąż autorki, i nie mnie oceniać do której grupy należy. najłatwiej pakować
        jednak wszystkich do tego samego worka prawda? Bo faceci są be :/
        • enith Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 05.09.07, 20:59
          > mąż autorki, i nie mnie oceniać do której grupy należy. najłatwiej pakować
          > jednak wszystkich do tego samego worka prawda? Bo faceci są be :/

          Oj, i kto tu uogólnia? Nikt wyżej nie napisał, że faceci są be. Be jest to, że
          chłopak, za którego autorka wątku ma wyjść niebawem za mąż nie panuje nad sobą i
          jej to mocno przeszkadza. Ty pozwalasz mężowi drzeć na siebie japę i
          przeczekujesz grzecznie jego absurdalne napady wścieklizny - twoja sprawa i nie
          nam w to wnikać. Autorka wątku się boi, bo w jej przypadku nic takich ataków nie
          zapowiadało, facet nagle zacząć ciskać w nią "mięsem". Na jej miejscu też bym
          się bała, bo skąd miałabym wiedzieć czy pewnego dnia ta słowna agresja nie
          zmieni się w fizyczną? Na jej miejscu pierwszą rzeczą jaką bym zrobiła, byłoby
          zawieszenie przygotowań do ślubu (które też mogą być przyczyną nagłej zmiany
          zachowania narzeczonego). Po co jej mąż - krzykacz, który nie potrafi zapanować
          nad sobą i wokół którego będzie musiała chodzić na paluszkach, bo inaczej
          oberwie słowem lub pięścią? Chłopak powinien się leczyć, a jak nie to do
          widzenia - nie każdemu musi odpowiadać rola worka treningowego.
          • babcia_kasi Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 05.09.07, 22:01
            klejam z forum "Bezpieczeństo kobiet"
            Zespół ośrodków wsparcia w Piastowie
            pawel.drozdziak 03.09.07, 15:52 Odpowiedz

            Od początku roku 2007 w Piastowie dziala specjalistyczny zespół
            ośrodków wsparcia, oferujący pomoc ofiarom przemocy. Na terenie
            ośrodka działa także schronisko oferujące możliwość czasowego
            zakwaterowania w sytuacjach kryzysowych.

            Od października tego roku planowane jest także uruchomienie przez
            ośrodek terapii grupowej dla mężczyzn z problemem agresji, która
            będzie prowadzona między innymi przeze mnie. Spotkania indywidualne
            dla mężczyzn i spotkania kwalifikacyjne do grup prowadzone są już w
            tej chwili. Ośrodek oferuje nieodpłatną pomoc mieszkańcom całego
            województwa warszawskiego.

            Adres strony internetowej Zespołu Ośrodków Wsparcia w Piastowie:
            www.zow.piastow.org.pl
            Jednocześnie tego samego rodzaju pomoc oferowana jest w Poradni
            Psychoterapii Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie w Warszawie przy
            Belgijskiej 4. Najbliższa prowadzona przeze mnie grupa dla mężczyzn
            przy Belgijskiej rusza także w październiku 2007.
            • babcia_kasi Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 05.09.07, 22:17
              Moje osobiste zdania na ten temat jest takie:
              Przemoc będzie się tylko nasilała, tak jak alkoholizm.
              Kobiety żyją w przemocy i usprawiedliwiają swoich partnerów, łudzą się czasem całe życie.
              Przemoc je niszczy, ale nie odchodzą.
              Są w tym podobne do żon alkoholików, współuzależniają się(tak jak jedna z was, która ma kochanego nerwusa).
              W Polsce jest około 2 miliony domów alkoholowych i co?Kto w nich żyje?Krasnoludki?
              A ile jest domów z przemocą?
              Czasem jakiś alkoholik lub przemocowiec, jak już nawywija i rozwali co się da i żona odejdzie idzie się leczyć.
              Czasem się któremuś udaje.
              Ale która myśląca kobieta dobrowolnie wychodzi za mąż za alkoholika lub przemocowca?
    • memphis90 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 06.09.07, 12:37
      Chyba żartujesz- facet powiedział do Ciebie "p.ierdol się czy zamknij sie
      k.urwa" a Ty JESZCZE z nim jesteś? Walizki za drzwi, zamien zamki i zapomnij o
      tym chamie. Gdzie Twoja godność??
    • kamelia04.08.2007 w co ty brniesz? 06.09.07, 13:32
      dla białej sukni i paru godzin bycia księżniczką ładujesz się w
      związek z facetem, który traktuje cie gorzej niz ścierke do podłogi.

      Chyba nie jestes na tyle naiwna, że wierzysz, że sie koleś poprawi.
      Na pewno nie jest łatwo zerwać z takim facetem, ale czy łatwiej jest
      życ z kims takim. I nie skarz sie potem, że cie mąż nie szanuje, bo
      bedziesz to miała na własne zyczenie.

      • flaw-less Re: w co ty brniesz? 06.09.07, 13:58
        dziękuje wszystkim za komentarze i opinie
        szczególnie tym z was, które uważnie przeczytały wątek i zdobyły się
        na dojrzałe posty
        czas zweryfikuje czy podjęłam słuszną decyzję czy nie
        serdecznie pozdrawiam

        ps. Kamelia- najwidoczniej nie przeczytałaś uważnie tego co
        napisałam, nie brnę w małżeństwo dla białej sukni, na razie
        przygotowania są zawieszone.
        • wielorak Re: w co ty brniesz? 06.09.07, 14:07
          jak sama wspomniałaś na początku lepszym wyjściem niż namawiać go na terapię
          jest wyprowadzka- wtedy być może sam zrozumie powagę sytuacji i daj Boże jeżeli
          odpowiedno to rozegrasz sam pójdzie do psychologa
        • kamelia04.08.2007 Re: w co ty brniesz? 06.09.07, 15:23
          na razie przygotowania są zawieszone? ja nie wyciągam takiego
          wniosku, wyciagam za to taki wniosek, że przygotowania trwaja dalej,
          mimo że nie czerpiesz z tego radości i robisz to "podskórnie" wbrew
          sobie.
          "Nie cieszą mnie przygotowania przedślubne, podskórnie czuję, że na
          razie trzeba wszystko zawiesić, bo być może w ogóle tego ślubu nie
          będzie, jeśli dalej tak będą się toczyły nasze relacje. "
          To jaki powód pscha cie w to małżenstwo, milość do człowieka, który
          cie nie szanuje, czy może cheć przeżycia slubnej przygody? Dzień
          slubu ci może tez twój ukochany zepsuć, bo strs przedslubny może
          wywołac u niego agresje nie tylko słowną.

          To nie ja czytam nieuważnie, to ty nie odróżniasz tego co napisałaś
          od tego co chciałas napisać.

          Życze ci powodzenia i podjęcia słusznej decyzji. Nie będę ci mówić,
          że wszystko sie "samo" ułozy i bedzie dobrze, bo dobrze wiesz, że
          nie bedzie dobrze (z tym człowiekiem).
    • ashton Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 06.09.07, 15:46
      Mój też nie panuje. Ja też nie panuję. Jest wesoło ;-) chociaż nie
      aż taki hardkor jak u Aśka. Tyle że wiem, że "samo z siebie" się to
      nie bierze i jego napady złości są odpowiedzią na moje naprawdę
      debilne zachowanie. Natomiast ja sama niestety czasem zachowuję się
      podobnie do Twojego męża - może akurat nie klnę jak szewcowa, ale
      potrafię zranić bardzo mocno i bez tego. O tyle jest łatwiej, że
      wiem że to nasze zachowanie znikąd się nie wzięło i oboje staramy
      się radzić sobie z przyczynami (dość zaszłymi w czasie).
      Dziewczyny - moim zdaniem - nieco się zagalopowały (jak zazwyczaj w
      tego typu sytuacjach) z mówieniem "uciekaj dziewczyno bo zaraz na
      Ciebie rękę podniesie". Starałabym się jednak podrążyć kwestię skąd
      nagle taki przypływ agresji, skoro piszesz że kiedyś takie wybuchy
      były bardzo rzadkie to coś musi być nie tak - i nie zwalaj całej
      winy na siebie bo się zadręczysz. Do ślubu jeszcze sporo czasu, daj
      sobie na razie spokój z przygotowaniami, trzeba się teraźniejszością
      zająć - trzymam kciuki żeby udało się problemy rozwiązać, choćby
      miało to rozstanie oznaczać.
      --
      kocia sprawa
      "...wolę zamiatać nocą podłogi
      na tym cholernym wózku z wami nie pojadę..."
      • babcia_kasi Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 06.09.07, 20:06
        polecam
        Warto przeczytac:
        1.Susan Forward "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje"
        2.Jay Carter "Wredni ludzie"
        www.skorzewo.republika.pl/archiwum/wredni_ludzie.html
        3.Patricia Evans "Toksyczne słowa"
        4.Marie-France Hirogyven "Molestowanie moralne"
        Flow, Tobie gorąco polecam 1.pozycję-oczy Ci się otworzą szeroko!To" Twój" przypadek.
        Książki są w internecie.
    • agnrek Uciekaj póki czas! 06.09.07, 15:51
      Najważniejsze jest Twoje szczęście i walcz o nie! W miłości też jest potrzebny
      rozsądek.
    • cynamonowapuma Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 08.09.07, 12:14
      Witam serdecznie :)

      Chcialabym Ci pomoc ale sama nie wiem od czego zaczac.

      Po pierwsze wiem ze wszystkim oceniajacym opisana tutaj sytuacje wydaje sie ze
      latwo jest ja ocenic i doradzic: zostaw go, pozniej juz bedzie tylko gorzej,
      szanuj sie, nie badz idiotka itp. Ale uwazam ze ocena tego typu sytuacji nie
      jest taka prosta jak to sie wszystkim wydaje. Problemy nie sa biale albo czarne.

      Nie wiemy co laczy flaw-less z jej partnerem, dlaczgeo tak go kocha pomimo tego
      ze on tak mocno ja rani. Moze nie ma oparcia w rodzinie, moze lączy ich tyle
      pieknych chwil, moze facet byl dla niej oparciem wtedy kiedy nikt inny nie podal
      reki, moze wszystko bylo pieknie przez wiele lat i mogla na niego liczyc w
      kazdej sytuacji a teraz w jego zyciu, glowie zdarzylo sie cos o czym nie wiemy
      (my wiemy tylko o tych przykrosciach i przez to go skreslamy). Widac ze
      dziewczyna go kocha, zalezy jej, chce walczyc o ten zwiazek.
      Wiadomo ze najprostszym wyjsciem byloby rozstanie i po problemie, ale w zyci nie
      ma takich prostych, jednoznacznych odpowiedzi.

      Flaw-less, moim zdaniem powinnas sobie odpowiedziec czy faktycznie dalej chcesz
      z nim byc, czy jestes na tyle silna lub wypalona jego zachowaniem zeby sie
      rozstac i miec problem z glowy?

      Jesli bedziesz chciala walczyc, uwazam ze masz prawo. Tylko koniecznie musisz z
      nim o tym rozmawiac. Stawiac warunki, byc konsekwentna. On powinien wiedziec ze
      go kochasz, moze Ci ufac (moze ma jakies kompleksy, w taki prostacki sposob
      probuje pokazac kto tu zadzi)ale znasz swoja wartosc i nie pozwolisz sie tak
      traktowac. Ja na Twoim miejscu bylabym caly czas mila, starala sie, rozmawiala,
      ale za kazdym razem kiedy on walnie w Twoim kierunku takim tekstem ("pierd.l
      sie") wsciekla wychodzilabym z domu, ze sklepu itp. Nie odbieralabym telefonow,
      olewala go kompletnie, niech robi co chce i w ten sposob rozmaweia sam ze soba
      albo z kolegami.
      Moze facet zakoduje sobie w glowie ze takie zachowanie sie nie oplaca.

      Poza tym KONIECZNIE wolny czas powinnas spedzac rowniez z kolezanka, lub
      kolezankami (jakas sauna, silownia, aerobik). Sama sie odstresujesz, wyzalisz,
      pozartujesz, odpoczniesz od niego, on moze tez troszke sie zaniepokoi o to ze ja
      nie bedzie Cie sznowal, to Ty zawsze znajdziesz przyjemniejszy sposob spedzania
      wolnego czasu, bez niego.

      Na pocieszenie jeszcze napisze ze mam pare znajomych, u ktorych chyba wystapil
      podobny problem. Razem mieszkaja, pracuja, prowadza dom, wypoczywaja, mysle ze
      sie kochaja. Ale w takich nerwowych sytuacjach jemu puszczaja nerwy i w
      towarzystwie zdarza mu sie odezwac do niej jak do psa. Ona nie jest jakas mala
      wystraszona myszka i w odpowiedzi stara sie osmieszyc i wytknac to zachowanie
      przy innych mowiac "nie zauwazylam zeby dzisiaj jakikolwiek facet w naszym
      towarzystwie odezwal sie do swojej kobiety w tak buracki sposob w jaki Ty to
      zrobiles". Wiem ze nie jest to fajne byc wogole zmuzonym do takich zabiegow ale
      skoro ktos juz trwa w zwiazku z kims takim, mysle ze powyzsza metoda moze pomoc.
      Otoczenie (wlacznie z jego kolegami) zawsze potepia jego zachowanie, robi mu sie
      glupio. Generalnie widze e sie uzupelniaja, kochaja, moze nie jest to latwe
      uczucie ale jest wiele sytuacji ktore wzmacniaja to uczucie. Poza tym np. on nie
      ma rodzicow, jej rodzice pija. Mysle ze to rowniez jest powod dla ktorego: po
      pierwsze reakcje na sytuacje stresowe sa rozne, po drugie sa dla siebie
      najwiekszym ijedynym oparciem w trudnych chwilach.

      Mysle ze takie sprawy trzeba "upubliczniac" niech zobaczy ze to co robi jest
      chore i nie jest to tylko Twoje zdanie. Ni ukrywaj tego przed jego rodzicami,
      prze Waszymi znajomymi.

      Jesli przystapisz do dzialania: rozmowy z nim i zdecydowanej obrony swojej
      godnosci, on albo zastanowi sie nad tym ze Cie rani, moze Cie stracic, ze to co
      robi jest chore i musi sie zmienic albo... totalnie zacznie Cie gnoic i wtedy
      juz nie bedziesz miala zadnych watpilwosci co do dalszego postepowania.

      Podrawiam, zycze duzo sily, wiary w siebie i szczescia :))
      • babcia_kasi Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 08.09.07, 15:12
        <<dlaczgeo tak go kocha pomimo tego
        > ze on tak mocno ja rani.>>
        I radzisz Cynamonowa, co jeszcze robić...
        W książce "Dlaczego on nie kocha..." jest odpowiedź na wszystkie te wątpliwości i dletego polecam ją.
        "Dlaczego on nie kocha?"
        W wielkim skrócie:bo pochodzi z rodziny, gdzie ojciec nia szanował matki.On był małym chłopcem, cierpiał nad tym, chciał matce pomóc-ale cóż mógł mały chłopiec?Patrzył, jak matka daje się poniżać i końcu (wszystko nieświadomie!)stał się mizoginem, w głębi duszy gardzącym kobietami.
        "A ona za nim szaleje"
        w skrócie:ona nie przyjmuje do wiadomości, że on jest nienaprawialny,robi wszystko (to co m.in.Ty proponujesz),chwali, przebacza, wychowuje, naprawia, tłumaczy, rozumie, "szaleje", byle doprowadzić do szczęśliwego zakończenia, którego i tak nie będzie.
        ----
        Gorąco polecam książkę (na allegro, księgarnie internetowe) zwłaszcza tym z was, które mają partnerów z rodzin alkoholowych, przemocowych itp.
        Charakterystyczne jest, że taki mężczyzna jest dla swojej partnerki bardzo dobry, ofiarny, no pełen zalet (czasami wychodzi szydło z worka, ale on się poprawia, ona tego nie toleruje).Punkt graniczny, kiedy on staje się sobą,następuje, gdy (w jego mniemaniu) już jest jego, już o nią nie zabiega (zamieszkanie razem, lub ciąża, ślub).
        Jeżeli dziewczyna stwierdzi, że to jej przypadek, to po co przerabiać ten dramat, jeżeli nie są jeszcze małżeństwem?
        Cynamon, te małżeństwa, o których mówisz, są jak małżeństwa alkoholików i współuzależnionych partnerów.Małżeństwo z alkoholikiem też nie jest na początku takie tragiczne.Też żona może powiedzieć <<moze lączy ich tyle
        > pieknych chwil, moze facet byl dla niej oparciem wtedy kiedy nikt inny nie poda
        > l
        > reki, moze wszystko bylo pieknie przez wiele lat i mogla na niego liczyc w
        > kazdej sytuacji a teraz w jego zyciu, glowie zdarzylo sie cos o czym nie wiemy
        > (my wiemy tylko o tych przykrosciach i przez to go skreslamy)>>
        a przecież taki związek jest destrukcyjny...
        Dziewczyny, widzę, że jest Was tu dużo "morowych bab", że dużo wiecie, że nie chcecie powielać modelu "matki Polki".Zyczę Wam dobrych związków.
    • arwen8 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 08.09.07, 21:31
      Powtórzę raz jeszcze to, co napisałam Ci na innym Forum, nie wiem,
      czy przeczytałaś.

      flaw-less napisała:

      > Nie wiem skąd w nim się wzięło tyle złości

      W zrozumieniu tego pomoga Ci książki Alice Miller ("Dramat udanego
      dziecka", "Zniewolone dzieciństwo", "Bunt ciała", etc.)
      oraz "Toksyczni rodzice" Susan Forward. Słusznie "podejrzewasz", że
      wybuchy agresji Twojego narzeczonego moga mieć związek z wychowaniem
      przez apodyktyczną matkę (założę się, że Twój narzeczony mówi, że
      kocha ją i szanuje).

      Polecam również króciutką książeczkę Jay'a Cartera o umniejszaniu
      (wygląda na to, że Twój narzeczony jest "mistrzem" w tej dziedzinie)
      i tym, jak sobie radzić z umniejszaczami (i jak samemu w takowego
      się nie zamienić):

      www.geocities.com/Athens/Forum/5921/books/carter/

      Narzeczonego nie zmienisz ponieważ jesteś "na zewnątrz". To on sam
      musiałby CHCIEĆ się zmienić. Musiałby zrozumieć jak bardzo był
      skrzywdzony (i dlatego teraz sam krzywdzi innych), musiałby odczuć
      żal i współczucie dla siebie. To podstawa zmiany. Ale do takich
      przemyśleń w jego umyśle może nigdy nie dojść. Co wtedy?

      Możesz na dobry początek przeczytać polecone przeze mnie książki.
      Możesz je delikatnie "podsunąć" narzeczonemu, możesz próbować je z
      nim omówić. Być może ten sposób okaże się bardziej skuteczny niż
      namawianie go na terapię. Ale na siłę, od zewnątrz nikogo nie
      zmienisz. I o tym warto zawsze pamiętać.


      P.S. Książki Miller i Forward pomoga również (a może przede
      wszystkim) TOBIE. Pomoga Ci zrozumieć dlaczego jesteś właśnie z
      takim mężczyzną, a nie innym, dlaczego godzisz się na takie
      traktowanie, skąd się bierze Twoje niskie poczucie własnej wartości.
      Kiedy w pełni zrozumiesz siebie będziesz mogła podjąć najbardziej
      właściwą decyzję bez konieczności szukania porad na Forum. Te
      książki pomogą Ci skupić się na Twoich uczuciach. To podstawa.
      • arwen8 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 08.09.07, 21:32
        Link źle się wkleił:

        www.geocities.com/Athens/Forum/5921/books/carter/


    • atena255 Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 02.10.07, 22:28
      i skąd ja to znam miałam to samo tylko, że po przemocy słownej kilka razy doszło
      do przemocy fizycznej...
      Byłam z nim prawie 3 lata, planowaliśmy zaręczyny, które zerwałam w ostatniej
      chwili bo tak samo jak twój zmienił się...ostatnie pół roku był innym
      człowiekiem, krzyczał, wyzywał, nie mogłam mieć innego zdania niż on, przez
      niego nabawiłam się nerwicy, w domu rodzice nie mogli ze mną normalnie
      porozmawiać bo ja byłam ciągle zdenerowowana i zła przez niego. Ale poznałam
      kogoś i ten ktoś uświadomił mi, że tak nie wygląda miłość, mężczyzna który
      naprawdę kocha jednocześnie szanuje swoją kobietę a to oznacza że NIGDY nawet
      nie pomyśli żeby powiedzieć do niej "ty kur..", czy "spier..". Dzięki niemu
      miałam siłę by nie tylko zerwać zaręczyny ale i zerwać ten chory
      związek.Niestety wiem jak bardzo jest to trudno, bo my kobiety ciągle się
      łudzimy, że się zmieni, że będzie taki jak kiedyś...ale nie będzie, bo on wie że
      jeśli raz pozwoliłyśmy sobie na brak szacunku i pomiatanie to już zawsze będzie
      mógł tak robić. Dlatego moja rada jest jedna zerwij z nim, zerwij ten związek,
      który cię niszczy, bo mimo że wydaje ci się, że sobie nie poradzisz, że go
      kochasz to tak nie jest..wcześniej czy później go znienawidzisz za to jak cię
      traktuje a on będzie coraz gorszy. A na świecie jest pełno dobrych facetów,
      którzy wiedzą co to miłość. Badź silna, ja też dużo przeszłam ,było ciężko, ale
      warto było bo teraz mam właśnie kogoś takiego kto wie że miłość równa się
      szacunek..i nawet moi rodzice i znajomi zauważyli że jestem szczęśliwa :-)
      • zkat Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 04.10.07, 19:50
        Jakbym czytala o swoim mezu. No wlasnie, Moj maz byl dla mnie calym
        swiatem. Potrafil byc czuly, opiekunczy, nikt nigdy chyba nie kochal
        mnie tak jak on. Tak mi sie przynajmniej wydawalo.Wyszlam za niego
        za maz mimo ze mialam przed slubem "sygnaly ostrzegawcze" ale je
        zlekcewazylam. Teraz wiem jak ogromny to byl blad. Nie bede cytowala
        wszystkich przeklenstw i wyzwisk jakie zdazylam przez te 8 miesiecy
        malzenstwa uslyszec. Wiem, ze kiedys dawno temu, kiedy bylam
        swiadkiem jego "ataku agresji" powinnam byla uciekac gdzie pieprz
        rosnie. Teraz juz to wiem to wiem... W "moim przypadku" zgadza sie
        wszystko co cytowala w skrocie babcia-kasi. Ojciec mojego meza pil.
        Matka, wielokrotnie byla wyrzucana przez niego z domu. Moj maz
        gardzi wszystkimi kobietami. A ja w koncu dojrzalam do tego zeby
        odejsc. Jestem jeszcze mloda uloze sobie zycie z kims innym albo
        zostane sama. Wole byc sama niz zeby ktos mnie traktowal jak
        scierke...
    • e.dyta Re: mój mężczyzna nie panuje nad emocjami 29.04.08, 00:40
      Ja mysle ze to nie ma sensu!Nawet jesli sie zmieni to na chwile,a pozatym jak
      mozna zyc z kims po takim zachowaniu..?Tego sie nie da wymazac i udawac ze nic
      sie nie stalo.Ja przed slubem strasznie klocilam sie z mezem,wiadomo stres
      przed- slubny nawet sie smialam z swiadkowa ze ciekawe czy rozwod bedzie szybszy
      niz ten caly slub:)..ale nigdy nie bylo az tak ostro jak u ciebie..Ja bym nie
      wyszla za niego!Potem jest jeszcze ciezej odejsc a pozatym wziasc slub nie jest
      trudno ale byc w malzenstwie....czasem bywa trudniejsze.
      • flaw-less słów kilka po czasie... 29.04.08, 09:29
        przez kilka miesięcy chodziliśmy na terapię, która wbrew moim obawom-
        okazała się ratunkiem dla naszego związku
        mój przyszły mąż uśwadomił sobie podłoże swojego gniewu i agresji
        słownej, udało nam sie wyeliminować jej najgorsze objawy
        nauczył się lepiej nad sobą panować.. oczywiście czasem zdarzają się
        wybuchy- ale o zdecydowanie mniejszym natężeniu jak kiedyś, bez
        wulgarnych słów i celowo raniących komentarzy
        przygotowania do śluby były zawieszone, w ostatnich tygodniach
        stwierdziliśmy oboje że teram możemy świadomie i odpowiedzialnie
        powiedzieć sobie "tak"... za 2 mieś staniemy się małżeństwem- a ja
        już nie mam obaw, że to nie jest Ten Mężczyzna
        pozdr

    • 18_lipcowa1 syndrom borderline albo jakies zaburzenia. 05.06.08, 21:45
      ten chlop ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka