nerw_rdzeniowy
19.12.14, 23:59
Spotkałem dziś mojego dawno nie widzianego byłego sąsiada. Kilkanaście lat temu był to
idol lat mojej młodości. Miał wtedy dobrze ponad 50 lat a zadziwiał doskonałym zdrowiem
i siłą. 50 kilowe worki z cementem , przerzucał jakby były wypełnione watą, potrafił wypić
pół litry (u nas na wsi to ważne) i odchodził lekko podchmielony, krótko mówiąc wydawał się
niezniszczalnym herosem. Minęło kilkanaście lat i obecnie jest schorowanym dziadkiem z problemami z poruszaniem, to co wydawało się niemożliwe stało się faktem.
Wszyscy przeminiemy wcześniej lub później, na czas nie ma mocnych nawet pan Józek
nie dał rady. Wykorzystajmy nasz czas najlepiej jak się da, to się na pewno kiedyś skończy.
P.S. Imię bohatera zostało celowo zmienione.