O sobie piszę, więc proszę się nie obrazić
Jak ma czas, to zamiast się lenić i wystawiać blady tyłek do słońca, to się za robotę wzięłam. Konkretnie to mam taką szafę w domu z półkami z paierzyskami, co mi tam od niepamiętnych czasów leżą. Jak to powywalałam na dywan, to już mi przeszło

Ale teraz myślę, nie no, nie zmieszczą się z powrotem, nie wiem, jak to cholerstwo tam wlazło?? No i muszę przebierać...
Ale jedno mnie ucieszyło. Wiecie co znalazłam? Listy przewiązane czeroną (a jakże) wstążeczką... normalnie się popłakałam...

I tak sobie myślę, że ci młodzi dzisiaj to wiele tracą, bo w dobie maili i esemesów to już takich listów nie znajdą po latach...
