mariamagdalena01
23.01.14, 00:40
witam wszystkich
nie mam się komu zwierzyć, bo to tajemnica, bo wstyd mi przed innymi, bo chce by dzieci jak najdłużej nic nie wiedziały....
Jakie to przeszywające na wskroś uczucie usłyszeć po kilkunastu latach małżeństwa, mniej więcej co drugi dzień : nie kocham Cię, nie mam ochoty ratować małżeństwa, chce rozwodu, wyprowadzę się w ciągu najbliższego roku, nie czuje do Ciebie już nic pozytywnego ani nic negatywnego...a jeszcze rok temu pisał mi na mojej tablicy na fejsie, że tylko ze mnie kocha nade wszystko, do końca życia i po tej drugiej stronie też....
Nie myślałam , że kiedykolwiek mnie coś takiego spotka.....
Nie chce mi się tu być...na tym łez padole...
Do tego moje dzieci są bardzo wrażliwe....one "umrą" z rozpaczy
Zycie...boli...
No cóż podobno nie jesteśmy tu po to by odpoczywać...
Kto mi pomoże przez to przejść....
Pozdrawiam gorąco wszystkich samotnych
P.S. Przepraszam, że tak depresyjnie, ale sami rozumiecie ...