Dodaj do ulubionych

Będąc świadkiem cudu...

06.01.16, 20:33
cudu narodzin . Konkretnie mojej kotki . Czy ktoś z Was ,Drodzy kociarze wie może w jakim czasie kotka powinna zacząć karmić młode ,bo na razie jakoś nie ma ochoty. sad
Obserwuj wątek
    • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 20:41
      moze jak przestaniesz tam ciagle zagladac i sprawdzac czy juz je zaczela karmic?
      wez zaniechaj bo kotka sie w koncu poczuje zagrozona i zrobi cos glupiego wink
      i co ty zrobisz z malymi?
      • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 20:57
        tdf-888 napisał:

        > moze jak przestaniesz tam ciagle zagladac i sprawdzac czy juz je zaczela karmic
        > ?
        > wez zaniechaj bo kotka sie w koncu poczuje zagrozona i zrobi cos glupiego wink
        > i co ty zrobisz z malymi?

        Trochę się martwię o maluszki . Właściwie mają już domki , ale są takie śliczne że chyba nie oddam. wink
        • fripooo Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:05
          hehe jak pazernabig_grin brzydkie byś pewnie oddała to dyskryminacja!
          • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:10
            fripooo napisał(a):

            > hehe jak pazernabig_grin brzydkie byś pewnie oddała to dyskryminacja!

            Fripoo , cieszę się ,że jak zwykle jesteś w formie. big_grin
            • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:33
              to ile sie okocilo?
              • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:38
                tdf-888 napisał:

                > to ile sie okocilo?

                Na szczęście dwa. Jeden jest cudny podobny do taty persa biało- szary ,a drugi czarny jak smoła ...nie wiadomo po kim. big_grin
        • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:11
          kiedy planujecie nastepny miot?
          • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:15
            tdf-888 napisał:

            > kiedy planujecie nastepny miot?

            Nigdy . Ciąża kotki to nasze gapiostwo ,ale kociaki ładne - mieszanka dachowca i persa. Następny krok to sterylizacja.
    • fripooo Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 20:47
      gratulacjebig_grin
      • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 20:57
        fripooo napisał(a):

        > gratulacjebig_grin

        Dzięki . Jestem babcią .big_grin
    • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:43
      Kurcze ,właśnie przeczytałam ,że rodzi się od 4-6 . Czy to znaczy ,że jeszcze nie skończyła ?tongue_out
      • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:48
        kiedys byla u mnie kotka co kocila 2-1-3 koty.
        teZ w typie angory tureckiej
        • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:50
          Jest trzeci !!! big_grin
          • szarlotka_ja Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:52
            Do północy będzie 7 big_grin
            • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:53
              szarlotka_ja napisała:

              > Do północy będzie 7 big_grin

              Nieeeeeee !!!
              • szarlotka_ja Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:53
                Żartowałam wink
                Ale do pięciu może dobić tongue_out
          • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:53
            na trzech kroli.
            dla niego tez masz nowy dom? tongue_outtongue_out
            jak ladny to wezma...
            jak.moja cale biale kocila to zawsze chetne ludzie byly winkwink
            • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 21:58
              Zastanawiam się jak będą wyglądały ,bo na razie to takie szczurki ale sierść mają długą . A może wszystkie kocie noworodki mają długą siersc ?
              • maruda2 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 22:57
                nie
    • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 06.01.16, 22:26
      Dziwne uczucie mnie ogarnęło - połączenie ekscytacji i zmęczenia . Próbowałam przeczytać bajkę synkowi i ze zmęczenia przeczytałam" Krasnoludek -moczymorda " big_grin więc stwierdziłam ,że bezpieczniej włączyć audiobooka.tongue_out
    • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 02:36
      Juz wiem skad te wrazenia dzisiejszego wieczoru.
      Gratuluje narodzin 3 kociat smile
      Dopiero teraz watek ten przeczytalam... Na zywo nie bylo szans czytac relaxji z narodzin. Na zywo mi soe gdzie indziej bylo wink i... Na 3 zostalo?
      • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 10:13
        mavika_88 napisała:

        > Juz wiem skad te wrazenia dzisiejszego wieczoru.
        > Gratuluje narodzin 3 kociat smile
        > Dopiero teraz watek ten przeczytalam... Na zywo nie bylo szans czytac relaxji z
        > narodzin. Na zywo mi soe gdzie indziej bylo wink i... Na 3 zostalo?

        W nocy dołączył czwarty - cała mamusia .smile
        • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 10:25
          Oooo super smile czyli jednak nie trzej krolowie ;>
          Fotki beda ? Pokazywalas w ogole swoja kocice.? Marudka ostatnio swoja wrzucilas a Ty... ?Obijasz sie tongue_out masz cos ze mnie, lenia tongue_out
    • finka9 Kurcze.... 07.01.16, 18:04
      Kotka dziwnie się zachowuje upatrzyła sobie jedno kocię, wynosi go z legowiska siedzi z nim na zimnej podłodze. Reszta kotków ją nie obchodzi.sad
      • tdf-888 Re: Kurcze.... 07.01.16, 18:09
        finka9 napisała:

        > Kotka dziwnie się zachowuje upatrzyła sobie jedno kocię, wynosi go z legowiska
        > siedzi z nim na zimnej podłodze. Reszta kotków ją nie obchodzi.sad

        żeby nie było, że ja tu tylko haszimotkę poprawiam:
        *wynosi je z legowiska
        *reszta kotków jej nie obchodzi
        suspicious
        • finka9 Re: Kurcze.... 07.01.16, 18:12
          tdf-888 napisał:

          > finka9 napisała:
          >
          > > Kotka dziwnie się zachowuje upatrzyła sobie jedno kocię, wynosi go z lego
          > wiska
          > > siedzi z nim na zimnej podłodze. Reszta kotków ją nie obchodzi.sad
          >
          > żeby nie było, że ja tu tylko haszimotkę poprawiam:
          > *wynosi je z legowiska
          > *reszta kotków jej nie obchodzi
          > suspicious
          >
          Łooo matko , już mysłałam ,że coś wiesz na ten temat....tongue_out
          • tdf-888 Re: Kurcze.... 07.01.16, 18:14
            jasssne... nie mam co robić, tylko drugi dzień z rzędu przeżywać jakieś ceregiele wokół kotków tongue_out
            to już wolę stać na straży poprawności.
            • silencjariusz Re: Kurcze.... 07.01.16, 21:20
              Według mnie Finka napisała poprawnie: "reszta kotków ją nie obchodzi".
              • tdf-888 Re: Kurcze.... 07.01.16, 21:26
                może obie formy są poprawne, ale moja jakoś bardziej pasuje, tamta nienaturalnie wygląda.
                • mavika_88 Re: Kurcze.... 07.01.16, 21:40
                  mi "ją" bardziej pasuje tongue_out

