Dodaj do ulubionych

Po jakim czasie.....

09.09.10, 21:10
....można liczyć na kompletny zanik zainteresowania seksem? Miałem nadzieję że mi ta potrzeba jakoś zaniknie, ale jak na razie nic z tego. Cholera, liczyłem że w końcu jakaś oziębłość u mnie wystąpi a tu nic. Gdyby chociaż pieniążki były na.....heh, ale tego też nie ma.
Obserwuj wątek
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:15
      eee... obawiam się, że jak jesteś poza tym zdrowy, to na zanik nie licz... za młody jesteś...
    • kawamija Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:19

      dzięki Zaro...........uśmiałam się wink


      • krolowa_potepionych Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:23
        Z takiego poważnego problemu? To nieludzkie!

        smile
        • kawamija Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:29
          krolowa_potepionych napisała:

          > Z takiego poważnego problemu? To nieludzkie!
          >
          > smile


          a to przepraszam wink

          no jak kobiety brak i pieniędzy....to może www.xnxx.pl ...........poważnie........zawsze jakiś substytut........poważnie odpowiadam..........bo popęd seksulany o zdrowiu świadczy........więc nie nalezy go leczyć tylko.......no wiesz ........
          • krolowa_potepionych Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:33
            Zaspakajać jakoś, no to już lepsza postawa Kawo.
    • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:34
      Hmmm... a po co w ogóle ma zanikać ochota na seks? No chyba, że nie ma z kim się zaspokoić, to wtedy lepiej nie mieć ochoty...
      • zarovich Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:41
        No właśnie w tym problem. Ja bym sobie to chętnie wyłączył bo pożytku z tego nie ma, tylko przeszkadza.
        • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:42
          Wiesz, ja Ciebie bardzo dobrze rozumiem smile
          • zarovich Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:45
            Dzięki, ale to problemu w żadnym stopniu nie rozwiązujesmile
            • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:57
              No tak... zrozumienie... to jedyne, co mogę zaoferować smile
              Hmmm, chociaż... kto wie... wink
              • zarovich Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 22:10
                Hmm no tak, heh przecież nie oczekuję od Ciebie że rozwiążesz ten nierozwiązywalny dla mnie problemsmile
                • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 22:22
                  Hmmm, no ale może na chwilę o nim zapomnisz... Chociaż, nie wiem jak można zapomnieć, pisząc o nim. No cóż... myślenie moje czasem zawodzi smile
                  • zarovich Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 22:38
                    Jeśli np. jest się głodnym to trudno o tym zapomniećsmile Zresztą zapomnienie o problemie nie rozwiązuje go, działa tylko przez jakiś czas a potem to i tak wraca
                    • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 22:45
                      Wiesz... a w sumie, to narobiłeś mi ochoty sad
                      • zarovich Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 23:08
                        Trudno, trzeba sobie z tym jakoś radzićsmile Przymusowy trwający latami celibat to nie jest ani dobra ani zdrowa rzecz ale cóż.........
                        • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 23:23
                          zarovich napisał:

                          > Przymusowy trwający latami celibat to nie jest ani dobra ani zdrowa rzecz ale cóż.........

                          Hmmm... jesteś Księdzem?
                          • zarovich Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 23:32
                            Skąd takie przypuszczenie? Przymusowy bo nie mam na to żadnego wpływu.
                            • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 10.09.10, 18:38
                              zarovich napisał:

                              > Skąd takie przypuszczenie? Przymusowy bo nie mam na to żadnego wpływu.

                              Hmmm, no nie za bardzo rozumiem. Dlaczego akurat przymusowy? I dlaczego nie masz na to wpływu? Tak to zabrzmiało, jak byś miał jakiś defekt, który nie pozwala Ci na to, żebyś kogoś poznał...
                              • zarovich Re: Po jakim czasie..... 10.09.10, 19:34
                                Przymusowy bo nie udaje mi się znaleźć kobiety która by była zainteresowana nawiązaniem znajomości. I mam dość ograniczony wpływ na to.
                                Tak mam defekt, jestem nieatrakcyjny fizycznie (tyczkowaty chudzielec) To wystarczy żeby zostać skreślonym przez jakieś 99% kobiet (wersja optymistyczna).
                                • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 10.09.10, 21:05
                                  Przynajmniej masz fajnie, bo możesz dużo jeść smile Hmmm... myślę, że podtuczyłabym Cię w swojej kuchni ciachami i innymi smakołykami tongue_out
                                  • zarovich Re: Po jakim czasie..... 10.09.10, 21:15
                                    Nie sądzę, mnie naprawdę trudno podtuczyćsmile
                                    To nie ma wielu zalet, a jedną z wad jest zerowe zainteresowanie ze strony płci przeciwnej.
                                    • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 11.09.10, 18:50
                                      Nie wierzę, że zerowe... I nie sądzę, żeby Twoja chudość akurat decydowała o niepowodzeniu u płci przeciwnej smile
                                      • zarovich Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 10:05
                                        Naprawdę zerowe. Zarówno w życiu jak i w świecie wirtualnym (tutaj to nawet poniżej zera - pisałem zresztą kiedyś o perypetiach randkowych)
                                        Nie twierdzę że tylko i wyłącznie chudość decyduje. Ale zwróć uwagę, że brak atrakcyjności i zainteresowania ze strony płci przeciwnej, a często też drwiny i złośliwe komentarze dotyczące wyglądu (nasłuchałem się takich) raczej nie mają pozytywnego wpływu na pewność siebie czy łatwość nawiązywania kontaktów.
                                        • nom73 Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 11:30
                                          zarovich napisał:

                                          > Nie twierdzę że tylko i wyłącznie chudość decyduje. Ale zwróć uwagę, że brak at
                                          > rakcyjności i zainteresowania ze strony płci przeciwnej,

                                          Atrakcyjność to bardzo subiektywna sprawa. Mojemu koledze podobają się dziewczyny, które nie są dla mnie pociągające i odwrotnie.
                                          Poza tym atrakcyjność schodzi na plan dalszy jeżeli trzeba zamieszkać razem i stawić czoła codziennym problemom i okazuje się, że nie potraficie się dogadać. Wtedy mieszkanie z najpiękniejszą kobietą świata, ale histeryczką nie wyjdzie Ci na zdrowie. smile
                                          • zarovich Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 21:20
                                            Ja tego nie kwestionuję. Tylko żeby znaleźć się na etapie wspólnego zamieszkiwania, to osoby muszą sobie wcześniej przypaść do gustu wizualnie. No chyba że mówimy o mieszkaniu stricte koleżeńskimsmile
                                            Atrakcyjność jest względna, ale niektórzy nie podobają się praktycznie nikomu. Ja się do tej grupy zaliczam.
                                            • nom73 Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 23:52
                                              zarovich napisał:

                                              > Atrakcyjność jest względna, ale niektórzy nie podobają się praktycznie nikomu.
                                              > Ja się do tej grupy zaliczam.

                                              Nie wiem ile masz lat i z jakimi dziewczynami próbujesz nawiązać kontakt, ale moim przedziale wiekowym 30+ kobiety zwracają większą uwagę nie na to jak mężczyzna wygląda, ale co sobą reprezentuje, w myśl powiedzenia mojej babci "ładna miska jeść nie daje". smile
                                              Spotykałem się z bardzo atrakcyjną dziewczyną (koleżanka z pracy) za którą oglądali się inni mężczyźni. Mogłaby mieć prawie każdego a wybrała mnie. Pytam się jej dlaczego? A ona mi odpowiedziała, że lubi oryginalnych, niepowtarzalnych mężczyzn. smile
                                              Poza tym miała atrakcyjnych partnerów, którzy wcześnie czy później zostawiali ją dla innej.
                                              Fakt, że nie od razu zaczęliśmy się spotykać, dopiero po kilku latach wspólnie pracując ze sobą. Z młodymi koleżankami z pracy (22-28 lat) jest zupełnie inaczej, one już na stracie dają mi do zrozumienia, że "za wysokie progi na moje krótkie nogi". smile
                                              • zarovich Re: Po jakim czasie..... 13.09.10, 21:23
                                                Cóż, powoli dobijam do przedziału 30+ Na razie jednak biorę pod uwagę panie 25+
                                                Zresztą....obecnie tylko teoretycznie bo i tak nie mam okazji nikogo poznać. A o portalach randkowych to już się rozpisywałem wielokrotniesmile
      • krolowa_potepionych Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:41
        O to się rozchodzi - chcieć a nie móc.
    • czarny.onyks Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:37
      nawet starsi panowie interesują się seksem....może to inna jakość, ale jednak...
      więc będziesz cierpiał długie lata ....niestety

      lub zmienisz podejście....
      • zarovich Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:41
        A co ma podejście do braku możliwości zaspokojenia potrzeb?
    • kawamija Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 21:46

      albo zobacz TO........

      www.youtube.com/watch?v=IBo7Mg3FUtE
      jest tam TAKA scena w kuchni..........mąka w roli głownej i duuuży stół........nieziemsko erotycznie....... - chciałam tę scene dla Ciebie znależć, ale jest zablokowana na youtubie......hhmmmm........zobacz - starczy na kilka dni..........pamiętam ja ich zobaczyłam po raz pierwszy........echhh....no cóż....wydaję mi się, że może pomoże choć na chwilkę ...
      • jazz_ify uuu... 09.09.10, 22:33
        z tymi tematami o seksie na forum to jakieś prawo serii? big_grin

        a jeszcze parę miesięcy temu...

        - pacz Anka, tutaj będę pisała.
        (wkleiłam jej linka. czyta, czyta)
        - eee, a czy oni w ogóle piszą tam o dymaniu?
        - nie.
        - e, to się nie loguje.

        big_grin
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: uuu... 09.09.10, 22:36
          No toż mówiłam - zimno, ciemno, człek do człeka by się garnął, niektórym hormon zagra jeszcze, inni jak mają te 40 stopni gorączki to nic, tylko by brykali, no... zaraza taka jest teraz...
        • puch_atek Re: uuu... 10.09.10, 11:59
          jazz_ify napisała:

          > z tymi tematami o seksie na forum to jakieś prawo serii? big_grin
          >
          > a jeszcze parę miesięcy temu...

          hihi
          tak jak w Hollywoodzie, temat sie sprzedal to konkurencyjne produkcje zalewaja rynek, poki koniunktura jest tongue_out
    • gyubal_wahazar Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 22:47
      Jakiś kwadrans po zgonie. Zero reakcji na pochylającą się nad łóżkiem szczodrze obdarzoną siostrzyczkę szpitalną. Lepszy test niż eeg
    • fripo Re: Po jakim czasie..... 09.09.10, 23:58
      Zaro świadomośc tego, że kobieta jest z tobą tylko dlatego bo jej za to płacisz jest dobijająca.
      • zarovich Re: Po jakim czasie..... 10.09.10, 17:56
        Być może masz rację.......ale znasz ewentualnie jakieś inne rozwiązanie?
    • post_mortem.666 Re: Po jakim czasie..... 10.09.10, 08:27
      jak lubisz to zapomnij że zaniknie
    • nom73 Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 09:54
      zarovich napisał:

      > ....można liczyć na kompletny zanik zainteresowania seksem?

      Można wyzbyć się każdego pragnienie, pytanie tylko po co? smile
      Powiedzmy spotkasz dziewczynę, która ochotę na seks i co jej powiesz? "Mogę się z Tobą spotykać, ale nie mam ochoty na seks?" smile
      To, że człowiek ma pragnienia jest naturalne i jak najbardziej pozytywne. Problem u Ciebie leży gdzie indziej. Ty uzależniłeś swoje szczęście od swoich pragnień. Mówisz sobie: "nie będę szczęśliwy jak nie będę miał dziewczyny, z którą będę uprawiał seks". Ponieważ nie masz teraz z kim uprawiać seksu to czujesz się przygnębiony, nie czujesz się szczęśliwy.
      Co możesz zrobić? Uświadomić sobie, że masz takie pragnienia i że nie mają one wpływu na Twoje samopoczucie. Wyzbywanie się pragnień to nie jest dobre rozwiązanie, bo co to za człowiek, który nie ma pragnień, marzeń. smile
      • zarovich Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 10:08
        Nie można być szczęśliwym jeśli człowiek ma pragnienia, potrzeby i zdaje sobie sprawę że ich nie zrealizuje.
        • nom73 Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 11:19
          zarovich napisał:

          > Nie można być szczęśliwym jeśli człowiek ma pragnienia, potrzeby i zdaje sobie
          > sprawę że ich nie zrealizuje.

          Z takim nastawieniem jak Ty reprezentujesz - to nie może. smile
          Zrozum, że szczęście zależy tylko i wyłącznie od Ciebie i nikogo więcej. Chcesz dowodu? Byłem w podobnej sytuacji, byłem sam, nie miałem dziewczyny, było mi źle. No i nagle pojawiła się dziewczyna, która się mną zainteresowała. smile
          Na początku było wspaniale, "motylki w brzuchu", wspólne przebywanie, rozmowy, seks, itd. Wiadomo, że na początku ludzie zachowują się trochę inaczej, można powiedzieć, że trochę udają, żeby nie zrazić od razu drugiej osoby do siebie. smile
          Tak więc po jakimś czasie okazało się, że jest o mnie chorobliwie zazdrosna (nigdy nie miałem powodzenia u kobiet i bardzo mi się to podobało na początku, bo podnosiło moją samoocenę smile ), apodyktyczna, histeryczna, nie potrafiła iść na kompromis. Po jakimś czasie czułem się fatalnie, chciałem jak najszybciej zakończyć ten związek. Ale ona stosowała szantaż emocjonalny a że jestem mało asertywny to ulegałem temu. Nie czułem się szczęśliwy w tym związku i w końcu po paru latach powiedziałem dość i się rozstaliśmy.
          Dopiero wtedy poczułem się wolny i szczęśliwy. smile
          Zrozumiałem wtedy, że szczęście nie zależy od nikogo i niczego, ono zależy tylko i wyłącznie od nas samych. smile
          • zarovich Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 21:23
            Też kiedyś z taką byłem. Apodyktyczna, zazdrosna, zakompleksiona histeryczka. Żeby było ciekawie w ogóle jej się nie podobałem. No ale mniejsza z tym. I też jej podziękowałem. Czy poczułem się lepiej? Przez jakiś czas. Ale minęło kilka lat. Wszystko ma swoje granice, a brak bliższej styczności z kobietami, brak jakichkolwiek związków jest trochę niezdrowy.
            • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 21:29
              Facet nie musi być piękny. Wystarczy, że będzie ciut ładniejszy od diabła.
              • zarovich Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 22:09
                Wyświechtane, nic nie znaczące powiedzonko. Które tak naprawdę nic nie oznacza.
                Facet nie musi być piękny, wystarczy że będzie przystojny, albo przynajmniej przeciętny. Jeśli ma jakieś istotne wady, które sytuują go poniżej normy, to jest zazwyczaj przegrany. A nie każdy jest w stanie braki nadrobić stanem konta albo magnetyczną osobowością.
                • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 22:18
                  Wiesz, cokolwiek nie napiszę, to i tak nie będzie to po Twojej myśli. Ja nie pomogę Ci, chociaż w jakiś sposób chciałam. Ty swoje wiesz - OK - w końcu to Ty siebie widzisz w lustrze, to Ty najlepiej wiesz jakie masz relacje z kobietami, to Ty znasz swoje wady. Ja tu nic nie mogę.
                  • zarovich Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 22:40
                    Tak to prawda. Ja tylko stwierdzam fakty, a Ty próbujesz im zaprzeczyć nie znając sytuacjismile
                    Trochę już sobie pożyłem na tym świecie żeby co nieco powiedzieć na ten temat. I już przestałem wierzyć w niektóre bajkismile
                    • tastefully7 Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 22:44
                      Dlatego już nie będę smile
                      • zarovich Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 22:54
                        Nie szkodzi, przecież nie zmuszam nikogo do wypowiadania się. Ot prowadzę sobie jakieś monologi. W życiu nie mam z kim pogadać (chyba że o pierdołach) to sobie tutaj popiszę o problemach. Niczego przecież nie oczekuję, bo nikt tych problemów za mnie nie rozwiąże, a dla mnie są one nierozwiązywalne. Chyba to wszystko na ten temat.
    • meatloaf Re: Po jakim czasie..... 12.09.10, 23:20
      Rozwiązanie jest proste - zajmij się czymś co wypełni ci większość czasu, najlepiej pracą zawodową, wtedy nie będziesz miał czasu żeby myśleć o swoim problemie.
    • tapatik Re: Po jakim czasie..... 15.09.10, 09:17
      O ile mi wiadomo niejaki Pablo Picasso został ojcem w okolicach 70-tki.
      Oczywiście możesz przyspieszyć ten proces - żreć tłuste frytki i mięcho, zero warzyw i owoców, nie ruszać dupy sprzed telewizora, zero ćwiczeń, mało światła, olewanie zaleceń lekarzy, narzekanie na świat... Wtedy pójdzie szybciej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka