Dodaj do ulubionych

wielka różnica poglądów w małżeństwie

03.04.08, 13:12
Mam wielki problem i prosze o rade. Od prawie 4 lat jestem w
malzenstwie, ktore od samego poczatku jest nieszczesliwe. Jednak
zalezalo nam na dotarciu sie, probowalismy poukladac wszystko, lecz
nic sie nie poprawia. Nasz problem polega przede wszystkim na
ogromnych roznicach swiatopogladowych. Moj maz jest bardzo
katolicki, pochodzi z rodziny gdzie sie slucha radia maryja, sam nie
slucha, ale wg mnie pogladowo jest mu bliski. glosowal na PiS, a ja
na PO, chodzi do kosciola wiecej niz trzeba, ja nie chodze wcale.
Nasze poglady i wyniesione z domu cechy, charaktery sa zupelnie
inne. Nie mam mu wiele do zarzucenia, bo jest troskliwym mezem, ma
wiele zalet, ale roznice pogladow rujnuja wszystko. Bez przerwy sie
klocimy, poczatkowo to on przymuszal mnie do zmiany pogladow,
tlumaczyl, usilowal przekonac, robil pranie mozgu, stosowal szantaz
emocjonalny. w tej chwili on wyluzowal (niby), natomiast ja widze
coraz wieksze zmiany na gorsze w pogladach, tzn sa one dla mnie
coraz bardziej nie do zaakceptowania i w tej chwili klotnie sa z
mojej strony. Zyje w ciaglym poczuciu zagrozenia, zawieszenia,
niezrozumienia, nie mozemy zdecydowac sie na dzieci, bo nas przeraza
ich wspolne wychowywanie. oboje jednak bardzo chcielibysmy miec
dzieci. jestem bliska decyzji o rozwodzie, bo nie wiem jak rozwiazac
problem tak glebokich roznic. nie potrafie machnac na to reka i
tolerowac poglady, ktore uwazam za zle. nie chce zeby moje dzieci
wyrosly wychowane w jego pogladach, nie chce tez zeby zyly w
atmosferze wiecznych klotni i roznicy zdan na kazdy temat, nie beda
mialy zadnych fundamentow, zadnej konsekwencji wychowania. poradzcie
prosze, bo sama nie wiem czy ze mna cos nie tak, czy ja to
wyolbrzymiam, czy moge sama siebie przekonac, ze nie jest tak zle
jak mi sie wydaje??? czy tez to tylko oszukiwanie siebie i prawda
jest taka, ze nie zaakceptuje jego swiatopogladu i bede zawsze czula
przerazenie na mysl o dzieciach, a jak sie pojawia, bede bardzo
cierpiala widzac ze on wychowuje je inaczej niz bym chciala, w moim
odczuciu zle.


Obserwuj wątek
    • youruichi Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 13:41
      a przed ślubem nie mieliście różnic światopoglądowych?
      • magda010 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 13:57
        mielismy, ale wydawaly sie one mniejsze, myslalam, ze jestesmy w
        stanie je zaakceptowac, dopiero z czasem okazalo sie jak sa one
        glebokie, moim zdaniem maz idzie w swoja strone coraz dalej, moze ja
        w swoja rowniez. kazdy z nas w koncu dojrzewa coraz bardziej i
        okresla swoj swiatopoglad.
    • madziaq Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 15:02
      Ja bym się bardziej niż różnicą poglądów martwiła tym, że mąż próbował cię
      zmusić do zmiany poglądów poprzez szantaż emocjonalny itp.

      Chyba rzeczywiście nie jest dobrze, bo nawet gdyby udało ci się w jakiś sposób
      wydębić na nim, że potencjalne dzieci będziecie wychowywać według twoich
      przekonań, to wtedy on będzie nieszczęśliwy i będzie miał poczucie, że dzieci są
      wychowywane źle.

      Zdarzają się pary, którym mimo skrajnych różnic poglądów udaje się zgodnie żyć
      (np. matka ateistka, ojciec wierzący, przy ślubie kościelnym matka zgodziła się,
      że dzieci będą wychowane po katolicku i tego się trzymają, choć ona uważa, że
      religia to ściema) ale jest to trudne i chyba zdarza się dośc rzadko.
      • magda010 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 15:12
        tez znam takie przypadki, ludzie nigdy nie sa identyczni, zawsze
        jakies tam inne zdania beda, ale mysle, ze jest inaczej jesli ktos
        jest w stanie zaakceptowac poglady drugiego, odbiera je jako
        niegrozne, nie zle, tylko po prostu inne, nie obawia sie ze dzieci
        beda uksztaltowane wg wartosci, ktore uznajemy za zle. tez znam
        pary, gdzie jedno jest wierzace i praktykujace, ale zupelnie
        umiarkowane w pogladach, a drugie raczej nie wierzace, ale
        generalnie te sprawy sa mu dosc obojetne - pozwala, ze zona chodzi z
        dziecmi do kosciola itd, wowczas mozna sie dogadywac. dla mnie
        poglady mojego meza sa skrajne i zmieniaja sie z czasem jeszcze
        bardziej - przyklad: przed slubem mieszkalismy razem, spalismy ze
        soba, teraz on uwaza, ze to byl blad, ze to jest zle, uwaza, ze
        nalezy czekac do slubu. jestem przerazona, tym bardziej gdy patrze
        na jego rodzine, ledwo wytrzymuje 2 dni u tesciow, bo non stop leci
        radio maryja, a oni mowia takie rzeczy, ktore mi sie w glowie nie
        mieszcza. to samo dotyczy pogladow politycznych, rowniez podejscia
        do zycia, oceny tego samego faktu przeze mnie jako zly, a przez
        niego jako dobry. strasznie trudna sprawa, ale jest to dla mnie tak
        inne od moich pogladow i tak zle, przerazajace czasami, ze az mnie
        dreszcze przechodza na mysl o tym i czuje sie calkowicie bezradna.
        my z tego powodu nie mozemy sie zdecydowac na dzieci! nie mamy
        wspolnego podejscia do podstawowych spraw, sami ze soba nie mozemy
        dojsc do porozumienia, a jak mielibysmy ksztaltowac osobowosc i
        poglady dzieci?
        • annb Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 15:36
          uciekaj dzioewczyno ucieeeeeeeeekaj
          bosz
          radio maryja
          uciekaj
          wiej
          ono robi zmiany w mozgu
          nieodrwacalne
          • magda010 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 15:46
            ja mam takie same odczucia jak ty, wiem ze to radio robi szkody w
            mozgu, nienawidze go i wszystkich pogladow jakie tam prezentuja,
            problem w tym, ze moj maz mowi, ze on nie jest radiomaryjowcem, nie
            slucha go, sluchaja go jego rodzice, ktorzy sa starej daty.
            natomiast moim zdaniem zbyt wiele jego pogladow jest uksztaltowanych
            zbyt blisko pogladow radia maryja, kosciola katolickiego, PiS-u,
            przedwojennej endecji itd. dla mnie cos zalatuje faszyzmem, a dla
            niego nie i mowi, ze chyba nie znam definicji faszyzmu. dla mnie cos
            jest juz nacjonalizmem, a dla niego to jeszcze normalny patriotyzm
            itd. on wciaz podkresla, ze nie jest taki jak mi sie wydaje, ze
            wyolbrzymiam, ale moj odbior jego pogladow jest wlasnie taki :(
            widocznie gdzie indziej mamy granice :(
            • a_weasley Fałszywie postawiony problem 07.05.08, 20:27
              magda010 napisała:

              > Mam wielki problem

              A masz, masz. Niezdolność do otwarcia się na człowieka, którego podobno kochasz.
              I przekonanie o własnej nieomylności.
              Ludzie są różni, a im bardziej złożony świat, tym różniejsi.

              > chodzi do kosciola wiecej niz trzeba,

              Nie Tobie to osądzać. Chodzi tyle, ile jemu trzeba.
              Zapewne jesteś za tolerancją?

              > coraz wieksze zmiany na gorsze w pogladach,
              > tzn sa one dla mnie coraz bardziej nie do
              > zaakceptowania

              Bo oczywiście Twoje poglądy są lepsze. W związku z czym zmiana na bardziej różne
              od Twoich jest eo ipso zmianą na gorsze.
              Ale tak w ogóle to jesteś za tolerancją?

              > nie chce zeby moje dzieci wyrosly wychowane w
              > jego pogladach,

              Masz do tego takie samo prawo jak on ma prawo nie chcieć, żeby wyrosły wychowane
              w Twoich, i tym samym Wasze prawa znoszą się wzajemnie.

              > nie chce tez zeby zyly w atmosferze wiecznych
              > klotni i roznicy zdan na kazdy temat,
              > nie beda mialy zadnych fundamentow,

              Przepraszam, może to spóźnione pytanie, ale na czym zbudowaliście swój związek,
              skoro nie macie wspólnych fundamentów?

              > to radio robi szkody w mozgu, nienawidze go
              > i wszystkich pogladow jakie tam prezentuja,

              Ale tak poza tym jesteś za tolerancją?

              > dla mnie cos zalatuje faszyzmem, a dla niego
              > nie i mowi, ze chyba nie znam definicji faszyzmu.

              Może Cię krzywdzę i on Cię krzywdzi, ale biorąc pod uwagę, jak łatwo się tego
              słowa używa, na 90% ma rację.
        • madziaq Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 16:33
          Ale na codzień czym się objawiają te wasze różnice poglądów? Bo jeśli to kwestia
          teoretyczna (np. ty uważasz, że kaczyński jest idiotą i gada od rzeczy, on
          uważa, że ma rację w jakiejś tam sprawie) to może po prostu wyluzować i nie
          zawracać sobie głowy... Mój maż ma z kolei bardziej liberalne poglądy ode mnie.
          Nie jestem dewotką, ale jego nastawienie zakrawa czasem na antyklerykalizm ;)
          Czasem o tym dyskutujemy, wręcz się kłócimy, tak trochę "dla sportu", ale w
          życiu mi to nie przeszkadza. On sobie może być za całkowitą dopuszczalnością
          aborcji, ja zdecydowanie przeciw i tyle - nie próbujemy się nawzajem przeciągnąć
          na drugą stronę.

          Nie widzę też, w jaki sposób różnice poglądów (czasem dośc znaczne) mogłyby źle
          wpłynąć na wychowanie dzieci (których nota bene na razie nie planujemy) Przecież
          można powiedzieć dzieciom, że mamusia myśli tak, a tatuś jest innego zdania.
          Oczywiście pod warunkiem, że zdanie tatusia nie brzmi "Żydzi do gazu", bo wtedy
          to inna sprawa.

          Piszesz, że nie chodzisz do kościoła i co? Mąż to akceptuje, czy próbuje cię
          "zaciągnąć"?

          A tak a prospos seksu przed slubem, to łatwo jest mówić parę lat po, że do ślubu
          to absolutnie należy żyć w cnocie :P
        • kamelia04.08.2007 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 16:52
          magda010 napisała:

          > dla mnie
          > poglady mojego meza sa skrajne i zmieniaja sie z czasem jeszcze
          > bardziej - przyklad: przed slubem mieszkalismy razem, spalismy ze
          > soba, teraz on uwaza, ze to byl blad, ze to jest zle, uwaza, ze
          > nalezy czekac do slubu. jestem przerazona, tym bardziej gdy patrze
          > na jego rodzine, ledwo wytrzymuje 2 dni u tesciow, bo non stop
          leci
          > radio maryja, a oni mowia takie rzeczy, ktore mi sie w glowie nie
          > mieszcza. to samo dotyczy pogladow politycznych, rowniez podejscia
          > do zycia, ?


          kobieto, jesli w sprawach wartosci, podejścia do zycia nie mozecie
          dojsc do porozumienia, to po cholere wchodziłas w ten zwiazek, jak
          ty sobie wyobrażasz dalej wspólne zycie?

          To sie skonczy rozwodem i im wczesniej tym lepiej, zanim cie kochany
          maz spali na stosie za czary i konszachty z diabłem. Juz próbował ci
          mózg uprać, szantazowac, mało ci tego?


          A przyczyny rozwodu to nie tylko bicie, picie, hazard i prostytutki,
          to też niemoznośc dojscia do porozumienia w sprawch podejścia do
          zycia, wartości wyznawanych. Niejedno malżenstewo sie rozpadło z
          tego powodu.

          Tego sie nie da "dotrzeć" z takim osobnikiem. Zauwaz w która strone
          jego poglady ewoluuja, niedługo egzorcyzmy bedzie nad toba uprawiał,
          skoro mu przeszkadza wspólne spanie i mieszkanie przed slubem.

          On cie wcale NIE kocha. Jak mozna kochac kogos i zmuszac do zmiany
          wartosci, dreczyc emocjonalnie itd?
        • horpyna4 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 18:31
          Tiaaa... teraz uważa, że należało ze współżyciem czekać do ślubu?
          Wybacz, ale Twój mąż jest obrzydliwym hipokrytą. Tak jak te moherowe
          babcie, co czterdzieści lat temu bez żadnych oporów poddawały się
          skrobankom, a teraz gardłują o świętości życia.
    • 18_lipcowa1 eeeeeeeeeeeeee 03.04.08, 18:28
      nie bardzo rozumiem po co bralas slub przy tak odmiennych pogladach?
      myslalas ze milosc zalatwi wszystko?
      • magda010 Re: eeeeeeeeeeeeee 04.04.08, 10:02
        gdy bralismy slub wiedzialam, ze nasze poglady sie roznia, ale nie
        az tak. wtedy myslalam, ze sa one do zaakceptowania, moim zdaniem
        moj maz w swoich pogladach zmienia sie jeszcze bardziej w swoja
        strone, oddalamy sie a nie przyblizamy. przed slubem np ze mna
        mieszkal, teraz twierdzi, ze to byl blad, przed slubem popieralismy
        ta sama partie, teraz ja popieram PO, a on PiS, po prostu z czasem
        wychodzi coraz wiecej sytuacji, w ktorych roznice sie ujawniaja. i
        to nie jest tak, ze wszystko pozostaje w sferze pogladow i nie ma
        przelozenia na zycie, bo owszem ma. malzenstwo to chyba jakas wiez,
        wzajemne zrozumienie, mozliwosc bycia soba, a nie tylko wspolne
        gospodarstwo domowe. dla mnie jest wazne jakie moj maz ma poglady i
        czy sie z nim rozumiem, a przy dzieciach to juz chyba najwazniejsza
        sprawa - nie zniose gdy on bedzie im mowil rzeczy, ktore mi sie w
        glowie nie mieszcza.
        • lilith76 Re: eeeeeeeeeeeeee 04.04.08, 16:02
          Czy ty go w ogóle kochasz? Czy już tylko szukasz wyjścia ze związku, który już nie bawi. Czy ty kiedykolwiek o tym z nim ROZMAWIAŁAŚ, co on sądzi o takiej sytuacji w waszym związku, perspektywie wychowania dziecka?
          Ja i mój facet mamy różne poglądy na chyba wszystkie sprawy, czasem się ścieramy, ale ogólnie on myśli swoje, ja swoje i dajemy sobie prawo do tych poglądów - to podstawa. Dziecko od pierwszych lat życia dowie się, że są różne możliwości postrzegania świata. Prędzej czy później zetknie się z wielością poglądów.
          Zaś u was jest gra o sumie zero-jedynkowej. Nie jesteś lepsza od męża, oboje okopaliście jak fundamentaliści. On szantażuje cię, ty go nie szanujesz. Jedno warte drugiego.

          malzenstwo to chyba jakas wiez,
          > wzajemne zrozumienie, mozliwosc bycia soba

          To co było z tą niby więzią przed ślubem, że te różnice nie wyszły? Ile razem mieszkaliście przed ślubem, że nie wpadliście na to, że macie przeciwstawne poglądy? Jak to było z tymi długimi, pięknymi rozmowami, które miały zbliżać? Ile znasz par, które nawiązują więź dyskutując o konflikcie izraelsko-palestyńskim lub możliwości ślubów homoseksualnych? Czy nawet oglądając amerykański kryminał nie możecie znaleźć wspólnego śwatopoglądu?

          Choć to popularne w naszym kraju - po nagłej wolcie politycznej Nelly Rokity, panowie politycy mówili z dumą, że ich żony nigdy by tego nie zrobiły, takie grzeczne, takie karne, takie dobrze ułożone te żony.

          Aha - badania socjologiczne, choć wiele lat temu, wykazały, że na poglądy religijno-społeczno-polityczne dziecka ma największy wpływ... matka. Bo to ona jest z nim od pierwszych dni życia, spędza z nim więcej czasu, więcej rozmawia.
        • substantiv Re: eeeeeeeeeeeeee 10.04.08, 00:55
          "nawroc sie nawroc sie
          to moze byc przyjemne"

          czemu by nie sprobowac drogi, ktora on idzie?
          Pojedzcie sobie razem na jakies rekolekcje, do klasztoru ... sa takie
          mozliwosci. Mozesz przypatrzec sie cza chcesz.
          www.sychar.alleluja.pl/
          www.szansaspotkania.net/index.php?page=1990
          www.emaus.katowice.opoka.org.pl/propozycje.html
          mysle, ze warto sprobowac.


          + + +
          Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
          )))))><
          • madziaq Re: eeeeeeeeeeeeee 10.04.08, 09:41
            Mam wrażenie, że to nie o nawrócenie chodzi. Tzn autorce wątku nie przeszkadza
            chyba to, że mąż jest wierzący i chodzi do kościoła. To samo w sobie chyba
            nikomu by nie przeszkadzało. Wydaje mi się, że bardziej chodzi o różnicę
            poglądów na tematy polityczne / społeczne (pisała o tym, że popierają różne
            partie, że to co ona uważa za faszyzm on uważa, że jest w porządku itp)

            Kwestia radia M też uważam, że nie jest sprawą religii. Osobiście znam sporo
            wierzących katolików, którzy wieszają psy na tym radiu i słusznie. Mi nie
            przeszkadzają różańce czy inne godzinki, które się tam odmawia, chociaż akurat
            mnie osobiście taka forma pobożności niezbyt pasuje, ale ludzie są różni i komuś
            innemu może odpowiadać. Ale przekaz polityczno-społeczny właśnie, jaki to radio
            niesie, jest po prostu pełen nienawiści i sprzeczny nie tylko z religią
            chrześcijańską, ale w ogóle chyba z jakąkolwiek religią, kulturą i zwykła ludzką
            przyzwoitością.
          • memphis90 Re: eeeeeeeeeeeeee 29.04.08, 16:53
            > czemu by nie sprobowac drogi, ktora on idzie?

            A niby czemu tak? Jeśli np. facet jest za skrobankami, a ja przeciw- to mam ją
            sobie zrobić, bo "to może być przyjemne"??? Idiotzyzm.
    • wielorak Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 15.04.08, 23:03
      podaj przynajmniej jeden przykład waszej różnicy poglądów wtedy będzie łatwiej
      ocenić czy zwariowałaś :)
    • judith79 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 16.04.08, 16:53
      zawsze dziwia mnie takie historyjki, nigdy, przenigdy nie zrozumiem jak mozna
      zwiazac sie z osoba z ktora nie ma sie nic wspolnego. mieszkalas z nim wiec
      chyba rozmawialscie nie tylko o pieknie waszej milosci i wiosnie za oknem ale o
      tym co sie na swiecie dzieje tez? ogladaliscie tv, czytaliscie gazety i nie
      komentowalicie tego? spotykaliscie sie chyba ze znajomymi i nigdy w dyskujsji
      nie wyszlo, ze obstawiacie skrajnie rozne fronty? jakos w to nie wierze,
      podobnie z reszta jak w nagla zmiane. poprostu ci klapki opadly i okazalo sie,
      ze porocz wietrzejacej milosci nic miedzy wami nie ma. przy poszukiwaniach
      nastepnego partnera uwzglednij fakt, ze dobrze miec podobne poglady i moze
      jakies wspolne zainteresowania, zycie jest wtedy latwiejsze a partner wydaje sie
      atrakcyjniejszy.
      • hesia3 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 16.04.08, 18:20
        Konflikty w małżeństwie są różne. jedno jest pedantem a drugie
        bałaganiarzem, jedno chce jeździć na wakacje nad morze, a drugie w
        góry, mają różne poglądy polityczne, i różną wiarę. Wyjścia są dwa
        albo się dogadać, albo rozwód. Coś czuję przez skórę, że duży wpływ
        na twojego męża ma rodzina. Jestem z małżeństwa podobnego jak twoje.
        Ja katoliczka, mąż dla mnie wziął ślub kościelny. Kiedyś namówiłam
        go na wielkanocną mszę. Poszedł dla mnie i całe kazanie składało się
        tylko z politycznych wywodów, a na koniec było, że wierni nie dają
        na składkę. Wiem, że pechowo trafił, ale mnie było wstyd za kościół.
        Chyba otworzył mi oczy. Nie chodzę do kościoła, a córkę posyłałam na
        religię. Chciałam, aby sama wybrała swoją drogę. Twoje myślenie, że
        ja chcę, żeby dziecko było ateistą, a mąż chce, żeby było katolikiem
        jest błędne. Dziecko będzie takie jakie samo będzie chciało być.
        Spacer na pasterkę tobie nie zaszkodzi, potraktuj to jako tradycję,
        mąż to na pewno doceni. Dzieci powinny znać religię bo to część
        naszej kultury, ale twoje zadanie to dbać, aby nie były poddawane
        praniu mózgu. A poglądy polityczne, za kilka lat nie będzie żadnej z
        tych partii więc problem zniknie. Jeszcze kilku Rydzyków i
        Giertychów, a za kilka lat (jak wymrą mohery) nie będzie komu
        chodzić do kościoła.
        • judith79 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 17.04.08, 12:40
          Twoje myślenie, że
          > ja chcę, żeby dziecko było ateistą, a mąż chce, żeby było katolikiem
          > jest błędne.
          tu bym polemizowala, znam przypadek gdzie tatus religijny ekstremista zmuszal do
          wycieczek do kosciola swojego doroslego syna, szantazowal emocjonalnie, obrazal
          sie, straszyl i dorosly chlop zamiast na msze przychodzil do mnie przeczekac:)
          tatus zatruwa totalnie klimat i ma w dupie czego chca inni, skoro on jest
          religijny to wszyscy sie musza przystosowac, tacy ludzie tak maja. dziecko
          bedzie jakie chce ale kosztem awantur i ciezkiej obrazy albo klamstwa.
        • kamelia04.08.2007 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 17.04.08, 15:35
          hesia3 napisała:

          >
          > Spacer na pasterkę tobie nie zaszkodzi, potraktuj to jako tradycję,
          > mąż to na pewno doceni.

          droga wycieczko, a oto typowo polski przykład oportunizmu. Owszem szkodzi normalnemu niewierzącemu człowiekowi, bo jest to niezgodne z jego przekonaniami.

          Weź ślub w meczecie - co ci szkodzi?

          > Dzieci powinny znać religię bo to część
          > naszej kultury


          religie tak, ale nie katechezę. Zapisz dziecko na zajęcia z judaizmu, prawosławia i protestantyzmu - to też część naszej kultury. Tak jakbyś nie wiedziała.
          • madziaq Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 17.04.08, 17:12
            Chyba trochę przesadzasz... Ja np wierzę w Boga, ale do kościoła katolickiego
            nie chodzę na codzień. Chodzę natomiast z rodziną na pasterkę, siadam z nimi do
            wigilii i śniadania wielkanocnego. Chodzę na śluby i pogrzeby kościelne. Szkody
            moralnej nie odczuwam. Pójść do kościoła (np ze względu na rodzinę) nie znaczy
            nawrócić się, ani odrzucić od razu swoje przekonania.
            • kamelia04.08.2007 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 17.04.08, 17:24
              co innego jest pójść na czyjś ślub, bo ktoś zaprosił, czy na pogrzeb (żeby
              wyrazić szacunek dla zmarłego), a co innego chodzić, żeby rodzinie pasowało do
              obrazka sielskiej i zgodnej i porządnej rodziny.
              • arwen8 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 17.04.08, 19:47
                Dulszczyzna wciąż rządzi...
                • hesia3 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 18.04.08, 09:53
                  Ja to jednak inaczej nazwę, dzięki mojemu wychowaniu, mam dziecko,
                  które nie naśmiewa się ze swojej babci latającej 3 razy dziennie do
                  koscioła, ale również zdejmuje buty w meczecie i wchodzi odpowiednio
                  ubrana do cerkwi. Wybrała ateizm, ale umie szanować inne kultury i
                  innych ludzi wierzących. Jestem wrogiem fanatyzmu w każdej postaci.
                  Tak samo razi mnie fanatyzm muzułmanów, żydów, chrześcijan jak
                  również... ateistów. A pójście na pasterkę jest dla mnie tak samo
                  miłe jak festiwal muzyki żydowskiej.
                  • memphis90 Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 29.04.08, 16:58
                    A pójście na pasterkę jest dla mnie tak samo
                    > miłe jak festiwal muzyki żydowskiej.

                    Dla Ciebie. A dla kogoś innego i pasterka, i koncert muzyki sakralnej, i koncert
                    muzyki żydowskiej- to będzie mordęga i dramat. Kto inny znów za nic nie pójdzie
                    do opery, za to trzeciego irytują kabarety. Więc niby po co się zmuszać? Można
                    szanować inne kultury, religie- ale to nie znaczy, że trzeba automatycznie
                    chodzić na pasterkę, bo mąż/żona/babcia tak chce. Trzeba szanować cudzą inność-
                    ale to działa w obie strony.
              • madziaq Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 18.04.08, 12:36
                Ale ja np chodząc na pogrzeby wyrażam szacunek dla zmarłego i jego rodziny,
                chodząc na śluby wyrażam szacunek i sympatię dla młodych i ich rodziny, a
                chodząc np na pasterkę wyrażam szacunek i sympatię dla mojej rodziny, ponieważ
                wiem, że im w ten sposób robię przyjemność, a dla mnie jest to sympatyczna
                tradycja. Gdzie kluczowa różnica?
    • qunegunda Re: wielka różnica poglądów w małżeństwie 04.05.08, 12:27
      Jednego nie rozumiem - piszesz, ze nie mozecie sie ZDECYDOWAC na
      dziecko - jak to jest mozliwe skoro wg jego poglądow dzieci to dar
      od boga, nie uprawiacie sexu, czy co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka