Dodaj do ulubionych

Samotna od kilku dni, tak mi źle...

18.11.14, 17:45
eh, przede mną rozwód, który wisiał w powietrzu od kilku m-y.Małżonek po 16-u latach małżeństwa odszedł do innej, bo mnie po prostu, jak twierdzi, przestał kochać....
Od kilku dni wracam do domu i czuję się jak po pogrzebie, tak pusto....są dzieci, tak,ale dzieci to jednak co innego niż druga dorosła osoba przy boku...
Jak sobie radzić z tą pustką i samotnością, czy to mija jak żałoba po stracie kogoś bliskiego.20 lat byliśmy razem, właściwie to dla mnie od zawsze, bo byliśmy ze sobą od pierwszego roku studiów.
Czuję się potwornie źle.Jak sobie ze sobą poradzić?
Obserwuj wątek
    • kasiabrzoza Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 18:51
      To są tak ciężkie chwile, że chyba nie ma prostej reguły, złotego środka, który pomoże. Można wspomóc się ziołowymi lekami uspokajającymi. Trochę wyciszają i pomagają spać. Możesz jeśli znajdziesz na to siłę zrobić coś dla siebie. Coś przyjemnego. Spotkać się z ludźmi, iść do kina. Nie wiem co by ci pomogło. Na pewno rozmowa z przyjacielem. I może jak się wypłaczesz to poczujesz się lepiej. Ja tak mam.
    • mayenna Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 18:51
      Zająć się czymś. Spotykać z przyjaciółmi. Podróżować. Zrobic cos dla siebie.
      Mozna też zarejestrować sie na portalu randkowym i przejrzeć oferty.
      Zależy czego chcesz....
    • robert.83 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 18:53

      Przykre, ale zdarza się i tak sad.


      Fakty mówią tyle, że wyjdziesz z tego stanu i będziesz znów się uśmiechać. To nie jest pobożne życzenie tylko wystarczy się rozejrzeć dookoła.
      Skoro już ustaliliśmy jak będzie... smile, proponowałbym dać sobie trochę czasu. Popłakać. Poczekać.

      Przyjdzie taki czas, gdzie zaczniesz patrzeć na tę sytuację bardziej całościowo i logicznie, bardziej rozsądnie.
      Przyjdzie moment, że pomyślisz, że nic Ci po takim facecie, który nie odszedłby tylko byłby "nieobecny duchem". Jakby to miało wyglądać? Czy byłoby naprawdę lepiej? Czy gdyby nie odszedł - mimo wypalenia uczucia - nie stałby się dla Ciebie toksyczny, negatywny, być może okrutny nawet? Czy fakt wypalenia nie wpływałby na wasze codzienne relacje?
      Widzisz... tak naprawdę to TO właśnie straciłaś - to negatywne zawieszenie i te wszystkie niedopowiedziane problemy i frustracje. Ten człowiek nie mógłby zaoferować Ci nic więcej.


      Życie człowieka jest cholernie długie. Jak się okazuje - często dłuższe niż jedna miłość.
      Ludzie więc coraz częściej się rozwodzą i zaczynają nowy rozdział.
      Spytaj rozwodników jak ten rozdział może wyglądać - wieeeelu z nich jest dalekich od smutkusmile.

      Pozdrawiam ciepło.
      • carol-jordan Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 19:00
        O właśnie, Robercie.
        Ja jestem już w cholerę daleko. wink smile
        Patrz, pisaliśmy w jednym momencie.
        Masz stanowisko faceta i kobiety. Jakże podobne do siebie. Coś w tym musi być....
      • kasiabrzoza Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 19:03
        Jakie to mądre i ciepłe. Będę sobie to czytać codziennie. Raczku47 tak właśnie będzie. Będzie lepiej. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Trzymam kciuki żeby coś ci pomogło.
    • carol-jordan Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 18:57
      Na Twoje pytanie nie ma jednej dobrej odpowiedzi.
      Nie ma recepty.
      Choć niektórzy zalecają klin klinem. Ja nie...... wg mnie nie prowadzi to do niczego dobrego.
      Jedyne co mogę powiedzieć z własnego doświadczenia to:
      dać czasowi czas.
      Banalne. Wiem. Ale mnie nic innego nie pomogło tak skutecznie.
      Żadne ciskanie się, obwinianie siebie w wszystkich w około.
      Najpierw porządny wkurw na byłego owszem, pomaga. Ale na dłuższą metę dobija.
      Dlatego daj sobie czas. Nic na siłę i wszystko w swoim czasie. Jakkolwiek głupio to teraz dla Ciebie nie zabrzmi.....
      Mocno trzymam kciuki i jako kobieta po radzę:
      przeżyj tę żałobę po kolei, daj sobie prawo do wszystkich złych emocji, ale nie przywiązuj się do nich. Bo wtedy Twój były wygra.
      Teraz przegrał, bo zostawił fajną kobietę, matkę swoich dzieci.
      Więc nie pozwól mu wygrać......
      Powodzenia i ciepłe myśli ślę smile smile
    • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 19:06
      powiem jak Carol, czas, tylko czas. Daj sobie prawo do emocji, także złych. Nie musisz niczego nikomu udowadniać. Jeśli czujesz się na siłach i masz ochotę - wychodź do ludzi. Jeśli wolisz siedzieć i oglądac seriale - siedź. Tylko nie pij i jedz. Koniecznie jedz, nawet na siłę. Kup tabletki ziołowe labofarm na uspokojenie, brane regularnie pomagają, a nie uzależniają. Nie rób żadnych akcji . nie mścij się, potem będziesz żałować - ale też nie musisz się zachowywać "na poziomie" i nie musisz mu niczego ułatwiać. Za nic nie rozmyślaj o nim, jeśli już musisz, to sobie go obrzydzaj suspicious. Za nic nie porównuj waszej sytuacji ani nie wyobrażaj sobie go. Jak zaczynasz - od razu przepędzaj te myśli. I weź psa ze schroniska. 3mam kciuki. Dasz radę.
      • raczek47 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 19:17
        jacy jesteście kochani, dziękuję za wszystkie wpisy, wszystko sobie uważnie, kilkakrotnie poczytam.
        Na razie tylko płaczę, faktycznie nie jem, nic nie przechodzi przez gardło, robię coś dla dzieci, szybko i byle jak,sama nie mogę.O piesku marzyłam od zawsze,ale mąż psów nie lubił, może teraz, faktycznie, choć mam kota,ale kot, jak kot, przychodzi się przytulić tylko wtedy, jak sam chce, to miłość wyrachowana, nie bezgraniczna, jak u psa...
        wszystkie wpisy są mądre i dobre, dziękuję...
        • carol-jordan Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 19:21
          W ramach podziękowań proszę jeść. smile
          OBIECAJ!
          • raczek47 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 19:28
            na razie tylko skubię słonecznik...
            • kasiabrzoza Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 20:04
              Ooo pyszny i chyba zdrowy. Ja jak miałam kiedyś totalnego doła i nie jadłam kupowałam sobie moje ulubione przysmaki. Niby mi się nie chciało a jak już zobaczyłam to zjadłam. Może nie całe ale zjadłam. Pomyśl co lubisz i kup sobie to jutro. Tylko najlepiej coś co nie przywróci wspomnień. Coś co lubiłaś ty i tylko ty.
              • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 20:05
                dobry pomysł smile
                • carol-jordan Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 20:12
                  Ja sobie robiłam budyń czekoladowy.
                  Codziennie wieczorem przez parę tygodni. smile))
                  Taki rytuał. Książka + budyń. wink
                  On nie jadał.
                  Trochę mi się przytyło, ale co tam. Humor był lepszy. smile
        • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 20:04
          mam psa i kota, pomagają bardziej niż antydepresanty wink
          płacz ile Ci potrzeba, ale zrób sobie coś ciepłego i płynnego i zjedz chociaż parę łyżek. Pomoże na tą wiewiórkę, która Ci zamieszkała w żołądku i cały czas skacze.
          i nie myśl co będzie za tydzień czy rok - ułoży się, obiecujemy wink
          • majkaola Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 20:26
            Boże, jakbym czytala o sobie, tyle ze "mój " pan mąż odszedł, "bo nie kocha ale nie wie, czy znowu nie pokocha" i miesza mi w głowie mówiąc, że jeszcze może przecież wróci. To chyba gorsze, ta pseudoseparacja mnie zabija, killing me softly jak mawia piosenka. Za kilka dni minie miesiąc a ja ciągle na huśtawce, niby nie czekam a czekam. No ale wagę mam licealna przynajmniej.
            • raczek47 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 20:42
              czemu tak jest,że im jest dobrze, a my cierpimy?
              • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 20:45
                o widzisz, i tak NIE MOŻESZ myśleć. Broń się przed tym, nie wiesz jak mu jest i hak mu w smak, nie obchodzi Cię, Ty jesteś ważna Twoje samopoczucie, Twój dobrostan i Twoich dzieciaków. Jego nie ma, nie myślisz o nim a już na pewno nie rozmyślasz, jak mu dobrze suspicious Karma Go dopadnie suspicious
            • gyubal_wahazar Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:07
              A Ty jesteś przechowalnia czy biuro rzeczy znalezionych ? Z buta cwaniaczka i w reklamówki. Kotłuje coś na boku, ale jakby coś nie wyszło, chce mieć miękkie lądowanie. Nie wierz w te bzdety, które Ci żeni. Powodzenia !
              • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:22
                100/100 smile
                • gyubal_wahazar Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:38
                  Ojtam. Ale duża rośnij smile
                  • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:42
                    ale, że wszerz? suspicious to ja nie chcę big_grin
                    • gyubal_wahazar Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:44
                      Gdzie popadnie wink
                      • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:53
                        big_grin hmmm
                        może w górnej połowie tułowia, to jeszcze przeżyję z bólem wink
    • gyubal_wahazar Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:17
      Graj w coś. Karty, szachy, strzelanie, skakanie ptaszkiem przez przeszkody, cokolwiek. Strzelanie z tego najlepsze, bo mogłabyś delektować się iluzją przejechania serią eksa. Jak nie lubisz strzelania, to takie automaty kiedyś były, że młotkiem waliło się w wyskakujące z dziur żaby. Wspaniała gra, kiedyś kupię sobie taki automat. Na pewno jest odpowiednik jej na necie, wystarczy poszukać.

      Do tego słuchy na uchy i jakaś konkretna muzyka. Tylko nie żadne łzawe pościelowce. Lesia spytaj, na pewno doradzi coś zacnego.

      Drugi pomysł to filmy. Jest tego mnóstwo, nawet jeśli nieznasz angielskiego, to do mnóstwa można znaleźć polskie napisy. Tylko jeśli będziesz chciała zassać jakieś polskie współczesne, to nie przez torrenty (chyba, że wiesz co robisz)

      No i creme de la creme & specialite de la maison: piwko. 2-3 i śpisz jak niemowle. Będzie git, powodzenia !
      • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:27
        dobre rady tylko jeśli chodzi o filmy to ABSOLUTNIE zabronione są komedie romantyczne dla naiwnych pensjonarek, filmy o tym, jak to zdradzajacy idzie po rozum do głowy i skruszony wraca (mieszaja w głowie i powodują irracjonalne nadzieje) oraz filmy w typie Plac Zbawiciela (chyba, że spoko dla Ciebie)
        Ja bym poszła w filmy o wampirach big_grin lub seriale, też o wampirach big_grin jakie tam ciacha grają, hoho big_grin (polecam TRUE BLOOD wink)
        • raczek47 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:40
          https://emotikona.pl/emotikony/pic/32icon_xd.gif
          uśmiechnęłam się pierwszy raz od długiego czasu...
          • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:44
            i psa bierz lub psicę big_grin korzyści nie do przecenienia, kocha bezwarunkowo i ufa, że musisz się ruszyć na spacer, a co za tym idzie, endorfiny się z powodu ruchu wytwarzają i się kręci wink 3mam kciuki, przezyjesz i będzie dobrze smile
        • gyubal_wahazar Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:43
          Popieram. Do tego szpiegowskie, bo wciągają sporą ilością zwrotów akcji, więc trzeba się w nie zaangażować myślowo. Michael Caine się chyba gość nazywa, który grał w iluś dobrych. Do tego kryminały, ma sie rozumieć i wojenne
          • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:51
            tak jest
            Bourne'a polecam: dziedzictwo, tożsamość etc smile
            Bonda big_grin
            całę serie seriali: house of cards, grey's anatomy (jak lubisz o lekarzach), 24 godziny
            można też iść w horrory ja polecam te hiszpańskie - Labirynt Fauna i Sierociniec smile nie straszą strasznie, ale wciągają wink
            • gyubal_wahazar Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 18.11.14, 22:56
              To ja dorzucę Rounders (Hazardziści chyba w naszej wersji) i troche klasyki: Psychoza, Ptaki i Shawshank
              • majkaola Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 19.11.14, 11:28
                Przepraszam, że wcinam się w watek, ale jak się podzielilam to już "pokontynuuję", co? U nas z rama pan mąż wpadł do dziecia, kiepsko mi teraz. Bo raz opowiada o jego cudownym powrocie a dzisiaj mówi, że sukcesywnie będzie rzeczy zabierał sad a nas czekają pierwsze święta, pierwsze razem i bez taty, a wszędzie dookoła te obrazki ze szczęsliwą rodziną. Szlak by to sad
                • mayenna Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 19.11.14, 11:50
                  Dla swojego komfortu zarządz zabranie rzeczy za jednym razem. Co ma ci się facet innej kobiety po domu szwendać. Ustal też sposoby spotykania się z dzieckiem. Niech on odczuje, że cos mu się w życiu po tej decyzji zmienia, bo na razie to uważa, że ma dom u ciebie i u tamtej pani, stąd te pomysły o powrotach i niezdecydowanie.
                  Dziecko przygotowujesz dla taty i wystawiasz za drzwi. Dom to jedyna przestrzeń jaka masz i jego obecność, zachowywanie się jakby nadal w nim mieszkał pewnie nie jest łatwe do przezycia. Dlatego zmieniaj zasady tak, żeby tobie było dobrze i wygodnie, nie jemu.
                  Zastanów się czy chcesz rozwodu i jaki ma być. Może potrzebujesz zbierać dowody na jego winę. Zabezpiecz dokumenty odnośnie jego dochodów w czasie małżeństwa, wspólnego majatku - mogą się przydać na rozprawie.
                  I trzymaj się. Zaczynasz inne życie.
                  • majkaola Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 19.11.14, 11:58
                    On nie odszedł do innej, on odszedł "bo się wypaliło ", może gdyby był ktoś inny, to byłoby prościej. W tej sytuacji ciągle mam nadzieję na jego powrót, straszne, wiem, ale co zrobić jak zejść z tej huśtawki. A może dalej czekać, może się oganie i wróci.
                    Dziecka nie wystawię, bo to niemowlę sad
                    • mayenna Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 19.11.14, 12:42
                      Niemowlę może zabrać na spacer do parku lub tam gdzie mieszka. Odpoczniesz przynajmniej sobiie te dwie godziny.Pod mostem przecież nie mieszka. Dobrze mu tez zrobi, jak zobaczy, że dziecko to obowiązki i ciężka praca. Może nawiąże też lepszą więż z maluchem bo on jej chyba nie ma. On się może nie czuć za nie odpowiedzialny bo nie miał ku temu okazji - pewnie sama wszystkie okołodzieciowe sprawy załatwiałaś. Czas dać mu młode i nich sie zajmuje - jest ojcem w końcu. Wyprowadziłabyś się bez dziecka? bo ja nie.A obowiązki i robota przy maluchu świetnie robia na wypalenie.smile
                      Według mnie to wypalenie ma jednak jakies imię. Może to jest zauroczenie, nie zdrada, ale obstawiam, że jest inna pani.Tak mi życiowy cynizm mówi. Szczególnie jesli macie małe dziecko - znaczy niedawno jeszcze było dobrze i kwitła miłośc.
                      Pogadaj z nim. Niech ci nie serwuje sloganów z literatury dla kucharek, tylko po męsku odpowie jak on widzi swoje zycie teraz? Jak zamierza opiekować się własnym dzieckiem? Co z mieszkaniem, kredytami i alimentami. Jak on ma się ogarnąć to musi czuć, że coś traci, że sa konsekwencje decyzji o rozstaniu. A tak to sobie buja w obłokach serwując dusery o wypaleniu...A odpowiedzialność za własne decyzje?
                      • uny Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 19.11.14, 12:56
                        byle by "wypalenie" nie miało na imię Roman. Bo to już dramat byłby jakiś.
                        słusznie prawisz mayenka -"kot" znalazł dziurę na boku.
                        • witamina_b12 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 19.11.14, 13:01
                          Myślę, że nie ma co teoretyzować o przyczynach wypalenia, nie zawsze to musi być zdrada (albo już naiwna jestem), nie wiemy jak małżeństwo wyglądało przed decyzją o dziecku itp.
                          Ale Mayenka dobrze prawi - niech się pan określi i nie przychodzi jakby nadal tam mieszkał, dziecko w wózek i niech sprawuje opiekę.
                    • kama265 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 19.11.14, 13:27
                      ee, jak masz niemowlę to pan się pewnie zmęczył biedactwo, nie wysypiał i z tego niewyspania się sfrustrował ... wink
                      A teraz się nie męczy, wysypia i ma świetne samopoczucie jako tata, bo przecież wpada do dziecka suspicious dziewczyno, mam nadzieję, że chociaż partycypuje w kosztach ... ciekawe ile się będzie bujał, Ty będziesz się szarpać, a on sobie alternatywę na boku zbuduje, znam ja takich cwaniaków uncertain. Współczuję
                    • gyubal_wahazar Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 19.11.14, 14:07
                      Majka, litości. Naprawde jesteś tak naiwna, czy smutek utrudnia Ci myślenie ? Jak Ci jutro powie, że 2+2=5 to też mu uwierzysz ? Nie żadne 'sie wypaliło' tylko ma jakąś laske na boku. Musisz teraz myśleć trzeźwo, bo inaczej dasz mu się zmanipulować bardziej niź już jesteś.

                      I lache kładź na ckliwe obrazki z mikołajem, saniami i podobnymi duperelami. Zajmij czymś głowę bo nawiększy Twój wróg teraz to nadmiar czasu. Zabij drania jak najwiecej
                      • carol-jordan Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 19.11.14, 17:45
                        100% !!! wink
      • apersona Stosowna muza 19.11.14, 13:11
        gyubal_wahazar napisał:

        > Graj w coś. Karty, szachy, strzelanie, skakanie ptaszkiem przez przeszkody, cok
        > olwiek. Strzelanie z tego najlepsze, bo mogłabyś delektować się iluzją przejech
        > ania serią eksa. Jak nie lubisz strzelania, to takie automaty kiedyś były, że m
        > łotkiem waliło się w wyskakujące z dziur żaby. Wspaniała gra, kiedyś kupię sobi
        > e taki automat. Na pewno jest odpowiednik jej na necie, wystarczy poszukać.
        >
        > Do tego słuchy na uchy i jakaś konkretna muzyka.

        Muza z serią po eksie


        A tu watek do ulżenia sobie
        • raczek47 przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 15:49
          Przede mną okropny weekend, bo on ma przyjechać i powiedzieć dzieciom i pewnie zacząć zabierać swoje rzeczy.Nie wyobrażam sobie wyrazy oczu i twarzy syna...to takie szczęśliwe, beztroskie dziecko, które zawsze miało przy boku dwoje szczęśliwych rodziców...bo ja byłam szczęśliwa, mi nic więcej nie był trzeba, a on ...doskonale udawał...
          Boję się tej chwili okropnie,może jak to już się stanie będzie lżej, na razie mam makabryczny kamień na sercu...
          on coś bredzi,ze nie był dla mnie wystarczająco dobry, że zasługuję na dobre życie z kimś innym,bla,bla...to dla niego takie proste-ułożyć sobie życie z kimś innym....gdzie niby mam poznać kogoś innego, jak moje życie to praca i dom...i w ogóle jak na nowo komukolwiek zaufać...
          • facet699 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 15:58
            w tej masie bredni jest jedna prawda, nie zasługuje na Ciebie
            • mayenna Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 17:00
              facet699 napisał:

              > w tej masie bredni jest jedna prawda, nie zasługuje na Ciebie
              Tia, i dlatego postanowił obarczyc sobą mniej cudowną panią...Bo tamta kocha. Supersmile
          • mayenna Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 16:58
            Ten weekend będzie taki jak o nim myślisz. Ogarnij emocje bo masz dzieci i one te twoje nasrtroje odczytują. Zmień myślenie o tym: to nie jest koniec świata. Jest, ale wierz mi, bywają gorsze rzeczy niż rozwód, chocby cięzka choroba i powolne umieranie. Dlatego nie rozkminiaj jaka mine będzie miał syn, a normalnie razem z mężem powiedzcie dzieciom że się rozchodzicie bo tak bywa. Jak nie będziesz dramatyzowac to twoim dzieciom bedzie łatwiej. Zapewnić, że rodzice nadal je oboje kochaja i nie jest to ich wina - dzieci mają skłonnośc do obarczania się nią w takiej sytuacji. Mniej dramatyzmu, a więcej myślenia o pozytywach tej trudnej sytuacji, racjonalności a nie rozdzierania szat.

            A tym czy pojawi się kolejny facet w twoim życiu na razie bym sie nie zajmowała. Spróbuj popracować nad samopoczuciem, nad poprawa nastroju. Na kolejne zwiazki bedzie czas i jak on przyjdzie to sama zobaczysz. Teraz najważniejsze, żeby pogonić ten kamień na sercu i wyciszyć negatywne uczucia. Dla dobra dzieci.
            • carol-jordan Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 17:38
              No w takim stanie to na pewno nie facet.
              Żaden facet nie poukłada Ci w głowie tego mętliku, który masz.
              A jeśli spotkasz jakiegoś naciągacza, który Cię wyczuje?
              Twój smutek i bezsilność?
              Są i tacy, co karmią swoje ego uwodzeniem słabych kobiet w trudnej sytuacji, bo tych innych zwyczajnie się boją. Uważaj, proszę. smile
          • margott70 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 17:09
            raczek47 napisała:

            bo ja byłam szczęśliwa, mi nic więcej nie był trzeba, a on .
            > ..doskonale udawał...
            Hamowałam się długo, ale to mnie poniosło. Ja rozumiem, że jesteś w marnym stanie, ale na miłość boską. Już w 2012 opisywałaś swoje idealne małżeństwo. Jak ja byłam w marnym związku i trzymało mnie w nim współuzależnienie to nie mam na tyle hipokryzji,żeby nazywać to "szczęściem". Na terapię marsz, bo raz dwa wejdziesz w to samo.
            • raczek47 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 17:35
              piszę, jak się czuję po prostu, może to i współuzależnienie, może za bardzo dramatyzuję i innych to denerwuje,ale tak się po prostu czuję w tej chwili.Do terapeuty idę we wtorek.
              Po prostu jestem teraz samotna i jest mi źle, a to forum dla samotnych,więc tak sobie tu kwilę.
              I dziękuję wszystkim dobrym i mądrym duszyczkom, które mnie pocieszają.To bardzo dużo daje.
              • carol-jordan Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 17:43
                Pisz, pisz, pisz.
                Jeśli w jakikolwiek sposób Ci pomaga:
                PISZ smile smile smile
              • margott70 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 17:50
                Nie to nie kwestia dramatyzowania, tylko tego,że idealizujesz coś co było dalekie od ideału. W jakim celu?
                • majkaola Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 18:43
                  Bo tak się już ma, pamiętasz to co dobre, niestety mam i ja. Bo jestem porzucona, bo ktoś mnie nie chxe, nie kocha, a "ja przecież taka fajna". Też nie pamiętam, ze przecież emocjonalnie to mnie pan mąż już dawno porzucił, ale zawsze się tli, że może warto jeszcze powalczyć, że może już mnie nic "lepszego" nie czeka uncertain
                  • margott70 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 18:58
                    Chodzi mi raczej o to,że sam fakt porzucenia nagle zmienia perspektywę o 180 stopni. Co to jest ? Ego cierpi? Łatwiej myśleć o sobie,że się było w szczęśliwym związku niż przyznać,że nie ma za bardzo czym się chwalić?
                  • mayenna Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 19:25
                    Bo taki mąz co to mu się 'wypala' i wyprowadza się zamiast z dzieckiem na spacer ganiać i po nocach wstawać, to jest szczyt marzeń? Lepsze będzie - sama je sobie zrobisz. Po co ci takie ruchome piaski co to sie im wypala i uciekają z domu? Nawet jak wróci to nie wiadomo kiedy kolejny raz mu sie 'wypali'.
                    A lepszego, zadnego faceta w twoim życiu rzeczywiście może nie być. Tylko to nie oznacza, że będzie ono złe i do kitu bo nie będziesz miała przypisanych do siebie portek. Zacznij zyc dla siebie, jako oddzielna istota, i czerpać z tego przyjemność. Mężczyzni bywają, własnie przekonujesz się, że nic nie jest dane raz na zawsze i na stałe. Boli, ale przejdzie i będzie jeszcze dobrze.
                    • majkaola Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 19:58
                      Mayenna, czytam tego posta po raz kolejny i kolejny. Ma sens. Logicznie bardzo tak. Ale emocje, strach (przed samotnością (zresztą w małżeństwie też samotna bylam)) wspomnienia, tęsknota, smutek... To wszystko przesłania rozum. I wyć się chce i prosić "wróć! "
                      • majkaola Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 20:02
                        Aaaa i wiecie co, rozmawialam z nim dzisiaj, mówię, że dość mam tej huśtawki, ze łatwiej by było zamknąć, "odplakac" a on mówi, ja nie jestem jeszcze gotowy odejść, poczekaj jeszcze muszę to poukładać. Nosz.... Miesza mi...
                        No nie umiem 12 lat wyrzucić do kosza, bo przysięga, bo dziecko, bo tyle razem...
                        • mayenna Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 20:19
                          Tobie na tym etapie potrzebny jest profesjonalny terapeuta, który pomoże ci przemodelować sposób funkcjonowania i podnieść samoocenę. Co cię obchodzi czego on chce?
                          Ty nie chcesz tej hustawki i szlus. Zmieniasz zamki, pakujesz graty pana i każesz odebrać. Informujesz, że składasz pozew a jako głowny powód rozpadu związku podajesz jego wyprowadzke i teksty o wypaleniu. On się tak może wozić jeszcze długo i to cie będzie niszczyć. Zadbaj o siebie. Masz dziecko, które potrzebuje spokojnej, stabilnej matki a nie kłebka nerwów bo się gamoń nie moze zdecydować, albo mu podrywka sie jeszcze nie zdeklarowała.
                          Jak się wypaliło to sie nie rozpali. Czas działać, zezłościć się na niego i to okazać.
                        • kama265 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 20:24
                          nie no ja jestm spokojna ale żesz q...wa, ON NIE JEST GOTOWY?! ON MUSI POUKŁADAĆ? ile on ma lat? 12? On Ci nie miesza kochana, on Tobą manipuluje i wykorzystuje Cię i kompletnie, kompletnie Cię nie szanuje ani nie liczy się z Twoimi uczuciami. Zachowuje się jak mały chłopiec. Przerosło go życie, ojcostwo, małżeństwo?shit happens ale TY NIE MUSISZ się na to godzić. Daj mu dateline - np. ma miesiąc na ogarnięcie się a potem nie ma zmiłuj się.
                          • mayenna Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 20:27
                            Dokładniesmile
                            Zacznij z nim rozmawiać konkretami: ile czasu potrzebuje? Jak nie wie, to ty mu zaproponuj tyle, ile jesteś w stanie wytrzymać.
                          • majkaola Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 20:32
                            Ma lat 40, myślałam żeby dac termin, ale nie chcę zmuszać do powrotu, bo na siłę to na dłużej nie zostanie, znowu będzie "nieszczesliwy" a tu potrzebna praca nad związkiem. On nawet mowi, że jeśli wróci to jako lepszy czlowiek, że się musiał oddalić, że zrobil to dla nas. No takie bzdury. Tylko ja jakoś czuję że oprócz braku miłości to brak tu już szacunku. Bo pewnie zaden facet nie pozwoliłby sobie na takie zagrania szanownej.małżonki.
                            • mayenna Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 20:44
                              Ale termin ma nie służyć zmuszaniu do powrotu, tylko wyznaczyć granicę. Ciebie to czekanie na niego rozwala, nie pójdziesz dalej i nie uleczysz się jak to nadal tak bedzie wyglądało. Jak on chce powrotu, rodziny to musi się zdecydować i to tak, żeby to było akceptowalne dla ciebie. Niech powie, ze zajmie mu to rok, 5 lat czy jeden dzień, ale da ci to przynajmniej perspektywę końca tej męki niepewności. I tego masz prawo od niego wymagać: okreslenia się ile czasu jeszcze potrzebuje. Jak on nie umie to ty podajesz tyle, ile jesteś w stanie znieść, żeby cierpienie zminimalizować dla siebie. Jemu tez to pomoże - uwierz mi.
                              • kama265 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 20:53
                                właśnie. ale jak już podajesz termin, to musisz być przygotowana na konsekwencje, no po prostu nie ma pitolenia, że dla was się oddalił etc tylko powiedział A to konsekwencją jest B. Uwierz mi, on nic nie postanowi, bo nie jest do tego zdolny, chce zjeść ciastko i mieć ciastko, ale życie to nie bajka
                            • kama265 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 20:59
                              a tak btw Majka - piszesz, że nie chcesz zmuszać go do powrotu a ja się założę z Tobą o stówkę, że gdybyś potrafiła go zmusić, to zrobiłabyś to z pieśnią na ustach. Chodzi o to, że zdałaś sobie sprawę, że nie jesteś w stanie go zmusić do czegokolwiek, że zrozumiałaś, ile dla niego znaczy Twoje słowo i Twoje uczucia i doskonale wiesz, że do niczego go nie zmusisz. Przesunęłaś swoje granice i poszłaś na układ, o którym gdyby ktoś Ci powiedział 5 lat temu, to byś go wyśmiała. Jesteś w stanie poświęcić wszystko, tylko że wiesz, że on to "wszystko" ma gdzieś. I panicznie się boisz ponownego odrzucenia i zabicia tej nadziei, jaką jeszcze żywisz. Nie obrażaj się, nie mówię tego, żeby Ci dowalić ale znam to z autopsji ...
                        • gyubal_wahazar Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 21:19
                          Jedyne co masz do uratowania, to resztki swej godności. Nie lubie patosu, ale niestety tak to wygląda. Albo będziesz smarkać mu w rękaw z pozycji żebraczki, albo zaciśniesz zęby i pokażesz że nie dasz się poniewierać jak szmate.

                          12 lat już poszło psu w dupe, przysięge to on złamał, a dziecko zostanie z Tobą więc nic mu nie grozi. Walcz Majka ! Pokaż gnojowi, że jesteś dzielną i mądrą dziewczyną
                  • kama265 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 20:19
                    na początku pamięta się tylko dobre wiesz dlaczego? bo to przemawia lęk, coś w Tobie panicznie się boi zmiany i Twój mózg wyświetla Ci reklamówkę, że było fajnie. Spróbuj się przez to przebić, pomyśl racjonalnie, spójrz z boku, owórz oczy. Posłuchaj bliskich Ci osób, którzy powiedzą Ci prawdę o tym jak wyglądał Twój związek w ich oczach. Możesz się zdziwić.
                • kama265 Re: przede mną fatalny weeknd 19.11.14, 22:19
                  w celu racjonalizacji tego, że 16 lat poszło się bujać
                  • majkaola Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 10:47
                    Tak, chcę wierzyć w te brednie, tak chcialabym zeby wrócił i żeby "wszystko się jeszcze ułożyło", ale tak, czuję się odarta z godnosci i czuję się jak szmata sad
                    • raczek47 Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 15:50
                      czuję się tak samo , kochana, choć już wiem,że on nie wróci, stwierdził to stanowczo.
                      Ale nei wiem, czy gdyby nagle jutro nie zmienił zdania nie otworzyłabym ramion z okrzykiem"kochany, wróciłeś"!
                      tak, wiem,że to mnie samą zeszmaca,zdaję sobie z tego sprawę, jak narkoman, który wie,że ćpanie niszczy,ale nie może przestać ćpać. Idę we wtorek do terapeuty, może mi zmieni myślenie, bo bardzo źle się z tym czuję.
                      Kto mądry owie, czemu tak jest?
                      • torado Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 19:24
                        raczek47 napisała:

                        > czuję się tak samo , kochana, choć już wiem,że on nie wróci, stwierdził to stan
                        > owczo.
                        > Ale nei wiem, czy gdyby nagle jutro nie zmienił zdania nie otworzyłabym ramion
                        > z okrzykiem"kochany, wróciłeś"!
                        > tak, wiem,że to mnie samą zeszmaca,zdaję sobie z tego sprawę, jak narkoman, któ
                        > ry wie,że ćpanie niszczy,ale nie może przestać ćpać. Idę we wtorek do terapeuty
                        > , może mi zmieni myślenie, bo bardzo źle się z tym czuję.
                        > Kto mądry owie, czemu tak jest?

                        pewnie nikt nie jest aż taki mądry wink. Od zawsze, jak piszesz byliście razem i nagle jesteś sama, to jakby amputować sobie część siebie...współczuję Ci bardzo...
                        • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 19:48
                          a czego współczuć? raka ma? dwa miesiące życia zostały? normalni ludzie się łąćzą i rozstają, bajki o miłośći to tylko w modzie na sukces.....
                          • torado Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 19:53
                            fripoo napisał:

                            > a czego współczuć? raka ma? dwa miesiące życia zostały? normalni ludzie się łąć
                            > zą i rozstają, bajki o miłośći to tylko w modzie na sukces.....

                            a to trzeba mieć raka, by czuć się fatalnie? suspicious
                            • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:10
                              nie, ale po co tworzyć sobie problemy, nie ma miłości na całe życie, zresztą ja bym miłością tego nie nazywał, dopasowanie, rozumiem, że brakuje człowieka, ale góra rok i koleżance przejdzie
                              • torado Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:18
                                fripoo napisał:

                                > nie, ale po co tworzyć sobie problemy, nie ma miłości na całe życie, zresztą j
                                > a bym miłością tego nie nazywał, dopasowanie, rozumiem, że brakuje człowieka, a
                                > le góra rok i koleżance przejdzie

                                to wie każdy, ale nie każdy wie, co Ona przeżywa TERAZ...
                                • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:20
                                  wiesz ja np nigdy nie dost apiłem szczęścia bycia w prawdziwym związku, w ciemno brałbym rok jeśli po tym nastąpiłoby rozstanie, przynajmniej jakieś miłe wspomnienia by zostały tak nie ma nic. a co koleżnka przeżywa każdy wie, wyjdzie z tego ma dzieci sama nie jest.
                                  • torado Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:25
                                    fripoo napisał:

                                    > wiesz ja np nigdy nie dost apiłem szczęścia bycia w prawdziwym związku, w ciemn
                                    > o brałbym rok jeśli po tym nastąpiłoby rozstanie, przynajmniej jakieś miłe wspo
                                    > mnienia by zostały tak nie ma nic. a co koleżnka przeżywa każdy wie, wyjdzie z
                                    > tego ma dzieci sama nie jest.

                                    a Ty tak od razu po jakimś dramatycznym, bolesnym zdarzeniu już na drugi dzień czułeś się wyśmienicie? I potrafiłeś z dystansem spojrzeć na to, co się stało?
                                    • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:28
                                      pewnie, że nie, po tygodniu już było ok, ja pisałem niech koleżanka raczek wyjedzie gdzieś, nie wiem hobby praca pomaga, cokolwiek tylko nie siedzenie i myślenie.
                                      ja dramatycznych zdarzeń w życiu jeszcze nie miałem
                                      • torado Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:30
                                        fripoo napisał:

                                        > pewnie, że nie, po tygodniu już było ok, ja pisałem niech koleżanka raczek wyje
                                        > dzie gdzieś, nie wiem hobby praca pomaga, cokolwiek tylko nie siedzenie i myśle
                                        > nie.
                                        >
                                        wiesz moje doświadczenia są takie, że co u innych działa zbawiennie i poprawia nastrój u innych wręcz przeciwnie...ale jak zwykle najlepiej dawać "złote rady", do których sam dający się nie stosował wink
                                        • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:34
                                          ja się akurat stosowałem, ale niestety bycia w związku nie mam możliwości, więc i rozstania nie przeżyłem jeszcze i zapewne nie nastąpi to już nigdy
                                          • torado Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:39
                                            fripoo napisał:

                                            > ja się akurat stosowałem, ale niestety bycia w związku nie mam możliwości, więc
                                            > i rozstania nie przeżyłem jeszcze i zapewne nie nastąpi to już nigdy

                                            no nie stosowałeś, bo upominasz koleżankę, żeby nie czuła tego, co czuje...i piszesz, że nie ma raka, żeby się tak źle czuła...
                                      • torado Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:32
                                        fripoo napisał:

                                        >
                                        > ja dramatycznych zdarzeń w życiu jeszcze nie miałem

                                        a to dlaczego już jesteś taki cyniczny, kiedy piszesz o miłości?
                                        • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:39
                                          miłośc to chyba tylko rodziców do dzieci, a i tutaj bywa czasem różnie
                                          poza tym ja też dostawałem tutaj "złote rady" swego czasu, które miały tyle współnego z rzeczywistośćią co merkel z boksem zaowodowym
                                          • torado Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:42
                                            fripoo napisał:


                                            > poza tym ja też dostawałem tutaj "złote rady" swego czasu, które miały tyle wsp
                                            > ółnego z rzeczywistośćią co merkel z boksem zaowodowym

                                            ode mnie?
                                            • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 21:13
                                              nieee ja tutaj pisałem 7 lat temu
                                              • kasiabrzoza Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 21:45
                                                Hejo. Jeżeli kiedyś miałeś podobny nick, wydaje mi się że nie identyczny, to z Tobą pisałam na forum. To było na początku 2009 roku. Z tego co pamiętam Twoje rady bardzo mi pomogły. Miło cię czytać, choć znowu w nieciekawych okolicznościach dla mnie. Pozdrawiam.
                                                • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 21:48
                                                  hahaha moje rady?big_grin
                                                  • kasiabrzoza Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 22:02
                                                    Nooo. Byleś nietuzinkowy, to fakt, ale miło wspominam wymianę zdań z Tobą. To było tyle lat temu, tyle problemów temu i tyle zwykłych dni temu. Czasem mi się wydaje że wieki już minęły od tamtych czasów.
                                                  • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 22:07
                                                    stary już jestembig_grin
                          • majkaola Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 19:59
                            Tego nie wiem, ale wiem jak boli dusza i piecze serce, kiedy odchodzi ktoś, kogo kochasz, lubisz, z kim masz dzieci i dom. A on zabiera kurtkę i wychodzi. Zostaje taka wielka dziura w sercu. Nawet terapeuta powie że ani to mądre ani rozsądne udawac, że przecież nic się nie stało. No bo cholera się stało.
                            • fripoo Re: przede mną fatalny weeknd 20.11.14, 20:13
                              to ja się zapytam gdzie ta słynna miłość? skoro ludzie po 16 latach mający dzieci się rozstają.
    • fripoo Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 20.11.14, 17:45
      Ja na Twoim miejscu to bym wyjechał, ale Ty masz dzieci to co innego.
    • wendd Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 21.11.14, 18:42
      Raczku, a ten dobry, kochający mąż - to ten przemocowiec, który latami krzywdził Ciebie i dzieci i którego opisywałaś na Życiu Rodzinnym?

      forum.gazeta.pl/forum/w,898,133466889,,Pani_Agnieszko_i_forumki_prosze_o_wsparcie_i_rade.html?v=2
      To taki właśnie jest dobry mąż, ojciec??
      Dzieci miały szczęśliwych rodziców?
      Ty byłaś szczęśliwa?

      Zdecyduj się wreszcie na jedną wersję - bo wałkujesz to samo od miesięcy na różnych forach, kłamiesz, bujasz i zawracasz ludziom głowę.
      • majkaola Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 22.11.14, 19:52
        Ojej sad
    • riche3 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 24.11.14, 17:50
      hej. jestem dzis w Warsz i zapraszam na kawe. mamy podobne przezycia. pogadamy i ja nie bede dzis sam , a Ty samotna . mam wolny caly wieczor . Jestem ( w miare )normalnysmile . Tylko kawa i oczywiscie ciastko......smile
      • raczek47 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 24.11.14, 20:36
        ja niestety do W-awy mam 500 km...ciastko więc chyba tylko wirtualne mogłoby być...

        Tak, wiem,wymagam terapii, idę od jutra.
        • riche3 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 25.11.14, 10:15
          500km??? myslalem ,ze to forum dla Warszawiakówsmile. skad jestes? napisz mail na bartekkowal41@gmail.com , to wysle Ci ciastkoŁ=
          • maruda2 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 25.11.14, 10:17
            Gdzieś Ty wyczytał, że to forum dla Warszawiaków ??? Zweryfikuj informacje tongue_out
            • riche3 Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 25.11.14, 10:25
              jade autem i klikam smile . cos zle popatrzyłem
              • majkaola Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 20.12.14, 20:29
                Cholera, pisalam tu tak dawno już. Właśnie czytam, czytam, bo to wciąż aktualne. Bo wiecie co się zmieniło??? Ano ból, smutek, rozdarcie. Życie w impasie. A "pan mąż" ano "dalej nie wie" a ja? Dalej czekam, nie mam odwagi podjąć decyzji, dalej mam nadzieję / sie łudzę, ze może da sie to jeszcze posklejac. Tak, boję się, przyznaję. Boję się rozstania.
                • mayenna Re: Samotna od kilku dni, tak mi źle... 21.12.14, 09:53
                  majkaola napisała:


                  Tak, boję się, przyznaję. Boję się rozstania.
                  Czego konkretnie się boisz w rozstaniu?
                  Jeśli nie umiesz podjąc decyzji, jesli ten stan zawieszenia jeszcze ci nie dokopał ostatecznie to nie podejmuj jej. Masz czas.Powodzeniasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka