12.11.11, 23:24
Kiedyś pisałam, że się wybieram na pewne... kilka osób było zainteresowanych relacją, więc piszę...
Hmmmmmmmmmmmmmmm... Hmmmm... Ciężko jest... bo ja - niby taka wygadana ekshibicjonistka... co to nie ma problemu z mówieniem co w niej siedzi i co się u niej dzieje... ale okazuje się, że to wszystko g... prawda... bo ja mówię powierzchownie... co czuję w danym momencie... a jak przychodzi co do czego... dzisiaj nastąpił jakiś taki przełom u mnie. rozpieprzanie wszystkiego na części pierwsze... analiza dogłębna... i jedno ćwiczenie - korzyści i straty z ostatniego związku... jak spisałam na kartce, przeczytałam na głos, zaczęłam omawiać, to wpadłam w szał, histerię... zaczęłam płakać... myślałam, że mam to za sobą, ale okazuje się, że nie poradziłam sobie z pewnymi rzeczami do dzisiaj...
wniosek jest taki - polecam warsztaty, ale to jest taki początek pracy nad sobą. dalszy etap, to terapia indywidualna...
wniosek na dzisiaj mam taki - na razie mam dość związków, dziwnych relacji, facetów... dużo pracy nade mną...
a i jeszcze jedno spostrzeżenie - kobiety w tym swoim lęku przed samotnością pozwalają na straszne rzeczy... niszczą same siebie...
Obserwuj wątek
    • hellish_monster miało być ;) 12.11.11, 23:26
      dużo pracy PRZEDE mną...
      • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: miało być ;) 12.11.11, 23:44
        smile
        przed Tobą dużo pracy nad sobą samą...
        ciekawe to wszystko, dzięki za opis
        • hellish_monster Re: miało być ;) 12.11.11, 23:53
          pzkpfw-vi-b-konigstiger napisała:

          > przed Tobą dużo pracy nad sobą samą...

          i to mnie przeraża...
          • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: miało być ;) 12.11.11, 23:54
            ale czemu przeraża? przecież będzie Ci lepiej, łatwiej, dokładniej poznasz siebie, dowiesz się, za co i jak kochać masz siebie najbardziej smile
            • hellish_monster Re: miało być ;) 12.11.11, 23:59
              właśnie ta miłość do siebie... pokochanie samej siebie - to jest najważniejsze...
              co mnie przeraża? że tak reaguję, że to analizowanie dogłębne tak na mnie wpływa...
              że ryczę i przestać nie mogę i czuję taki żal... do siebie - że pozwalałam na................
    • sisterofnight85 Re: Warsztaty 12.11.11, 23:51
      Najważniejsze to chyba nie rezygnować ze swoich wartości w imię nie bycia samej.
      • hellish_monster Re: Warsztaty 12.11.11, 23:54
        teoria teorią, gorzej w wprowadzaniem tego wszystkiego w życie
        ja też kiedyś teoretyzowałam, że nie pozwolę by facet mnie wyzywał, bił i inne takie... niestety - życie i strach przed pewnymi sprawami wszystko weryfikuje...
        • sisterofnight85 Re: Warsztaty 13.11.11, 00:03
          Wiem, też przechodziłam w pewnym sensie podpasowywanie się pod innych...
        • taka_ja75 Re: Warsztaty 13.11.11, 00:10
          Za krótki był jednak ten dzisiejszy wieczór.
          Ja przepracowałam różne problemy i sytuacje... i co z tego? Tak samko boję się przyszłości i smotności jak każda z Was?, z Nas?.
          W życiu nie ma łatwych rozwiązań , a im bardziej zakładamy, że będzie dobrze, tym bardziej dostajemy po dupie
          • hellish_monster Re: Warsztaty 13.11.11, 00:16
            taka_ja75 napisała:

            > Za krótki był jednak ten dzisiejszy wieczór.

            zdecydowanie...

            > W życiu nie ma łatwych rozwiązań , a im bardziej zakładamy, że będzie dobrze,
            > tym bardziej dostajemy po dupie

            coś w tym jest, niestety... im bardziej człowiek się stara, tym bardziej mu nie wychodzi...
            im bardziej zależy... tym gorzej jest...
            • facet699 Re: Warsztaty 13.11.11, 09:10

              > > W życiu nie ma łatwych rozwiązań , a im bardziej zakładamy, że będzie dob
              > rze,
              > > tym bardziej dostajemy po dupie
              >
              > coś w tym jest, niestety... im bardziej człowiek się stara, tym bardziej mu nie
              > wychodzi...
              > im bardziej zależy... tym gorzej jest...

              Wszystko prawda ale lepiej zakładać, że będzie lepiej niż żyć ze świadomością osiągnięcia dna bez nadziei na cokolwiek pozytywnego.
              No a jak się już uczepimy iskierki nadziei to właśnie gorszy będzie po tym upadek.
              Przynajmniej ja tak mam.
              Więc rada dla Was, nigdy nie przestawajcie myśleć pozytywnie bo jeżeli stracicie tą cechę będzie Wam jeszcze gorzej.
              • fallus25cm Re: Warsztaty 13.11.11, 10:25
                Dobrze gadasz Facet.

                Przerabiam życie bez nadziei od jakiegoś czasu. I z chęcią skończyłbym już to wszystko, tyle, że tchórz jestem. Przeanalizowałem wszystkie możliwe metody na koniec i czekam już tylko na mrozy. -10 minimum.
                • facet699 Re: Warsztaty 13.11.11, 10:28
                  analizowałem i odrzuciłem. Co jak znajdą i odratują w ostatnim momencie?
                  • fallus25cm Re: Warsztaty 13.11.11, 10:31
                    Środek lasu, mróz jak cholera, litr gorzały, sen - nikt nie znajdzie. Tak myślę.
                    • wmiesciejakrybytramwaje Re: Warsztaty 13.11.11, 12:29
                      cokolwiek ci tu nie napiszę to będzie powierzchownym banałem, bo tylko ty tkwisz w swoim życiu i swojej głowie. Ale czy zrobiłeś cokolwiek, żeby nie chcieć takiego końca?
                    • czarny.onyks Re: Warsztaty 13.11.11, 12:42
                      i znajdzie Cię wilk...i ogrzeje przez noc..tongue_out

                      a rano obudzisz się z odmrożonymi wszystkimi wystającymi członkami ciała.....
                      wódki braknie, mróz ustanie, a Ty nadal będziesz żył...
                    • hellish_monster Re: Warsztaty 13.11.11, 13:04
                      fallus25cm napisał:

                      > Środek lasu, mróz jak cholera, litr gorzały, sen - nikt nie znajdzie. Tak myślę

                      przestań pieprzyć jak potłuczony. przecież na motocyklu miałam Cię przewieźć, a to na wiosnę, jak mrozy miną i śnieg stopnieje.
                    • uny Re: Warsztaty 13.11.11, 13:17
                      nie! możesz sobie tylko biedy napytać.
                      kiedyś w szpitalu spotkałem człowieka, który napruł się jak świnia i zasnął w aucie. pech chciał że był mróz. znaleźli go i odratowali. niestety nie odratowali mu dłoni.
                      masakra.
                    • fallus25cm Dzięki 13.11.11, 16:54
                      za miłe słowa.

                      Nie mam po prostu siły, motywacji. Nie widzę przyszłości. Przeszłość już dawno wymazałem. Nie ma mnie - i nie chcę mi się zaczynać wszystkiego od nowa. Pomijając już kwestie zdrowotne.

                      PS O motorze pamiętam wink PS2 I rzeczywiście mogę się obudzić z amputowanymi nogami.
                      • hellish_monster Re: Dzięki 13.11.11, 17:18
                        fallus25cm napisał:

                        > PS O motorze pamiętam wink PS2 I rzeczywiście mogę się obudzić z amputowanymi nogami.

                        z amputowanymi nogami to tak w związku z przejażdżką ze mną? suspicious weź, weź, bo mam gorączkę i mogę być niemiła!!! suspicious wink
                • za.pozno Re: Warsztaty 13.11.11, 13:01
                  wiesz jaka metoda jest dobra na koniec? ja wiem, ja mam nie tylo przeanalizowane. ale po chuj ci to????
                  zycie bez nadziei???
                  policzyli ci juz dni do konca? nie potrafisz ich przezyc przykuty do lozka? nie potrafisz patrzeć na to jak inni musza sie zajmowac twoim psem, toba, bo ty nie dajesz juz rady???
                  nie???
                  no to kurwa jest nadziaja!!!!
                  rusz dupe i przestan pieprzyc!!!
                  jak mi nie wyjdzie oddam ci psa, chcesz? ona jest zajebistym motywatorem zycia!
              • za.pozno Re: Warsztaty 13.11.11, 13:04
                > Więc rada dla Was, nigdy nie przestawajcie myśleć pozytywnie bo jeżeli stracici
                > e tą cechę będzie Wam jeszcze gorzej.
                o wlasnie!!!!! i na dodatek stracicie czas na picie wódy, popadanie w apatię i inne takie, podczas gdy mozna go bylo wykorzystac na uczepienie sie nadziei i dzialanie, ktore doprowadzic mogloby do wyplyniecia na powierzchnie, powrotu do zywych.
                • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Warsztaty 13.11.11, 13:14
                  dobrze mówi!!!
                • uny Re: Warsztaty 13.11.11, 13:19
                  no nie wierzę. i kto to mówi?
                  • za.pozno Re: Warsztaty 13.11.11, 13:42
                    no ja. bo ja to juz przerabialam.
                • facet699 Re: Warsztaty 13.11.11, 13:55
                  wtedy cokolwiek się nie robi nie ma to już znaczenia. Jeszcze jeden dzień, miesiąc. Do przodu, nie dla siebie, dla dziecka - choć ona już przyzwyczajona, że tata jest w wyznaczone dni.
                  Dlatego, chociaż nadziei praktycznie brak wciąż próbuję, bo nie jest JESZCZE tak źle.
                  "Znaleźć swoje miejsce w życiu" ot taki frazes, bez którego istnienie nie ma sensu.
                  • sreberko55 Re: Warsztaty 13.11.11, 14:02
                    Nie spotyka Cię w życiu nic miłego.Trzeba nauczyć się cieszyć z drobiazgów,z miłych gestów.Ciężko ,ale trzeba.
                    Weż się w garść,dla siebie.
    • sisterofnight85 Re: Warsztaty 12.11.11, 23:51
    • sreberko55 Re: Warsztaty 13.11.11, 09:56
      My kobiety popełniamy błąd.Na co liczymy,że jak pojawi się ten wyśniony to zmieni całe nasz życie.Jak się w końcu pojawia to dajemy z siebie wszystko w związku,odsuwamy na bok nasze zainteresowania,liczy się tylko On.I potem katastrofa...
      • facet699 Re: Warsztaty 13.11.11, 10:25
        A tak robicie czy bardziej Wasze zainteresowania są nieważne, zastępcze aż do momentu poznania głównego "zainteresowania"
      • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Warsztaty 13.11.11, 10:47
        A to nie, ja miałam inaczej - najpoważniejszy (w sensie "najbardziej sformalizowany") związek w moim życiu zakończył się między innymi dlatego, że nie chciałam być jedynie kurą domową i chciałam mieć prawo także do własnego rozwoju osobistego, własnych zainteresowań, znajomości, przyjaźni itp.
        I dobrze, że to się zakończyło...
    • tygrysgreen Re: Warsztaty 13.11.11, 18:12
      tak Heliś, grzebanie w duszy boli
      gratuluję odwagi i życzę powrotu do równowagi
      oby te warsztaty przyniosły realną pomoc, nie tylko ból
    • solpielo Re: Warsztaty 13.11.11, 18:32
      Do walki ze sobą i wiary w to, że kobieta może i jest coś warta polecam książkę "Biegnąca z wilkami. C.P. Estes. Dobrze robi na zwątpienie i na brak wiary w swoje potrzeby.
    • beja_81 Re: Warsztaty 13.11.11, 18:40
      zatem odważna jesteś...
      ja to się boję takich "wygrzebywaczy" wink

      aż strach pomyśleć, co by mi wygrzebali
    • jejek11 Re: Warsztaty 13.11.11, 19:59
      A jak jest na takich warsztatach z mówieniem?
      ...w sensie, czy musisz mówić, kiedy przyjdzie Twoja kolej? Czy możesz posłuchać innych i wogóle się nie zdecydować na mówienie, jesli jednak dojdziesz do wniosku, że nie chcesz się tym dzielić tym, co masz w środku?
      A wogóle to tak się w grupie człowiek odsłania? Czy to są indywidualne warsztaty?
      • hellish_monster Re: Warsztaty 13.11.11, 20:13
        no u mnie akurat było tak w grupie, że wszystkie dziewczyny mówiły - jedne mniej, drugie więcej... natomiast na ćwiczenia nie wszystkie się zdecydowały... podejrzewam, że gdyby ktoś nie chciał gadać, to przecież by terapeutka siłą nie zmusiła....
        Z tym odsłanianiem się, to rzeczywiście jest problem - ale tylko na początku. Potem wszystko jakoś samo z człowieka wyłazi - szczególnie, że czuje się totalną akceptację ze strony innych kobiet...
        • jejek11 Re: Warsztaty 13.11.11, 20:19
          a iluosobowa była ta grupa? Miałyście czas, żeby siebie trochę poznać, oswoic się ze sobą?
          • hellish_monster Re: Warsztaty 13.11.11, 20:23
            6 kobiet plus terapeutka. czas na poznanie się? heh, tylko na powiedzenie, która jak ma na imię wink dopiero na drugi dzień jak poszłyśmy na obiad, to zrobiło się tak naprawdę jakoś tak... swobodniej...
            • jejek11 Re: Warsztaty 13.11.11, 20:26
              No, to w miarę kameralnie. Ale i tak podziwiam i gratuluję odwagi! Z drugiej strony to dobrze poczuć, że człowiek nie jest sam jeden na świecie z problemem, że inni też coś tam w sobie duszą (nie mówię o jakimś Schadenfreude, ale wspólnota problemów zawsze mnie jakoś podnosila na duchu..)

              Najważniejsze, żeby pomogło!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka