12.09.05, 16:01
witam, mam 8 miesięcznego amstaffa, bez rodowodu, w dodatku nie wiem jacy
byli jego rodzice.Czasem patrzę na niego i naprawde widze w nim
bestyjkę.Staram się go trochę tresowac i wychowywać ale czasem nie obejdzie
się bez potężnego huknięcia na niego a jak nie daj Bóg podniesie się tylko
ręke w górę i głosno zawoła to od razu się kuli.Poza tym jest kochanym
psiakiem, zjadł nam tylko pół drzwi i obgryzł korek na ścianie, trochę
podrapał szafkę i nam narobił pare szram któe pewnie długo nie zejdą. Cóz
jeszcze w tej hiostorii- mieisąc temu pogryzł go pies, atk ze tzreab było
załozyć szwy.Pies był uwiązany w stodole, do której nasz sam
zawędrował.Ciekawe czy naprawd eto co się dzieje wynika ztergo ze te psy
maja agresję w sobie i jakis czynnik je moze wyzwolić czy to tylko
przypadek.Pytam bo sama teraz nie wiem jak się zachować, nma co zwrócić
szczególna uwage?
Obserwuj wątek
    • arcus_caelestis Re: strach??? 13.09.05, 14:26
      Hmmm. Sorry za ton jakim to napisze ale mnie ścieło.
      psa latającego luzem i wędrującego do cudzej stodoły pozwolę sobie nie
      komentować.
      "Staram się go trochę tresowac i wychowywać" - jaką techniką ? to twój pierwszy
      pies w ogóle, czy pierwszy pies typu obronny?
      "czasem nie obejdzie
      > się bez potężnego huknięcia na niego" - nie krzycz na psa on słyszy 7 do 12
      razy lepiej niz Ty, co znaczy że usłyszy cie nawet jeśli bedziesz mówic
      szeptem, a jeśli jest strachliwy od szczenięctwa to krzyk może powodowc w nim
      strach i niekontrolowana agresję.
      A co do agresjii - Polecam Ci książke pani Turid Rugaas ( tak to się chyba
      pisze) "sygnały ostrzegawcze". Kobieta od lat obsejwuje psy i specjalizuje sie
      właśnie w agresji.
      Pozrawiam i życzę cierpliwości.
      • k_z Re: strach??? 13.09.05, 14:49
        Słuchaj zawsze biegał luzem kiedy tam jeździlismy i bawił się z tym psem
        który w tej stodole był uwiązany.Zawsze zasłonięte były wszytskie dziury w tej
        stodloe.Stało się jednak tak ze któraś nich była odsłonieta i on się atm dosatł
        i pewnie poszedł z czystej sympatii do psa z którym zawsze się bawił.I ni
        ebronił się ajk atmten go zaatakował, a czemu to zrobił - nie iwemy,
        prawdopodnobnie uznał go za jakieś zagrożenie.
        Co do psa to nie jest to mój pierwszy pies ale pierwszy obronny.Tresuję go tak
        jak podpowiada mi treser, z którym niestety mam na razie tylko kontakt
        telefoniczny bo z pewnych powodów nie moge pozwolic sobie na odpłatne
        szkolenie.Chodzę więc z nim, na spacer i po załatwieniu potrzeb psa próbuję
        uskuteczniać za nagroda chodzenie przy nodze, w kółko przy nodze, siadanie, nie
        skaknie na mnie bez powodu i p.rzywołuję go oraz inne rzeczy, które robi bo
        jest młody i rozsadza go energia
        A tym huknięciem to tez nie do końca tak.Przeciez nie krzycze na niego na
        okragło!! zdarzyło mi się to kilka razy!!! A ma przeciez 8 miesięcy.Nawet jak
        zjadł mi drzwi to przeciez nie mogłam na niego krzyczec po fakcie.Jesli nie
        pomaga dźwięk kluczy czy puszka czy klaskanie za plecami to czasem tzreba
        podnieść głos.Po prostu raz jedyny zauwazyłam taką reakcję na podeniesienie
        ręki w górę i zastanowiło mnie to.Takze nie ścinaj się za bardzo bo może moja
        poprzednia wypowiedź zbyt dramatycznie zabrzmiała ale jest ok.A za książke
        dziękuję.
        • wuefka Re: strach??? 13.09.05, 15:46
          > Co do psa to nie jest to mój pierwszy pies ale pierwszy obronny.
          Amstaff nie jest psem obronnym.
          • k_z Re: strach??? 14.09.05, 12:09
            > Co do psa to nie jest to mój pierwszy pies ale pierwszy obronny.
            >Amstaff nie jest psem obronnym<

            -chciałam powiedziec bojowym.

            co do metod szkolenia to chetnie wysłucham wszelkich rad i wskazówek
            Dziękuję.
        • arcus_caelestis Re: strach??? 13.09.05, 15:52
          Akurat przeczytałam twój post po tym jak mnie i mojego "maluszka" po raz
          kolejny zaatakował psiak latający luzem na spacerze , więc jak zobaczyłam
          tamten tekst to mi po prostu ręce opadły.:D
          A co do tamtego psa to to, że zaatakował to normalna reakcja: To był jego
          teren, a on był uwiązany czyli w pracy :( .
          Mieliśmy kiedys problem kidy na mojego szczeniaczka rzucił sie sznaucer
          miniaturka ( oczywiście latajacy luzem ) i tak mu poszarpał fafle ze skończyło
          się na kilku szwach. Sprawa skończyła sie mandatem dla własciciela sznaucerka i
          pokryciem przez niego kosztów leczenia. Teraz Dasuś delikatnie mówiąc nie
          przepada za małymi dolatującymi do niego psiakami - taki mu został uraz z
          dzieciństwa.
          Z tym treserem to faktycznie szkoda ze tylko na telefon, a o metode szkolenia
          pytałam bo ja mam trochę doświadczenia w szkoleniu metoda pozytywnego
          wzmocnienia czyli behawioralną ( tak szkoliliśmy psy do dogoterapii) i jesli
          tak szkolisz mogłabym Ci pomóc , natomiast jestem goracym przeciwnikiem metody
          tradycyjnej więc jeśli tak szkolisz to moje rady byłyby na nic.
          Pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka