smuteczkowa
15.07.19, 19:44
Cześć Kobiety!
Mam 29 lat, od roku jestem mężatką, a z mężem od 2 lat staramy się o dziecko. Mąż zdrowy, a ja cierpię na niedoczynność tarczycy, policystyczne jajniki i insulinooporność. Wszystkie badania w normie, pod kontrolą endokrynologa-ginekologa. Od pół roku wiem, że miałam problem z brakiem owulacji, która jest obecnie indukowana Clostilbegytem. Raz dostałam zastrzyk Ovitrelle. I wiecie co... źle to znoszę... mój mąż stara się mnie wspierać, jest przekochany, ale zupełnie nie rozumie jak się czuję, gdy po raz kolejny na teście jest jedna kreska, a potem przychodzi miesiączka.
Domyślam się, że jest tu wiele takich jak ja... jak sobie radzicie, dziewczyny? Czy jest coś, co Wam pomaga? Dzisiaj beczałam pół dnia, bo miałam nadzieję, że może tym razem się udało, a było jak zwykle... tym bardziej, że miałam dziwne objawy, ale to zapewne tylko siła autosugestii. Gdy jestem u gine, a bywam i 3 razy w tygodniu gdy biorę Clostil, i widzę ciężarne to mam ochotę się rozpłakać. Kiedyś już to zrobiłam, gdy wróciłam do samochodu... jest mi tak strasznie przykro i czuję się wybrakowana...