Co jest grane?
Ma ktoś tak?
Nie mogę się wybudzić, chociaż śpię po 7 godz. z hakiem.
W robocie się mobilizuję, na ile muszę. Ale odpuszczam na maksa, czego nie muszę na już.
Przychodzę na chatę i neptyk

Normalnie jakbym miała odcięte zasilanie. Dzisiaj złapałam się na tym, że siedzę i gapię się na tv a nie wiem, na co. Nie mam jakiegoś doła czy coś, że gonitwa myśli mnie rozprasza. Siedzę i się gapię jak przygłup. Po prostu NIE MAM SIŁY na nic. Kawa mi już rozregulowała bebechy, spacery z psem na "świeżym" powietrzu tak samo długie, a do roboty też chodzę na pieszo, więc generalnie ruchu sporo. I nie wiem, co jeszcze mogę zrobić. A zaczyna mnie to wkurzać. Ileż można tak jak kwiatek?

Macie jakieś sposoby na takie coś? Nie proszę o diagnozę, tylko jakiś jeden dobry sprawdzony sposób, żeby mieć więcej energii. Poważnie proszę.
P.s. Dzięki za rady, że dobry seks pomoże, z przyczyn obiektywnych nie mogą być zrealizowane.