Taka oto sytuacja:
Wpada zakręcone dziewczę do pewnego małomiasteczkowego markeciku [no mowa o mnie oczywiście]. Policzki czerwone, bo zimno. W uszach słuchawki z głośną muzyką [a jakże by inaczej], w łapie komórka - piszę jakiegoś smsa. Dział z warzywkami. Tak więc stoi sobie to śmieszne dziewczę i wybiera - ogórka. Bo musi być ładny, a nie jakiś tam pognieciony czy cuś

Stoję, przebieram, wybieram. Nagle w pewnym momencie odwracam się w lewo i widzę, że pan ochroniarz bezczelnie się na mnie gapi z głupkowatym uśmiechem na twarzy. Jak poszłam do kasy, to tak samo dziwnie na mnie patrzył. No i teraz mam pytanie - czy to takie dziwne, jak kobieta wpada do sklepu i kupuje dużego, dorodnego ogórka?! <rotfl> [żeby nie było - nie tylko ogórka kupowałam!

]