siamese67
08.11.09, 21:10
A ja jednak kocham jesień. Naprawdę. Nastraja mnie znakomicie.
Byłam na weekend w Warszawie. Dziś rano odwiedziłam Powązki, pospacerowałam z siostrą - jednak w listopadzie jest na cmentarzach najpiękniej. Chryzantemy, rude wiewiórki i siwe wrony...
A porą popołudniową wracałam pociągiem z Warszawy, po drodze widać było głównie mgły. I ten płaski krajobraz, wierzby, jakieś strumyki po drodze, rozległe pola, Bug, potem Narew - i to wszystko tak ładnie, miękko otulone mgłą.
Było szarawo, jeszcze trochę świeżej zieleni, bo ozime już wypuściło listki, trochę złotych liści tu i ówdzie, zeschłe, pożółkłe kępy traw. Po drodze mija się też lasy - czarno-białe brzózki, sosny ciemnozielone, opadłe liście, taki złotobrązowy dywan.
Pięknie było...
A w domu ciepło, koty szczęśliwe, że już jestem, przytulne, mruczące.
Przepadam za jesienno-zimową porą roku. Nawet jak leje, siąpi, mży i wieje. Mimo wszystko.
Dla mnie każda pora roku ma uzasadnienie i swoje uroki.