Dodaj do ulubionych

Bylem w Bodeguicie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.03, 20:36
To jest taka kubanska knajpa przy Placu Zbawiciela. Bylem, jadlem, porobilem
notatki. Ale nie chce mi sie juz pisac. Tutaj nikt tego nie czyta, forum
zdycha tak samo jak zdechla w ostatnich latach Warszawa. Mozna jeszcze wyjsc
na miasto i sie upic, ale to samo moge robic w domu, a mam wiekszy wplyw na
muzyke ktora puszczaja. I'm down, i'm really down. (Deep end, please.)
Obserwuj wątek
    • timit Re: Bylem w Bodeguicie 31.03.03, 21:25
      moze malo osob pisze ale duzo czyta!nie wszyscy to potrafia lub po prostu nie
      chodza po miescie...
    • Gość: Ewa Re: Bylem w Bodeguicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.03, 01:04
      Czytają, czytają, znam wiele takich osób, które biorąc pod uwagę twoją opinię
      jedzą gdzieś lub unikają pewnych miejsc. Tylko po prostu zdarza im się to coraz
      rzadziej.
      A na pewno powstrzymują się od dyskusji na tym forum, nawet jesli mają do
      napisania sensowną wypowiedź po odwiedzeniu opisanej przez ciebie knajpy.
      Co się stało? Ano to, że ostatnie twoje posty zaczęły odbiegać od formy
      ciekawych recenzji kulinarnych, co spowodowało, że każdy z nich szybko
      przeradzał się w bardzo osobistą (więc niezrozumiałą dla postronnych) wymianę
      tekstów ze stałymi znajomymi. Forum w internecie jest z natury usługą
      publiczną, więc jeśli jest wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem - traci
      sens. Przykład: dyskusja zaczęta postem o "Lokancie". Bywam w owej Lokancie
      często, ale na tym forum nie miałam nic do powiedzenia, bo jak można wcinać się
      z opinią o knajpie w rozmowę, która nie ma już nic wspólnego z tematem, a
      nadaje się raczej do GG?
      Może faktycznie to jest wyjście: załóż konto na GG i tam wymieniaj teksty ze
      znajomymi i wyżywaj swój niewątpliwy temperament, za to trochę (z
      przeproszeniem) zwolnij na forum Gazety i pisz bardziej konkretnie i na temat.
      A obiecuję - będziemy czytać, jeść i pić lub unikać, a na pewno odpisywać.
      I będziemy bardzo bardzo wdzięczni za opinie. Wiele znanych mi osób z powodu
      np. aroganckiego zachowania obsługi, nieświeżych i niesmacznych potraw oraz
      zawyżonych do standardu cen przestało jeść na mieście, więc nie dają się
      nigdzie zaprosić. Ale może pójdą - jak ich się przekona.

      No i co z tą "Boduegitą"?
    • daisse Re: i......?????? 01.04.03, 12:21
      jest cos ciekawego?

      ps. sprawdz @
    • Gość: macius Re: Bylem w Bodeguicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.03, 16:40
      Ah Niech!! Tobie to już całkiem chyba "wali". To my cie zapraszamy do "Malej
      Serbii" a Ty latasz nie wiadomo gdzie i wydziwiasz!!! Zastanów sie hihi
      troszeczkę. Pozdrawiam
    • Gość: Niech Bylem w Bodeguicie IP: 217.197.165.* 02.04.03, 13:53
      Wybieralem sie tam od dawna, bo lubie kuchnie latynoska a nie mialem pojecia co
      to takiego kuchnia kubanska. Lokal znajduje sie raczej w piwnicy, na gorze jest
      tylko bar. Na pierwszy rzut oka pomieszczenie ladne, fajne ciezkie drewniane
      meble, jakies zdjecia na scianach. Chyba mialo byc kubanskie ale po chwili
      robilo na mnie wrazenie kubansko-dancingowego. Cale sciany wysmarowane napisami
      typu: bylem tu. Co po pewnym czasie stanelo mocno w kontrascie z menu i cenami.
      Jest szatnia i szatniarka - czego wprost nienawidze. Na scianie napis ze
      szatnia i toaleta sa bezplatne ale jak nie zaplacisz to jestes ciulem. W
      rachunek wbite 10% za obsluge. I w zasadzie juz powinienem wyjsc. No ale skoro
      zrobilem 10 kilometrow piechota i wybieralem sie tu od pol roku... Ceny:
      przekaski zimne (owoce morza, drob) 15-25, gorace (j.w., mieso) 17-30, zupy 13-
      18, dania glowne: wegetarianskie 17-22, drob 37-42, miesne 37-65, owoce morza,
      ryby 43-65. Danie wyjatkowo drogie: langosta cubana - homar po kubansku za 139.
      Piwo 7, wodka 10, rum 12 (ale za 0,4), dluga lista koktajli - srednio 22.
      Teraz konkrety: zupa z soczewicy - przecieranej, niezla, z czarnej fasoli -
      troche zbyt wodnista, bez smaku, rozczarowanie. I od razu wpadlem - co
      potwierdzil kelner - ze ta kuchnia nie jest na ostro. Fatalnie. Niedawno w
      Krakowie jadlem meksykanska zupe z czarnej fasoli - wiecej, gesciej, ostro
      przyprawiona za 1/2 ceny. Generalnie zupy sa niewielkie. Lubie drob wiec
      zamowilem grillowana piers kurczaka. W Malej Serbii dostalbym dwie olbrzymie
      piersi. Tu dostalem pol piersi pokrojone na ksztalt kurzej nozki. Do tego jeden
      ziemniak, dwa brokuly wielkosci paznokcia. Mieso zostalo polane sosem imbirowo-
      cytrynowym. Rownie dobrzez zamiast miesa moga podawac kawalki tynku bo sos ma
      tak intensywny smak, ze nie czuc smaku miesa. Ta przyjemnosc kosztowala 37 zl.
      Ale to nie koniec. La VidaCubana - przejazd przez menu na jednym talerzu.
      Rozwloknione mieso indyka w jakims sosie, szaszlyk z kurczka w sosie
      musztardowym, wieprzowina i cielecina. Plus jeden ziemniak, troche ryzu,
      minimalne ilosci dodatkow. Niby smaczne, choc znowu nie w moim guscie. Nie
      lubie wieprzowiny z cynamonem, wole cynamon w grzanym winie - prosty ze mnie
      czlek. Uwaga: cena 53 zl. Doradzony koktajl: mojita. Rum, woda, cytryna, swieza
      mieta (16). Fajny mix, orzezwiajacy, szkoda ze rum z niego wyparowal przed
      podaniem. Wino biale dostalem z zamrazalnika. Jeszcze kilka slow na temat
      obslugi. Bylo dwoch panow - dostalem lagodniejszego. Drugi klientom obok
      zapowiedzial ze to jest restauracja i on nie pozwoli (cytat) na wieszanie ubran
      na krzeslach (oczywiscie nie ma wieszakow). Generalnie panowie robili wrazenie
      jakby na kelnerow awansowali ze stanowiska bramkarza.
      Sumujac - masz za duzo kasy, lubisz poczuc namiastke ekskluzywnej knajpy
      (czytaj: im wiecej zaplacisz tym mniej sie najesz), nie jestes specjalnie
      glodny, lubisz rozczarowania - wal do Bodeguity.
      • daisse Re: Bylem w Bodeguicie 02.04.03, 15:35
        nie bylo na scianach portretow Fidela?
        bo zapachnialo mi malym rezimem:)
        • Gość: Niech Re: Bylem w Bodeguicie IP: 217.197.165.* 02.04.03, 15:47
          Byl Fidel, wisiala Granta, oczywiscie duzo Hemingwaya. Ale mimo tych zdjec nie
          poczulem sie jakos na miejscu. Aha i goscie jacys nie tacy, cudzoziemcy, stare
          japiszony, tacy tam...
          • Gość: maciuś Re: Bylem w Bodeguicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.03, 18:28
            Ah drogi Niechu! Wszystko co Ci tam nie pasuje jest hihihihih na miejscu wiesz
            gdzie :):) Pozdrawiam
            • Gość: Niech Re: Bylem w Bodeguicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.03, 20:12
              Wlasnie znajomi wrocili z MS. Bardzo zadowoleni, twierdza ze mila obsluga,
              dobre jedzenie i w sumie nie jest tak drogo. Trzy dania glowne z salatkami +
              napoje + baklawa = 150zl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka