Bo tak sobie żartujemy. Liczba mnoga bo i Szarlotta raczyła się przypisać do owej zaszczytnej grupy w sorcie.
Jak zwykle myślę. Nie wiem, po jaką cholerę.
Lepiej nie myśleć przecież.
Ale jak mi coś zakiełkuje w tej pustej dotąd głowie, to potem się rozwija i rośnie. Choćby miał to być żart, jakieś niedopowiedzenie. Wręcz niestosowne pewnie będzie, ale ośmielę się zapytać, co to by miało oznaczać względem pań czy panów?
Bo że moje koleżanki czasem nie lubią jak się zjawiam na zlotach, gdzie panowie zaobrączkowani, to już zauważyłam.
Ale np. że za dużo wymagałam od facetów na owym osłąwionym portalu? Że chciałam pogadać o książkach, filozofii czy kulturze Dalekiego Wschodu, to za wiele? Że nie od razu na randkę ze śniadaniem, to źle? To nienormalne, że 45 + kobieta chce być adorowana? Że jak już się znalazł jakiś "jestem jaki jestem" to z wdzięczności od razu kiecka do góry? Naprawdę powiadam wam, wybrakowany towar, bo staroświecki? Czy o co tu biega?
Jeśli już doczytałeś do końca, to rzeknij choć słowo.
Na moje usprawiedliwienie: szara reneta obrodziła...