Pytanie mam a nawet pilną potrzebą oświecenia mnie

Dwa dni temu zaczepił mnie Pan na portalu randkowym, Pan młodszy 6 lat, rozmowa miła, choć bardziej z gatunku "dziś pytanie - dziś odpowiedź" ale ok, wszak wiadomo, chce się czegoś o mnie dowiedzieć, co prawda nie bardzo miałam szansę dowiedzieć się czegoś o Nim, gdyż pytania były zadawane z prędkością karabinu maszynowego, no ale nadal ok. Po 5 minutach Pan zaczyna pytać o dokładny powód rozwodu, choć nieśmiało wspominam, że to już 8 lat temu, jednak powód ma być i basta. Ok jakoś daję radę. Pan twierdzi, że jest mną zauroczony i jestem taka kobieca i te zdjęcia takie piękne, nadal jest ok, choć już mam napady śmiechu

Pan proponuje spotkanie, odpowiadam, że chętnie. Pan prosi o numer telefonu, hmmm mam lewy telefon, podaję numer, On dzwoni. Rozmawiamy w sumie (czat + telefon) jakieś 15 minut, Pan pyta czy będę mogła do Niego przyjeżdżać na weekendy (odległość 40km), delikatnie wspominam, że jednak najpierw wolałabym Go poznać, po kolejnej minucie pyta, czy się zabezpieczam, czy musi używać gumkę. No i tu przyznaję zatkało mnie.
I teraz moje pytanie: czy jestem aż tak zacofana, czy ten świat tak pędzi a ja stoję w miejscu??? Czy naprawdę zanim pójdę na zapoznawczą kawę, to wszystko trzeba z góry ustalić?