                  joł, joł. Wielki Tede, a raczej wielkie joł wink
                  • tdf-888 Re: Kurcze.... 07.01.16, 21:46
                    bo wy po rusku gaworzycie a ja po polsku
        • mavika_88 Re: Kurcze.... 07.01.16, 18:20
          Ejjjjjj, Czuję się zazdrosna big_grin
          tylko.... żebyś tego zainteresowania innym zbyt wiele nie okazywał, bo dla mnie zabraknie suspicious wink
          Nooo!!
      • mavika_88 Re: Kurcze.... 07.01.16, 18:15
        Da radę smile zwierzak wie co robi.
        Może wynosi kociaka z gniazda bo... to jedno kocięto jej nie pasuje (chore , słabe) i chce się go pozbyć tongue_out a nie tak jak mówisz że sie nim interesuję.
        nie znam się ale ja bym się o kociaki nie martwiła, a co ma zdechnąć i tak zdechnie bo u zwierząt nie ma szpitali. Chorzy - eliminowani. No chyba że człowiek zaczyna pomagać.
        Ptaki wyrzucają z gniazda, chore słabsze osobniki a u orłów dochodzi nawet do dzieciobójstwa. Dwa jajca. Jedno wykluwa sie później i to starsze zadziobuje młodsze. Wcina je ^^ to takie ubezpieczenie gdyby pierwsze jajco było wadliwe. DLatego musi byc dwa. Zwierz wie co ma robić smile
    • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 20:43
      tak czytam tytuł tego wątku i skojarzyło mi się ze świadkami Jehowy. A potem pomyśłałam że to kocia wiara, a nastepnie że pasuje smile
      • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 21:12
        jehowy to kocia wiara?
        • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 21:36
          Tak. U mnie się mówi na nich kocia wiara, kociarze.
          a tak w ogóle... internet nie boli. Inni też tak świadków Jehowych

          Na ten temat jest wiele teorii, jedną z nich jest ta, że określenie "kocia wiara" jest parafrazą słowa kacerz (heretyk, sekciarz), które w latach 20-tych XX wieku było częstokroć mylone z niemieckim "Katze" - kot. Ludzie prości, którzy stykając się z językiem niemieckim i słysząc, że należy wystrzegać się wiary kacerzy, tłumaczyli sobie, że trzeba uważać na "wiarę kocią" i odnosili to do pierwszych pojawiających się głosicieli Towarzystwa Strażnica, czyli świadków jehowy. Należy jeszcze dodać, że kacerz to w języku niemieckim Ketzer, a w języku czeskim kacier.
          Kolejnym wyjaśnieniem jest, że jak koty na wsi chodzą po chałupach, tak świadkowie jehowy chodzą po domach.
          Jeszcze inni tłumaczą, że skoro Kościół katolicki uznaje małżeństwo za sakrament, a wyznawcy TW "Strażnica", później zwani świadkami jehowy nie brali ślubów kościelnych, tak więc wg ludzi żyli "na kocią łapę". Stąd utarło przezwisko "kocia wiara".
          • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 21:37
            *
            > a tak w ogóle... internet nie boli. Inni też tak świadków Jehowych
            >

            też tak określaja
            • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 21:50
              odnośnie twojej stopki, to pewna mądrość mi się przypomniała, że ważną umiejętnością dobrego kłamcy jest przekonanie innych, że nie umie się kłamać wink
              • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 22:20
                ale ja umiem big_grin
                tylko... opornie mi to idzie...
                na wirtualu nie mam powodu żeby kłamać. Z reszta... tutaj zaczęłam siebie poznawać i chciałam dać sie poznać.
                a w realu? zdarza mi się w domu jeśli nie chce o sobie więcej powiedzieć.
                Przykład? wypad na wysokości. Nie powiedziałam że jade z kolegą a ze znajomymi ^^ jeszcze naściemniałam z iloma big_grin nienawidze kłamać... Czasem jednak lepiej żeby wiedzieli o mnie mniej. Nic by nie zrozumieli. Uznaliby mnie za głupią, nierozsądną itp. ech... tylko w domu kombinuje... Tam sie bardzo nie chce dać poznać

                pijesz do czegoś? że gdzieś kłamię? szczczerze mówiąc... nie wiem czy kiedykolwiek skłamałam. Chyba nie big_grin Tutaj... pokazuje siebie.. tutaj nie zastanawiam sie co inni o mnie pomyślą wiec kłamać nie muszę.
                tutaj na forum mam jakos dziwnie zakodowane że muszę mówić prawdę. Tzn inaczej, że chce sie pokazać kim jestem. Moze dlatego tak mam bo w domu tego nie robię.
                Normalnie ludzie to na forum tworzą fikcyjne postacie. Ja mam odwrotnie.

                przeczytawszy siebie coś wytłuściłam. tak właśnie jest....
                w domu nie jestem sobą... nie wiem czy kiedyś to zmienie.
                • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 22:25
                  to byłaś na wysokościach z jednym a w mieście na wycieczce u kogo? suspicious
                  no, no... nie takie jałowe te twoje privki wink z fripem nie wyszło, ale z innymi się coś udało wykrzesać wink
                  • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 22:50
                    nie rozumiem proszę Ciebie big_grin

                    to że byłam na wysokościach z kimś z forum to już wspomniałam. z Kosmitą smile chwilę piszemy (kilka miechów) i nikt Go nie zna tongue_out
                    a na mieszkanku (niespodziewanie) w mieście z innym tongue_out nie z forum.
                    a jeszcze inni (dwóch) to jednorazowi, co w naturze wytańczyli mnie. Z jednym tancerzykiem zaczełam pisac ostatnio. Po 3 miechach od pierwszego spotkania. hmmmm jak tańczyliśmy... pasował mi... i wygląd i w rozmowie ok. a jak teraz przeszliśmy na smsy to.... odwidziało mi się. zobaczyłam ze robi ortografy big_grin np napisał... "nie czymaj mnie w niepewności" (po 3 miesiacach sie odezwałam ale nie powiedziałam kim jestem, jak mam na imię. Jeśli On tego nie powie nigdy się z Nim nie spotkam) albo..."alkochol", albo... "rzatko nr tel podaje". Jejciu.... a w naturze było ok... a tu od razu wycofanie ^^ spotkać sie chce a mi sie zamikło. Wystarczyło mi parę smsów.. Mój mąsz (ja nawet w związku nie będe. jakiegos schiza mam ze wybredna sie zrobiłam i jeśli z kimś być to musi być wszystko zgrane. chwilówki juz nie bedzie. Jeśli już to trwale i intensywnie) będzie przede wszystkim inteligentny ^^ musi trochę wyciągnąc na plus inteligencje, żeby dzieci zbyt głupie nie powstały tongue_out (dzieci też mieć nie bede)
                    nie widzę się z nikim. Nie szukam. Z domu wiele nie wybywam. hmmm pojawiają mi sie mysli... jakby tak spróbować kiedyś portalu. Nie teraz. Jak bede zdesperowana to spróbuje.
                    wiem ze sie teraz wkopuje tyle piszac o sobie (daje broń) ale tutaj można mi być sobą smile
                    Nic się u mnie nie dzieje i dziać się nie bedzie. Mam dwóch znajomych i tyla. a z drugim tancerzykiem, dyslektykiem się nie spotkam. w naturze wydawał się ok... przynajmniej dobrze się tańczyło tongue_out ale w pisaniu mi się odmieniło. Mąsz inteligętny będzie ^^
                    • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 22:54
                      no jaki on z forum, jak tu nie pisze? czytający się nie liczy.
                      • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 23:02
                        Pisać widocznie nie potrafi tongue_out
                        Nicka ma? czyta? wiec z forum
                        • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 23:07
                          czyli nie pisząc i tylko czytając, wybrał ciebie... musiałaś mu nieźle zawrócić w głowie swoimi flirtującymi literkami wink
                          i nawet go twój pospolity język nie zniechęcił, ani błędy w składni i ortografii. a ty tancerza za orty odrzuciłaś. masz wymagania... suspicious
                          • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 23:25
                            Nie mam zamiaru pisac jak było tongue_out nic flirtujacego. nic a nic. to nie to,....

                            a co do czytania mnie. Coś tam na gg się piszę. Pozwalam sobie ^^ jest druga osobą przy której na tyle liter sobie pozwalam i tak długo. Staruch ulubieniec z moją intensywnścia pisarska wytzrymał rok. Póxniej przystopowaliśmy.
                            Wiem że Kosmita też mnie lubie czytać i dlatego sobie pozwalam. Podziwiam że daje rade. Tutaj to co widzicie to nic, bo staram się nieco poprawiać i wolniej płynę.
                            z Bylym na tyle sobie nie pozwalałam... z Byłym było niewiele pisania.
                            spać...
                            Osttanio Kosmita mnie upomniał że nieskładnie pisałam i gubiłam wątki. Chyba dopiero pierwszy raz to powiedział ^^ rzadko kiedy zwraca uwagi na literówki. a na gg jest mnóstwo. Jeśli ktos mnie nie upomnia, nie hamuje, to robie literówki nadal. Dlatego podziwiam że daje rade.
                            spać....
                    • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 23:00
                      Pierwszego tancerzyka mi trochę szkoda (znajomy znajomych)... Z Nim coś popisałam na fejsie (odrobinka) i nawet pasuję. I szkoda.... ale to nie mój typ bo młodzik, imprezowicz. Choć ma też cechy "mojego" faceta, dlatego szkoda. Jeszcze lepiej się z Nim tańczyło. Lepszej nocy tanecznej nie zaliczałam. Podczas tańców odmówiłam mu wyjścia na imprezy, do kina i teraz nie proponuje. A tak serio... młodzik, studzienciak i przestał się mną interesować tongue_out
                      drugi tancerzyk to totalny niewypał. wystarczyło mi parę smsów...

                      Nie ma u mnie facetów. Takich żeby mogli być.
                      Moze z domu powinnam wyjść ^^
                    • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 23:01
                      a widzisz... jak się ciebie czyta i ma pewne wymagania co do poprawności wypowiedzi, to też się ucieka.ja bym cię za same błędy wykluczył, bo gadasz jak ktoś bez szkoły. widzisz, tak samo oceniasz, tylko reprezentując niższy poziom, masz trochę mniejszy pułap wymagań, bo nie jesteś w stanie zweryfikować kogoś lepszego od ciebie tongue_out
                      • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 23:06
                        big_grin

                        uciekaj, uciekaj....
                        myszko do dziury tongue_out

                        Niższy pułap ? suspicious oj, Wielki Tede.
                        juz pisałam że mi nie przeszkadza co o mnie myślą inni. Mogę być tą bez szkoły smile
                        • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 23:11
                          to ten, u którego na kwadracie się zadekowałaś, a on na arbeit chodził, to skąd go wytrzasnęłaś? i że tobie, panience nie wstyd tak nocować u kawalera?? a do kościółka to co niedziela... i z księdzem w zażyłości... suspicious
                          • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 23:46
                            hahah z Ciebie to niezła bajcara big_grin tongue_out wszytsko byś chciał wiedzieć tongue_out
                            nie ten tongue_out
                            tancerzyk pierwszy z natury i tylko raz sie widzieliśmy, w tańcu.
                            A ten z którym nockę spedziłam to z gg, lecz znajomy brata smile

                            >i że tobie, panience nie wstyd tak nocować u kawalera?? a do
                            > kościółka to co niedziela... i z księdzem w zażyłości... suspicious

                            nocki miało nie być... nie lubie takich zmian sytuacji suspicious ale przeżyłam w obcych dresach
                            Po tej nocce spokojnie mogłabym wędrować do komunii, bez żalu, bez rachunku. Nic, kompletnie nic nie miałam sobie do zarzucenia. Chętnego się hamowało i dało radę. Tutaj w łóżku było tal grzecznie że to tylko marnotrawstwem nazwać można. Mieć ciałko obce... i żeby obcym pozostało. Na wysokościach.... z górki trochę było big_grin się tak nie hamowało ale hamować się musiało, żeby się nie stoczyć.
                            Już wszytsko o mnie wiesz Tede tongue_out sie chce... i się nie chce. z tego wszytskiego nic wychodzi.
                            nie wstyd mi ^^
                            • fripooo Re: Będąc świadkiem cudu... 07.01.16, 23:59
                              ruchajta się ile wlezie!
                              • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 00:03
                                Zeby to bylo takie proste....
                                Jest smile
                                Ale nie jest....
                                • fripooo Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 00:04
                                  czy ty w realu tyle mówisz co piszesz?
                                  • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 00:15
                                    Pytales conajmniej z 10 razy.
                                    A Ty?
                                    Masz odp.
                                    W naturze jestem len. Nie chce mi sie intensywnie ruszac ustami. Przecietna a nawet ponizej przecietnej. Sluchac wole. Wiecej na pewno mowie niz kiedys ale mysle ze ni mecze.
                                    Specjalnie to robisz. Chcesz sobie pogadac. Nie ze mna. Zmykam soac. Jutro mi siewczesniej wstaje.
                                    • fripooo Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 00:38
                                      hehe mam lepsze forum do pogadaniatongue_out
                                      • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 08:51
                                        Wiadomo. Tam jest goru, ktore ocenia wyglad innych. Forum dla brzydkich a brzydkich tam nie znajdzisz. Co oni wspolnego maja z brzydota?. Aaaa wszedzie ja widza. Ogromne wymagania. Jedyny temat to wyglad. A to kim jest kim jest czlowiek jiz nie ma takiego znaczenja.
                                        Co Twoje kolezanki robia na forum ? Skoro nie sa brzydkie. Sa duzo ladniejsze niz ja (powinnam zmienic forum? wink)
                                        A tak w ogole... Zmieniajac temat. A raczej wracajac.

                                        To jest proste ale nie jest takie proste. W tym wszysykim wiara a tym bardziej ksieza nie utrudniaja. Nke jest proste i juz.
                                        Zyje przede wszystkim wg. Swoich zasad a nie co kosciol ustala.
                                        Jqk mi soe nie pokocha to... Mi sie nie pokocha. Logiczne. Nke mam zamiaru czegokolwiek robic jesli to jest wbrew mnje. (a nke ze wbrew kosciolowi) Jesli powoduje smutek. Jesli wjem ze temu wszystkiemu czegos brakuje. Ze za malo wypelnione. Nawet jesli jest chec (eszzz ta biologia.... Za duzo jej big_grin) to nie jest proste... Zyc przede wszystkim wg siebie. Do lozka kosciol nie biore. A i tak nie jest to proste.. A takie proste jest big_grin samo idzie. A tu... Hamowac trzeba bo prostym to nie jest.
                                        Pora z wyrka.
                                        • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 09:08
                                          Aaaa i jeszcze jedno. No bo... Tede ..... mnie ..... o cos wczoraj prosil, zebym snu nie zapomniala opowiedziec big_grin tongue_out
                                          Snilo mi soe dzisiaj lozko. (sen musial byc z rana skoro zapamietany( a w nim.... Trojkacik. Facet z kobitka i ja. Czulam sie z boku. Tamta sie zajmowal. Dosc grzecznie tongue_out bardzo grzecznie. Pozniej odwrot od tamtej i w moja strone. Lapka jego chciala gdzies wedrowac. No to hamulec. Pleckami sie odwrocilam. Mi sie nie chce mimo ze sie chcialo. Mi sie nigdy nie nie chce big_grin koniec durnot.
                                          • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 09:29
                                            pleckami się odwróciłaś.. tak jakbyś chciała, żeby cię od tylaczka zapiął.

                                            a co do twojego podejścia do wiary i kościoła, to nie wiem, czy to tak powinno się odbywać, że żyjesz sobie wg tych zasad, jakie ci pasują, a ściemniasz, że boga szukasz i wiary. oportunistka jesteś. udajesz świętoszkę, z księdzem gadasz a jak koleś podpasuje i dupka zaswędzi do się wypniesz i dasz bez ślubu, bo wybierasz sobie jak z półek supermarketu te przykazania, które ci łatwo dotrzymać a innych nie widzisz, 'bo to kościół i księża a nie bóg ustalili'.
                                            sprytne.. siebie oszukasz, nasz oszukasz, ale boga nie.
                                            • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 13:16
                                              hmmm... czyżby mavi poszła popracować? tongue_out
                                            • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 16:15
                                              Wiadomo ze we snie od tylu chcialam.
                                              Dlatego napisalam ze kosciola nie biore do lozka bo mialam na mysli moje relacje z Bylym.
                                              Aktualnie przestrzegam wszystkich przykazan ale nie tylko ze wzgledu na Kosciola ale i rowniez z wzgledu na moje zasady a one badz co badz pokrywaja sie z koscielnymi. Dupka juz swedziala po Bylym, juz byly okazje ale to byloby wbrew mnje. Nie ma uczucia, nie ma przekonania ze to wlasciwy - nic nie ma. To moje zasady, nie koscielne. Po Bylym tez zmienilo mi soe podejscie bo wiem czego mi brakuje, co bhc powinno a czego nie.
                                              Nic, nikogo Tedeefku nie oszukuje. Ostatnio... Gdy mnje wiara pacnela w njedziele (osobiscje) ale juz wczesniej pacnela w jednhm mjejscu.... od dawien dawna powrocilam do niej bardziej. Pomyslalam.... (wiem teraz bede oszustka. Sciemniara i tak dalej) pomyslalam... Ze chce sie oddac Bogu... Dal jakis znak. Cis sie zmienilo.... nje potrafie o tym pisac. Nie chce. Bylo fatalnie. Nikt Boga nie szukal. Sam przyszedl smile gdy przyszedl to ja poszlam za Nim. Byl taki moment ze pojawily sie mysli by sie oddac Bogu wierze. Na pewnk sie zmienilo bo zaczelam rozmawiac. Ale pojawily sie kolejne mysli.... Ze jesli oddam facetowi to tylko mezowi. Pomyslalam o tiej umowie z Bogiem. Jeszcze jej nie zawaralam. Bo nie mam pewnosci czy ja dotrzymam. Nie mam zamiaru brac slubu tongue_out tzn. Nawt jesli bylabym z facet w zwiazku to sporo by zajelo zanim podjelabym decyzje o slubje. Zyc w zwiazku rok dwa lata. Bez seksu? Nke wiem czh bylabym w stanie dotrzymac. Wiec... Wole nje zawierac takiej umowy. Wiem jedno, nawet gdy dupka swedzi jak to mowisz daleki mi do zlagodzenia. Da sie byc z facetem i nke byc z nim w pelni. Da sie spotykac. Ba!! Malo tego. Da sie z facetem spac i byc grzecznym. Poza przytuleniami. Da sie przestrzegac przykazan i zyc w zgodzie ze soba. A jesli grzeszyc.... To tylko z odpowiednia osoba. Gdy mi ske zakocha to wtedu do lozka nie wezme pewnke kosviola. Z reszta.... Wezme. Grzechy sa po to by sie spowidac. Grzeszyc mozn tylko z odpowiednia osoba. Watpie ze sie taka znakdzie... Dopiero jesli bede pewna drugiej osoby moge ruszyc dalej. Pewna ze chce z nia byc nie tylko na chwile. Gdy mi siezakocha pewnie przejde dalej ale... Jestem nie do zakochania. Gdybym chciala to bym seks miala ale nke chce bk to przede wszystkim nie jest zgodn ze mna ale i przykazan rownkez sie trzymam. Hmmmm Bog dal pewna namistke ze mlzna cos zmkenic. I po tej sytuacji wtedy pomyslalam o umowoe z Bogiem i oddaniu sie jemj lib mezowi ale tylko wtedy jesli bedzie jeszcze lepiej tongue_out watpie.... Choc... Cuda sie zdarzaja wink nke wiem jaka przyszlosc mnje czeka wiec wole tiej umowy nje zawierac. Nie wiem kogo spotkam na swojej drodze. Potrafie sie obyc bez seksu wiec mi nke pierdziel Tedeefku. Potrafie byc obok ciasteczka. Potrafi mnke kusic. Moze mnje skrecac itp ale konusmpcja jest wbrew mnje. Bez uczucia nke potragie. Z Bylym nic nje mialo byc i dlugo nke bylo. Poki mi serducho nke ruszylo. A teraz? Teraz nie sadze by bylo w stanie zabic. Tzn. Zeby zabilo pewnke musialabym z kims dluzej soe popspotykac. Z Bylym dopiero po pol roku ruszylo i poszlo dLej smile musialabhm sie stale z kims spotykac ale nie ma takich na stale. Wiec pozyje sobie sama. Co ma bhc to bedzie.
                                              Umordowana jestem.... Jakbym byla po jakims maratonje...
                                              • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 16:35
                                                chcesz kupczyć z bogiem? tak to wygląda - jak ci jeszcze polepszy, to ty będziesz bardziej wierna, oddasz się badziej, jak ci da znak. zuchwała jesteś a to grzech!
                                                i jeszcze to nonszalanckie podejście, że się wyspowiadasz z grzechu i po sprawie ;]
                                                pochwalam twoją powściągliwość, ale wiary w to nie mieszaj, bo tworzysz własne zasady.
                                                • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 18:07
                                                  Wiadomo ze sie chce targowac tongue_out
                                                  Nie zrozumiales tego... Ale sie nie da bez wyjasninie. O co w tym wszystkim chodzi. Czy sie bedzie dzialo lepiej? Nie jesten w stanje tego wyjasnic na forum. Z reszta.. Juz sie nie motam. Bogu wiem ze sie oddam. Bo jest inaczej. Ciezko o cud ake juz czyms pozytywnym mozna to nazwac. Niewazne.
                                                  "Wyspowiadam sie z grzechu i po sprawie" -takie podejscie mialam z Bylym. Pozmienialo si u mnie. Z moim podeksciem do faceta. Czego oczekuje od bycia i z podejscie do wiary. Nie mam zamiaru pewnych grzechow dostapywac. Ale nie moge obiecac ze tego po pewnym czasie bycia z kims nie zrobie. Jesli tak... To tylko bedac ewna ze chce juz byc z ta osoba. Nie wiem co mnie czeka. Nie wiem co nastapi jesli trafie na odpowiednia osobe. Moze kiedys przyjdzoe do mnie takie zekonanie ze to jest odpowiednia osoba.
                                                  Bylam dzisiak w kosxiele. Troche to byl nieplanany wypad. Nie mam zamiaru zintensyfikowywac swoich wypadow do kosciola. Choc ten tydzin takwy byl. Dzisiaj 16 ludzi. Hmmmm byl tam tez Byly... Niedoszly. Tzn. Kolega ktory sie do mnie zalecal jeszcze n studiach..wioskowy. Byl moment ze cos miedzy nami ruszylo (pewien koncert) ale ja uciekjnier. No i wtedy potrzebowalam poznac wperw czlowieka a nie zeby facet mnie raczyl ustami. Odrzucilam jego zaloty. Odmawialam spotkan. Teraz jest ok. Wie dlaczego robilam uniki. Nazeczona ma. Zeby bylo zabawniej... Widzialam sie z nim.dzisiaj drugi raz. Przypadkowo na wiosce. Wracajac z mkesciny. Rzaskos widzimy. Bardzo. Co pol roku..co rok. Szybko nastapil ten nastepny raz. W kosxiele. Milo bylo z nim pogadac. Kiedys ludzie czy faceci mnie oniesmielali. Teraz juz nie smile znormalnialam.
                                                  Cos mi fajnego wskazal.... Droga po nowe zycie czy cos. Wporzadku koles. Bardzo..jak sie zalecal to zapraszal na kawe. Zebym gitarki posluchala a ja.... Wtedy nke potrafilam. Dziwna bylam tongue_out potrzebowalam.ruszyc wpierw z czloeiwkiem.
                                                  Niewazne.
                                                  Przypadkowo sie oboje znalezlismy dzisiaj w koscile.

                                                  Slowa mi sie nie kleja. Do d... Sie czuje. Ech sad
                                                  • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 18:27
                                                    nie trzeba konkretnych wyjaśnień; dało się zrozumieć, że masz jakieś problemy (ty albo ktoś z rodziny) - czyli jak trwoga to do boga (pisałem to już kiedyś) i postanowiłaś wymodlić poprawę sytuacji. w międzyczasie coś się polepszyło i stałaś się gorliwie wierzącą wink
                                                    najlepszego życzę, żebyś miała za co dziękować smile
                                                  • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 19:18
                                                    Nje. Nie prosilo sie Boga. Sam przyszedl. Ja nie mam problemow. Nie na tyle zeby kogokolwiek prosic o pomoc.
                                                    I nie wymadlam poprawy sytuacji. Nie chodzi tutaj o slowo o modlitwe ale o czyny. No i... Malusienki cudzik byl malym impulsem do czegos co powinnam wczesnoej zrobic. Pelniej wierzyc. Nie ze wzgledu na cudzik. Juz wczesniej tego chcialam ale... Nie bylo mi po drodze. I wiara byla prowizorka. Ha. Znajomy ten z dzisiaj. Byly niedoszly. Kazal mi zaufac Bogu. On mocno wierzacy. Zaskakujace ze w kosviele sie oboje spotkalismy.
                                                    Boga nie prosze o moje polepszenie. A mialby co do roboty.... Moze kiedys zaczne.
                                                    A czy bedzie za co dziekowac? Okaze sie dopiero po prawdziwych czynach Boskich. Nie chodzi tu o modlitwe.... To tylko dodatek.
                                                    Tez mam nadzieje ze bedzie lepiej w domu no ale.... Przede wszystkim musze zaczac myslec o sobie. Tak o sobie tongue_out na spowiedzi (prawie godinnej) i ksiadz mi to nakazywal. Przede wszysgkim ja. I ze prosic Boga by te komplikacje domowe ze mnie wyrzucil, bo to ciagle we mnie siedzi. Ja mu na to ze sie nie da. Ze tego nke mam szans sie pozbyc. On ze Bog niejedno dokonal. Nie naprawie sie w domu. Psycholozka tez to wie. Jedyne wyjscie bym siebie odnalzla to sprobowanie zycia poza donem. Forum bylo moim poza domem smile fajnie bylo zaznac tego uczhcia i sie leczyc. Z domu toksyny lecialy a tutaj miodzik spijalam ^^ w domu przyeiazana do skaly, poddziubywana a tutaj.. Miedzy chmurami latalam. Ale w tym wszystkim nke chodzi o mnie. Ja problemu nie mam. Tznzn mam ale ja wiem jak go rozwiazac. Innosci soe pojawily.
                                                    Zobaczymy co bedzie. Szczerze mowiac.... W pewnym momcnie juz mnie to zaczelo walic co bedzie w domu. Stalam sie tak niewrazliwa na to co sie dzialo... Ze sama siebke przerazam. Tzn.... Wylaczylam uczhcie zeby zlego nie widziec. Ktos mi placze, mowi ze ma dosc. (to sa slabe slowa) a ja nke czuje. Podziwam ze niektorym latwo przychodzi uzewnetrznianie. Swojego dosc nigdy nk pokazalam. No wiec. Niewrazliwa bo zamiast sie nad kims rozczulac to stopowalam ze innym tez nie jest latwo choc nie umieja tego trudu pokazac. Ja nie jestem zdolna pokazac jak mi ciezko. W takich sytuacjacj nke potrafilam sie rozczulac. Ani przytulic ale slowa udzialam ktorej raczej stawia do pionu. Zeby byc twardym psychocznke. To najwazniejsze. Ech. A tak na prawde.... Ja dosc chyba wrazliwa jestem bo gdy widze cos pozytywnego.. Czyli normalnosc, czyli np rozmlwe dwojga. Zwykla bez zlego. Zla to normalnosc. A gdy jest prawdziwie normalna - pozytywna ocby chwillwa to az czlowiek od srodka miekknje. Na serduchu cos uwiera. zaoczy zaczyna pecznkec. Minimalne dobro z ogromna sila odczuwam. Bo tego nje znam.... Oczywiscie nikt nk wie o moim czuciu. Za to zlo... Toksycznosc destrukcyjnksc juz takiegk wrazenia n mnke nie robi. Nauczylam.sie wylaczac.
                                                  • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 19:26
                                                    no ok, tylko nie nazywaj godzinnej rozmowy z księdzem, podczas której nie wyznałaś mu grzechów, spowiedzią, bo profanujesz sakrament. tym bardziej, że jest coś takiego jak tajemnica spowiedzi a ty zdałaś relację z tej rozmowy. no ;]
                                                  • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 19:43
                                                    Jaka relacje zdalam tongue_out
                                                    On juz dobrze wiedzial jakie mam.grzechy tongue_out
                                                    Bardziej tu chodzilo o rozmowe nie o mnie. No i o czyny. Nie da sie tego zrozumiec bez slow smile bo to nie byla spowiedz. Na pewno nie byla ona typowa to na pewno. Z reszta. U spowkedzi to ja bylam przed swietami tongue_out

                                                    Cos jeszcze.... Czego nie pojmuje jeszcze... Zlo mnie nie rusza. Tzn. Nie czuje.
                                                    A cos normalnego.... Dziwacznie na mnie dziala. Tak sobie mysle.... Ja bym chyba dobra w domu nie wytrzymala. Tutaj nie potrafie nie czuc. Nie potrafie sie wylaczyc. Jak nie jestem.wrazliwa to tutaj za wrazliwa i za duzo widze. Jakies drobne momenty normalne. Dziwna jestem ^^ jeszcze o tym z psycholzka nie pogadalam. Czemu tak odbieram w domu gdy na moment sie pojawia normalnosc. Nie mowie o jakiejs bliskosci czy cus. Moze jej to bym.nie wytrzymala big_grin peklabym, zmiekla.. Dodam cos eszcze....pierwszy raz w zyciu dom.widzial moje emocje. Na wigile to.mialo.miejsce. Ale... Wtedy wszyscy zmiekli. Wszyscy mieli mokre oczy. Procz chyba ojca. Jemu nie patrze w oczy. Pierwszy raz bylo tak emocjonalnie. Oni mnie zmusili do wywalenia moich emocji..nie ode mj wyszly. To byla reakcja jak na ziewanie. Jedna osoba zaczela, druga, trzecia i sie pddalam. Stac z oplatkiem i widziec czyjes oczy rozwodnione. Juz mi nie powoedziala durnych zyczen zebym zmadrzala itp ale... "wszystkiego najlepszego". Zyczenia bez docienek. Bo cos sie wydarzylo wczesniej. to jeszcze nie byl ten cudzik tongue_out pozniej mial.miejsce. Sam przyszedl. Ale wigilia. To co tak dlugo trzymalam. Okazywanie emocji w domu. Mi ciezej wrocic na inne tory. Jak mi sie zmieknie to mnie trzyma. Inni potrafili po tym emocjonalnym dzieleniu sie oplatkiem rozmawiac. Mi ciezej bylo.
                                                    Dobra. Psychoterapie mam gdzie indziej tongue_out dzungli z domu sie nie pozbede. W domu nigdy nie bedzi za dobrze. I dobrze!!! Bo nie wyobrazam sobie bliskosci w domu. Czegos pozytywne. Peklaby
                                                  • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 20:08
                                                    widać zmądrzałaś smile
                                                  • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 20:20
                                                    Ano....
                                                    Ale... Nikt nawet sobie nie zdaje sprawy jak tego potrzebowalam. Tych sqobodnych glupot a nawet... Ekshibicjonozmu.
                                                    Poczatkowo i ja nie zdawalam.sobie z tego sprawy. Potem gdy zaczelam normalniec gdy wnaturze bylo mi latwiej to do mnie dotarlo. Juz czlowiek obcym mi nie jest. Nie stresuje mnie z nim kontakt. Jest normalnie. Tak jak byc plwinnam. A jesli oniesmielony ktos jest... To rzadziej ja wink
                                                    Tyla.
                                                  • tdf-888 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 20:23
                                                    to cieszę się, że i ja przyczyniłem rękę do twojej poprawy tongue_out
                                                    jestem ojcem tego sukcesu big_grin
                                                  • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 20:51
                                                    Wielu mam ojcow. Duzo wyzej ustawionych niz Ty.
                                                    Nawet matki mialam, lecz mniej, duzo mniej..
                                                    Cos wplywu na mnie miales. Zlosc u mnie wywolywales tongue_out
                                            • maruda2 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 16:33
                                              nie wiem Tadek jak Ty to robisz, że tak rozkręcasz dziewczynę wink
                                              aczkolwiek pomalutku robi się niesmacznie


                                              dobra .... mogę przecież nie czytać
                                              • finka9 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 17:08
                                                maruda2 napisała:

                                                > nie wiem Tadek jak Ty to robisz, że tak rozkręcasz dziewczynę wink
                                                > aczkolwiek pomalutku robi się niesmacznie
                                                >
                                                >
                                                > dobra .... mogę przecież nie czytać

                                                Zważywszy ,że to wątek o kocich maleństwach.wink
                                                • maruda2 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 17:16
                                                  o właśnie wink
                                              • mavika_88 Re: Będąc świadkiem cudu... 08.01.16, 18:36
                                                Do niczego mnje nje musi nakrecac. Gdybym nje chciala to bym nie pisala.
                                                Troche prowokuje. To fakt. A ja tlumaczac sie tylko sie pograzam, dajac tym samym za duzo slowa i zakopujac watek (sory Finka..)
                                                Dzisiaj zaliczylam kolejna wizyte u psycholozki. Wspomnjalam jej o forum. Nie wie zbyt wiele ale wie ze sie wlasnie w tym mkejscu oswobadzalam (ze glupiutka jestem. Eee w naturze wiele madrzejsza wcale nie jestem tongue_out ) ze sie poznawalam. Ech. To bylo miejsce gdzie sie calkowicie pozbylam domu. Pierwsze take miejsce gdzie dotaflam do sibie. Nie mialam pojecia ze on az tak mnje kkntroluje., hamuje, wiezi. Psycholozka sama osadzila ze to byla dla mnje terapia - forum. Wiedzialam o tym wczesniej tongue_out dlatego z niej korzystalam. Tutaj skonczylam leczenie slowem. Wiem o tym. Wiecej nke moge z tego wykrzesac. Tzn. Bardziej pisnem na forum juz sie nje ulecze. Bo to wszytko juz sie powtarza. Juz mocno jestem nasycona. Terapetyczna dawka swobodnego forumowego slowa. No i... Chyva musialam robic to publicznke. Mkedzy lhdzmi sie oswobadzac.
                                                Dom..... Ech..... Wiem.... Wszedzie sie odnajde ale nje w nim. Skomolikowane to ck sie w nim dzieje. Psycholozka ske smiala ze czuje sie w nim jak w dzungli. Ale i.... Podziwiala mnje za podejscje do zycia. (za to jaka jestem poza domem) Za moja zapobiegawczksc i trafna ocene sytuacji. Wyjazd do znajomych duzo mi dal. Calkowicje odcielam sie od domu. Dobra. Juz sie nie terapetyzuje. Poznalam na forum siebie. Stalam sie egocentryczna. Widicznke tego potrzebowalam by dotrzec do siebie. Stalam sie pyszna. Kobitka ze mnje wyszla. Tez przez Was. Mam nadzieje z mi kiedys wybaczycie moje roztrzepanie, moje ciagl ja, moja pysnksc i takke tam. Dziekuje tym ktkrzy to znosili. Normalnjeje. Ech dwa wyviskacze mi uciekly. Bo wiem ze pisanje mialo ogromnh n mnje wplyw. Ale.... Juz nke potrzebuje tyle pisac..... Psycholozka wiele mi nke pomaga. Mowie o sobie.. I sobjie kd razu odpowiadam. Kiedys mialaby kupe robkty. Przed forum. Teraz ulozona jest z zyciem. Z domem nje. Tu byla dzhngla i pozostanke. Teraz wala sie drzewa. Plotaja sie w liany. Wszyscy . Hmmmm wiara.... Maly cudzik zrobila. Bylo tak chujowo ze si nie da tego opisac. Bedzie ? Nie wiem co bedzie. Myslalam.z bedzie gorzej a tu maly cudzik. Nie jest ok ale nke mam na to wpkywu. Poza domem skbje radze. I same pozytywne slowa na moj temat. Mam pewne mocne strony.
                                                I tak jestescie..... Dzielnj big_grin ze ze mna wytrzymujecie. Juz nke musze tutaj strzelac. Juz to zrobilam na tym poligonje dosiadczalnym. Dostalam to co chcialam. Czego potrzebowalam by wnaturze ruszyc.
                                                Wiem gdzie jeszcze jest problem...
    • bard-grzechu-wart koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 01:12
      na to wychodzi
      • maruda2 Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 10:28
        Oczywiście, że są. Czyżbyś wątpił ? wink
        • maruda2 Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 10:29
          a w ogóle to nieźle zaśmiecony ten wątek jest suspicious
          Finka co z Twoimi kocimi cudami ?
          • finka9 Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 10:37
            Mamuśka wyniosła pozostałe kotki tam gdzie pierwszego pod kanapę pod grzejnik i tam się opiekuje . smile Widać apartament kóry jej zaproponowałam nie spełniał standardów. wink
            • silencjariusz Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 10:39
              Proszę nie zapomnieć o wrzuceniu dokumentacji fotograficznej na forum.wink
              • finka9 Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 10:43
                silencjariusz napisał:

                > Proszę nie zapomnieć o wrzuceniu dokumentacji fotograficznej na forum.wink

                Jane wink . Tylko na razie nie wyglądją zbyt wyjściowo.
                • bard-grzechu-wart Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 11:45
                  Kim jest Jane? wink
            • maruda2 Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 11:13
              Chyba wszystkie kotowate tak mają - przenoszą z miejsca na miejsce swoje potomstwo, żeby nie było zbyt długo w jednym miejscu. Bo wtedy jakiś drapieżnik mógłby je łatwiej namierzyć. Kotom domowym też najwyraźniej to zostało. Pewnie możesz się przygotować na jeszcze jakąś przeprowadzkę smile
        • bard-grzechu-wart Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 11:50
          No, troszkę wątpię.
          • maruda2 Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 11:56
            Bo pewnie ich nie znasz.
            • bard-grzechu-wart Re: koty w ogóle cudowne są 08.01.16, 12:24
              Nie oceniam czegoś, czego nie znam, alergii na odległość też się nie łapie.
              Generalnie chyba futrzaki mi się przejadły, no może bym świnkę przygarnął raz jeszcze, tylko tym razem nie morską a taką dziką, bo ja też dziki jestem, dogadalibyśmy się wink

    • mavika_88 Lesio... prosba o cud 08.01.16, 20:07
      Usunalbys wszystkie moje posty niezwiazane z tematem watku i osoby do mnie nawiazujace?
      Wiem. Zgrzeszylam..znowu....
      Obiecuje poprawe smile a kusicielowi belzebubowi Tedeuszu bede sie opierac. Nie bede raczyc go mym slowem bo to prowadzi tylko do wiekszego grzeszenia i zgorszenia innych. On chetny moich liter, przez swa ciekawskosc, no i prowokatoeska nature ale i... Ciekawy co u mnie. Cos tam mnje chyba lubi.
      Zaluje i obiecuje poprawe. Tutaj juz nie musze liter plodzic. Juz leczniczym slowem swobodnym forumowym w pelni nasyconam.
      Prosba o ciachniecie mnie.
      • tdf-888 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 20:13
        ja nie ciekawy co u ciebie, tylko kulturalnie podtrzymuję rozmowę smile
        • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 20:22
          Ciekawys smile
          • tdf-888 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 20:33
            naprawdę nie. mogłabyś przestać pisać i nawet bym nie pomyślał co u ciebie.
            z resztą dalej nic nie wiadomo, bo z tej paplaniny ciężko coś odcedzić.
            po prostu mało tu pisania, więc z braku laku... wink
            • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 20:40
              wink
              • tdf-888 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 20:59
                od komentowania obrazków z banku zdjęć i innych demotywatorów wolę taką ambitną wymianę zdań na tematy z życia wzięte a ty co i rusz jakieś podsuwasz wink
            • finka9 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 20:51
              tdf-888 napisał:

              > naprawdę nie. mogłabyś przestać pisać i nawet bym nie pomyślał co u ciebie.
              > z resztą dalej nic nie wiadomo, bo z tej paplaniny ciężko coś odcedzić.
              > po prostu mało tu pisania, więc z braku laku... wink
              >

              Strasznie przykre to co piszesz. tongue_out
              • tdf-888 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 20:55
                no ale ma cię kto pocieszać tongue_out
              • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 20:57
                Tede sie wstydzi... Wstydzi sie pokazac ze jednak ciekawy co u mnie i cos tam mnie lubi tongue_out
                Musi byc jak Urban. Nie pokazywac tej lepszej strony, nawet jesli ja ma. A Tede ja ma.
                • finka9 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 21:05
                  mavika_88 napisała:

                  > Tede sie wstydzi... Wstydzi sie pokazac ze jednak ciekawy co u mnie i cos tam m
                  > nie lubi tongue_out
                  > Musi byc jak Urban. Nie pokazywac tej lepszej strony, nawet jesli ja ma. A Tede
                  > ja ma.
                  >

                  Trzeba przyznać ,że "nie pokazywanie się z tej lepszej strony" wychodzi niektórym zadziwiająco dobrze. Ciekawe czy jest jakiś zawód , w którym można wykorzystać tę umiejętność.
                  • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 21:58
                    Kat, nie kot tongue_out choc o nich mowa. Przepraszam Finka, potem doczytam co u nich. Nie wiem co dzisiaj pisalas. Nie wiem co z tym jednym kociakiem co go odsylala. Czy jednego chciala odrzucic tak jak wspomnialam jaki moze byc powod. Zwierzaki tak maja gdy wyczuwaja chorego slabszego to soe go pozbywaja. Lub gdy kociat za duzo i przewiduja ze nie wykarmia to sie pozbywaja. Ni musi byc nawet chore. lub... Legowisko jej moglo nie odpowiadac.
                    No ale zawod.
                    Kat, bo kat nie moze pokazac sie z tej kepszej strony. Nie moze zywic do czlowieka pozytywnych emocji. Gdyby to robil to podczas swoich czynnksci czulby zbyt wielki bol. Komornicy tez nie powinni miec wspolczula. Komornicy tez z kociakami sie kojarza. Do komorki zwierzaki sie chowaja.
                    • maruda2 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 22:07
                      wszystkie przeniosła w inne miejsce smile
                      • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 22:13
                        Ooo czyli jednak zmiana apartamentow smile
                        Juz doczytam.
                        • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 22:16
                          Tylko jak tu sie teraz odnalezc. Kto w ogole tutaj tak nasmiecil?!!!
                          Wstyd! Lesio wstyd ze nie posprzatales wink
                      • finka9 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 22:42
                        maruda2 napisała:

                        > wszystkie przeniosła w inne miejsce smile

                        Dzieci się wygadały ,że pogłaskały kotki . Kocia mama wyczuła obcy zapach a to znaczy ,że w dotychczasowym miejscu nie jest bezpiecznie i wyniosła je gdzie indziej.
                        • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 22:56
                          smile

                          Nie wiedzialam ze kociaki tak reaguja. Maruda wyjasnila, ze jesli nie czuja sie bezpiecznie to zmieniaja miejsce. Nawet kilka razy.
                          Ale.dotyk by tak podzialal ? Moze zwyczajnie marne miejsce wybralas. tongue_out
                          • fripooo Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 23:40
                            tak się uczysz angielskiego?big_grin haha rodzina pewnie by się ucieszyła jakbyś wyjechała gdzieś dalej od domu, haszka z woza koniom lżej
      • fripooo Re: Lesio... prosba o cud 08.01.16, 23:43
        haha u onyksi chciałaś gwiazdeczką być teżbig_grin a tam pogonili haszke hahahahahah, jak masz nie pisać to nie pisz, a nie zawracasz dupe Lesiowi co by posty usuwał na twoją zachciankębig_grin
        • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 09.01.16, 00:19
          A Ty rowniez miales inaczej sie do mnie zwracac.
          Wiadomo zeby soe ucieszyla.
          Padam....
          Bez odbioru.
          • fripooo Re: Lesio... prosba o cud 09.01.16, 00:47
            ja napierdalam w pracy po 12 godzin i żyjetongue_out
            • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 09.01.16, 09:44
              Bos Ty byk.
              A ja.... Ledwo zyje i bez tego.
              Chcialabym... Nie kogos (choc wczoraj chcialo mi sie przytulic a to... Rzaaaaaadko sie zdarza, taka chec. Oooo Byly mi sie dzisiaj snil. Teraz sobie przypomnialam. Nkc specjalnego- jako znajomi. Hehe w bierki gralismy big_grin) nie kogos bym chciala ale cos w sobie zmienic - zeby polepszylo sie. Wiecej sily by ucieszylo i lepszego samopoczucia. No ale.... Nie jest zle!! Zawsze moze byc gorzej..... I tego sie trzymqc. Wczoraj sobie tak pomyslalam...czy mozliwe jest zeby lbem wplynac na cialo. Przeciez on wszystkim kieruje. Jakby tak... Byc szczesliwym w pelni, czy to by cos zmienilo? Sily dodalo. (hmmm czasem w pisaniu tracilam... Slabsza siebie. Pptrsfilam dzialac na dodatkowy akumulator. Wiec moze jednak? Tylko zastapic to pisanie czyms innym. udac sie w taka szczesliwa kraine. Moze to by sily dodalo.) ej Ja tez jestem byk. Tylko zodiakalny. Moze i w naturze tez ze mnje byk, tyle ze utajony.
              • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 09.01.16, 11:53
                Sucharki ^^

                Jak sie nazywa ryba szpiega?
                .
                .
                .
                .
                Sledz big_grin

                Drugi mniej chrupiacy sucharek.
                Jak sie nazywa zmiana pupy w rybi szkielet?
                .
                .
                .
                Zadoscuczynienie smile

                Przyrzad do mierzenia piasku?

                Jeszcze nie znam odp tongue_out
                W sobote przy sprzataniu zawsze eska leci smile
                • finka9 Re: Lesio... prosba o cud 22.01.16, 11:28
                  Maluszki otworzyły oczy i zaczynają się bawić !!!!!
                  • silencjariusz Re: Lesio... prosba o cud 22.01.16, 16:33
                    A zdjęć dalej nie ma...tongue_out
                    • mavika_88 Re: Lesio... prosba o cud 22.01.16, 21:23
                      tak, prosimy o fotorelacje smile
                      • finka9 Re: Lesio... prosba o cud 23.01.16, 14:25
                        Na razie kotki są bardzo nieśmiałe i nie chcą pozować ,ale postaram się .wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka