Lubicie? Jadacie? Przyrządzacie?
Ja przypadkiem trafiłam do sympatycznej knajpki w moim mieście. Miałam wówczas takie przekonanie, że sushi musi być z rybą, jako osoba nie jedząca mięsa zamierzałam jedynie przyglądać się, jak posila się moja koleżanka. Ale sympatyczny pan przyrządzający, który słuchał naszej rozmowy sam z siebie zaczął w jej zestawie komponować kawałki bez ryby, żebym i ja mogła spróbować. Okazało się, że jest cały wachlarz możliwości. Zauroczyłam się tym smakiem i od tego czasu byłam tam jeszcze kilka razy.
Pracuje tam w sumie chyba trzech panów. Ten pierwszy jest jedynym, który rozpoznaje mnie już i chętnie przyrządza wspaniałe warzywne sushi bez cienia protestu. Natomiast dzisiaj niestety go nie było, był inny, dla którego robienie sushi bez ryby jest "bólem", jak to sam określił. Owszem, zrobił. Owszem, zjadłam. Ale jednocześnie pomyślałam - klient nasz pan, przecież ja przychodzę płacę. A może by tak samemu spróbować tej sztuki? Skutek był taki, że zwizytowałam pobliskie centrum handlowe, sklep z serii "kuchnie świata" czy jakoś tak i sieciówkę. Postanowiłam solennie po listopadowej wypłacie zakupić taki zestaw do robienia sushi (jako że kupienie osobnych produktów mniej się opłaca, przynajmniej w sklepie, w którym byłam) i warzywa. I poćwiczyć. A potem nawet może kogoś tym ugościć, jeśli będzie mi wychodziło
Takie sobotnie wieczorne zwierzenie