pzkpfw-vi-b-konigstiger 03.02.13, 14:46 Bo myśmy byli poszli na "Wesele w Sorrento" gorąco polecam, zwłaszcza w środku zimy - bo miłe to, nienachalne, ciepłe, widoczki ładne, bardzo włoskie, muzyka też That's Amore - Dean Martin (with lyrics) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tygrysgreen Re: To na co do kina? 03.02.13, 17:36 na Zycie Pi w 3 d bym poszła ale nie poszłam Odpowiedz Link
green.amber Re: To na co do kina? 03.02.13, 22:09 ja jeszcze pokładam nadzieję w przyszłym weekendziku Odpowiedz Link
zegnaj_kotku Re: To na co do kina? 03.02.13, 17:54 Ja się wybieram na Drogówkę Smarzowskiego - ze względu na poprzednie filmy tego reżysera. Odpowiedz Link
pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: To na co do kina? 03.02.13, 17:58 a ja się zastanawiam, czy mam ochotę wysłuchiwać takich steków przekleństw, jakie zazwyczaj w jego filmach występują... chyba jednak nie... Odpowiedz Link
blue_velvett Re: To na co do kina? 03.02.13, 18:41 "Dom zły" był dobry, ale steki były, to fakt Odpowiedz Link
timiy2 Re: To na co do kina? 03.02.13, 21:55 blue_velvett napisała: > "Dom zły" był dobry, ale steki były, to fakt też się wybierałem... ale skoro on zrobił "Dom zły" to ja dziękuję.... Odpowiedz Link
mayenna Re: To na co do kina? 04.02.13, 10:10 Widziałam Django i polecam. Operator pewnie dostanie Oscara za zdjęcia. Świetny film, muzyka doskonała Odpowiedz Link
mayenna Re: To na co do kina? 04.02.13, 10:13 Samuel L. Jackson zagrał bardzo fajna postać. Tarantino umie się bawić materia filmu. Mnóstwo odniesień do westernów. Jak oglądałeś to zauważysz. Cytaty z samego siebie. Chyba jeszcze raz obejrze bo smakowity jest. Ma jeden minus, bo jak to u Tarantino, dużo krwi i bebechów, ale w takiej ketchupowej konwencji Odpowiedz Link
zed-is-dead Re: To na co do kina? 04.02.13, 10:17 mayenna napisała: jak to u Tarantino, dużo krwi i bebechów, ale w takiej ketch > upowej konwencji No bo on ma jakiś taki nieprawdopodobny dar oscylowania na granicy kiczu i Wielkiego Kina, cały czas balansując na krawędzi. No i ta keczupowa masakra jest ewidentnie okiem puszczanym do widza oraz swoistym kolorytem. Odpowiedz Link
mayenna Re: To na co do kina? 04.02.13, 11:17 Tak. Ten film jest dokładnie taki jak piszesz; na krawędzi, z symboliką i cały jest jednym wielkim puszczeniem oczka. Kilka scen jest pastiszami z innych westernów. Ostatnia scena to np. Specjalista, czy Desperado) Bardzo dobry film i jestem pod wrażeniem. A porusza tez trudny temat. Odpowiedz Link
zed-is-dead Re: To na co do kina? 04.02.13, 10:13 Muzyka u Tarantino - to pewnik. O ile film słabszy mu się zdarzył (Deathproof), to muzyka zawsze była wyśmienita. No i obrazy u Tarantino, to też bajka. Dosłownie. To co zrobił w Kill Billu - to absolutne mistrzostwo świata. A na Django chyba w środę się przejdę Odpowiedz Link
mayenna Re: To na co do kina? 04.02.13, 11:12 Przejdż sie jak lubisz Tarantino bo to jest jego udany film. Ma świetne cytaty z samego siebie, z innych filmów.Mnie zauroczył. Odpowiedz Link