Jak to jest, że mężczyznom więcej wolno?
Jak facet pojedzie wulgarami, to co najwyżej krzywo się spojrzy.
Jak kobieta, to już mamy brak kultury i coś tam dalej...
Jak facet flirtuje, to potwierdza swoją męskość.
Jak kobieta to pewnie jest łatwa...
A mnie się zdarza pojechać wulgarami i zdarza mi się flirtować. I nie widzę w tym nic zdrożnego.
Przykład:
sytuacja w tramwaju, gdzie łebki zaczepiały starszego pana wyglądającego być może na bezdomnego czy lekko upośledzonego. Ale siedział sobie cicho i nikomu nie wadził. Chyba oprócz zabawy, mieli ochotę na jego telefon. Oprócz nas niewiele osób. Jakaś matka z dzieckiem, starsza pani... Poprosiłam grzecznie, żeby odpuścili. Co wywołało salwę śmiechu i hasła, żebym pilnowała własnej torebki. Jeden mnie zapytał: a co mi zrobisz. Na co ja: a tak ci przypieprzę w ten durny łeb, że rodzona matka cię nie pozna. I wiecie co? Odsunął się. Minę miał z gatunku: co za wiedźma, lepiej taką omijać z daleka. Wysiedli. Bez mojej torebki i bez telefonu dziadka.
Czyli dopasuj język do odbiorcy

To tak w ramach dyskusji o dobrych uczynkach
I jeszcze tak sobie myślę, że w kwestii tzw. zaliczania też nie ma równości płci.
Facet, który zalicza panienki to ogier i pewnie niezły w łóżku, a kobieta wiadomo: dziwka jak nic.
Też ostatnio takie coś usłyszałam, że jak ja tak lubię flirtować np. z panem kurierem, to ja sobie myślę: jaki miły człowiek, a on: pewnie jest na mnie napalona

No i bądź tu mądry i zrozum facetów...