Czy Was cieszą?
Jest Wam miło wtedy?
Poprawiają Wasze samopoczucie?
Bo ja kurna mam z tym jakiś dziwny problem…
To nie jest obserwacja od dziś, tak się dzieje chyba od kiedy
usłyszałam pierwszy komplement…
Nie wiem ciągle zastanawiam się czy jestem zakompleksiona czy za
bardzo wymagam od siebie i że liczy się tylko moje zdanie.
Zauważyłam że moje dobre samopoczucie i zadowolenie z siebie
pozwala mi na przyjęcie komplementu a jak czuje się „Fe” to nawet
nie potrafię powiedzieć dziękuje- bo po
prostu w ten komplement nie wierze…
co mi dolega?