Wtrącanie się...

24.09.07, 17:47
Wiem, że nie jest wskazane, ale powiedzcie, co byście zrobiły w
podobnej sytuacji.
Otóż mam szwagra, jest to brat mojego męża, 23 lata (prawie 24). I
ten szwagier ma wiele tzw. "przyjaciółek", żeby nie powiedzieć, iż
przytrafia mu się niemało przygodnych seksów.
W zasadzie to jego sprawa, mnie nic do tego, choć mam do niego
stosunek obojętny, to nie szanuję go jako mężczyzny.
Ostatnio ów szwagier zaczął spotykać się z pewną dziweczyną, naszą
znajomą, 19 lat, z tzw "dobrego domu". Ona raczej nie wie, jak on sę
prowadzi (tym bardziej, że chłopaki też pochodzą z rodziny cieszącej
się w środowisku szacunkiem). Z jednej strony byłoby fajnie gdyby
byli razem, z drugiej szkoda takiej dziewczyny dla szwagra. No i
pytanie - wtrącać się czy nie? Czy dla was miało znaczenie, jak
prowadził się wasz mężczyzna przed wspólnym życiem? Bo sądzę, że dla
tej dziewczyny, gdyby wiedziała tyle co ja, miałoby to znaczenie.
    • brak.polskich.liter Alez oczywiscie, ze interweniuj! 24.09.07, 19:01
      To oczywiscie dla dobra dziewczyny, z czystej sympatii, no nie?
      Pogadaj z dziewczyna; powiedz jej cos w stylu "a Twoj luby to pol miasta
      przeruchal", sprzedaj jej pare pikantnych plot na jego temat i zacierajac lapki
      czekaj na ciag dalszy. Jest szansa, ze oboje Cie szczerze znienawidza, zas
      szwagier przestanie utrzymywac z Toba kontakt, jako, ze wscibskich,
      swietojebliwych damulek nalezy unikac w najblizszym otoczeniu dla wlasnego dobra
      i szczescia. Czego kolesiowi goraco zycze.
      • ledzeppelin3 Re: Alez oczywiscie, ze interweniuj! 24.09.07, 19:31
        Jak się tak troskasz, to fundnij jej szczepinkę na HPV-ła i WZWB.
        Obie choroby przenoszą się droga płciową!
      • emiliawo Re: Alez oczywiscie, ze interweniuj! 24.09.07, 19:32
        Hmmm... chyba źle zostałam zrozumiana. I za to koleżanka wylała na
        mnie potok jadu. Chodziło mi o rozmowę ze szwagrem. Zależy mi na
        dobrych relacjach ze znajomą, i obawiam się, że szwagier może je
        popsuć. Bo on trochę wyznaje zasadę, że nie goni tego, co na drzewo
        ucieka, a poza tym wszystko dozwolone. Tylko że konsekwencje takiego
        zachowania ponoszą wszyscy - np. pewien znajomy mojego teścia
        obraził się po tym, jak szwagier obracał trochę jego córkę, po czym
        stracił nią zainteresowanie. Na pewno nie będę rozpowiadać -
        jak "radziła" mi w swoim poście koleżanka, ja on się prowadzi,
        zastanawiam się tylko, czy zwrócenie uwagi w takiej sytuacji jest
        dużym naruszeniem prywatności? Czy przeszłość partnera miała dla was
        znaczenie, czy rzeczywiście ja mam jakieś dziwne poglądy?
        • brak.polskich.liter Re: Alez oczywiscie, ze interweniuj! 24.09.07, 20:00
          Tia, juz widze mine kolesia, gdybys przeprowadzila z nim taka "rozmowe".
          Buahaha! Sorry, ale gdyby jakas pancia uczula sie w obowiazku wyglosic mi
          pogadanke na temat mojego prowadzenia sie - albo walnelabym jej wujkiem
          Staszkiem, albo poradzilabym jej, zeby pilnowala raczej swojego podwozia, albo
          zabilabym serdecznym smiechem.

          I jak wlasciwie wyobrazasz sobie taka rozmowe? "Ej, Marek/Czarek/Zdzisiek,
          wiesz, nie ruchaj az tyle panienek, bo co sobie ludzie pomysla"? LOL

          Odpowiadajac na Twoje ostatnie pytanie: przeszlosc partnera miala dla mnie
          znaczenie o tyle, o ile byla. Gdybym trafila na egzemplarz, ktory mimo
          zblizajacej sie 30-tki nigdy nie byl w zwiazku z kobieta (nie mowiac juz o
          prawiczku), sadze, ze bym uciekla z krzykiem.
          • emiliawo Re: Alez oczywiscie, ze interweniuj! 24.09.07, 21:18
            Zaczynając od końca - jest pewna różnica pomiędzy "byciem w związku"
            a "posiadaniem wielu przyjaciółek" (szczególnie, jeśli te przyjaźnie
            rozwijają się w tym samym czasie).
            A co do rozmowy - chodziłoby mi raczej o ten konkretny przypadek - z
            łaski swojej odczep się od małej, bo dobre realcje z nią i jej
            rodziną są dla mnie ważne.
            • brak.polskich.liter Re: Alez oczywiscie, ze interweniuj! 24.09.07, 23:55
              emiliawo napisała:

              > A co do rozmowy - chodziłoby mi raczej o ten konkretny przypadek - z
              > łaski swojej odczep się od małej, bo dobre realcje z nią i jej
              > rodziną są dla mnie ważne.

              Tia, jaaasne, koles na pewno zastosuje sie do zyczenia w te pedy :PPP

              > Zaczynając od końca - jest pewna różnica pomiędzy "byciem w związku"
              > a "posiadaniem wielu przyjaciółek" (szczególnie, jeśli te przyjaźnie
              > rozwijają się w tym samym czasie).

              Owszem. Z mojego punktu widzenia istotne bylo, czy facet, z ktorym zamierzalam
              sie zwiazac, mial za soba jakas przeszlosc typu zwiazek. Posiadanie ewentualnych
              dzieci rowniez byloby istotne, z przyczyn dosc oczywistych. Natomiast ilosc
              lightowo przeruchanych kolezanek, przyjaciolek, tudziez nieznajomych srednio
              mnie interesowala, szczerze mowiac. To, czy byly to uklady rownolegle, seryjne,
              trojkaty czy inne wielokaty foremne, rowniez.
            • kasiulkkaa Re: Alez oczywiscie, ze interweniuj! 25.09.07, 09:35
              Jeśli znajoma z dobrego domu, to raczej nie poleci z twoim szwagrem od razu do
              łóżka. A jeśli z tzw. dobrego domu, no cóż, widać należy zadbać o to, by stał
              się dobry, a nie tylko tak zwany.
              A szwagier? Hm, widać na same chętne laski trafia, skoro do tej pory na brak
              seksu nie narzekał. A k... nie ma się co przejmować.
    • mospin1 Re: Wtrącanie się... 25.09.07, 07:07
      a mi sie wydaje ze jak chłopak teraz sobie tyle puka to potem z
      czasem mu przejdzie i ja znajdzie wreszcie ta wlasciwa osobe (moze
      ta twoja znajomą) to wyluzuje i juz nie w głowie mu bedzie odwalanie
      takich manewrów...

      chyba gorzej jakby było odwrotnie - ze wczesniej nic nie zasmakował
      zycia a dopiero jak sie zwiazał z kobietą to by zaczął odstawiać...

      nic sie lepiej nie odzywaj bo ja na jego miejscu jakby mi ktos
      strzelił taki wykład "o stukaniu kolezanek" to bym sie ze smiechu
      zwinął chyba...
      • pronovia Re: Wtrącanie się... 25.09.07, 09:34
        Ta opcja wydaje mi się akurat najmniej prawdopodobna, że akurat
        teraz się zakocha i będzie chciał zerwać z przeszłością... Historia
        normalnie jak z Dumy i uprzedzenia, tyle, że już Jane Austen
        wiedziała, że jak ktoś lubi sobie poruchać tu i tam to się tak łatwo
        nie zmieni :)
        A co do wtrącania się w związek.. cóż, oboje są dorośli, jeśli Twoja
        koleżanka jest taka porządna to nie da się "stuknąć" na pierwszej
        randce, a jak się nie da, to koleś pewnie się zniechęci.
        A jak się da..., no cóż, może to ją czegoś nauczy o życiu, nie
        możesz odrobić za nią tej lekcji.
    • umber82 Re: Wtrącanie się... 25.09.07, 09:41
      dla mnie niepojętym jest jak można wtrącać się w czyjeś pożycie ...
      chore chore chore !

    • conejito13 Re: Wtrącanie się... 25.09.07, 11:20
      nie wtracaj sie! jedyna sluszna decyzja jaka mozesz podjac. nie
      wszystkim przeszkadza to co bylo 'przed', poza tym, dziewczyna jest
      baaaaaaaaardzo mloda. myslisz, ze juz bedzie planowala slub z tym
      panem czy jak? moze sama pobedzie z nim miesiac czy pol roku i juz.
      a moze bedzie ona punktem zwrotnym w jego zyciu. daj tez innym
      popelniac ich wlasne bledy. podkreslam: zostaw pare w spokoju, nie
      zabawiaj sie w stara ciotke.
    • mikams75 Re: Wtrącanie się... 25.09.07, 13:19
      jak z niego rzeczywiscie taki gagatek a miasto niewielkie to dziewczyna tez
      pewnie slyszala rozne plotki. Zostaw decyzje mlodym, przeciez slubu nie biora.
    • czekolada_orzechowa Re: Wtrącanie się... 25.09.07, 15:26
      jeśli tak ci przeszkadza cudze prowadzenie się, poszukaj wsparcia
      wśrod lokalnych moherowych beretów, utwórzcie drużynę i przypuście
      szturm na mieszkanie tego niecnego pogromcy dziewic, zróbcie mu z
      dupy jesień średniowiecza a na koniec spalcie dobytek. Będzie miał
      za swoje.
      W głosach niektórych młodych mężatek wyraźnie czuć żal za utraconą
      wolnością ciupciania tu i tam...
      • purecharm Re: Wtrącanie się... 25.09.07, 17:21
        A ja nie wiem dlaczego tak sie oburzacie. Gdyby moja dobra kolezanka zaczela spotykac sie z facetem, a ja wiedzialabym, ze on posuwa wszystko sie rusza, to na pewno powiedzialabym co sie mowi o tym facecie "na miescie". Oczywiscie decyzja co zrobi z ta informacja bedzie wylacznie jej. Jestem pewna, ze kolezanka zerobilaby dla mnie to samo.
    • g0sik Re: Wtrącanie się... 26.09.07, 15:34
      Jeśli koleżanka już w wieku 19 lat myśli o wspólnym życiu to niech
      na dziecko go złapie, wątpię aby 23 letni facet pchał się do
      ołtarza....Zamierzasz stać na straży cnoty koleżanki w przypadku
      każdego faceta czy tylko szwagra?

      Kto powiedział, że 19 letnie dziewczyny nie powinny seksu uprawiać?


      • emiliawo Re: Wtrącanie się... 26.09.07, 19:15
        Wychodzi na to, że mi szkoda ewentualnego sexu, jaki mogą ze sobą
        mieć. Otóż nie. Niech sobie bzykają się do woli. Jedyne, czego bym
        nie chciała, to aby w przypadku ew. porażki nie odbiło się to na
        mnie/ relacjach jej ze mną.
        Rzeczywiście trzeba pilnować swojego nosa. Po prostu postaram się
        ograniczyć kontakty do minimum, dopóki sytuacja się nie wyklaruje.
        A tym, którzy posądzali mnie o mocherowy beret na głowie - nie mam
        nic przeciwko seksowi, ale za bzykanie z byle kim dziękuję. A jeżeli
        mój szwagier często nawet nie wie, jak dziewczyna ma na nazwisko, to
        ja jakoś nie uważam tego za fajne.
        • brak.polskich.liter Re: Wtrącanie się... 26.09.07, 19:26
          O, cholera, tez nie znam nazwisk wszystkich gentlemanow, z ktorymi onegdaj
          niekolezensko spedzalam czas... Mam sie isc biczowac, czy wlosiennica zamiast
          cyckonosza wystarczy? :P
        • kasiulkkaa Re: Wtrącanie się... 26.09.07, 23:10
          nie mam
          > nic przeciwko seksowi, ale za bzykanie z byle kim dziękuję.
          Byle kto to twój szwagier czy jego partnerki? Możesz uściślić? Albo lepiej nie,
          bo wyjdzie z ciebie jeszcze większe bagno niz to, które teraz reprezentujesz.
          • emiliawo Re: Wtrącanie się... 27.09.07, 07:29
            W stwierdzeniu "z byle kim" nie chodziło o ocenę konkretnych osób,
            tylko postawę, gdy rzeczą drugorzędną jest to, kim jest partner i co
            sobą reprezentuje.
            Dziękuję za wszystkie opinie, niniejszym wątek uważam za zakończony.
    • female01 Re: Wtrącanie się... 04.10.07, 00:10
      moj narzeczony tez nie proznowal zanim zostalismy para. niedlugo bierzemy slub. kazdy sie musi wyszumiec, od tego jest mlodosc. ja tez nie bylam grzeczna. ludzie sie zmieniaja, moze i Twoj szwagier kiedys skonczy wieczne bzykanie. A Tobie radze siedziec cicho, poki Cie ktos o zdanie nie zapyta bo wyjdziesz na wscibska i ta co zazdrosci.
    • oxygen100 Re: Wtrącanie się... 05.10.07, 11:52
      wiesz moze szwagier jest czlowiekiem chciwie poszukujacym milosci? A
      milosc jak wszyscy wiedza zwlaszcza panienki z dobrego domu jest
      wieczna. Tylko zmieniaja sie jej obiekty.

      Ty sie lepiej nie wtracaj bo jeszcze szwagier w zemscie zapnie i
      ciebie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja