babielato0
25.07.09, 12:27
ja już nie wytrzymuję :(
zawsze byłam w miarę spokojną osobą, bez jakiejś długiej historii
nieszczęśliwych romansów, zwykła, młoda dziewczyna, indywidualistka.
więc kiedy ostatnio spotkałam na swojej drodze swojego obecnego
partnera pomyślałam, że może to będzie coś na dłużej. i po trzech
miesiącach (cóż za imponujący staż...) pojawiły się wątpliwości. mój
facet już po tak krótkim czasie zakodował mnie sobie jako swój
ideał, zaczął obsypywać planami na najbliższe lata w momencie, kiedy
dopiero co się poznaliśmy... na początku mi się to podobało, takie
poczucie bezpieczeństwa, ale potem zaczęłam sobie uświadamiać, że
tak naprawdę to zupełnie tych planów nie podzielam. potem spojrzałam
na to z małego dystansu, zobaczyłam, że jednak sporo się różnimy, że
moja spontaniczność, energia tylko z pozoru są takie same jak jego.
potem pojechaliśmy razem na kilkudniowy wyjazd, gdzie poznałam jego
znajomych... i stało się. wśród nich jeden szczególnie zwrócił moją
uwagę, przegadaliśmy praktycznie większość wyjazdu, okazało się, że
kręcą nas podobne rzeczy, generalnie - iskrzyło. wyjazd się
skończył, nadal jesteśmy w kontakcie, ale jednak to dobry kolega
mojego partnera, z którym wciąż nie mam serca się rozstać (bo to w
gruncie rzeczy dobry i wrażliwy człowiek). więc sytuacja mi się
pokomplikowała - z jednej strony nie mogę przestać myśleć i naprawdę
chciałabym tą znajomość z jego kolegą kontynouwać - cokolwiek miało
by się z tego nie urodzić. z drugiej strony, kiedy rozstanę się ze
swoim partnerem to na pewno nie ułatwi całej sytuacji - nikt się
przecież nie spotyka z byłą dziewczyną kumpla. ani obecną tym
bardziej. jestem w bardzo nieszczęśliwej kropce, strasznie bym nie
chciała kogoś zranić... zastanawiam się, czy nie rzucić w cholerę
obu tych znajomości, bo rozwalanie męskiej przyjaźni to nie jest
coś, co lubię robić najbardziej :( pomóżcie :(